Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Bokura wa Minna Kawaisou

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Uratugo 11.06.2017 20:57
    Niezłe okruchy życia, przednia komedia- całkiem przyjemne anime
    Na wstępie zaznaczę: nie jest to seria ani specjalnie oryginalna, ani wybitna, ani wyjątkowo głęboka.

    Zastanawiały mnie te skrajnie różne opinie co do Bokura wa Minna Kawaisoui stwierdziłem, że z tym anime jest jak z wycieczkami w góry- albo je kochasz, albo w ogóle ich unikasz.

    Nie jest to wybitne, bo po prostu tego rodzaju serie nie mają w sobie pierwiastka, który zrobiłby z nich coś wybitnego. Bo o czym to właściwie jest? O życiu (nie)codziennym grupy w żaden sposób niepowiązanych ze sobą osób, jak wyłącznie wspólnym zamieszkiwaniem czegoś w rodzaju akademika (nie wiem, czy ten system mieszkalnictwa ma w Japonii jakąś specjalną nazwę, bo raczej różni się to od naszego współlokatorstwa). Akcja (jeśli można tu o takowej mówić) nie jest skupiona na żadnym elemencie dramatycznym, na żadnej tajemnicy, etc., a pokazuje raczej niepoukładane życie ludzi w gruncie rzeczy całkiem normalnych, choć mających swoje dziwactwa i życiowe problemy. Kto ich nie ma?

    Główny wątek (czyli podchody miłosne między dwójką licealistów) nie był dla mnie najbardziej interesujący, choć na swój sposób całkiem uroczy. To, co mnie ujęło w tym anime, to dobrze rozpisane postacie, z dużą dawką dystansu i bardzo dynamicznymi interakcjami między nimi.

    Na rodzinę jesteśmy niejako skazani i łączą nas z nimi więzy krwi, których tak po prostu odrzucić nie można i czujemy z nimi wspólną identyfikację. Kolegów z klasy/pracy również sobie nie wybieramy, ale łączą nas z nimi relacje czysto zawodowe i o ile z nikim nie nawiążemy bliższych przyjaźni, o tyle te związki są po prostu powierzchowne, na kilka godzin dziennie. Przyjaciół wybieramy sobie sami (bardziej lub mniej świadomie, co również pokazuje to anime), ale z nimi widujemy się najczęściej na gruncie neutralnym, „ziemi niczyjej”, a jeśli zapraszamy ich do siebie, to są u nas gośćmi, pojawiającymi się jedynie na określony czas. Współlokatorstwo jest o tyle specyficzną relacją, że mamy do czynienia z ludźmi, z którymi nie łączą nas ani więzy krwi, ani więzy przyjaźni, a mimo to żyjemy z nimi pod jednym dachem, dzielimy z nimi nasze życie prywatne, naszą bezpieczną przystań i widujemy się w najróżniejszych sytuacjach, zarezerwowanych głównie dla rodziny: małżonków, dzieci, rodzeństwa. Ta specyfika sprawia, że oglądanie takich ludzi na ekranie jest dla mnie interesujące, bo nie codzienne (choć też nie jakoś specjalnie rzadkie, czy dziwne).

    Każdy w „akademiku” jest inny: stonowany i uprzejmy, choć mający skrajne skłonności do masochizmu facet, który właściwie nie wiadomo, czym się zajmuje, uroczą (na pierwszy rzut oka) studentkę, stawiającą sobie za cel zwodzenie i porzucanie mężczyzn, którzy wpadną w jej bezwzględne sidła namiętności, piękną, młodą kobietę, która ma problemy z osobowością, w związku z czym wikła się w związki z typami, którzy mają za cel jedynie przelotne zabawy, a co skutkuje wyładowywaniem swoich rozterek i frustracji na całej reszcie współlokatorów (i nie tylko współlokatorów), uprzejmą, pomocną i zawsze uśmiechniętą nadzorczynię, która potrafi pokazać rogi, kiedy trzeba, licealistkę pochłaniającą książki do tego stopnia, ze nawet podczas jedzenia się od nich nie odrywa, oraz jeszcze jednego licealistę- będącego „magnesem na dziwaków”, który- choć pozornie ma problem ze wszystkimi naokoło- doskonale wpasowuje się w ten dom wariatów.

    Wątki komediowe są wszędzie i są bardzo dobre. Praktycznie co chwila wybuchałem śmiechem, a nie zdarza się to przy każdej komediowej serii. Główną sferą humoru są interakcje między postaciami, okraszane licznymi gagami. Humor mimo całego mnóstwa absurdu, mieścił się w granicach smaku i nie popadał w groteskę (może czasami, ale były to momenty udane, więc wybaczam).

    Bohaterowie sami w sobie nie są specjalnie porywający, ale- jak wspomniałem- relacje, jakie między nimi zachodzą są tak dobrze skonstruowane i tak dynamiczne, że naprawdę przyjemnie się ich ogląda. Do tego ciekawie patrzeć na to, jak wszyscy radzą sobie z tolerancją (a czasami jej brakiem) na odmienność kolegów spod dachu. Jest to chyba najlepszy punkt serii.

    Strona wizualna jest bajeczna- wszystkie postacie odróżniają się od siebie, nawet te drugo i trzecioplanowe; są one ładne, może trochę cukierkowe, ale z pewnością nie są mdłe. Krajobrazy są dopracowane, wnętrza pomieszczeń bogate i „pełne”. Kolorystyka mnie uwiodła i sprawiała, że moje oczy odpoczywały. Kreska była jawnie „okruchowa” i nie wyobrażam się takiej np. w shounenie, ale i tak przypadła mi do gustu. Nie wyróżnia się ona, jeśli chodzi o oryginalność, ale i tak pozostawia po sobie przyjemne odczucia.

    Strona muzyczna była bardziej skąpa, ale dobrze wpasowywała się w tło i nie drażniła.

    Czy Bokura wa Minna Kawaisou ma moim zdaniem jakieś wady? Drobne. Główny bohater (Usa) jest trochę nazbyt zniewieściały, choć jego „chłopięcość” nie była czymś specjalnie irytującym, to po prostu drobny mankament. Brakowało mi też trochę więcej informacji o bohaterach, dzięki czemu moglibyśmy lepiej ich poznać. O ile poznawaliśmy pewne fragmenty ich przeszłości, o tyle były to raczej fragmenty, niż historie życia. Wątek romantyczny mógłby być lepiej wyeksponowany- mamy tu bardzo dużo tęczy i słodkich pierdów, ale przez całe 12 (z odcinkiem specjalnym 13) odcinków właściwie niewiele się wydarzyło między dwójką licealistów. To chyba tyle. :)

    Gorąco polecam to anime każdemu, kto lubi właśnie takie klimaty około akademickie, z fajnymi postaciami z całością okraszaną mocnym wątkiem komediowym. Jeśli ktoś nastawia się na oryginalność i głębie, to się zawiedzie. Natomiast jeśli chce miło spędzić czas i pooglądać śmieszne gagi i dobrze wyeksponowanych bohaterów, z mocnym, choć niewinnym wątkiem romantycznym, to z pewnością Bokura wa Minna Kawaisou jest czymś dla niego.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Chmura 4.01.2017 09:09
    świetne postacie
    Świetna seria, bardzo mi się podobała. Szczególnie postać Ritsu, pierwszy raz widziałam w anime autentycznie przedstawioną dziewczynę, która interesuje się literaturą i ma ciekawe, i mądre przemyślenia na temat życia, zamiast tzw „typu bibliotekarki” rodem z eroge, czyli cichej okularnicy, która o książkach nie myśli, tylko o tym, żeby ją ktoś, za przeproszeniem, wymacał, bo nie ma być niczym więcej jak tylko ucieleśnieniem erotycznych fantazji.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Bo kura 19.06.2016 03:09
    Pierwsze wrażenie po 3 odc
    Powiem szczerze, że po 3 odcinkach mam raczej uczucia mieszane.
    Przede wszystkim fabuła, przeważa w niej za dużo „komedii”, która dla mnie jest zwyczajnie infantylna i budzi zażenowanie, w kwestii założeń fabularnych też to nieciekawie wygląda, zakładam że jest to seria w stylu „pocałunek w ostatniej minucie, ostatniego ep”, a cały romans będzie się ograniczał do rumienienia się na widok drugiej osoby.
    Postaci też szału nie robią, mam wrażenie, postacie oprócz dwójki głównych bohaterów, istnieją tylko po to, żeby tworzyć „komedię”. Główny bohater jest znośny, a Ritsu to nawet niezła postać, ale twórcy usilnie starają się dodać do jej charakteru trochę tsundere.
    Grafika jest śliczna, aczkolwiek momentami postaci są kiepsko narysowane, rzuca się to w oczy.
    Audio bez rewelki.
    Serie polecam, miłośnikom lekkich okruchów życia, chociaż ta seria nawet okruchami życia nie jest, bo życie protagonisty kręci się tylko i wyłącznie między chodzeniem do szkoły, przesiadywaniem w hotelu i okazjonalnymi rozmowami z współlokatorami.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    cynamonowa 25.04.2016 10:56
    Autentyczne relacje
    Dziękuję z tę recenzję. Anime było świetne i zapisuje się u mnie jako prawdziwa perełka romansów. Cieszę się, że trafiłam na tę recenzję a nie inną, bo już pierwsze zdanie alternatywnego opisu odrzuciło mnie i przyznaję, dość niechętnie pomyślałam o gruboskórności autora. Mogłabym wiele napisać o relacji między bohaterami, ale to nie miejsce na kolejną recenzję. Powiem tylko, że ludzie powinni patrzeć i się uczyć, bo tak powstaje miłość na całe życie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kaian 7.04.2016 04:03
    Jak dla mnie anime średnie w swoim gatunku. Możliwe, że inni uznają je za coś świetnego, jednak ja oczekuję od romansideł czegoś nieco innego.
    -Bohaterowie, niespecjalnie mnie urzekli. Sama główna bohaterka, była dla mnie zbyt flegmatyczna i nijaka. Główny bohater taki sobie, całkiem w porządku chłopak, ale nie wyróżniał się niczym szczególnym. Najlepsza była dla mnie taka jedna w okularach (niestety nie pamiętam jak się nazywała..)
    -Sama fabuła nie jest zbyt skomplikowana, a nawet mam wrażenie, że jej brakuje. Rozumiem okruchy życia, okruchami życia.. ale w tym wypadku, były one dla mnie za nudne.
    -Muzyka nie zapada w pamięć.
    -Kreska… no tutaj nie mam się czego przyczepić :) Jest po prostu świetnie.
    Ogólnie anime przyjemnie. Jak ktoś ma za dużo czasu, to może obejrzeć, możliwe że przypadnie do gustu :p
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 11
    Kysz 29.03.2016 18:26
    Dwa pytania
    Wszystko fajnie i w ogóle, ludzie są pewnie happy, że wreszcie jest recenzja z oceną bliższą gustowi ogółu, ale ja mam w sumie dwa pytania:

    1. Co to znaczy „nienachalne okruchy życia”? Czy też inaczej – czy może być coś takiego jak „nachalne okruchy życia”? W sensie – pokazywanie codziennego życia grupki osób może być w jakikolwiek sposób natarczywe czy uciążliwe? Jedną z cech tego gatunku jest w końcu subtelność, spokój, oderwanie od emocjonalności wielkich dramatów czy romansów, więc doprawdy… „nachalność” jest ostatnim słowem, który mi do tego pasuje.

    2. Gdzie właściwie w Bokura wa Minna była parodia?! Co prawda oglądałam to już dawno i tak jak przypuszczałam – szybko o tym zapomniałam, ale po przeczytaniu tego tekstu zaczęłam się zastanawiać, gdzie tam właściwie były jakiekolwiek motywy parodystyczne… i naprawdę nie mogę skojarzyć. A autor recenzji zdecydował chyba, że nie ma sensu tej myśli dalej rozwijać, więc nie mam zielonego pojęcia co i jak parodiowano w tej serii…

    Inna sprawa, że po przeczytaniu tej recenzji tak samo nie wiedziałabym, co stanowi o sile tego tytułu, jak po przeczytaniu tej poprzedniej nie rozumiałabym, co sprawia, że jest on taki niby kiepski. Dużo szumnych słów jakie to nie jest dobre, zabawne i w ogóle świetne, a tak naprawdę (poza opisem warstwy romantycznej) – zero konkretów. Co ciekawe – nikt się tego nie czepia, jak w przypadku poprzedniego tekstu. Ot, taka refleksja mnie naszła. xd
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    DDT 29.03.2016 17:13
    Anime ... nie popada w ... ukazywanie „tragicznych przeszłości”, które tak bardzo mi się już przejadły.

    A przeszłość Hayashi?!

    Żałuję nieco, że twórcy nie zakończyli serii jakimś mocniejszym akcentem romantycznym, chociaż przyspieszenie tempa na koniec pewnie zepsułoby efekt budowany przez te dwanaście odcinków.

    O przepraszam bardzo! Jak to twórcy nie przyspieszyli tempa na koniec?! W mandze  kliknij: ukryte na długo po wydarzeniach przedstawionych w anime.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Tedowski 29.03.2016 15:10
    Obejrzałem trzy odcinki i nie zaśmiałem się przez ten czas ani razu. Chyba nie warto kontynuować…?
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    Dandelion boy 16.08.2015 02:08
    Najpierw zobaczyłem anime, później przeczytałem recenzję.
    I jedyne co mogę wywnioskować, to to, że autor obejrzał skrót/recenzję na innym portalu albo nie jest w stanie spojrzeć obiektywnie na to anime – zresztą jak spora część recenzji tutaj. Ciężko dyskutować z recenzją, o której ma się wrażenie, że odnosi sie do innego tytułu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Norrc 15.05.2015 17:49
    Anime świetne a każdy odcinek daje wiele powodów do śmiechu. Żarty i gagi w większości przypadków oparte na dialogach, więc trzeba uważnie słuchać (czy tam czytać od biedy). W przeciwnym wypadku brak zrozumienia treści może sprawić, iż ktoś (np. kto chciałby kiedyś napisać recenzję) dojdzie do wniosku (mylnego), że anime jest mało zabawne.

    No i czy wspominałem o świetnej grafice, klimatycznym op/ed czy postaciach które da się lubić? Ogólnie ciężko mi doszukać się jakichkolwiek wad. Może długość (krótkość?) serii można uznać za mankament.

    Widać niektórzy szukali w tym anime wykładu z psychoanalizy, zwiedli się i powystawiali słabe oceny. Proponuję podejście awangardowe – próbę spojrzenia na Kawaisou jak na komedię. Do tego skupmy się na dialogach, a ten szalony eksperyment może się udać.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    nie fan tego anime 9.01.2015 00:08
    recenzent zmoderowano całość swojej recenzji oparł o motyw komedii romantycznej, a ja się pytam skąd ten pomysł? To anime nigdy nie miało być i zmierzało w kierunku komedii romantycznej. sorry bo troche taka amatorszczyzna mnie wkurza.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Miras 8.09.2014 17:21
    Według recenzenta bohaterowie to „nieudacznicy” robiący sobie na złość i na tej podstawie wystawił serii negatywną ocenę. Recenzja jest bardzo zjadliwa, ale według mnie Bokura wa Minna Kawaisou jest jedną z lepszych serii swojego sezonu.
    Na każdą sprawę można patrzeć z różnych punktów widzenia przy odrobinie dobrej woli. Seria pokazuje jak osoby mające w życiu różne problemy mimo wszystko jakoś sobie z nimi radzą i jak (mimo wszystkich złośliwostek) wspierają się wzajemnie – na dłuższą metę są raczej ukazane pozytywne cechy postaci. Recenzent skupił się tylko na jednej warstwie wzajemnych relacji między postaciami – szkoda, że zabrakło dobrej woli by spojrzeć na nie pod innym kątem.
    Samego wątku romantycznego jest jak na lekarstwo, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Ritsu jest skrajnym przykładem introwertyczki – przez 12 odcinków obserwujemy jak stopniowo wychodzi ona ze swojej skorupy i powoli otwiera się na Usę. Swoją drogą to przy kilku okazjach z serii można wyłowić kilka prawdziwych stwierdzeń dotyczących tego jak myślą introwertycy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A R
    odpowiedzi: 22
    gr8pio 3.09.2014 10:20
    Pamiętam jak pewnego deszczowego dnia, postanowiłem obejrzeć sobie jakąś lekka serię, tak więc przeszukuje tanuki w poszukiwaniu takowej, po przeczytaniu recenzji odrzuciłem jedna, później kolejna i jeszcze jedna. Skończyło się na tym, że znów obejrzałem jakąś serię ponownie, ale nie w tym rzecz. Otóż jakiś czas później spotkałem się z kumplem, który ogląda anime, zaczął mi opowiadać i zachwalac jakiś tytuł (nie pamiętam jaki, cały czas mi coś wychwala) odpowiedziałem mu, że po przeczytaniu recenzji jakoś mnie odrzuciło od tego anime, ale tak mi marudzil, że w końcu się przemysłem, obejrzałem i faktycznie anime było dobre, doszedłem do wniosku, że recenzent musi mieć zespół aspergera i interesuje go jedynie pisanie głupot w internecie. Sytuacja kilkakrotnie się powtórzyła, więc sprawdziłem kto pisał recke… Piotrek. Od tamtej pory unikam jego recenzji jak ognia, bo przez takich cymbalistow ludzie mogą się zrazić do dobrych serii.
    Jeśli chodzi o same anime, to ja osobiście polecam, nie jest to co prawda jakiś wybitny tytuł, ale ogląda się naprawdę przyjemnie, humor jest całkiem, całkiem, grafika i muzyka na wysokim poziomie, a bohaterów da się polubić. Anime w sam raz dla osób, które zmeczyly się poważnymi seriami i szukają czegoś lekkiego co poprawi humor. A jak się spodoba, polecam mange, która jest znacznie lepsza. Niestety do anime dodali trochę od siebie, co trochę wyszło na niekorzyść, bo historia faktycznie wydaje się nie ruszać z miejsca. W mandze mamy więcej relacji Ritsu­‑Usa, która cały czas się rozwija.
    Mam nadzieje, że wyjdzie kolejna seria, która będzie więcej czerpali z mangi.
    Bokura wa minna kawaisou – TAK
    piotrek – NIE, NIE i jeszcze raz NIE!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Zagadkowy 25.08.2014 00:34
    Liczyłem na więcej.Anime miało potencjał,jednak wątek miłosny wszystko zniszczył tzn. zastopował jakikolwiek rozwój postaci. Przez te podchody głównego bohatera anime trochę wpadło w schemat,gdzie każdy odcinek był praktycznie o tym samym.Szkoda, gdyż można było zrobić z tego fajną komedię,albo dodać wątek romansu jednak popchnąć go do przodu trochę.Zdziwiłem się,że nie było tradycyjnego odcinka na plaży,albo w „gorących zródłach”.Bohaterowie są ciekawi. Niestety postacie nie miały okazji się rozwinąć bo od połowy w anime po prostu nic ciekawego się nie działo. Nie czytam mangi,ale jeżeli wyjdzie 2 sezon to mam nadzieję,że fabuła trochę się rozbuja:)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    jolekp 22.08.2014 17:58
    Usa to twardy chłop, a recenzent przesadza jak rasowy ogrodnik :P
    Zacznę od czepiania się pierdół ^^. Usa albo jest największym twardzielem jakiego nosiła ziemia albo ma łapy z azbestu. Nie da się ze stoickim spokojem przyjąć oblania wrzątkiem. Wiem, że to jest zupełnie nieistotny szczegół, ale bardzo mnie to uderzyło, bo wiem jak to bardzo boli. Tego nie da się przyjąć na zasadzie: „Właśnie oblano mnie litrem wrzątku. Nic to. Przykleję plaster i jutro nie będzie po tym śladu.” Uwierzcie mi na słowo – ja to sprawdziłam, żebyście wy już nie musieli ^^
    A co do oceny samego anime. Bo o ile ocenę liczbową uważam za zbyt niską o co najmniej 3 oczka, to już z końcowym akapitem recenzenta (a przynajmniej z jego większością) trudno mi się nie zgodzić:
    Piotrek napisał(a):
    Mamy do czynienia z komedią romantyczną, która nie jest ani śmieszna, ani romantyczna. Niewiele lepiej ocenić mogę elementy okruchów życia, które mimo kilku niezłych scen były po prostu nierealne, przejaskrawione i krótko mówiąc, głupie.

    Że romantycznie nie jest to nikogo przekonywać raczej nie trzeba, sfera uczuciowa nie jest w tym anime specjalnie rozbudowana.  kliknij: ukryte  To, że elementy okruchów życia są nierealne i przejaskrawione też jest raczej oczywiste. I tu dochodzimy do kwestii poczucia humoru, które jest już wybitnie subiektywną sprawą. Nie można autorytatywnie stwierdzić, że coś jest śmieszne lub nie. Nie jestem żadnym ekspertem, ale wydaje mi się, że pisząc o komedii powinno się unikać takich określeń, a raczej próbować opisać jaki typ humoru dominuje, żeby czytelnik miał jakąś szansę przewidzieć czy akurat ta komedia jest dla niego. Zdanie „ta komedia nie jest śmieszna” nie jest specjalnie pomocne, ale już „komedia opiera się na gagach sytuacyjnych z podtekstami seksualnymi” daje jakieś pojęcie o tym czy dany tytuł ma szanse trafiać w mój gust komediowy. Akurat w tej serii od początku wiadomo, że dominującym gatunkiem będzie komedia, a ten romans i okruchy życia to takie dodatki, jak szczypta soli do zupy. Czyli wszystko rozbija się o to, czy taki humor będzie kogoś bawił.
    Mnie Bokura… bawiła średnio, ale jednak bawiła, aczkolwiek przyznaję, że nie jest to ten typ humoru, przy którym bym się zaśmiewała do łez. Podsumowując – dla mnie było średnio, ani nie był to jakiś szczególny syf (w końcu dałam radę obejrzeć całość ;)), ani żadne arcydzieło. Nie jest to też tytuł, który bym jakoś szczególnie polecała. Co nie zmienia faktu, że recenzja jest zdecydowanie zbyt ostra, a recenzent zbyt chętnie wypowiada własne opinie jako prawdę obiektywną (np. że widz (w domyśle każdy) życzy bohaterom wszystkiego najgorszego – wystarczy tylko jedna osoba przeciwnego zdania, by obalać tezy tego typu).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A R
    josei 22.08.2014 15:51
    polecam to anime w 100%, nie sugerujcie się recenzją
    Niestety ale to nie jest według mnie dobra recenzja. Za dużo własnych ocen, opinii zostało tutaj przelane na treść anime, nie podoba mi się to w jaki nierzetelny sposób zostało przedstawione to anime. Recenzja ma się nijak z rzeczywistością. O gustach się nie dyskutuje. To oczywiste. Ale narzucenie tak własnej oceny jest nie do przyjęcia.
    Bardzo dobrze odbieram tą serie. Dobra kreska, zabawna, chwilami groteskowa. Polecam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    Pierce 15.08.2014 14:31
    łał
    ktoś chciał być kontrowersyjny. wyszło jak zawsze.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 9
    Trufanor 30.07.2014 03:59
    Tru recenzent
    Widzę, że w naszym dzielnym recenzencie Piotrze shit taste jest zaprawdę silny :D Dlatego, niektóre recenzje niektórych recenzentów traktuje z przymrużeniem oka i oglądam serię sam, a potem oceniam. Jedynymi tutaj, których można się posłuchać to Grisznak, Avellana, Tassadar i Zegarmistrz. A reszta to wciska innym swój gust, co jest niedorzeczne.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    God Himself 29.07.2014 22:15
    Powyżej średniej
    Co do anime:
    Powyżej średniej, łatwe, proste i przyjemne, bonus punkty za małą sadystkę.

    Co do recenzji (a co, jak wszyscy narzekają, to ja też chcę):
    Faktycznie trochę przesadzona; jeśli komuś przeszkadza, że postaci zachowują się w każdym odcinku tak samo, zgodnie ze swoim ustalonym charakterem, to radzę przestać oglądać anime ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    Almagest 28.07.2014 11:27
    Widzę że recenzent trzyma poziom ;)
    Recenzent Piotrek widzę że dalej trzyma równy poziom, i po każdej obejrzanej serii, która mu się nie spodoba od razu miesza z najgorszym błotem, wylewając wszelkie swoje żale tuż po seansie. Pewnie robi to dlatego żeby ta gorycz, żal po niesłusznie straconym czasie, nie odkładały się na potem i żeby pisząc recenzje, mógł odreagować te wszystkie traumatyczne przeżycia, które niszczą jego dzieciństwo.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mirra 27.07.2014 22:02
    A mnie się podobało
    W sumie z całego niezbyt mocnego sezonu wiosennych anime był to jeden z niewielu tytułów, które oglądałam z przyjemnością :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    bukem 27.07.2014 14:22
    Ja również jak poprzednicy nie zgadzam się z recenzentem.
    Powiem tak że nie ma co odrzucać tej serii po przeczytaniu tej recenzji. Osobiście uważam serie za jedną z lepszych i oceniam 9/10. Trudno mi też przyznać ale to pierwsza recenzja na tanuki z którą się spotykam i tak negatywnie ocenia dobrą serie a nawet zniechęca do obejrzenia.
    Odpowiedz
  • Seba 27.07.2014 12:04:13 - komentarz usunięto
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 12
    zmrol 27.07.2014 10:42
    „Bokura wa Minna Kawaisou!” – tak właśnie powinno brzmieć motto recenzentów na tanuki.
    Nie ma to jak żałosne przypisywanie SWOJEJ PRYWATNEJ OPINII jakiemuś wzorcowemu widzowi: „widz nie odczuwa jakiejkolwiek sympatii ku nim, wprost życząc im wszystkiego najgorszego”. A ja to już widzem nie jestem? Kilkadziesiąt innych osób, które na tym portalu wystawiły pozytywne albo przynajmniej średnie oceny temu anime też nie są widzami? I nie jest tak, że recenzent nie wiedział jaka jest średnia ocena tej serii (7,315) i nie mógł się zapoznać z komentarzami przed napisaniem swojej pożal się boże „recenzji”, więc nie był uprawniony do przypisywania swoich własnych odczuć innym, „przeciętnym” widzom (przeciętny widz „Bokura…” ocenia je jako dobre i wystawia ocenę 7). Dlaczego wiedząc, że serial został w miarę pozytywnie przyjęty przez widownię nie napisał po prostu, że „nie odczuwałem jakiejkolwiek sympatii ku nim, wprost życząc im wszystkiego najgorszego”? (notabene nie mówi się „odczuwać się sympatię ku komuś”, tylko „do kogoś”, a za to można „mieć się ku sobie”) Bo widocznie jest zadufanym w sobie zakompleksionym arogantem, który uważa, że wszystko wie najlepiej i że jego własny gust powinien być wyznacznikiem dla szarego, głupiego pospólstwa, ponad które on wyrasta. Ciekawe jak on by się poczuł, gdybym ja napisał że to seria dla dojrzałych i wyrobionych widzów, a po prostu on – ciemny, infantylny kmiot – i dlatego nie zrozumiał?

    PS Aż rodzi się pytanie od obejrzenia ilu ciekawych tytułów odwiedli mnie w takim razie tutejsi „recenzenci”? Wy też je sobie zadajcie, drodzy czytelnicy, bo może się okazać, że przez jakiegoś piotrka czy innego leszcza przeoczyliście niejedną perełkę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    gr8pio 14.07.2014 02:09
    Manga
    Może mi ktoś wyjaśnić, jak to jest, że anime jest na podstawie mangi, która ma 14 rozdziałów i kończy się (chyba) w okolicy 8mego odcinka? Miałem spory niedosyt po obejrzeniu serii i chciałem się go pozbyć, czytając mange, a tu pikuś…
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime