Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Gingitsune

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    chi4ko 3.11.2014 20:56
    Absolutnie nijakie anime. Nie wzbudziło we mnie żadnych odczuć, ani pozytywnych, ani negatywnych (no może jednak odrobinę tych negatywnych, z racji tego, że powstało). Widać, że chce być jak Natsume Yuujinchou, ale to jednak nie ta liga. Nie polecam, bo mimo wszystko serie ogląda się dla rozrywki, a nie zapychania czasu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Subaru 2.04.2014 16:20
    Gingitsune

    Zdecydowanie zapanowała moda na historie świątynne. Zapewne przekłada się to na częstsze wizyty Japończyków w tych przybytkach…

    Długo nie mogłem się przekonać do wyglądu Gintarou, jakiś taki brzydki mi się zdawał, w końcu przywykłem, ale nadal jego postać jest jakaś na siłę moralizatorska. Główna bohaterka jest dość jednowymiarowa, po prostu do bólu i krystalicznie… miła i mdła. Aż tak mi to nie przeszkadzało, ale może być dla niektórych drażniące.

    W tej serii nie uświadczymy elementów zaskoczenia czy nagłych zwrotów akcji – wszystko toczy się podręcznikowo, wedle utartych schematów. Młoda dziewczyna, która opiekuje się świątynią i widzi bóstwa. Dochodzą do tego kumpele ze szkoły, wspominanie zmarłej matki, tematyka zbyt krótkiego życia ludzkiego w porównaniu z boskim – no i tyle.

    Udało się zapełnić dwanaście odcinków całkiem przyjemnie, choć bez fajerwerków. Okruchy życia w typowym wydaniu, zdecydowanie nie najbardziej udane, ale trzymają jakiś poziom i nie ma się wrażenia straconego czasu.

    Na animację nawet nie zwróciłem uwagi, więc raczej średnia.

    Takie tam. Spokojna seria do jednorazowego obejrzenia.

    Słabe 6/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 1
    Andromeda 2.02.2014 00:46
    Najlepszy fragment recenzji to ten mówiący o tym, że „Tym, co niestety najbardziej zawodzi, są nudni, bezbarwni bohaterowie – gdyby byli oni ciekawsi i bardziej wiarygodni, niedostatki fabularne nie rzucałyby się tak bardzo w oczy”.

    Kobieto, a na czym polega ich niewiarygodność? Na tym,że są dobrymi ludźmi? To akurat jedna z nielicznych serii w których bohaterowie są mega wiarygodni w tym co robią. To nie tak,że wszyscy są idealni,chociaż akurat ty tak to widzisz, bo ja bym jednak Satoru do idealnych postaci nie zaliczyła. Chłopak ma swoje problemy i nie jest szczególnie komunikatywną postacią. Nie jest złą osobą, ale nie jest też wyjątkowo sympatyczny. Yumi też do idealnych postaci bym nie zaliczyła. Każdy z nich ma swoje słabości. Czy oczekiwałaś w serii obyczajowej jednoznacznie złej postaci? Ja nie wiem jak ty oglądałaś to anime, ale chyba coś ci umknęło.

    Poza tym z ciekawości zapytam jeszcze jakie to niedostatki fabularne tak strasznie rzucały się w oczy? Czy pojawiały się jakieś nieścisłości? Fabuła jest nieskomplikowana, ale określenie „niedostatki” jest określeniem na wyrost. Szczególnie w przypadku anime obyczajowych.

    Podejrzewam, że recenzentka wychodzi z założenia, że jak nie ma romansu to jest nudno. Przeczytałam inne recenzje mającej aspiracje zostać stałą współpracownicą redakcji autorki i ewidentnie widać, że w jej opinii jedynie postacie uwikłane w romanse mają szansę zostać uznane za postacie ciekawe.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kysz 1.02.2014 13:02
    Oj bardzo nie zgadzam się z oceną recenzentki odnośnie bohaterów.
    To właśnie nadprzyrodzeni bohaterowie są najsłabszym elementem całości. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że gdyby to ich zabrakło, seria byłaby naprawdę udanymi okruchami życia. Rola Gina sprowadza się właściwie tylko do lenienia się i poszturchiwania Makoto. Wyróżnia się znacząco? Niby jak?
    Haru to natomiast typowa tsundere w lisiej postaci, chociaż akurat za nią przemawia fakt, że jest chociaż trochę słodka.
    Natomiast ludzkie postaci co prawda nie odkrywają w sobie jakichś supermocy, nie zakochują się szaleńczo w sobie nawzajem, nie biegają po mieście rozwiązując skomplikowane zagadki, ani nawet nie zbawiają świata gdzieś po drodze. Ot, po prostu są zwyczajnymi ludźmi. Czy jednak to oznacza brak charakteru? Dla mnie bynajmniej nie.
    Dla mnie osobiście o wiele gorsi są schematyczni bohaterowie Kamisama Hajimemashita – co z tego, że „robią więcej” skoro robią to dokładnie w taki sposób jak x postaci przed nimi? Kiedy przyjrzeć się innym anime spod znaku okruchów życia, żaden tytuł nie ma tak zwyczajnej dziewczyny jako głównej bohaterki. Dla mnie to mega plus na korzyść Makoto!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Elfik 26.01.2014 23:20
    Bardzo przyjemne, lekkie. Czasami dobrze obejrzeć coś takiego bez akcji, napięcia. Po prostu na luzie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Adriman 30.12.2013 17:40
    Obejrzałem, polecam. Nie jest to jakieś bombowe(jest bardzo spokojne) anime, jednakże ma w sobie coś co może przyciągnąć. Spokojna muzyka(również przyjemnie słucha się openingu i endingu), problematyka życia codziennego i trochę ciekawostek na temat kultury japońskiej. Postacie są zróżnicowane, każda ma swój odrębny charakter i osobowość. W każdym razie uważam, że trzeba to obejrzeć. Idealna pozycja do relaksu po ciężkim dniu. Osobiście mam cichą nadzieję na kontynuację, bo tak naprawdę „Gingitsune” można jeszcze pociągnąć.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    asiulenkia 23.12.2013 12:40
    W tym, że jest tam zwierzak, którego tylko nieliczni widzą xD Więcej tam nie ma… Anime nie było takie złe, dzisiaj widziałam ostatni odcinek.. Jak zwykle, nienawidzę otwartego zakończenia. Nic się nie wyjaśnia, kompletnie nic, a nie ma tak, że możesz sięgnąć po coś dalej,bo tego nie ma. Rozumiałabym tworzenie otwartego końca, gdyby planowano coś jeszcze emitować lub wydawać, wtedy miałoby to sens, ale jeżeli wydawcy itp. mają zamiar oznaczyć projekt jak zakończony i wrzucić na dno jakiegoś pudła, to jeszcze raz się pytam: PO KIJ?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 10.12.2013 19:48
    Seria mnie trochę zwiodła. Może dlatego, że za dużo od niej oczekiwałem. Zabrzmi to dziwnie, ale seria jest zbyt obyczajowa, czyli po prostu nudna. Znaczy nie jest nudna tak, żebym nie chciał jej oglądać, ale jest obyczajowa do bólu, w stylu „zwykły dzień z życia zwykłych ludzi” bah nawet w „Klanie” więcej się dzieje. No cóż taka niby miała być, jednak liczyłem na to, że wzbudzi we mnie większe emocje, a tu tak: ludzkie postacie sympatyczne, ale bez polotu, Haru zbyt drażniąca jak na mój gust (choć nie ukrywam, że urocza), a Gin to po prostu nudziarz. Nic nie robi, ciagle leży, a myślałem, że chociaż w stosunku do głównej bohaterki wykaże jakieś większe zainteresowanie (nie mówię tu o relacji niczym w Kamisama Kiss bo to już by było, z racji postaci Gin'a, furry/kemono love :P, a wiadomo jak większość ludzi na to reaguje). Nic, serię obejrzę do końca bo wzbudza moją sympatię, a i odprężyć się przy niej można, bo jest spokojna, wycisza człowieka (oczywiście kiedy na ekranie nie ma Haru, albo tych dwóch małp, ale one były w jednym odcinku). Smuci jedynie fakt, że pewnie po seansie zaraz o Gingitsune zapomnę…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    ursa 10.12.2013 09:29
    dotrwać do wiosny
    ... czyli do 4 odcinka ;) było nieco trudno, właściwie zarzuciłam oglądanie po 3 odcinku, bo choć urocze i sympatyczne, anime było, nie bójmy się tego powiedzieć, nudne. ale! dałam mu kolejną szansę i wtedy pojawiła się ONA – Haru. z miejsca mnie pokonała, obezwładniła i wzięła w jasyr. te złote oczki i rewelacyjna mimika twarzy… pardon, pyszczka… i do tego charakterek :D cuuuuudo! doczepiony do niej Satoru początkowo wydawał się typowym chmurnookim mrukiem z przerostem traumy nad treścią, ale patrzę na niego z rosnącym uznaniem. budzi oczywiście dość odległe, ale nieuniknione skojarzenia z najukochańszym Natsume, i w sumie nie najgorzej wypada na jego tle – też ma charakter i zaczyna go coraz śmielej pokazywać. w dodatku to, co Natsume zajęło całą serię, czyli zarobienie bury opiekuna za późny powrót (czyt. socjalizacja postępuje ;), on załatwił w 7 odcinków :D jak dla mnie, ci dwoje zdeklasowali główną (?) bohaterkę i chwała im za to, bo przynajmniej mam co oglądać. a co do Gina… jak na tytułowego z kolei bohatera ma wyjątkowo olewczy stosunek do obowiązków. 90 procent czasu ekranowego spędza w pozycji leżącej! jeszcze nie wiem, czy to jego największa wada, czy zaleta, zawszeć to coś nowego. ale teraz wiem, że wytrwam do końca, by to stwierdzić, dzięki małej Haru :D wiwat małe lisiczki!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 0
    w1 20.10.2013 17:46
    Po dwóch odcinkach ciężko coś powiedzieć, ale seria wydaje się zwyczajnie nijaka i standardowo nie wyróżnia się chyba niczym z pośród innych, podobnych tytułów. Pożyjemy, zobaczymy, ale jakoś nie oczekuję ogromnych zmian w tej kwestii…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    TraveltotheMoon 11.10.2013 00:38
    bardzo fajna pozycja tego sezonu, przyjemnie się ogląda. Przypomina trochę Natsume ,ale to jak najbardziej nie wada. Po długim dniu, na odprężenie polecam ;)
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime