Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Free!

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Milo 24.02.2020 17:53
    Anime Free
    Dzięki za recenzję. Skoro jest tam sporo elementów stylu yaoi to odpuszczam. Wiedziona takim przypuszczeniem weszłam na forum, bo w opisie gatunku jest tylko, że sportowy.
    A ja jestem zdecydowanie antyyaoi
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Orzi 28.01.2020 18:39
    Dobre CDGCT
    OK, Free to są najlepsze anime ze słodkimi dziewczynkami jakie widziałem od czasu Yuru Camp
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    scharlott 9.08.2016 17:04
    Napiszę krótko: KyoAni nie zawiodło­‑kreska śliczna. Anime zabawne, bohaterów łatwo polubić, motyw sportowy­‑jak najbardziej, choć odnoszę wrażenie, że został on przyćmiony wątkiem przyjaźni itd. Anime ogląda się dobrze, jednak polecam je bardziej żeńskiej widowni ;)

    Jadłam makrele oraz sushi z ananasem jak Haruka. Polecam!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    ShoriChan 3.01.2016 02:55
    Zanim, zaciekawiony czytelniku, zdecydujesz się odszyfrować ten komentarz, ostrzegam, że moja ocena jest w stu procentach subiektywna. Poza tym, jestem dziewczyną dość mocno podatną na urok bishounenów.
    A więc!
    Jestem z dwadzieścia minut po zakończeniu ostatniego odcinka pierwszego sezonu, dlatego odczucia i wrażenia nadal są świeże.
    Po pierwsze i chyba w tym anime najważniejsze – grafika. KyoAni jak zwykle mnie nie zawiodło. Wszyscy chłopcy wyglądają przecudnie, zwłaszcza Haru i Rin. Animacja jest płynna, zero wpadek, po prostu cud, miód i orzeszki <3
    Po drugie – bohaterowie. Szczerze pokochałam wszystkie główne postacie, a Rin – tak, ten dupkowaty, rudowłosy człowiek­‑rekin – wkroczył na listę moich animowanych mężów (nie pytajcie, dlaczego akurat on. Ja sama tego nie wiem). Jedyna postać, jaka bez przerwy mnie drażniła, i którą najchętniej wypchnęłabym z okna był ten mały, niebieskowłosy chłopkczyk, co przez większość serii plątał się za Rinem i cały czas wrzeszczał „senpai!”. Nieodmiennie mnie wkurzał, a ten jego rozdzierający, dziecinny głos będzie mnie chyba nawiedzać w koszmarach…
    Po trzecie – fabuła. Cóż, nie spodziewałam się po tej serii zbyt wiele, dlatego też nie czułam żadnego rozczarowania. Nastawiłam się na lekki, zabawny seans z natłokiem ładnych panów i męskiego fanserwisu i to właśnie dostałam. Nic dodać, nic ująć.
    Po czwarte – muzyka. Coś czuję, że początek openingu będzie za mną chodził jeszcze przez dłuższy czas. Nie mogę przestać go nucić! Właściwie nie zwracałam uwagi na melodie w tle, więc za dużo na ten temat nie powiem. Enidng mnie nie zachwycił, ale i nie odstraszył, był taki sobie.
    Daję mocne 8/10 z porywami do 9/10. Mimo wszystko dobrze się bawiłam i nie uważam czasu poświęconego na seans za stracony.
    Odpowiedz
  • Grubas 4.07.2015 23:21:14 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    zakuro5 13.06.2015 17:58
    dystansdystansdystans
    Okej, myślę że najważniejsza rzecz przy oglądaniu Free!! to POD ŻADNYM POZOREM NIE TRAKTOWAĆ GO POWAŻNIE. Może w drugiej serii dostajemy jakieś tam problemy czy śladową ilość dramy, ale tu nawet sceny w zamyśle prawdopodobnie dramatyczne są zwyczajnie zabawne, jeśli tylko obejrzało się wystarczająco dużo „typowych” anime. Inna rada- oglądać z przyjacielem/przyjaciółką. Albo kilkoma. Podśmiewanie się z absurdalności fabuły przy jednoczesnym docenianiu pracy włożonej w serię jest o wiele przyjemniejsze w towarzystwie. A jeśli wspomniana przyjaciółka jest – jak w moim przypadku – nałogową yaoistką, a ty niestrudzonym krytykiem, to nie tylko ma się zapewnione tony rozrywki, ale można być pewnym, że nie przegapi się ani jednego sugestywnego ujęcia. osobiście w pewnym momencie stwierdziłam że kompletnie mi wszystko jedno i zaczęłam po trochu shipować każdego z każdym. Po prostu przyszło to naturalnie. Podsumowując, seria nie jest do końca zła, ale jeśli masz problem w podchodzeniu do rzeczy z dystansem, lepiej trzymaj się z daleka.
    Przy okazji, ktoś napisał kilka mądrych rzeczy na temat typów ciała i stylów pływania głównych bohaterów, nie jest długie, a pozwala docenić risercz twórców --> [link]
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    liliw 11.02.2015 01:55
    6/10
    Patrząc na gatunek wg Tanuki to anime okruchy życia / sportowe. Osobiście zaliczyłabym je do komedia/ sportowe. Okruchów życia tyle co kot napłakał. Jeśli chodzi o anime sportowe to moim ideałem byłoby Kuroko no basket. W porównaniu z nim Free wypada słabo. Brakowało mi rozwinięcia wątku konkurencji i poważniejszego podejścia do tematu sportu. Oceniając jako lekką komedię z przyjaznymi postaciami fajnie mi się oglądało. Dubstep wspomniany w recencji gdzieś się pojawił, ale myślę że mogłoby go być więcej, bo jak dla mnie ciekawie się zapowiadało połączenie tego gatunku muzyki z anime. Ogólnie seria nie zanudziła mnie, ale i pewnie nic mi po niej w pamięci nie zostanie. Gdyby chociaż panowie byli nieco mężniejsi, nie tak całkiem zniewieściali. Mimo wszystko zabieram się za drugi sezon.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    myszahihi 7.09.2014 15:35
    Anime fajne :) Lekkie, zabawne itp. Co by nie było bohaterów da się lubić i to nawet bardzo. Do ambitnych niestety nie należy. Powiedziałabym, że to taki miły zabijacz czasu. Obecnie oceniam 7/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Kartonę. 11.08.2014 09:52
    Dość lekka odskocznia od codzienności. Niewymagające anime dla dziewuch (i pewnej części chłopaków, co kto lubi :D) , dość dużo fanserwisu. Jedyne co mi za specjalnie nie pasowało to to że…facetom mało tutaj z mężczyzny. Tak, może jestem wybredna jednak,te słodkie uśmiechy i delikatne gesty ciała raziły.
    Na plus idzie soundtrack. Prosto mówiąc – wpada w ucho.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    kaguya-chan 28.07.2014 18:39
    bishie bishie wszedzie bishie!!!
    Nie lubie sportowych anime (wyjatkiem jest Kuroko no Basket, bo tam naprawde jest o sporcie, no i bohaterzy tez fajni), ale Free do takowych nie zaliczam ;) jest masa bishonenow? Jest! Kreska ladna jest? Jest. Podeszlam do tego na luzie, dlatego nie rozumiem narzekan. Pewnie narzekaja zakompleksione dzirwczynki albo twardzielki. No i chlopcy. Oni tego nie zrozumieja :D achy i ochy, ale z humorem.
    Dla mnie to komedia. Najbardziej polubilam Rina i Makoto <3
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    RosaLynn 14.07.2014 19:35
    Free!
    Natomiast mi Free! się naprawdę bardzo podobało.
    Znalazły się głosy, że anime zbyt poszło w stronę okruchów życia. Może i tak, ale kto mówił, że to będzie zupełnie sportowe anime?
    „Wydumane problemy” – faktycznie są, ale ani trochę nie przeszkodziły w seansie.
    Ktoś się zawsze znajdzie wytykając najmniejszy szczegół, ja jednak nie zauważyłam żadnych podtekstów yaoi.
    Fabuła to pływanie, chęć dojścia jak najwyżej na zawodach (tylko mi kojarzy się z Glee?).
    Ren przez pierwsze odcinki irytował mnie strasznie, później sama nie wiem czemu – polubiłam go. W dwóch ostatnich odcinkach był naprawdę przyjemny. Tylko gdyby nie te rekinie zęby!
    Haru pomimo swojej niezaprzeczalnej miłości do wody był ok. Makoto – trochę zbyt „misiowaty” (jasne, że nie pod względem budowy, tylko charakteru). Przez to postrzegałam go jak opiekuna w przedszkolu (a z Nagisą było to prawie możliwe). I Nagisa. Też go polubiłam, co z tego, że mówił do wszystkich per „chan”? Chociaż to, na wersji nie z „Haru­‑chan'em” tylko z „Harusiem” lekko denerwowało. Ale to nic w porównaniu z tym szarowłosym knypkiem mieszkającym z Renem. Argh! Gou, panna Ama, były trener i trener Rena również byli sympatyczni. Co z tego, że szablonowi?
    Za to ending był naprawdę genialny. Piosenka, jak i krótka historia wciąż siedzi mi w głowie (czterogodzinna wersja włączona na innej karcie).
    Pora zabrać się za drugi sezon.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 0
    Koto(k)łak 18.06.2014 23:13
    Beznadzieja
    Zmarnowałam 4 godziny(bezcenne i niepowtarzalne) swego życia. Przez cały seans miałam dziką ochotę wejść do ekranu i powiedzieć rekinkowi, co o nim myślę. Nie mogłam zrozumieć jego zachowania­‑a przede wszystkim tego, że nie docenia swoich naprawdę oddanych przyjaciół(było to dla mnie tym bardziej denerwujące, bo moja przyjaciółka umarła w bardzo młodym wieku i dałabym sobie głowę obciąć, by jeszcze kiedyś się z nią spotkać). Co do postaci, były płytkie i szablonowe. Odcinek z wycieczką poraził mnie bezmyślnością bohaterów. Ja, osoba, która byłą nad morzem ledwo kilka razy, wiedziałaby pięć razy lepiej, jak się zachować, niż postacie, które wychowywały się przy oceanie. Well, hopeless. Jedyną postacią, którą polubiłam, była Gou. Jestem w pełni świadoma tego, że yaojce powstaną do każdej serii i, chcąc nie chcąc, muszę taki stan rzeczy przyjąć do wiadomości, ale według mnie w tym animcu nie byłożadnych podtekstów(być może po prostu nie mam jeszcze spaczonego umysłu)...Ale fakt faktem, że w tej serii relacje między facetami w wieku licealnym przypomninają przyjażń gimnazjalistek… Ukłon jednak w stronę grafiki- twórcy naprawdę wdzięcznie oddali wodę!
    Krótko, zwięźle i na temat- nie polecam. Ten czas lepiej przeznaczyć na obejrzenie ciekawszej serii, co nie zmienia faktu, że we Free! znajdzie się też trochę fajnych pomysłów i jeśli komuś zależy(szczególnie paniom), to niech ogląda.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    ♥_Domi_♥ 22.04.2014 14:44
    Moje jedno z 5 ulubionych <3
    Uwielbiam „Free!”. Fabuła jest prosta, ale fajna. Postacie miłe (niektóre, bo na przykład Rin mnie trochę denerwował) i najbardziej lubiłam postać Gou i Makoto ^^. Pooglądałam wszystkie odcinki nie pomijając nawet endingu (też fajniusi).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Byczusia 8.04.2014 13:46
    Szczerze? W ogóle nie rozumiem ochów i achów nad tym anime. Mimo ,iż nie lubię sportu to spróbowałam obejrzeć takowe anime z myślą, że może to fajne.Bohaterowie słabi- infantylny Nagisa, Haruka podniecony wodą,sztuczny do granic możliwości Rei, i inni. Jedynie Gou mi nie wadziła, może i jeszcze ta nauczycielka. Końcówka rozbrajająca- wątpię by  kliknij: ukryte  W dodatku problemy brata Gou- wydumane, że bardziej się nie da.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nina-Lazur 26.03.2014 20:40
    Nitori
    [link]

    Tka właśnie go widzę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 4
    peregrinus 26.03.2014 00:16
    Nigdy nie byłam w Japonii i nie wiem, jak to ma się do rzeczywistych zachowań tamtejszych facetów, ale nie wydaje mi się, żeby takie nieco delikatniejsze (i całkowicie hetero) oblicze relacji męsko­‑męskich wzięło się z niczego. W każdym bądź razie za bezsensowne uważam mierzenie obcej kultury własną zaściankową miarą bądź też wciskanie chłopców w jakąś zmyśloną foremkę z pompatycznym napisem „Prawdziwy Mężczyzna” i narzekanie, że nie pasują.

    Delikatniejsze to łagodne słowo. Ich (czterech, ba! nawet pięciu, bo jest jeszcze ten od Sempai) zachowanie bardziej przypominało obniżony poziom testosteronu (nie wyglądają fizycznie na takich) jak u pacjenta w jednym z odcinków House'a. Na pewno nie wzięło się to z niczego, są kultury, gdzie faceci są trochę „cieplejsi” (mimo wszystko tu nie w kontekście homo), ale nie jest to raczej kalką jakiś obserwacji mężczyzn, do tego sportowców. Wątpię by postrzeganie tego jako brak realizmu wynikało ze złej translacji kulturowej. W Japonii też mamy społeczeństwo patriarchalne. Multikulturalizm jako podejście nic tu nie wskóra. Nie zmienia to faktu, że seria nie musi być realistyczna pod tym względem. Twórcy zwyczajnie wykreowali jakiś model hiperbolizując pewne cechy lub je zapożyczając. Ich sprawa, jednym może się podobać, innym nie. Tak jak dla mnie fanserwis nie jest zaletą samą w sobie, także ten żeński. Cóż, trudno mi zrozumieć łaknienie przez panie męskiego fanserwisu w anime, ale pewnie to wynika z przesytu tym żeńskim.

    Przy okazji tego aspektu serii ponownie wypływa na wierzch sprawa studia, która w przypadku tego anime jest właściwie kluczowa – tak naprawdę chłopcy nie robią nic bardziej „gejowatego”, czego nie robiłyby dziewczęta w K­‑ON! czy Tamako Market.

    W Tamako była nawet jedna, co ewidentnie czuła coś więcej niż przyjaźń do głównej bohaterki lub przynajmniej tak jej się wydawało. Liczba podtekstów, jeśli ją mierzyć reakcjami fanów Yuri do Tamako w porównaniu do fanek (i fanów, bo pewnie też tacy są) Yaoi do Free!, wydaje się jednak mniejsza. Zresztą Free! przypomina mi trochę Tamako Market – w obu konwencja wydaje się ważniejsza od postaci i fabuły. Chociaż w serii o klubie pływackim lepiej to wygląda.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    What am I doing with my life 25.03.2014 21:05
    Może to ich urok, może to Maybelline
    Powiem tak: musiałam zaczynać to oglądać ze 3 razy, a tak mi się spodobało, że nie mogę doczekać się drugiego sezonu. Pominę może tę „dramę”, słusznie tu ktoś zauważył, że Free! sprawdziłoby się jako lekka komedyjka, ale nawet ładnie, spójnie było to ze sobą wszystko powiązane i nie zgrzytało się zębami podczas scen z wiatrem, fruwającymi wokoło płatkami kwiatów wiśni i innych takich ;) Bohaterowie są megasympatyczni, można ich polubić wszystkich jak leci, o powierzchowności nie będę wspominać, jaka jest, każdy widzi. Kolory przyjemne, efekty przepiękne, a muzyka bardzo ładna, wakacyjna, mam cały soundtrack i słucham dla relaksu. Jak ktoś nie oczekuje wielkich odkryć, smoków, magii, czegoś, co by poderwało tyłek z fotela, a skarpety same by spadały z nóg, to będzie się dobrze bawił ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    ♥_Domi_♥ 19.03.2014 10:01
    <3
    Uwielbiam to anime, ogląda się bardzo przyjemnie. :) Fabuła prosta, ale to nic a nic nie przeszkadza w oglądaniu. Najbardziej podobał mi się ending. ^^ Nie, nie dlatego że się kończy tylko dlatego, że… Hymmm, no nie wiem, ale mi się podobał. Tak samo treningi. :D Jakbym sama siebie widziała.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Subaru 15.03.2014 17:22
    Free!
    „Free!”, czyli… „uwolnić” torsy :D

    Ale… KyoAni potrafi zepsuć każdy pomysł przez ten swój durny dramatyzm. „Free” byłoby idealne i powinno być po prostu komedią, bo potencjał ku temu ma spory. I do połowy serii tak jest – uroczo, zabawnie, lekko i przyjemnie. Rewelacyjnie się to oglądało, a próby nauki pływania… jakbym widział samego siebie, ekhm. Bardzo dobrze to oddali, kamień się na wodzie nie unosi, i tyle.

    Fabuła mocno uproszczona, ale nie wymagałem niczego skomplikowanego od serii czysto rozrywkowej. Niestety, całość mocno się psuje, gdy pojawiają się wątki dramatyczne, a raczej przedramatyzowane. Jakaś traumatyczna przeszłość to jeszcze nic, przełknąłem, ale cały główny wątek motywacji antagonisty – to ma być ta wielka tajemnica, ten wielki spór i dramat tego człowieka?! Problemy mocno wydumane, sztuczne dylematy, beznadziejne motywujące dialogi. Utworzono nadmuchaną głębię, która zdecydowanie popsuła tę serię.

    Co do fanserwisu – to niskie skaczące „coś” mnie irytowało swoją fajniusiowością, ale poza tym widz dostaje to, czego się spodziewał. Są gołe klaty, skoki do wody, chłopcy są oczywiście wyidealizowani, bardzo grzeczni, uczuciowi i w ogóle słitaśni, ale takie są prawa fanserwisu skierowanego do kobiet. Już wolę to niż niż moe­‑biusty i inne tsundere­‑coś­‑tam w szkolnych mundurkach.

    Muzyka – bez komentarza. Nie jestem fanem elektroniki. Grafika – piękne kolory wody w basenie, animacja staranna, robi wrażenie.

    Całkiem dobrze mi się to oglądało, choć do ambitnych seria zdecydowanie nie należy. Niemniej w pamięci zostanie, bo mimo wszystko tego jeszcze nie było – nie w środowisku pływackim i nie w takiej ilości.

    6/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 1
    M.Tsuki 4.03.2014 20:02
    Free!
    Twoja recenzja jest naprawdę beznadziejna. Hejterów mamy na każdym kroku… Moim zdaniem to anime jest jednym z najlepszych jakie oglądałam. Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że jesteś facetem. Wiem, że nie kręci was oglądanie męskich bicepsów oraz doszukujecie się podtekstów w każdym wypowiedzianych przez nich zdaniu. Może jest tam trochę zboczonych fragmentów, ale jest to piękne anime o przyjaźni, rywalizacji i zmaganiu się z problemami. Bohaterowie są niezwykli, choć mają trochę schematyczne charaktery. Kreska jest bardzo ładna, ich oczy- pełne głębi.
    Co do openingu zgadzam się z tobą. Jednak ending jest świetnie zaśpiewany.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Perełka 9.11.2013 22:41
    Zrobiłam ten błąd i przy oglądaniu włączyłam mózg, chociaż na samym początku tego nie planowałam. Uraczono mnie, jednak fabułą, której postanowiłam dać szansę. W połączeniu z bardzo schematycznymi, jak dla mnie, charakterami postaci, nie byłam w stanie wczuć się w wydarzenia dziejące na ekranie. Starałam się zrozumieć Rina, wczuć w sytuację i postawić na jego miejscu, jednak ostatecznie doszłam do wniosku, że nie ma sensu się starać. Przedstawienie jego problemów było dla mnie zbyt sztuczne. Chciałam dać anime szanse, ponieważ zastosowało motyw, który zawsze jest w stanie mnie kupić – dzieciństwo, nagłe zmiany, kilka lat później, wracanie wspomnieniami do dzieciństwa i porównywanie jak było kiedyś dobrze, a jak źle jest teraz. Tutaj jednak, co mnie bardzo zaskoczyło, nie zostałam przekupiona. Główny problem stanowili dla mnie bohaterowie, którzy byli jednorazowi . O tym, że na czas kręcenia swoje wnętrzności zostawiali w garderobie jakoś specjalnie mi nie przeszkadzało. Chyba większość oglądała aby sobie popatrzeć. Całej serii ogólnie zarzucam z wielkim wyrzutem sztuczność. Wiem, że za dużo wymagałam od tej serii, jednak mój błąd wskazałam już wyżej – włączyłam mózg. Co więc udało mi się z tego anime wycisnąć? Świeżość. Doceniam krok jaki uczyniło KyoAnim, bo do obejrzenia tego anime przyczyniła się właśnie ciekawość i emocje jakie wywołał krótki filmik na YT. Poza tym kilka razy Free! Udało wzbudzić u mnie lekkie napady śmiechu (to, że przeważnie były one przy scenach, w których powinnam płakać i współczuć bohaterom przemilczę). Ogólnie jednak nie było aż tak źle. Do serii ponownie nie wrócę, a w przypadku powstania drugiej serii, pewnie (znowu) z ciekawości dam szanse. Może wtedy wyłączę mózg?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    YukoNyaa 2.11.2013 12:28
    For the Team
    Zacznę może od najważniejszego; fabuła. Może nie jakaś super genialna i bardzo ciekawa, ale naprawdę przyjemnie się ogląda :) Muzyka; gdy oglądałam pierwszy odcinek, opening nie przypadł mi do gustu, jednak przyzwyczaiłam się do niego i strasznie go polubiłam, ending baardzo lubię, według mnie jest świetny. Kreska ładna. Z bohaterów najbardziej polubiłam Haru i Gou, zawsze się w duchu śmiałam jak napalała się na klaty chłopaków. Szczerze przyznam, że płakałam na ostatnim odcinku c: Anime bardzo sympatyczne, śmieszne i dużo bishów <3
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Lenneth 18.10.2013 00:26
    Wyłączasz mózg... i to nawet dobre jest.
    „Free! Gay Swimming”, głosi podtytuł dodany przez fansuberów, innymi słowy: co ja pacze?! Fanką yaoi nie jestem, antyfanką też zresztą nie, po prostu wolę inne relacje męsko­‑męskie, takie jak przyjaźń, rywalizacja etc. Na szczęście, Free! jest na tyle uniwersalne, że kto pragnie slashu, z łatwością sparuje dowolnego bohatera z innym, a kto go nie pragnie – jak ja – będzie się cieszył opowiastką o piątce przyjaciół z liceum. Przy okazji, nie zgodzę się z recenzentem, że chłopcy ci zachowują się jak dwunastoletnie dziewczynki. Nawet rumieniąc się w co drugiej scenie, przytulając się, trzymając za ręce czy rozmawiając otwarcie o uczuciach, zachowują się po prostu jak typowi bohaterowie tego rodzaju anime. Mają być idealni, grzeczni, wrażliwi i uczuciowi, i podobać się żeńskiej widowni – tak idealnie wpisują się w konwencje, że ich totalnie nierealne zachowanie nawet nieszczególnie mi zgrzytało, może z wyjątkiem tych rumieńców… i przytulanek i… Nie, serio, nie zgrzytało mi; tego się trzymamy.
    Ogólnie rzecz biorąc, Free! to jedna z tych serii, gdzie warto wyłączyć myślenie i tylko cykać jeden screenshot za drugim, żeby mieć zapas tapet na następne pół roku. Fanserwis zdecydowanie daje radę, podobnie jak grafika i muzyka. Opening i ending okazały się dziwnie hipnotyzujące, głównie za sprawą towarzyszącej im animacji. Co do fabuły, nie jest ona najmocniejszą stroną serialu, ale też umówmy się, że nie o fabułę wśród czule uśmiechających się przystojniaków i ich kąpielówek chodzi… Jest prosto, przewidywalnie (skład ostatniej sztafety da się przewidzieć już w pierwszej połowie serii) oraz, eee, względnie sensownie. Z naciskiem na „względnie”. Po prostu nie oczekujmy od japońskiej młodzieży XXI wieku, że będzie mieć telefony komórkowe albo że dostanie hipotermii od pływania nocą podczas sztormu, okej?
    Jeszcze a propos bohaterów – są na tyle zróżnicowani z wyglądu i charakteru, że każda panna znajdzie swojego ulubieńca; mnie najbardziej przypadli do gustu Haru (mam słabość do poważnych, milczących outsiderów o niebieskich oczach; dzięki temu udawało mi się ignorować bezpłciowość Haruki) i Rin (całkiem normalny i sympatyczny koleś pod warstwą bucery, tylko zdecydowanie zbyt nadwrażliwy na sportowca). Ogółem wszyscy sympatyczni, nie drażnił mnie nawet Nagisa, a Rei rzeczywiście punktował konstruktywnym podejściem do rozwiązywania problemów.
    Gdybym miała oceniać to anime „na serio”, punktując wszystkie idiotyzmy scenariusza czy psychologii postaci, pewnie nie dałabym mu więcej niż 3. Ale że to czysto rozrywkowa seria, która (po uprzednim wyłączeniu mózgu) porządnie umiliła mi kilka wieczorów, waham się między 6 a 7.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 3
    hejter z kosmosu 16.10.2013 22:42
    „Woda. Materia pierwotna, z której wedle Talesa z Miletu wywodzi się życie. Wiecznie zmienna, wiecznie w ruchu, dopasowująca się do każdej przestrzeni.”
    Śmiechłem gromko ze zblendowania wszystkich jońskich filozofów jedną osobę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Jiji 12.10.2013 22:29
    anime wcale nie jest aż tak złe
    Haru i pociąg seksualny do wody? Ciężkie skrzywienie psychiczne? Przyćmiony aspekt sportowy? Że niby anime nagle zaczyna udawać tytuł wysokich lotów, bo olabogarety, wprowadzone nieco cięższe wątki?
    Oj recenzencie, recenzencie, ale wyolbrzymiacie, aż się w pale nie mieści ;) przewrażliwienie jakieś czy coś…

    Anime jest bardzo lekkie i pozytywne, fanserwiśne i o to w tym tylko chodzi. Opowiada o ludziach z pasją, a że przy tym tak zniewieściałych? Z tego co wiem powstanie anime było poparte petycją fanek króciutkiej reklamówki Ore To Omae No Sa o Oshiete Yaru Yo, która chyba nawet nie miała z początku w ogóle przeobrazić się w serię?
    W związku z czym nie powstało nic przełomowego, zaledwie produkt, ale fajny i dobrze zrobiony.
    Haru najbliżej do kuudere, polecam zapoznać się z nazewnictwem- skoro już stosujemy nalepki, to przynajmniej z sensem, bo tsundere jest na tym portalu rzucane chyba na zasadzie odruchu. Free! o tyle od K­‑on! lepsze, że jednak ćwiczą i biorą udział w zawodach- minusem jest tutaj niestety pominięcie zagłębienia się w realia organizacji zawodów w pływaniu i tym podobne. Ale jeżeli koncentrujemy się na postaciach w 12 odcinkowej serii, to pewne time­‑skipy z naznaczeniem, że pomijamy powtarzane w kółko sekwencje treningowe powinny być zrozumiałe. Latanie po sklepach za ciuchami czy materiałami do  kliknij: ukryte  tez mają sens, przeciez takie rzeczy same się nie robią a poświęcenie się pasji to nie tylko robienie jej, ale i stwarzanie sobie warunków do jej kultywacji, chyba oczywiste, i bardzo dobrze, że anime też to pokazuje. A że w fanserwiśny sposób, to wiadomo. Taki zamysł i już. To seria­‑produkt, jw mówiłam. Co do Rina to się zgodzę, bo o ile jestem w stanie zrozumieć  kliknij: ukryte  to sam konflikt wydawał się być naciągany.  kliknij: ukryte 

    W każdym razie, nie jest aż tak ekstremalnie, jak recenzja podaje, jest to seria, owszem, fanserwiśna, skierowana wyraźnie w stronę fanem shonen­‑ai/yaoi, z zniewieściałymi chłopakami, dobrze animowana, mająca wady, ale też zalety- przede wszystkim to, że ogląda się ją lekko i potrafi rozbawić po ciężkim dniu. 7/10 albo 6,5/10 wydaje się być sprawiedliwą oceną :)
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime