Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Free! Eternal Summer

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Yumi 14.12.2015 22:50
    Tak dużo uczuciów
    Dawno nie pisałam żadnych komciów po obejrzeniu serii, aż mi zaczęło tego brakować. Skończyłam oglądać to anime jakieś 1,5 roku po rozpoczęciu i po emisji pierwszego odcinka. Dlaczego tyle mi to zajęło? Tak rozciągnięty czas oglądania zdarza mi się albo w przypadku serii bardzo kiepskich, albo nie tylko bardzo dobrych, ale tych „moich”, specjalnych. I to jest oczywiście ten drugi przypadek. Bo wiem, że kiedy bym do tego nie wróciła, to będę doskonale pamiętać na czym skończyłam nawet po kilku miesiącach, że mnie nigdy nie rozczaruje i niezawodnie poprawi nastrój. Jest tego tak niewiele, a pierwszy raz coś obejrzeć można… no cóż, tylko raz, to jednak zawsze inaczej powtarzać, więc czemu by sobie nie dawkować? Zależnie od czasu, chęci, i tego czy przychodzi ten specjalny nastrój. I tak właśnie dopiero dzisiaj poczułam, że to czas aby obejrzeć cztery ostatnie odcinki, że jest nastrój i wszystko jak trzeba.

    Free! od pierwszego odcinka pierwszego sezonu, nawet od zapowiedzi było dla mnie czymś specjalnym i magicznym, od razu to wiedziałam. KyoAni po prostu wiedziało, co robi. Uwielbiam takie serie, w których widać, że twórcy dokładnie wiedzą, co robią, co chcą osiągnąć i gdzie przemyślana jest prawie każda scena. Oczywiście, jestem fanką yaoi, nie jakąś ortodoksyjną, ale wystarczająco obeznaną, by dostrzec wszystko, co trzeba. Uwielbiam to anime właśnie za to, że nie będąc yaoi ani nawet shounen­‑ai w żaden sposób, tak idealnie trafia w gusty fanek tego gatunku. A przy tym innych osób, nieprzepadających za tym (jeśli tylko pozbędą się uprzedzeń) – chociaż nie ukrywajmy, jednak głównie żeńskich odbiorców. To anime dostarcza tyle radości, jeśli patrzeć na nie z przymrużeniem oka! Nawet nie wiem od czego zacząć.

    Kiedyś doszłyśmy z koleżanką do wniosku, że to anime (jak ogry i cebula) ma warstwy. Pierwsza jest taka, że mamy te oczywiste podteksty yaoi („Będziesz pływał dla mnie!”), druga to oczywiście mokre bisze, te wszystkie muskuły, sama obecność Gou – ona jest uwielbiana przeze mnie nie mniej niż męska część obsady – fanki umięśnionych facetów. A trzecia jest już mniej oczywista, bo to jest mnóstwo drobnych rzeczy, znaków, sygnałów, które zauważy ktoś bardziej wyczulony, obeznany z tematem albo po prostu spostrzegawczy. Głównie z podtekstami w stronę shounen­‑ai, ale nie tylko. Na zasadzie że Haru rumieni się, kiedy pije wodę (bo przecież ją kocha). Albo kiedy Rei i Nagisa pojawiają się po chwili nieobecności, a kiedy pada pytanie, gdzie byli, cośtam odpowiadają, ale rzucają sobie takie szybkie ukradkowe spojrzenie. Albo przypisanie do panów różnych zwierzątek – to zauważył każdy, ale oni się tych motywów bardzo potem trzymają, mają przedmioty z nimi w swoim otoczeniu. Rin ma na czepku napis „shark”! Postarano się też przy projektowaniu sypialni każdego bohatera, od razu widać która jest czyja. Trudno mi teraz powyszczególniać więcej, ale było tego naprawdę mnóstwo. Wystarczy przejrzeć internety. Niektóre fanki uznały, że po prostu shippować bohaterów, kiedy całość podana jest w taki sposób (trochę jakby twórcy sami ich shippowali, prawda?) to za proste i nudy, więc skupiły się na odnajdywaniu takich właśnie szczególików. Ja też to uwielbiam, dlatego bardzo bardzo się raduje moje serduszko, kiedy widzę anime, w którym twórcy przygotowali coś takiego. Przecież o wiele łatwiej byłoby po prostu zapodać sceny „przypadkowego” wpadania na siebie i lądowania w dwuznacznej pozycji, prawda?

    Już nie wspomnę o endingu tego sezonu. Splash Free! z pierwszej serii na zawsze pozostanie w moim sercu, jest boską piosenką i grafika była w nim cudna, ah te pustynne klimaty (o, przypomniał mi się jeden ze smaczków! Pewnie wiele osób w końcu dowiedziało się o/zauważyło że właśnie w tym endingu chłopcy tańczą w klubie BDSM, ale kto dostrzegł szkielet delfina na pustyni?). Pod względem graficznym jednak ending drugiego sezonu bije na głowę pierwszy. Ten, kto to wymyślał musiał mieć przednią zabawę, naprawdę. Haru jako syrenka (tryton?) jest bezbłędny, chociaż mnie i tak najbardziej spodobał się Rin jako policjant. Działa na wyobraźnię, i to bardzo. Jasne, ja wiem że od tego, jak dobrze oni to zrobią pod kątem „hype'u” piszczących fanek, zależy ile pieniążków potem dostaną i to leży w ich interesie, żeby jak najbardziej się spodobało. Ale to jest po prostu dobre, przemyślane a nie robione po łebkach i schematach.

    Jest też aspekt najważniejszy w tej serii. Dorastanie, dojrzewanie, wybór własnej ścieżki. Pięknie i zgrabnie opowiedziane. Dobrze przepleciono te radosne, kfikogenne momenty z poważniejszymi. Naprawdę doskonale odwzorowano emocje bohaterów, w tych poważnych chwilach atmosferę można było kroić nożem. No i co bardzo ważne, bohaterowie do końca trzymają się swoich charakterów i pozostają sobą. Nie ma żadnych dziwnych akcji w celu dodania dramatyzmu – to znaczy ten dramatyzm jest, ale wszystko w trzyma się kupy i nikt nie wychodzi z roli, że tak się wyrażę. Podoba mi się, jakie ścieżki kariery wybrali nasi pływacy i w jaki sposób do tego doszli. Wydaje mi się, że bardzo fajnie to wyszło, bez zbyt dużej ilości cukru. Realistycznie całkiem. I jak koniec końców dojrzale potrafili podejść do rozstania. Podobnie jak to, że naprawdę zdrowo i wręcz niejapońsko, przedstawiona została rywalizacja. Rozumiem też teraz, dlaczego powstał drugi sezon i dlaczego nie będzie trzeciego. Zakończono w naprawdę ładnym momencie. Chociaż nie powiem, dodatkowym, niedługim odcinkiem „10 lat później” bym nie pogardziła. Acz właśnie zobaczyłam, że wyszła jakaś kinówka dopiero co w grudniu, tyle że po plakatach sądząc, raczej dzieje się to 10 lat wcześniej… Będzie trzeba podejrzeć. Wracając jednak do meritum. Fabuła bez żenady i podciągania zasługuje na całkiem wysoką ocenę, bo wybroniła się doskonale i ominęła wiele pułapek, a trochę ich było. Dramatyzm kiedy był, był zupełnie uzasadniony (a nie tani i łzawy, czego nie znoszę!) – ładnie do podsumowała Ama­‑sensei w rozmowie z dyrekcją. Nastolatkowie miewają różne dziwne nastroje i zachowania, więc lepiej pozostawić ich samych sobie i tylko obserwować, co z tego wyniknie – chyba że zrobi się naprawdę źle. A decydowanie o swojej przyszłości w tak młodym wieku prawie zawsze jest problematyczne, często też stresujące i bolesne. Dlatego nie uważam zachowania Haru czy jego przyjaciół w reakcji na to za przesadzone. Z drugiej strony – żarty, sytuacje komiczne też stały na wysokim poziomie. Ogólnie żadnemu elementowi fabuły nie potrafię nic zarzucić.

    A bohaterowie są cudowni i już, bo ja tak mówię. Uwielbiam właściwie wszystkich. Najbardziej Rina po tym, jak ogarnął już swoją dramę i wyzwolona została cała jego puchatość! No, może Nitoriego i Sousuke troszkę mniej. Ale dla mnie oni wszyscy są tacy żywi, realni i bliscy, naprawdę się przejmowałam i wczuwałam w ich losy. Uwielbiam też to, że oprócz sugestii pairingów męsko­‑męskich, są też podteksty odnośnie pairingów hetero. I żałuję, że w tym sezonie tak mało tego było odnośnie Amy i trenera. Zaś Gou, mimo pojawienie się młodszego, nadal shippuję tylko z Mikoshibą seniorem! Szkoda, że w żadnym wypadku nic nie jest powiedziane wprost.

    Słowem podsumowania… I ta, i poprzednia seria dostają ode mnie dyszkę, w pełni zasłużoną. Są inne, różne, ale dla mnie stanowią nierozerwalną całość, bo świetnie się uzupełniają. Free! ma boskich bohaterów, będący miodem dla oczu fanserwis, mnóstwo smaczków powodujących czystą radość oglądania, a – chociaż nie wspomniałam o tym bo to się rozumie samo przez się – grafika jest naprawdę przepiękna. KyoAni pokazało tutaj klasę samą w sobie, bo naprawdę rzadko kiedy tak doskonale, bez żadnych zgrzytów, bawię się przy anime.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    tamakara 12.09.2015 11:41
    Coś, czego fani po prostu nie mogą przegapić :D
    ahhh ten pisk publiki ahhh moje serce.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    liliw 13.02.2015 01:25
    6/10
    W porównaniu do pierwszego sezonu może faktycznie troszkę lepsze, ale nadal jest to lekkie, przyjemne anime do zabicia czasu. Rozumiem całe te dwuznaczności w tematyce yaoi i w ogóle mi to nie przeszkadza, ale jedna rzecz mnie strasznie irytowała mianowicie, pewien powtarzalny w kółko schemat: kontakt wzrokomy i pach – jakaś głupkowata mina/ uśmieszek. Było to strasznie przerysowane i pojawiało się ciągle, podczas rozmów wszystkich bohaterów. Jeszcze tak żenującej mimiki twarzy nie miałam chyba przyjemności oglądać. Podkreślam, że jest to moja indywidualna opinia i wcale nie krytykuje ogółu kreacji postaci,a jedynie ten aspekt, który po prostu doprowadzał mnie do szału. Odnośnie Haru to faktycznie kijowe zakończenie:  kliknij: ukryte  Jeszcze jak by oglądał tam jakieś zawody albo poznał tam nowych rywali, którzy by go zainspirowali, ale tak na zawołanie zmienia się cała wizja bohatera? Niektórzy krytykowali jego dziwaczne, dzikie zachowanie, zamknięcie w sobie itp ale mi się właśnie przez to ta postać bardzo podobała. Wyróżniało go to na tle innych bohaterów (tzw ciepłych kluch). Poza tym ludzie cechujący się wielkim talentem w jakiejś dziedzinie, żyją jakby w innym świecie swoich pasji. Bardzo często są w jakiś sposób odizolowani od społeczeństwa, a nawet mogą mieć jakieś psychiczne zaburzenia :P
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 5
    tamakara 15.12.2014 09:03
    I pomyśleć, że są na świecie ludzie, którzy nie lubią Nitorina, kaczuchy kochanej. Jakie to dziwne. W pierwszej serii było to jeszcze zrozumiałe, ale w drugiej? Myślę, że recenzentka zbyt surowo do niego podchodzi. Chłopak pokazał, że jest czymś więcej, niż fanboyem Rina i ma własne ambicje. A poza tym, gdzie niby miał zniknąć? Zmienić szkołę, czy umrzeć…?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    jolekp 30.10.2014 10:52
    Damn you, KyoAni!
    Przyznaję, że nie byłam fanką pierwszego sezonu. Fabuła wydawała mi się nudna i nijaka, drama napompowana do granic absurdu, bohaterowie irytujący, bądź w najlepszym razie obojętni. W ogóle nie miałam ochoty nawet tykać kijem drugiego sezonu, ale poczytałam trochę komentarzy i dałam się namówić, nie nastawiając się jednak na żadne cuda. No, ale tego tom się, drodzy państwo, nie spodziewała. Niniejszym Free!:Eternal Summer trafia do nielicznego grona kontynuacji przewyższających pierwowzór.
    Tutaj wszystko jest lepsze. Od fabuły, która jest jakaś płynniejsza i logiczniejsza, przez dramy, które są jakieś bardziej życiowe i autentycznie chwytają za serce, aż po bohaterów, którzy wydają się dużo sympatyczniejsi. Nawet tego sportu jest tu więcej niż w poprzednim sezonie. Przyznaję, że moim niekwestionowanym ulubieńcem jest Makoto, ale udało mi się polubić nawet Reia, który wcześniej irytował mnie absurdalnością swojej postaci. Nie przypuszczałam, że tak się zżyję z tymi bohaterami i że tak żal będzie mi się z nimi rozstawać. I pomyśleć, że zaczynałam dusząc się ze śmiechu przy odjazdowej scenie prezentacji klubów, a skończyłam z krwawiącym sercem (zwłaszcza, że tematyka rozstań z przyjaciółmi jest mi w tym momencie bardzo bliska).
    Niech cię, KyoAni, to nie tak miało być!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yuki Asakawa 1.10.2014 16:53
    WOW!
    To było lepsze od pierwszego sezonu.
    Cóż, niby niewiele się zmieniło, nadal mamy grupkę biszów w wodzie, ale tak jakoś drugi sezon wypada w odbiorze o wiele przyjemniej. Nie było aż tyle dramatów (chociaż oczywiście nie dało się bez nich obejść), więcej skupiono się na pływaniu zamiast na niepotrzebnych wydarzeniach, poskładano do kupy jako taką fabułę. Wszystko to sprawiło, że uważam drugi sezon za lepszy.
    Na plus zaliczam zmianę w charakterze Rina, wspominaną już tu wielokrotnie :) Nowi bohaterowie, konkretnie Momo i Sousuke byli w porządku, aczkolwiek o wiele milej oglądało się błaznującego otouto, Straszna Kontuzja Bisza już mi się przejadła. Klub Iwatobi został po staremu, ale nawet Haruka był trochę (tylko troszkę) bardziej znośny! Nawet pokazał się z nieco innej strony! O.O
    Podteksty mi nie przeszkadzały i nie doszukiwałam się tu yaoi, więc odbiór był jak najbardziej neutralny.
    Innymi słowy, polecam fankom yaoi, biszów i osobom szukającym niewymagającej serii, a także tym, którzy gotowi są dać kredyt zaufania, jeśli zawiedli się na pierwszej serii. Warto zobaczyć poprawę :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Bla bla 29.09.2014 18:35
    JA CHCĘ 3 SEZON EWGEWHGUQEGH. Wiem, że ma nie być, ale mam szczerą nadzieję, że KyoAni dojdzie do wniosku, że hajs się nie zgadza i coś zrobi. To anime rządzi. <3
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Lenneth 26.09.2014 00:21
    Podsumowanie
    Wieczne lato już się skończyło, czas na krótkie podsumowanie.

    Wynudziłam się trochę na tej serii i naśmiałam w paru miejscach, które w zamyśle twórców chyba nie miały być śmieszne, a bohaterowie nie zawładnęli moją wyobraźnią, ale mimo wszystko – nie żałuję. To przyjemna, ciepła i lekka seria, której oglądanie nie boli, o ile oczywiście ktoś nie jest uczulony na prawie dorosłych chłopów zachowujących się miejscami jak dwunastoletnie panienki oraz na wszechobecne podteksty homo.

    Ten sezon ma w sobie znacznie więcej z obyczajówki niż pierwsza seria, nastawiona przede wszystkim na humor czy fanserwis. Oczywiście, w dwójce te elementy również występują, ale w nieco stonowanym wydaniu, nie przesłaniając głównego, poważniejszego wątku: opowieści o dorastaniu i wzajemnych relacjach kilku chłopców.
    Z Free! ES jako obyczajówką mam generalnie ten problem, że porządna obyczajówka powinna być nastawiona na realizm, a we Free! realizm bywa wybiórczy. Wiarygodnie wypadają sportowe osiągnięcia bohaterów, wątek kończenia szkoły, część zachowań i relacji, ale sportowców­‑licealistów zachowujących się jak milutkie dziewczynki trudno nie traktować z przymrużeniem oka. Nie, żeby mi to przeszkadzało, bo chłopcy w większości byli uroczy, ale momentami czułam się, jakbym jakąś odmianę fantastyki oglądała: „za górami, za lasami, w alternatywnej Japonii…”.

    W porównaniu z pierwszą serią zabrakło mi scen zawodów. Te nieliczne ujęcia pływackich pojedynków, które się pojawiły, były naprawdę świetne, dynamiczne, więc tym bardziej żałuję, że wątek sportowej rywalizacji został we Free! ES potraktowany po macoszemu (ot, paradoks, biorąc pod uwagę, że cała seria teoretycznie kręci się wokół pływania).

    Co mi się na pewno podobało, to zmiana w zachowaniu Rina. Jak wspomniałam w swoim poprzednim komentarzu, w pierwszym sezonie wangst Rina był prawie nie do zniesienia, natomiast we Free! ES dostajemy już fajnego, ogarniętego życiowo chłopaka; co więcej, zmiana wynika z finału poprzedniej serii i wypada wiarygodnie. W tym sezonie przyszła kolej na zmianę Haru – szczerze mówiąc, nie spodziewałam się aż takiego  kliknij: ukryte 
    Inni bohaterowie wyjątkowo na plus, poza Haru (przez cały środek serii) nikt porządnie mnie nie wkurzał, a to naprawdę rzadkość. Spodobały mi się zwłaszcza postacie drugiego planu, jak Ai czy Momotarou – wprowadzały trochę lekkości w poważne dHramaty postaci pierwszoplanowych.

    Shounen­‑ai jest mi idealnie obojętne, ale chylę czoła przed serią, która, ani razu nie wykładając kawy na ławę, podsuwa widzom porządny materiał do kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu pairingów (bo tam właściwie każdego z każdym da radę; wystarczy, że znaleźli się razem w jednej scenie) i pozwala w nich przebierać wedle gustu. A widzom takim jak ja, nie potrzebującym romansów do szczęścia, pozwala wierzyć, że to, na co patrzą, to po prostu prawdziwa przyjaźń na całe życie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    ken 24.09.2014 23:48
    Ostatni odc to apogeum gejozy. S1 był niezły, zaś S2 jest niestety słabszy. Szkoda, bo pływanie + animacja KyoAni, to mogłoby być coś.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nyuuuka 23.09.2014 21:35
    Kurde, a miałam nadzieję że pod koniec 12 odcinka ich spałują za wchodzenie do basenu. Albo chociaż paralizatorem potraktują :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nick 22.09.2014 15:13
    12 odc
    Ten odcinek był tak fanserwiśny, że aż leżę.

    Lenneth napisał(a):
    *A twórcy nie rezygnują z subtelnych podtekstów ani przez sekundę, vide:  kliknij: ukryte 

    O tak, to było piękne, normalnie oczami wyobraźni widziałam Rina mówiącego, że jest gejem. xD
    No i oczywiście  kliknij: ukryte . To było tak OCZYWISTE, że od pierwszej sekundy, w której pojawił się  kliknij: ukryte  wiedziałam, że to się stanie. To taki typowy chwyt, wykorzystywany chyba z milion razy, ale zawsze dobry. :3  kliknij: ukryte 
    Przepraszam tych, którzy starają się patrzeć na „Free!” jak na zwykłe anime i ignorować te wszystkie podteksty, ale to jest po prostu za bardzo yaoiowe, żebym ja mogła to robić.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Lenneth 19.09.2014 03:46
    Odcinek dwunasty
    Nie bardzo chcę spamować, ale chyba muszę: jak do tej pory całe Free! było mi w zasadzie idealnie obojętne, tak odcinek dwunasty okazał się pierwszym, który wzbudził we mnie emocje i na którym nie nudziłam się ani przez chwilę.

    Rin tak bardzo wyrobił się od czasów pierwszej serii. <3 Rok temu męczył bułę i wangstował do niemożliwości, teraz jest świetnym, niegłupim, ogarniętym życiowo facetem. Urzekły mnie jego ciepłe relacje z przybraną rodziną, wspomnienia z pobytu w Australii (teraz dopiero widać, że naprawdę musiało mu być ciężko), no i oczywiście prawdziwa przyjaźń* łącząca go z Haru.
    *A twórcy nie rezygnują z subtelnych podtekstów ani przez sekundę, vide:  kliknij: ukryte 
    I jeszcze: Rin gada dobrze po angielsku! Prawie nie kaleczy języka! LOVE. Mam fetysz dwujęzyczności, więc postać natychmiast dostała u mnie plus dziesięć punktów do ogólnego wrażenia, a Mamoru Miyano, którego uwielbiałam już wcześniej, normalnie urósł do rangi boga. ;)
    W ogóle we Free! postarano się bardziej niż w wielu innych seriach i od dialogów po angielsku nie więdną uszy, nawet jeśli od razu słychać, że głosy podkłada wciąż dwoje tych samych Japończyków. Jestem w tak ciężkim szoku, że natychmiast podniosłam ocenę całości o oczko wyżej.

    Świetny był też normalny Haru, który potrafił powiedzieć więcej niż dwa słowa naraz. Kiedy  kliknij: ukryte 

    Serio, nie przypuszczałam, że ta seria, którą od początku traktowałam jak niezobowiązujący, głupiutki odmóżdżacz, zdoła wykrzesać ze mnie tyle dobrych uczuć.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Komucha 16.09.2014 23:09
    już za chwileczkę
    Gdzieś tam było wiadomo,że wszystko kiedyś się kończy, ale żeby tak szybko, już tyle odcinków minęło ?!No i ten klimat – nie myślałam, że twórcy podejdą do tego w taki nostalgiczny,powiedziałabym,sposób. Jakieś smutne te odcinki, te rozmowy Coraz Bardziej Poważne, czyli :witamy w dorosłym życiu.Jeśli patrzeć pod katem realizmu, to dobrze dla serii, ale takim smutkiem powiało….Koniec szkoły, koniec miłości.. tfu , przyjaźni…Jako zatwardziała wielbicielka kiczowatych zakończeń trochę dziwnie się z tym czuję, aczkolwiek nie jest to złe, schemat został przełamany.Po 11 odc ogarnął mnie IDENTYCZNY nastrój jak z czasów smarkatowatych, kiedy kończyły się wakacje.Taki żal jakiś,że coś fajnego minęło bezpowrotnie…Bo ten serial był dla mnie jak długie, fajne, beztroskie wakacje, aż tu nagle .. no słów brak. Jak myślicie zrobią trzecią serię – przecież życie nie kończy się na liceum.A może lepiej tak zostawić jak jest?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    gfhghfhg 13.09.2014 01:08
    zapowiedz 12 ep
    odcinek 11 byl piekny, ale najpiekniejsza zapowiedz. po cichu licze na to, ze  kliknij: ukryte . to byloby najpiekniejsze  kliknij: ukryte  zakonczenie na swiecie. <3 sama sobie kiedys wymyslilam historie w ktorej dzial sie podobny scenariusz, tylko nie z  kliknij: ukryte , wiec moze tworcy mi czytaja w myslach, hahaha.
    ps. sorry za brak znakow i spacji, ale mam rozwalona klawiature i shift i alt mi ciezko chodza, a nie mam czasu, zeby poprawiac, bo rodzice kaza spac.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    tamakara 10.09.2014 19:14
    Po obejrzeniu odcinka jedenastego jestem żywą manifestacją motywu trzech małp. Jeśli zacznę to wszystko sobie układać w głowie, to pewnie nie będę umiała przestać płakać, ale… zostałam zniszczona. Myślałam, że już bardziej nie da się mnie zniszczyć, ale kyoani pokazuje, że potrafi. Tak grać na uczuciach biednej mnie. Przez pół odcinka powtarzałam „wiedziałam!” i „a nie mówiłam?”, ale i tak jestem zdruzgotana. Makoto! Haruka! Makoto… Lepiej nic nie mówić, bo nie przestanę kłapać dziobem do soboty.

    A poza tym Future Fish jest najokrutniejszym endingiem w historii T_T
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 21
    Lin 3.09.2014 23:40
    troll level: master :P
    Twórcy Free są absolutnymi mistrzami trollingu :D Jestem pewna, że po zapowiedzi 11 odcinka  kliknij: ukryte  Niemniej montaż zapowiedzi przeprowadzony został w sposób mistrzowski. Abstrahując już od tego, jakie kto ma podejście do fujoshi fantazujących na temat bizonów we Free, twórcom trzeba przyznać, że potrafią w doskonały sposób puszczać oko do fanek – widać w tym dużo dystansu do własnej produkcji, ale też sympatii dla widzów, dzięki którym ta seria stała się takim hitem ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 16
    ja 2.09.2014 03:05
    9 odcinek
    Dżizas Maria, Haru  kliknij: ukryte  Jestem w SZOKU.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    tamakara 6.08.2014 21:43
    Odcinek nr 6 wyrwał mi moje fudziosiowe serce. Nie spodziewałam się czegoś takiego po tym wesołym anime. Tutaj wszelkie dramy powinny być przesadzone, karykaturalne i do wyśmiania! Ale może ja po prostu za bardzo kocham  kliknij: ukryte  cholera jasna…
    przydałby się jakiś gif z reakcją.
    Naprawdę doskonały odcinek.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nina-Lazur 29.07.2014 22:15
    Tak tak tak!
    Produkuje się kolejna porcja fantastycznego, ogłupiającego anime o nagich bishach. Um um mój musk został zatruty hormanami i odmawia współpracy :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    ♥_Domi_♥ 24.07.2014 14:07
    Świetnie! druga seria!
    Te anime nie zaliczyła bym do najwybitniejszych, a jednak coś jest w nim co czyni go śmiesznym, fajnym i łatwym w oglądaniu. Ending 2 serii jest mistrzowski! Nie chodzi o piosenkę lecz o animacje do endingu. Bohaterowie się nie zmienili (zaniepokoił mnie ten kolo co groził Haru) i nadal są śmieszni!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    imspidermannomore 19.07.2014 13:57
    Nie minęła nawet pierwsza minuta trzeciego odcinka a bohaterowie już  kliknij: ukryte . To wszystko dla mnie dzieje się za szybko!

    Druga seria jest równie głupia, zabawna i sympatyczna co pierwsza, może nawet bardziej, i mnie to zupełnie odpowiada. Nie jestem tylko do końca przekonany do strony graficznej. Mierzi mnie drobny szczegół w postaci sposobu rysowania dolnej wargi bohaterów, która pod pewnym kątem robi się dziwnie gruba, co sprawia, że twarze postaci zaczynają wyglądać odpychająco – nie przypominam sobie podobnego efektu w zeszłorocznej serii.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Lenneth 6.07.2014 03:07
    Pierwsza seria była tak rozkosznie głupiutka, odmóżdżająca i do przesady wypchana fanserwisem, że aż zachciało mi się zerknąć na początek drugiej, żeby zobaczyć, czy znowu będzie to samo. I jest! Słodkie, mało skomplikowane chłopaczki prężą animowane mięśnie, a gdzieś w tle przewija się fabuła pod postacią nowego kolegi/antagonisty i ostatniego roku w szkole, po którym trzeba będzie zdecydować, co dalej z pływaniem/życiem. Szału nie ma, ale rozczarowania w porównaniu z poprzednim sezonem – też nie. Cieszy mnie nowa, nieco mniej… egzaltowana… wersja Rina. A Haru w formie syrenki – czy też tam trytona – stanowił pięknie absurdalną wisienkę na torcie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    peregrinus 3.07.2014 20:40
    Z ciekawości zabrałem się za pierwszy odcinek, ale tylko fragmenty mi się spodobały, więc sporo przewinąłem. Poza tym cztery litery kapitana oraz ukwiecony basen to trochę za wiele, chociaż trzeba przyznać, że twórcy skrzętnie realizują pomysły pobudzające wyobraźnie fanek. Drugi sezon jest na pewno dobrze technicznie zrobiony, ale sama ładna grafika, przy w gruncie rzeczy monotonnej fabule (ja tu fazy nie mam), do dalszego oglądania mnie raczej nie przekona.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    tamakara 2.07.2014 21:30
    Pierwszy odcinek wywołał u mnie prawdziwą radość. Co prawda wykorzystanie dowcipów z poprzedniej serii lekko mnie zaniepokoiło, ale już prezentacja klubu pierwszakom sprawiła, że klaskałam i śmiałam się w głos.
    Kwaśne teksty oscylujące na granicy dwuznaczności – check
    Ogólny fanserwis – check
    Czas antenowy dla każdego szipu – check
    A nowy bohater nawet nie musiał się rozbierać, żeby wywołać u mnie krwotok z nosa haha czyżby na starość zmieniał mi się „typ”?

    Pomijając fangerlowe kwiki i tupanie, wyczuwam dążenie autorów do ubrania tego sezonu w szatki prawdziwych okruchów życia i uczynienia rozterek bohaterów bardziej realnymi i przyziemnymi. Mam nadzieję, że ograniczą to do minimum, ta seria ma sens tylko przez pryzmat „zacieszu”.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Sanvean 2.07.2014 20:21
    Mam nadzieję, że klimat pierwszego odcinka utrzyma się przez całą serię. Okiełznanego Rina da się oglądać i można go nawet polubić. Oby drama znowu nie zepsuła połowy serii.
     kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime