Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

2/10
postaci: 1/10 grafika: 6/10
fabuła: 2/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

2/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 2,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 127
Średnia: 4,57
σ=2,32

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Coppelion

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • コッペリオン
Tytuły powiązane:
zrzutka

Wstrzymany na pewien czas po tragedii w Fukushimie animowany koszmarek, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Jak na oddanego fana tematyki zombi przystało, wszelkie inne postapokaliptyczne historie śledzę ze sporym zainteresowaniem. Coppelion zwrócił moją uwagę tym, że jego autor w sposób przekonujący pokusił się o w miarę logiczną próbę obsadzenia licealistek w rolach głównych. Nie jest to częsta praktyka w czasach, gdy głównym czynnikiem wplątującym nastolatków w intrygę jest czysty przypadek, gdyż tak jest po prostu wygodniej. Opis rzeczywiście może robić wrażenie – gdy po awarii tokijskiej elektrowni atomowej stolica stała się radioaktywnym pustkowiem, rząd opracował program, który wykorzystując techniki inżynierii genetycznej, pozwolił stworzyć ludzi o znacznie podwyższonej odporności na promieniowanie, zdolnych w razie potrzeby przeszukiwać ruiny bez potrzeby korzystania z zawodnej odzieży ochronnej. Po kilkunastu latach od tamtych wydarzeń JSDF odbiera sygnał SOS z teoretycznie wymarłego miasta, co dowództwo uznaje za świetną okazję do przetestowania oddziału specjalnego, złożonego z trzech zmodyfikowanych genetycznie dziewcząt, jeszcze w wieku szkolnym, ale już odpowiednio przygotowanych do działania (przynajmniej w teorii).

Młody wiek bohaterek ma określone konsekwencje. Wyprawa badawczo­‑ratunkowa to dla nich bardziej piknik niż poważne zajęcie, a licealne mundurki najwyraźniej nie zostały przez wojsko zakwestionowane jako strój roboczy. Dopiero gdy dziewczyny na własnej skórze poczują grozę sytuacji, ich nastawienie się zmienia, choć wcale nie na lepsze. To jednak wszystko drobiazgi, które przy sensownej i wciągającej akcji nie powinny przeszkadzać. Cóż, może by i tak było, ale problem polega na tym, że akurat logiki i emocji (pozytywnych) nie sposób w Coppelionie znaleźć nawet pod mikroskopem elektronowym.

Młode towarzyszki wesoło przemierzają Tokio, które nawet po katastrofie okazuje się zatłoczone aż do przesady. Pod ziemią znajdują się zarówno prowizoryczne, jak i porządne, wcześniej przygotowane schrony, a i kombinezonów chroniących przed promieniowaniem starczyło dla niemal wszystkich chętnych. Jest prąd, woda, świeże jedzenie, które rozwozi regularnie miejscowy catering, zaś to wszystko dzieje się pod nosem satelitów, wojskowego wywiadu, a nawet zwykłego lotnictwa. Fakt, wiele z zamieszkujących ruiny osób ma uzasadnione powody, by nie powracać do cywilizacji, ale skala zjawiska i tak jest absurdalna. Wobec powyższego żyjący w trudnych warunkach ludzie są niespecjalnie zainteresowani wsparciem ekipy ratunkowej i odrzucają większość ofert (by potem i tak ulec na skutek zbiegów okoliczności, zmuszających ich do opuszczenia bezpiecznych schronów). Co więcej, biorąc pod uwagę przejawy skrajnej niekompetencji ratowników, też bym się zastanowił, czy warto złożyć swój los w ich ręce. A ponoć przechodziły masę specjalnych szkoleń i wszystkiego nie da się wytłumaczyć młodym wiekiem i stresem.

Na miejscu dowódcy odrzuciłbym wszystkie dziewczyny jako niezdatne do służby, i to nie bacząc na koszta, jakie poniesiono w związku z ich przeszkoleniem i wprowadzeniem projektu w życie. Coś musiało pójść nie tak, skoro wykazują się notoryczną niesubordynacją, mają problemy ze zidentyfikowaniem i użyciem opisanego sprzętu medycznego, który doskonale powinny znać, marudzą na każdym kroku (przoduje w tym jedna z nich, bodaj najbardziej bezużyteczna postać, jak sięgam pamięcią do listy obejrzanych anime) i wykazują skrajną niestabilność emocjonalną. Aż dziw bierze, że ta marna namiastka oddziału nie rozpadła się już w pierwszym dniu, w którym napotkała na swojej drodze prawdziwe zagrożenie.

Reszta bohaterów jest niewiele lepsza. Mieszkańcy Tokio mają instynkt samozachowawczy lemingów i pakują się w tarapaty z podziwu godną regularnością. Pozostaje zagadką, jak przetrwali tyle lat, na każdym kroku prowokując wydarzenia mogące skończyć się nagłym zejściem z tego świata. Doliczyć też trzeba kręcących się po mieście psychopatów ze swoimi diabolicznymi planami, które budzą jedynie politowanie, i pojawiającą się pod koniec parę antagonistek, których geneza powstania i życiowa motywacja są równie pokręcone, co marynarski węzeł. Wszyscy oni mają wyraźnie złe zamiary, dzięki czemu w regularnych odstępach czasu ścierają się z jednostką ratunkową, co stanowi znakomity pretekst do zaprezentowania nadludzkich mocy, będących ubocznym efektem uodparniających mutacji.

Spośród wielu nowych zdolności, jakimi naukowcy obdarzyli swoje laboratoryjne dzieci, wyróżnić można między innymi zwierzęcą empatię, nadludzką siłę czy też kontrolowanie elektryczności. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało, jest nieistotna, wszelkie próby jej roztrząsania sensu nie mają za grosz, ale przynajmniej pojawia się jakikolwiek pretekst do prowadzenia walk, których w miarę upływu czasu widzimy coraz więcej. Niecodzienne talenty umożliwiają też postaciom wykaraskanie się z sytuacji, w których zwykły człowiek byłby całkowicie bezradny. Okazjonalnie pojawiają się podnoszące jeszcze bardziej poziom głupawki tajemnicze urządzenia, jak choćby pistolet mogący strzelać nie tylko ostrą amunicją, ale też kapsułkami z lekiem tymczasowo łagodzącym skutki choroby popromiennej, infekcji, złego żarcia i innych dolegliwości, nawet tych wymagających hospitalizacji.

Wobec powyższego pozostaje mieć jedynie nadzieję, że chociaż przeszłość bohaterek może stanowić źródło ciekawych, a przede wszystkim wiarygodnych pomysłów. Wszak dziewczyny są sztucznie zaprojektowanymi ludźmi bez prawdziwych rodzin i pełnego poczucia człowieczeństwa, z czym nie jest łatwo żyć. Rzeczywiście, wątek traumy spowodowanej brakiem zwyczajnego dzieciństwa się pojawia, ale tak niespodziewanie i tak wyrwany z kontekstu, że nie wiadomo, czy twórcy stroją sobie z widza żarty, czy też niespecjalnie wierzą w jego inteligencję. Gdy najbardziej kompetentna i ogarnięta postać ni z tego, ni z owego, rozkleiła się i zaczęła rozpaczać nad marnością swego żywota, miałem nieodparte wrażenie, że przypadkiem zaczął się zupełnie inny serial.

Powyższe wady składają się na obraz serii nudnej, wręcz męczącej i do tego zupełnie pozbawionej wiarygodności, co dla anime akcji jest poważnym uchybieniem. Zamiast przeświadczenia, że bohaterki wybierają się z beznadziejną misją w sam środek piekła, wszystko sprawia raczej wrażenie wyprawy samorządu uczniowskiego do trudnej dzielnicy w celu naprostowania kilku chuliganów i porozmawiania z ich rodzicami.

Obraz nędzy i rozpaczy uzupełnia oprawa audiowizualna, która mimo ciekawej formy nie spełnia należycie swoich zadań. Jedynie krajobrazy spustoszonej stolicy przygotowane zostały na tyle pieczołowicie i przekonująco, bym mógł je bez wahania pochwalić. Z kolei sposób rysowania postaci, charakteryzujących się grubymi konturami, niekoniecznie może przypaść do gustu, zwłaszcza że prowadzi do karykaturalnych chwilami deformacji mimiki. Sylwetki miały się wyróżniać na tle bardzo szczegółowego drugiego planu, ale efekt jest równie nietypowy, co zwyczajnie brzydki. Osobnym problemem są anatomiczne niedoskonałości (kobieta w ciąży nie powinna mieć brzucha na wysokości kolan…) i paskudne zielono­‑błękitne filtry nałożone na obraz, które studio sprawdzało już przy okazji K. Tym razem, z racji podejmowanej tematyki, modyfikacja kolorystyki kojarzy się bardziej z grą Fallout 3, ale efekt końcowy nie zadowala, można wręcz odnieść wrażenie, że oglądany obraz jest uszkodzony i stąd liczne przebarwienia. Tło muzyczne składa się głównie z utworów, o których istnieniu zapomina się zaraz po wysłuchaniu, oraz nieznośnego brzdąkania, które po pewnym czasie zaczyna mocno irytować. Gdyby nie opening i ending, oba w miarę udane i jako jedyna część serialu dobrze wykorzystujące graficzne eksperymenty, byłbym skłonny stwierdzić, że ścieżka dźwiękowa to jednorodna kakofonia.

Coppelion mimo przyzwoitych założeń jest gigantyczną stratą czasu, przed którą lojalnie ostrzegam wszystkich skuszonych postapokaliptycznym klimatem. Dla łowców kaszanek może okazać się pozycją mimo wszystko zbyt rozbudowaną, a nie znam innej grupy docelowej, której mógłbym zwrócić uwagę na to anime w choćby minimalnie pozytywnym świetle. Zostaliście uprzedzeni, oglądacie na własne ryzyko.

Tassadar, 18 stycznia 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GoHands
Autor: Tomonori Inoue
Projekt: Hiroshi Ookubo, Shingo Suzuki
Reżyser: Hiromitsu Kanazawa, Shingo Suzuki, Susumu Kudou
Scenariusz: Makoto Nakamura
Muzyka: Mikio Endou