Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 11 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,55

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 714
Średnia: 7,55
σ=1,54

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova, Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Btooom!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ブトゥーム
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Rating: Nagość, Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Azja, Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Ecchi
zrzutka

Kolejne dobre anime pogrążone przez kreację głównego bohatera.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Oglądając różne anime z pewnością nie raz spotkaliście się z bohaterami, którzy kompletnie odstawali od realiów dzieła i sprawiali wrażenie wziętych z innej bajki. Nieprzystosowani do sytuacji wokół, robiący zupełnie coś innego, niż nakazywałaby logika, i ogólnie nasuwający przekonanie, że bez nich film zyskałby wiele. Dla mnie flagowym przykładem takiego bohatera jest Shinji z Neon Genesis Evangelion – nie umiałem wczuć się w jego sytuację, jego działania mnie irytowały i za każdym razem miałem poczucie, że ja postąpiłbym inaczej. Niestety Btooom! cierpi na podobną chorobę – głównego bohatera, który zupełnie psuje odbiór dzieła.

Historia rozpoczyna się ciekawie. Otóż mamy do czynienia z sytuacją, gdy grupa ludzi zostaje wysłana na bezludną wyspę z jednym prostym zadaniem – wzajemnego mordowania się. Nie są to żadni żołnierze czy też przestępcy, ale zwykli i przeciętni członkowie społeczeństwa. Muszą zabijać, by zyskać możliwość powrotu do domu. Jednym z tych nieszczęśników jest Ryouta Sakamoto – wspomniany główny bohater, nałogowy gracz w tytułową grę Btooom!, w której walczy się przy pomocy różnej maści ładunków wybuchowych. Ryouta jest najlepszym zawodnikiem w całej Japonii. Ku jego zdziwieniu zesłani na wyspę również mają do dyspozycji bomby i to łudząco podobne do tych znanych z gry. Sęk w tym, że te są prawdziwe i ludzie giną w wyniku ich użycia.

Brzmi znajomo? Nie bez powodu. W Btooom! widać wyraźną inspirację mangą Battle Royale. Niestety anime powiela podstawową wadę klasyki gatunku – problemy z postacią głównego bohatera. Wydawać by się mogło, że Ryouta świetnie odnajdzie się w sytuacji przeniesienia zasad wirtualnej rozgrywki do rzeczywistego świata. Tak jednak nie jest. Nie chodzi mi wcale o opór przed zabijaniem – to zrozumiałe, wybaczyć też mogę początkowe głupie zachowania głównego bohatera, które można wytłumaczyć szokiem i nie w pełni odzyskaną świadomością. Niestety im dalej, tym gorzej – Ryouta jest zwyczajnie naiwny i za nic w świecie nie chce pogodzić się z faktem, że nie każdy będzie podzielał jego pokojowe nastawienie. Aż chciałoby się wykrzyknąć „chłopie, ocknij się, to nie bajka, oni chcą cię zabić, musisz się bronić!”. Czytając Battle Royale, podobnie reagowałem na postawę Shuuyi, tamtejszego głównego bohatera, który także wydaje się zupełnie nie pasować do otoczenia. Szkoda, wielka szkoda, gdyż Ryouta umie walczyć i kilka razy zademonstrował, że nie bez powodu jest najlepszym graczem w Btooom! w Japonii. Niestety brakuje mu asertywności, czasami wręcz woli walki o życie i pewnej dozy bezwzględności. Te cechy odnaleźć można u postaci drugoplanowych – każdy kombinuje, jak może, by przetrwać kolejny dzień.

Oglądając Btooom!, trudno oprzeć się wrażeniu, że główni bohaterowie radzą sobie nie tylko dzięki własnym umiejętnościom, a od śmierci chroni ich wyłącznie scenariusz. W późniejszych odcinkach Ryouta wychodził cało z sytuacji, z których mniej ważne dla fabuły osoby nie uszły z życiem. W niektórych przypadkach tłumaczenia, dlaczego Sakamoto jeszcze dycha, były wiarygodne, ale najczęściej trudno je zaakceptować. Ponadto ta sama bomba raz wybucha natychmiast, innym razem z takim opóźnieniem, że możliwa jest swobodna ucieczka. Niekiedy siła wybuchu tego samego ładunku zmienia się w tym samym odcinku i zależy jedynie od tego, kto znajduje się w polu rażenia – czy jest to jeden z głównych bohaterów, czy też spisana na straty postać drugoplanowa.

Technicznie anime wykonane jest bardzo starannie. Przez większość czasu akcja rozgrywa się w dżungli i muszę przyznać, że sceneria jest rzeczywiście realistyczna – gęstwina lasu deszczowego została odwzorowana należycie. Na pochwałę zasługują też zróżnicowane projekty postaci – pojawiają się tu bohaterowie zarówno o wyglądzie typowego japońskiego nastolatka, jak i muskularni najemnicy czy panowie na co dzień chodzący pod krawatem. Nie zaobserwowałem żadnych rzucających się w oczy uproszczeń w grafice, natomiast sama animacja mogłaby być płynniejsza, a bohaterowie bardziej ruchliwi. Perełką są zaś efekty wizualne – strugi światła, eksplozje i sceny ze świata gry Btooom! doskonale budują klimat i urozmaicają otoczenie. Studio Madhouse wykonało swoją pracę należycie.

W pamięć zapadł mi opening No Pain, No Game w wykonaniu Nano – moim zdaniem jest to jedna z najlepszych czołówek spośród anime emitowanych w tym samym co Btooom! sezonie. Dodatkowo piosenkę wzbogaca dynamiczna animacja dobrze wprowadzająca w świat serialu – czasem nawet miałem wrażenie, że serii brakuje efektowności sekwencji otwierającej. Z kolei kończący anime utwór Aozora, zaśpiewany przez May’n, jest już niepozorny, bardzo spokojny i ozdobiony grafikami z Himiko (główną bohaterką) „ubraną” jedynie w ledwo zakrywającą jej wdzięki szarfę.

W rolach głównych można usłyszeć takich seiyuu, jak Kanata Hongou i Suzuko Mimori. Nie znacie pierwszego z tych nazwisk? To świetnie, bo ja też nie. Z moich informacji wynika, że rolą Ryouty aktor ten zadebiutował w anime, ale muszę przyznać, że poradził sobie wyśmienicie. Suzuko Mimori, czyli serialowa Himiko, znana jest natomiast z występów w Tantei Opera Milky Holmes (Sherlock) i Yuru Yuri (Himawari).

Btooom! to dobre anime. Niestety tylko dobre. To historia dla starszego widza, poruszająca kilka dość życiowych wątków (uzależnienie głównego bohatera od gry, molestowanie seksualne, konflikty rodzinne), ale w tym samym momencie korzystająca z fabularnych sztuczek, na które ów starszy widz już się nie nabierze, a co najwyżej zirytują go. Ponadto trudno jest o pozytywne nastawienie do głównego bohatera, który jak na złość robi wszystko to, czego w swojej sytuacji nie powinien. Chyba że chce umrzeć, ale na to z kolei nie pozwala scenariusz. Jednak nie mogę powiedzieć, że zawiodłem się na Btooom! i uważam, że i Wam się spodoba. Z drugiej strony, jeśli liczycie na zakończoną historię, to radzę jeszcze poczekać – ostatni odcinek nie zamyka fabuły, a seria wyraźnie potrzebuje dalszego ciągu, by nabrać większego sensu.

Slova, 27 grudnia 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Junya Inoue
Projekt: Takahiro Kishida
Reżyser: Kotono Watanabe
Scenariusz: Yousuke Kuroda
Muzyka: Keiji Inai