Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
grafika: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,33

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 46
Średnia: 5,8
σ=1,81

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Bayonetta: Bloody Fate

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 89 min
Tytuły alternatywne:
  • ベヨネッタ ブラッディフェイト
Gatunki: Przygodowe
Widownia: Shounen; Postaci: Anioły/demony; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Gra (inna); Miejsce: Europa; Czas: Współczesność; Inne: Magia, Supermoce
zrzutka

Ekranizacja japońskiej konsolowej strzelanki. Produkcja mroczna, dziwna i jak na adaptację gry przystało – pełna trupów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: RealVincent

Recenzja / Opis

Bayonetta jest ekranizacją japońskiej gry o tym samym tytule. Pierwowzór to konsolowe mordobicie w stylu Devil May Cry, zaś anime zarówno pod względem graficznym, jak i fabularnym stanowi wierne odwzorowanie gry, dzięki czemu otrzymujemy pretensjonalną fabułę, pełną przemocy i walk.

Pięćset lat temu czarownica oraz mędrzec światła złamali tabu i zakochali się w sobie, płodząc potomka. Zostali rozłączeni, a dziecko im odebrano. Legenda głosi, że dziecko z krwi obu klanów sprowadzi na świat zagładę. Okazuje się nim przebudzona z pięćsetletniego snu Bayonneta. Czarownica prawie nic nie pamięta z przeszłości, a w trakcie podróży przypomina sobie fakty z dawnego życia. Towarzyszy jej Luka Redgrave, dziennikarz, którego ojciec przebudził główną bohaterkę. Luka, gnany chęcią poznania prawdy o swoim ojcu oraz dokończenia jego pracy na temat czarownic, śledzi poczynania Bayonetty.

Historia przedstawiona w Bayonetta: Bloody Fate oryginalnością nie grzeszy. Głównym celem bohaterki jest dotarcie do ostatniego żyjącego mędrca światła, który dopiero się przebudził. Całość zamyka się w jednym wątku, wypełnionym eksplodującymi głowami, urwanymi kończynami i kałużami krwi przeciwników. Przez większość czasu na ekranie trwa batalia pomiędzy wiedźmą Bayonettą a aniołami, w której to walce oczywistą przewagę ma główna bohaterka. Mimo że walki były długie i nierozbudowane, bo opierające się na zasadzie 1 strzał = 1 trup, nie byłem nimi zmęczony. Potyczki polegały na zabijaniu hord aniołów, przy czym rzadko do akcji wkraczał godny oponent. Nie podobał mi się natomiast wzorowany na grze motyw walki włosami. Ubranie Bayonetty jest stworzone z jej własnej fryzury, a używanie specjalnych umiejętności pozbawia bohaterkę stroju, przez co paraduje nago. Warto jednak zaznaczyć, że twórcy zasłonili to i owo, unikając nadmiernego fanserwisu. Przez ponad godzinę bawiłem się bardzo dobrze, jednak zakończenie wywoływało niezamierzoną wesołość. Film niebezpiecznie zboczył w stronę utartych schematów, superumiejętności i wykańczających kombinacji ciosów. Fanom gry prawdopodobnie taki zabieg przypadnie do gustu, jednak mnie, jako laika w sprawie konsolowych strzelanek, trochę to raziło.

Wspomniane anioły w żadnej mierze nie przypominają dobrych stróżów znanych z chrześcijaństwa. Są to istoty bez twarzy, występujące w różnej formie i wielkości, które idą jak barany na rzeź pod pistolety bohaterki. W grze taki zabieg nie dziwi, ale w filmie szybko przestaje bawić. Półtoragodzinna gimnastyka z padem ma się nijak do oglądania tego samego w nieinteraktywnej produkcji.

Postacie w filmie, włącznie z główną bohaterką, są słabo rozwinięte. Rozgrywający się na ekranie teatr mordu daje niewiele czasu na dogłębne poznanie Bayonetty. Jej wachlarz emocji jest niewielki. Prócz pełnego satysfakcji uśmiechu po kolejnych zabójstwach, na jej twarzy maluje się ogromna pewność siebie. Niewielka ilość okazywanych emocji oraz wewnętrznych przemyśleń dodatkowo spłycały postać czarownicy, sprowadzając ją do aniołobójczej maszyny. Pulę postaci dopełniają jej czarnoskóry dostawca broni oraz Luka, który uparcie podąża śladem bohaterki, lecz nie ma na nią większego wpływu. Ostatecznie pełni poboczną w fabule rolę, bo to Bayonetta jest w centrum wszystkich zdarzeń oraz jak to w grach wideo bywa – głównie jej decyzje wpływają na historię.

Kreska jest wyraźna, szczegółowa, dobrze operuje cieniami. Grafika została utrzymana w ciemnych barwach. Modele postaci są ładne, ale mam zastrzeżenia do proporcji – był moment, w którym kilkuletnia dziewczynka nie dorastała nawet do kolan normalnemu mężczyźnie. Jak na film opierający się głównie na walce, animacja jest przeciętna. Częste przeskoki kamery w momencie wyprowadzania ciosu do zetknięcia broni z przeciwnikiem zubożały rozrywkę. Kilkukrotnie na ekranie pojawiają się przeciwnicy wykonani w technologii 3D, co wygląda bardzo sztucznie i brzydko. Muzyka była przeciętna, dobrze komponowała się z wydarzeniami i została utrzymana w ciężkich, tajemniczych klimatach. Utwory niczym się jednak nie wyróżniają, dobre tło do walki – nic poza tym.

Nie czuję się na siłach, by oceniać cokolwiek oprócz grafiki, ponieważ Bayonetta: Bloody Fate jest „gameplayem” w wersji anime. Dobra pozycja do zrelaksowania się przy niezbyt ambitnej fabule. Wątpię, aby przypadła do gustu komukolwiek poza fanami gier, w szczególności amatorami typowego mordobicia.

komilll, 27 stycznia 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GONZO
Autor: Platinum Games
Projekt: Ai Yokoyama, Hiroya Iijima, Mari Shimazaki, Masanao Akai, Takashi Watabe
Reżyser: Fuminori Kizaki
Scenariusz: Mitsutaka Hirota
Muzyka: Masato Kazune