Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Hoozuki no Reitetsu

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Captain Unicorn Apocalypse 17.04.2018 23:49
    Świetne anime
    To anime jest świetne. Ja znam kulturę Japonii głównie z różnych anime i mang, ale to wystarczyło, żebym dobrze bawiła się oglądając tę produkcję. Miła odmiana od ciągle powtarzającego się motywu super silnego i porywczego bohatera, takiego jak w Dragonballu, Naruto, czy One Piece (które również uwielbiam :P).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yuno33 18.11.2015 13:31
    Trzeba trochę wiedzieć, jak się za zoś zabieramy.
    Według mnie to anime jest świetne, a recenzja jest pisana przez osobę, która najzwyczajniej się nie przygotowała. To prawda, że wiele gagów się powtarza i mogą zrobić się nudne, ale są też inne żarty. Jakie? ZWIĄZANE Z MITOLOGIĄ JAPOŃSKĄ!!! Nic dziwnego, że osoba, która włożyła tyle krytyki w napisanie tej jakże, moim skromnym zdaniem, badziewnej recenzji nie wiedziała o co chodzi. Aby zrozumieć to anime to trzeba trochę wiedzieć. W przypadku Hozuki no Raitetsu jest tego sporo. To anime nie jest dla osób, które podchodzą do niego bez żadnego przygotowania lub dopiero zaczynają z anime i mangą. Dlatego uważam, że recenzja nie powinna tak tego krytykować skoro z góry wiadomo o czym jest fabuła i czego można się po niej spodziewać.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kanaria. 5.10.2014 11:26
    Piekło na wesoło
    Hozuki no Raitetsu to genialny sposób na uzmysłowienie człowiekowi co może go spotkać po śmierci jeśli nie zmieni swojego postępowania i pomimo, że w serii przedstawione jest japońskie piekło, gdzie katolicy raczej nie trafiają, to jednak i tak bardzo wyraziście podkreślone są ludzkie wady. Każdy człowiek jest taki sam i takie same grzechy popełnia.
    Podobał mi się ten podział na piekło europejskie, chińskie czy właśnie japońskie, prawdopodobnie nie wielu z nas się zastanawiało nad tym, ile jest rodzajów piekieł, bo przecież piekło to piekło i nikt z nas tam trafić nie chce.
    Wiele nawiązań do historii i przeróżnych legend, nie koniecznie znanych i oczywistych również bardzo mi się podobało. W sposób komiczny ukazano tortury i piekielne męki, co trafia do odbiorcy bardziej niż mroczne i ponure scenerie (chociaż Hozuki czasem przerażał).
    Hozuki był świetną postacią, pomimo, że przez 13 odcinków ani razu nie zmienił wyrazu twarzy. Genialnie jednak reagował na to co dzieje się wokół, i nie był jednolitą i schematyczną postacią. Bo był surowy i mało wyrozumiały, ale miał ciekawe hobby, nie stronił od sake, lubił bawić się na festiwalach. Po prostu ciekawa postać.
    Bardzo polubiłam też Hakutaku, który był po prostu przesłodki. No i te ciągłe porównywanie go z tytułowym bohaterem.
    Świetne dialogi, które naprawdę śmieszyły, a nie powielały schematy, które z zasady miały śmieszyć.
    Osobiście oceniam serie bardzo wysoko.
    No i ten wesoły opening.

    - Wychodzę za mąż!
    - Cooooo?!
    - Zostanę kurą domową :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    SzaraIskierka 28.09.2014 22:11
    Hozuki rządzi XD
    A mnie ten tytuł bardzo się podobał. Nie rozumiem recenzji, bardzo się nią zdziwiłam.
    Uwielbiam Hozukiego; na jego widok przypomina mi się twierdzenie, że żeby odnaleźć prawdziwego władcę, czy „górę” jak kto woli, to trzeba zejść kilka stopni w dół w hierarchii, bo tylko stamtąd można jeszcze sprawnie rządzić XD Dla mnie smaczki japońskie nie były aż tak wyszukane, sporo zrozumiałam, może dlatego, że zwyczajnie mam parę setek tytułów za sobą… No cóż jak dla mnie 7/10, a dla Hozukiego 11 :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 1
    Salva 26.09.2014 19:55
    Hmmm
    Mnie się recenzja również nie spodobała i chyba w tym wypadku aż się pokuszę o alternatywną. Przy czym ja też nie jestem obeznana z kulturą japońską, nawet nieszczególnie mi się chce z nią zapoznawać. A jednak seria mi się szalenie podobała i sama postać Hozukiego była dla mnie przemiłą odmianą. Właśnie takiej postaci jako głównego bohatera mi brakowało. Uważam, że nawet nie mając pojęcia o nawiązaniach, nie patrząc na serię przez lupę i nie widząc wszystkich „smaczków” można się całkiem dobrze bawić.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Slova 25.09.2014 23:07
    Recenzja o tyle dobra, że doskonale oddaje możliwą reakcję zachodniego odbiorcy na Hoozuki. To anime jest hermetyczne do stopnia, w którym nawet Japończycy nie wyłapią wszystkich gagów. Piątka doskonale wyraża, na co potencjalny widz ma się przygotować i jakie będą odczucia.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 9
    tamakara 25.09.2014 22:14
    To ciekawe, że recenzent jako wartą wyróżnienia postać wymienia królicę, której jedyną cechą charakteru jest stosowanie bezmyślnej przemocy, a jednocześnie w innym akapicie pisze, że żarty o znęcaniu się są kiepskiej jakości. Na dodatek przeszłość i motywy owej królicy przedstawiono tak samo, jak innych postaci z japońskich bajek ludowych czy legend, poczynając od Momotaro i jego trzech zwierzątek z pierwszego odcinka. Ba, trzy zwierzątka, zwłaszcza Shiro, pojawiają się niemal w każdym odcinku, dlatego absolutnie nie rozumiem, dlaczego akurat Karashi zasługuje na wyróżnik. Chyba nie dlatego, że słowem klucz jest „tanuki”?
    Ja wiem, że subiektywizm, że jak mi się nie podoba, to mogę napisać lepszą recenzję etc, wszystko prawda. Nie zgadzam się z opinią o grafice i postaciach, ale to nie o gust idzie. Skoro recenzent sam przyznaje: „Anime jest pełne nawiązań do tamtejszej kultury i przywar społeczeństwa, jednak mnie jako polskiemu widzowi trudno było się wczuć w ten klimat," to dla mnie jest to tożsame z twierdzeniem, że brakuje mu kompetencji do wypowiadania się o jakości fabuły.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Anonymous 25.09.2014 14:19
    5 to za mało
    Seria jest ogromnym hitem w Japonii. Poza tym jest to oczywiste że część żartów będzie nie zrozumiane przez obeznanych z japońską kulturą. Na Joshiraku też będziecie narzekać?
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 2
    oo44wo 25.09.2014 12:19
    grafika (znowu)
    Wspominałem, że seria stawia na ilość i ten problem dotknął również grafiki. Rysunki tła są bardzo uproszczone i nie aż tak liczne, biorąc pod uwagę ich niski poziom.
    Czyli są liczne czy nie? Recenzent sam sobie zaprzecza.
    A co do samych teł, to one nie są uproszczone, ale stylizowane, więc tu jest kolejny aspekt gdzie recenzent popełnił błąd. Zresztą wystarczy spojrzeć na kadry.

    A, i niezbyt rozumiem co recenzent zarzuca serii, pisząc o nadmiarze żartów. To jest komedia, więc o chyba dobrze że ma dużo żartów? Jeszcze gdyby naprawdę było ich za dużo…
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 4
    zmrol 25.09.2014 10:55
    Co za bełkotliwy koszmarek!
    Fabuły w zasadzie nie ma i całość opiera się na nieudanych i serwowanych w nadmiarze żartach. Luźne wątki codziennego życia popychane są przez gagi, które w końcu muszą wywołać choć jeden uśmiech. Przez kilka godzin żartów na niskim poziomie któryś przypadnie nam do gustu lub nasz mózg będzie wystarczająco zlasowany, aby się zaśmiać. Przyjmując, że fabuła mocno osadzona jest w japońskim folklorze, część żartów może nie dotrzeć do europejskiego widza. Anime jest pełne nawiązań do tamtejszej kultury i przywar społeczeństwa, jednak mnie jako polskiemu widzowi trudno było się wczuć w ten klimat, przez co odebrałem serię w sposób niezamierzony przez twórców.

    Fabuła występuje w każdym dziele fabularnym, oprócz dzieł surrealistów, które z samego założenia są fabuły pozbawione. Tutaj mamy po prostu do czynienia z fabułą epizodyczną.
    Dalsza część wypowiedzi jest z kolei całkowicie nonsensowna: nieudane i serwowane w nadmiarze żarty (czyli to źle świadczy o tytule) muszą wywołać choć jeden uśmiech (czyli to jednak dobrze?), bo przez kilka godzin serwowania żartów na niskim poziomie (czyli jednak źle -,-'), któryś przypadnie nam do gustu (a jednak dobrze!). W dwóch kolejnych zdaniach autor dwukrotnie sam sobie zaprzecza. Ktoś w ogóle redaguje te teksty, czy tylko poprawia słowa, które Word podkreślił na czerwono?
    I co to znaczy, że autor odebrał serię w sposób niezamierzony przez twórców? Przecież to kolejne wewnętrznie bezsensowne zdanie! Jak je w ogóle rozumieć?! Że zamiarem twórców było stworzenie komedii, a recenzent odebrał ją jako dramat albo horror? No nie odebrał. Odebrał ją, jako komedię, tylko nieudaną, bo nie rozumiał nawiązań do japońskiego folkloru i współczesnej kultury. A zatem odebrał serię dokładnie w sposób zamierzony przez twórców. A poza tym trudno mi sobie wyobrazić, aby sposób odbioru akurat TEJ serii przez zagranicznego widza był w ogóle objęty zamiarem twórców.

    PS Ja rozumiem, że bida w interesie i mało nowych tekstów dostajecie, ale to jeszcze nie powód, żeby publikować tu byle chłam, bo to tylko podkopuje i tak już wątpliwą wiarygodność i prestiż tej strony.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Szarooczka 3.07.2014 16:13
    Hoozuki no Reitetsu to pierwsza manga pani Eguchi Natsumi. Pierwsza praca i od razu przerobiona na anime. Nieźle. Wiernie zekranizowana manga. Hiroki Yasumoto jako Hoozuki – strzał w 10. I nie tylko, cała obsada jest świetnie dobrana.
    A opening ...a opening jest świetny…
    jigoku, jigo, jigo, jigoku da yoo!!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    tamakara 4.04.2014 20:47
    karameru~ tengoku~ doki doki
    To anime jest złe… Chociaż, pisząc po polsku, wypadałaby użyć innego słowa. Niecne? Tak, chyba pasuje. Czyli jeszcze raz. To anime jest niecne.
    Kiedyś sięgnęłam po mangowy oryginał i zrezygnowałam w połowie pierwszego rozdziału. Stwierdziłam że, nie chce mi się przez to przedzierać. Pomysł jest genialny, ale jakoś tak wizualnie mnie odrzuciło. Dlatego animowa wersja budziła moje wątpliwości, jednak w ruchu i kolorze wszystko zaczęło wyglądać lepiej.
    Tematyka, jak już powiedziałam, to strzał w dziesiątkę. Buddyjskie (i kawałek „europejskiego”) piekło w pozornie
    rzywym zwierciadle. Opłacało się pisać prace naukowe o japońskich obrzędach, miałam zaplecze teoretyczne do rozumienia dowcipów XD
    Można też na to spojrzeć z innej strony. W piekielnych dekoracjach pokazano działanie korporacji a także pięknie zażartowano z reguł panujących w show­‑biznesie.
    Peach Maki to przecudowna parodia Kyary pamyu pamyu! Oczywiście nie mogę dać głowy, że taki był zamiar, ale… no, ja tak ją odbieram xD
    Humor, jak to mówią, nie dla dzieci i oj, czasem ostro jechano po bandzie. Można powiedzieć, że poziom żartów jest taki trochę gintamowaty, aczkolwiek nie jest to idealne porównanie. Tak czy inaczej, przez większość czasu bawiłam się naprawdę dobrze. Czarny humor i groteska w naprawdę dobrym wydaniu.
    Bohaterowie straszni z zawodu, „rozkosznieli” z każdą chwilą. Nawet Hozuki­‑san, ten arcymistrz sadyzmu w każdej postaci~ jego „trudna przyjaźń” z Hakutaku przysporzyła mi wielu radosnych chwil. Znęcanie się nad Enmą już mnie tak nie bawiło, bo bardzo królowi współczułam.
    Absolutnie kocham Shiro i Nasubiego, cóż za rozkoszne stworzenia, chcę ich adoptować.
    Ogólnie bardzo dobra seria, oryginalna i niecna.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 20.03.2014 22:04
    Jeszcze trochę do końca zostało, ale formuła serii raczej się już nie zmieni, więc powoli można ją już oceniać. Każdy odcinek Hozuki to w sumie dwie oddzielne historie (choć odcinek to standardowe 24 minuty) związane z jakimś tematem (ale warto zaznaczyć, że tematy są bardzo zróżnicowane). Czasem temat spaja oba odcinki. Łączy je oczywiście „piekielna” tematyka, czarny humor (ta groteska gdy bohaterowie spokojnie sobie rozmawiają podczas gdy grzesznik jest np. właśnie krojony :P) i bohaterowie (głównie Hozuki I Krół Piekieł Enma). Seria jest przegadana i momentami niezrozumiała dla kogoś spoza Japonii (nawet jak na anime :>), poziom humoru się waha od całkiem śmiesznego po taki sobie, ale jest to równoważone przez różnorodność, zarówno tematów jak i postaci oraz wysoki poziom artystyczny (tła przypominające malarskie wyobrażenia piekła itp.).

    Ulubiona postać? Shiro :P Gdy widzę ten melancholijny i roześmiany biały pysk od razu poprawia mi się humor. Już dla tej postaci, choc nie występuje niestety w każdym odcinku, warto serię obejrzeć.

    Podsumowując, specyficzna komedia, ale warta obejrzenia, bo w sumie oryginalna…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Aldonis00 28.02.2014 20:26
    Muzyka
    Ktoś wie co to za otwór na samym początku pierwszego odcinka (przed openingiem)?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Sezonowy 31.01.2014 16:05
    Ciekawostka muzyczna :)
    To się dopiero nazywa być zaskoczonym.

    W czwartym odcinku, w scenie szkolenia nowych pracowników, kiedy Hozuki wyświetla film poglądowy, w tle słychać melodię piosenki ludowej (dzisiaj: biesiadnej) „Szła dzieweczka do laseczka”.

    Niezbadane są drogi, jakimi nasz folklor dociera pod japońskie strzechy. :)

    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    Pottero 10.01.2014 14:54
    Wrażenia po pierwszym odcinku.
    Po pierwszym odcinku mam mieszane uczucia. Zdaje się, że ten serial będzie ciężki do obejrzenia i nieśmieszny dla osób, które nie siedzą w japońskiej popkulturze, tym bardziej, że spora część odcinka polegała na zabawnym dialogu – zabawnym dla Japończyków, ale już niekoniecznie dla osób z zachodniego kręgu kulturowego. Ale i w tej części „slapstickowej” zdarzają się takie perełki, jak np. nawiązania do Ayi Ueto, niezrozumiałe dla tych, którzy nie oglądają reklam japońskich banków. Technicznie seria prezentuje się przyjemnie – niezła oprawa graficzna i dobrze dobrani seiyū, chociaż muzyka nie zrobiła na mnie wrażenia.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime