Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 4/10 grafika: 4/10
fabuła: 3/10 muzyka: 2/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 116
Średnia: 5,87
σ=2,22

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sakura Trick

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • 桜Trick
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Widownia: Seinen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm, Shoujo-ai/yuri
zrzutka

Dwunastoodcinkowy kurs całowania w trudnych warunkach. Dla każdej czytelniczki Tanuki, która przyprowadzi koleżankę, pięćdziesiąt procent zniżki!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Rozwijający swe skrzydła u progu lat siedemdziesiątych gatunek mang traktujących o miłości między dwiema kobietami szybko ograniczył się samoistnie, jeśli chodzi o tematykę. Przez niemal trzy kolejne dekady autorki komiksów spod znaku yuri uważały za punkt honoru opowiedzenie każdej ze swoich historii w sposób ponury, przejmujący i dramatyczny. Nieodzowny wydawał się także odpowiednio tragiczny finał, nierzadko ukazujący zgon jednej lub obu bohaterek. Taka konwencja, dominująca notabene także w mangach yaoi, wydawała się do pewnego stopnia uzasadniona poruszaną tematyką, częstokroć będącą tabu – a dodajmy, iż fabułę tych mang autorki osadzały bardzo często w czasach im odległych. Jednakże, gdy w połowie lat dziewięćdziesiątych młodziutka Rika Takashima stworzyła zrywający całkowicie z tymi schematami komiks Rica’tte Kanji, szybko okazało się, że jest zapotrzebowanie na pozycje podchodzące do tematyki yuri inaczej.

Jak to mówią – uważaj, czego sobie życzysz, bo może się to spełnić. Dwie pierwsze dekady XXI wieku przyniosły wysyp mang yuri, które z dramatami, mrokiem, tragizmem i całym tym klimatem rodem z lat siedemdziesiątych nie miały już wiele wspólnego. Autorzy nie tylko nie bali się wprowadzać więcej humoru, ale także coraz bardziej jednoznacznie przedstawiali relacje łączące bohaterki. O ile niegdyś bardzo często mieliśmy dramaty w rodzaju „Kocham cię i gdybym była mężczyzną, to może byśmy mogły…”, tak dziś, w czasach grasującego wszędzie dżendera, problemu z tym nie ma. Te zmiany fandom yuri powitał swego czasu z dużym entuzjazmem. A potem zaczął przeklinać własną naiwność.

Sakura Trick to modelowe dziecko epoki, w jakiej powstało – pod wieloma względami. Haruka i Yuu, dwie główne bohaterki, są do bólu zwyczajnymi nastolatkami. Nie mają mrocznej przeszłości, ich rodziny nie skrywają ponurych sekretów, żadna z nich nie przejawia skłonności samobójczych. Nie wyróżniają się też niczym szczególnym z morza im podobnych panienek z japońskich kreskówek. Przyjaźnią się, jak to się mówi, „od zawsze”. Co zatem ma zmienić rozpoczynający się właśnie rok szkolny? Ano to, że trafiają do liceum. W powszechnej świadomości to istotny krok w stronę dojrzałości, jednak dla dwójki dziewcząt bardziej istotny okazuje się fakt, iż nie będą już mogły siedzieć obok siebie. Ot, tragedia, jednak daleka kalibrem od tych, jakie zwykły przeżywać ich koleżanki z mang yuri sprzed paru dekad. Toteż Haruka i Yuu, zamiast wspólnie popełnić samobójstwo, postanawiają jakoś poradzić sobie z tym problemem. A co okazuje się lekarstwem? Ano pocałunek. I to nie w policzek.

Tu obserwujemy ciekawe zerwanie z kolejnym schematem gatunkowym, bowiem w klasycznych mangach yuri bohaterki zwykle potrzebowały nieco czasu, aby przejść na ten etap zażyłości. Haruka i Yuu wyjątkowo szybko do niego docierają, a co więcej, podoba im się to na tyle, że całują się zapamiętale i namiętnie przez całe dwanaście odcinków, robiąc to w najróżniejszych miejscach i sytuacjach. Co jednak godne odnotowania – obie dziewczyny traktują to raczej jako przedłużenie swojej przyjaźni, jej pogłębienie i swego rodzaju sekret, który je do siebie zbliża. Potrzeba niemal całej serii, aby zdały sobie sprawę, że sytuacja uległa zmianie, a dopiero pod sam koniec anime zaczynają rozumieć, czym tak naprawdę są ich wzajemne relacje. Ten rozwój romansu, od pocałunku do ciut dojrzalszego traktowania spraw uczuciowych to swego rodzaju signum temporis. Kiedyś pocałunek był zazwyczaj wydarzeniem następującym bliżej końca niż początku fabuły, a częstokroć wręcz uwieńczeniem historii.

Gdyby fabuła koncentrowała się wyłącznie na całuśnych perypetiach Yuu i Haruki, byłaby zapewne równie ciekawa jak obie bohaterki, obdarzone przez twórców osobowością pantofelka i charakterem chełbi – czyli wcale. Zdawał sobie zapewne z tego sprawę i autor mangi, będącej dla Sakura Trick pierwowzorem, albowiem wprowadził kilka innych postaci. Na pierwszy plan wysuwają się Shizuku i Kotone, a przyczyną jest niestety głównie to, że pod wieloma względami przypominają główne bohaterki. Dodatkowo łączy je podobny układ emocjonalny. Z nieco innej bajki są natomiast Kaede i Yuzu, dwie przyjaciółki udowadniające, że może istnieć pozbawiona podtekstów erotycznych przyjaźń między kobietami. Na dodatek, mimo iż są rówieśniczkami pozostałej czwórki, sprawiają wrażenie starszych i dojrzalszych. Całkowitym przeciwieństwem tej dwójki jest natomiast Mitsuki, starsza siostra Yuu. Choć w teorii ma pełnić rolę tej starszej i poważniejszej, przez większość czasu zachowuje się, jakby dopiero co uciekła z podstawówki, zaś jej obsesja, mająca być zapewne wątkiem humorystycznym, jest jednym z najbardziej irytujących elementów serii.

Miałem pisać o fabule – i tu pojawia się zasadnicza trudność, bo tej w Sakura Trick właściwie nie ma. Wynika to głównie ze specyfiki materiału źródłowego, jakim jest czteropanelowa manga, czyli tak zwana yonkoma. Sprawia to, że zamiast konsekwentnie budowanej historii, mamy tu do czynienia z serią gagów i scen, zwykle związanych z jakimś miejscem lub wydarzeniem. Dość rzadko powodują one, by coś się zmieniało – może jeszcze na początku, gdy trzeba wprowadzić postaci, coś się dzieje, ale gdy już główne dramatis personae są na scenie, niemal do samego końca mamy w kółko to samo – bohaterki robią coś, co zwykle robią japońskie nastolatki, a Yuu i Haruka (a później także Shizuku i Kotone) w międzyczasie wynajdują coraz to nowe okazje, by się całować. Od czasu do czasu pojawia się jeszcze Mitsuki, która na przemian kombinuje, jakby tu udowodnić, że jej młodsza siostra robi z koleżanką to, czego nie powinny, oraz jak poradzić sobie z niepokojąco oczywistym sentymentem, jakim darzy Harukę.

Absolutnie nie twierdzę, że taka konstrukcja skreśla anime z listy zdatnych do oglądania. Mieliśmy trochę udanych adaptacji mang tego rodzaju, od Azumanga Daioh zaczynając, a na Seitokai Yakuindomo kończąc. Jednak warunkami minimalnymi, określającymi przyjemność płynącą z obcowania z tymi produkcjami były: interesujące i budzące sympatię kreacje postaci oraz humor, który autentycznie bawił. Z powyższego tekstu jasno wynika, że pierwszego warunku Sakura Trick nie spełnia. Co zatem z drugim? Niestety, pod tym względem jest niewiele lepiej. Seria bardzo stara się być zabawna, ale niespecjalnie jej to wychodzi. Humor jest ciężki, niezbyt wysublimowany i mocno powtarzalny, przez co widz uśmiecha się tu tylko okazjonalnie. A w końcu oglądamy coś, co w założeniach miało być komedią.

Rzadko kiedy adaptacje yonkomy są graficznie dopracowane, a Sakura Trick potwierdza tę regułę. Prosta kreska, oszczędności w przedstawianiu drugiego i trzeciego planu, raczej nieskomplikowane animacje to rzucające się w oczy aspekty techniczne tego anime. Zauważalne jest natomiast dość śmiałe podejście do fanserwisu, znowu rzecz raczej niezbyt powszechna w produkcjach yuri, skierowanych do żeńskiej publiczności. Nie sądzę, aby mogło to przełożyć się na popularność tego anime, wręcz przeciwnie. Do tego dochodzi oprawa muzyczna. Wiem, pewien rzymski ściemniacz twierdził, że o gustach się nie dyskutuje, jednak opening do Sakura Trick brzmi jak disco polo i wywołuje we mnie podobnie negatywne reakcje, co ten rodzaj muzyki. Ending, nadający na podobną nutę, skłania do jak najszybszego przewijania.

W co najmniej kilku miejscach anime to jest niewątpliwie oryginalne, czego, jak sądzę, dowiodłem w powyższym tekście. Sęk w tym, że za wzmiankowaną oryginalnością nie idzie żadna przyjemność płynąca z oglądania. Sakura Trick na przemian nudzi, męczy oraz irytuje, najwyżej od wielkiego dzwonu śmiesząc. Na pewno nie jest to seria, którą poleciłbym komukolwiek, kto chciałby zaczynać swoją przygodę z tytułami yuri. Nie byłbym także skłonny rekomendować jej ludziom mającym jakieś doświadczenia z gatunkiem. Na dobrą sprawę, nie polecam jej nikomu.

Grisznak, 17 kwietnia 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Tachi
Projekt: Kyuuta Sakai
Reżyser: Ken'ichi Ishigura
Scenariusz: Ken'ichi Ishigura
Muzyka: Ryousuke Nakanishi