Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 9/10
fabuła: 10/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 11 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,55

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 102
Średnia: 7,55
σ=1,77

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Eltanin)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gundam Seed Destiny

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 50×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Kidou Senshi Gundam SEED DESTINY
  • Mobile Suit Gundam Seed Destiny
  • 機動戦士ガンダムSEED DESTINY
Tytuły powiązane:
zrzutka

Czy można stworzyć kontynuację czegoś niepowtarzalnego? ZAFT vs. Sojusz Ziemski – podejście drugie, czyli ciąg dalszy jednej z najlepszych serii science­‑fiction ostatnich lat.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Wojna wreszcie się skończyła. Echa wystrzałów ucichły, silniki gundamów ostygły, miliony poległych spoczywają w spokoju. Mamy wreszcie upragniony pokój. Kwiatki kwitną na łąkach, dawni żołnierze prowadzą spokojny żywot, wychowując sieroty wojenne. Czysta sielanka. W końcu stare przysłowie ludowe mówi, że człowiek uczy się na błędach. Czy zatem udało się wreszcie osiągnąć etap, na którym słowo „wojna” odnosi się jedynie do zamierzchłej historii? Oczywiście nie. Przecież konflikty zbrojne od zawsze towarzyszyły człowiekowi, nie wypada zrywać z tradycją, liczącą sobie ładnych kilka tysięcy lat, zwłaszcza, że o powód do nowej wojny w społeczeństwie, w którym niemal każdy poniósł jakieś straty i żywi jakieś urazy, nietrudno. Z bazy ZAFT zostają (w dość spektakularny sposób) skradzione trzy najnowsze roboty bojowe. To w zupełności wystarcza, żeby na nowo rozniecić ledwo co przygasły płomień pożogi wojennej. Oczywiście politycy „robią, co mogą”, żeby nie dopuścić do eskalacji konfliktu, ale nie można się oprzeć wrażeniu, że niezbyt się do tego przykładają. Nowi piloci na nowych statkach znów przygotowują się do walki, a starzy z niepokojem patrzą w niebo, modląc się o cud. Ale cuda zdarzają się rzadko, a historia lubi się powtarzać…

Tak jak i w poprzedniej serii, mamy możliwość oglądania rozwoju konfliktu z różnych stron i z różnych pozycji, ale największy nacisk znów położony został na „zwykłych ludzi”. Tym razem, przynajmniej początkowo, jest to przede wszystkim załoga statku wchodzącego w skład floty ZAFT, ale jak to w Seed bywa, szybko dochodzą nowi bohaterowie i nowe przeplatające się ze sobą wątki. Twórcom należą się pochwały za utrzymanie wysokiej jakości serii. Mimo natłoku nowych postaci każda z nich jest dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, posiada własną historię, charakter i kieruje się własnymi motywami. Wszystko to brzmi bardzo znajomo, prawda? Seed Destiny można by spokojnie uznać za utrzymującą przyzwoity poziom powtórkę oryginalnej serii Seed, gdyby nie kilka drobnych, ale bardzo znaczących szczegółów. Najważniejszym z nich jest chyba obecność „podstawowego składu” pierwotnej serii, czyli Athruna Zara (grającego zdecydowanie pierwsze skrzypce), Kiry Yamato oraz ich dwóch towarzyszek, Cagalli Yula Athhy i Lacus Clyne. Wyraźnie dojrzalsi, stanowią ciekawy kontrast z „młodymi gniewnymi” którzy, pewni słuszności swego postępowania i gotowi walczyć z całym światem, muszą dopiero przyswoić sobie lekcję pokory, którą weterani mają już za sobą. Cała seria Destiny sprawia wrażenie dojrzalszej niż jej poprzedniczka i choć tak jak i ona niesie wyraźnie antywojenne przesłanie, robi to nieco mniej nachalnie. Innym interesującym aspektem tej serii jest obecna od samego początku sieć intryg, której istnienia widzowie poprzednio mogli się jedynie domyślać. Teraz wiadomo, że konflikt nie wybuchł spontanicznie, jako efekt działań garstki fanatyków, i jest od początku zaplanowany. Ale kto i jak go zaplanował, i kto tak naprawdę kręci całym interesem, tego już nie wiadomo…

Teraz trochę krytyki. Niestety, mimo że Destiny w swoim antywojennym przesłaniu jest mniej nachalne od pierwowzoru, teksty w stylu „chodźmy walczyć o pokój” i „nie chcem, ale muszem” potrafią czasem przyprawić o ból zębów. Na szczęście są to momenty na tyle rzadkie, że lokalny dentysta się na nas nie obłowi. Wydaje się zresztą, że twórcy do pewnego stopnia zdawali sobie sprawę z tego, co robią, ponieważ parokrotnie, jakby w ramach antidotum, bohaterowie potrafią również zaskoczyć wypowiedziami typu „Walka mająca na celu położenie kresu walce, to pełna hipokryzji i problematyczna kwestia”.

Kolejną sprawą są powtórki. Choć fabuła Destiny jest oryginalna, a momentami nawet zaskakująca, ma się od czasu do czasu wrażenie deja vu. Epizody tego typu są co prawda nawet rzadsze niż edukacyjne walenie widza pacyfizmem po głowie, w dodatku pojawiają się zawsze niespodziewanie i nigdy nie są dokładnymi powtórzeniami, a raczej (mniej lub bardziej) twórczą adaptacją, ale jednak są wyraźnie widoczne dla kogoś, kto oglądał pierwowzór.

Na koniec coś, co nie daje spokoju jednemu z moich znajomych. Tak, wybuchy są nadal różowe. Jeśli komuś przeszkadza kolor wybuchów… Cóż… Kwestia gustu. Poza wszechobecnymi różowymi dymkami grafika stoi na bardzo wysokim poziomie. Nie osiąga wprawdzie urody Between the Stars, ale spokojnie dorównuje pierwotnej serii, zaś sceny batalistyczne po prostu zapierają dech w piersiach.

Gundam Seed Destiny to bardzo udana kontynuacja serii Seed i choć nie uniknęła paru drobnych potknięć, z nawiązką nadrabia je zaletami. Osoby, którym podobał się oryginalny Seed, na pewno powinny obejrzeć Destiny. Ci, którzy oryginału nie widzieli, mogą postąpić zależnie od osobistych preferencji – jeśli są miłośnikami mechów jako takich, znajdą tu znakomicie przedstawione sceny walk i wspaniałe roboty. Jeśli natomiast oczekują głębokiej fabuły i ciekawej akcji – one tu są i to naprawdę wysokiej klasy, ale bez znajomości pierwszej serii nie zrozumie się sporej części wątków i straci się połowę albo i więcej przyjemności.

Eltanin, 11 listopada 2005

Recenzje alternatywne

  • moshi_moshi - 18 września 2008
    Ocena: 7/10

    Kira i Athrun po raz kolejny muszą przywrócić pokój na świecie. Kolejna część popularnej serii o mechach, tym razem nie tak udana… więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Hajime Yatate, Yoshiyuki Tomino
Projekt: Hisashi Hirai, Kimitoshi Yamane, Kunio Ookawara
Reżyser: Mitsuo Fukuda
Scenariusz: Chiaki Morosawa
Muzyka: Toshihiko Sahashi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Gundam Seed i Gundam Seed Destiny na forum Kotatsu Nieoficjalny pl