Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 5/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,89

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 256
Średnia: 7,03
σ=2,09

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Love Stage!!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 10×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ラブステージ!!
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Widownia: Josei; Postaci: Artyści, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm, Shounen-ai/yaoi
zrzutka

Przesłodzona że aż macki bolą bajka o dwójce chłopaków brawurowo zmieniających orientację seksualną.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Izumi Sena, który w dzieciństwie, dziesięć lat temu zagrał w reklamie małą dziewczynkę, zostaje zaproszony do nagrania kontynuacji, w której tym razem ma wystąpić jako dorosła kobieta. Pod wpływem starszego brata zgadza się niechętnie na przyjęcie propozycji, nie zdając sobie sprawy, że życie już niedługo spłata mu figla. Okazuje się bowiem, że spotkany przed laty na planie dziecięcy aktor, Ryouma Ichijou, również powraca, by odnaleźć piękną dziewczynę, którą wtedy poznał, i w której jest zakochany. Dziewczynę, na jego nieszczęście będącą chłopakiem.

Love Stage!! z założenia miało być lekką komedią romantyczną typu shounen­‑ai i mniej więcej to właśnie twórcy nam dali. Trochę głupawe, ale zabawne żarty, łatwe do polubienia postaci i, oczywiście, gejowski romans. Pomysł na historię był prosty, a zarazem całkiem przyjemny – pokazać, jak to się stało, że dwójka (prawie) normalnych chłopaków skończyła jako para. Przez to, jak na tak krótką i niepoważną serię, wchodzimy całkiem głęboko w psychikę bohaterów. Dane jest nam zobaczyć, jak ich nastawienie do tej niezwykłej relacji stopniowo zmienia się, wraz z coraz lepszym poznawaniem się nawzajem, i te powolne, a przez to całkiem wiarygodne przejścia są wielką siłą tego anime. Niestety oparcie serii na jednym tylko pomyśle nie było tak proste, jak by się mogło wydawać, i twórcom Love Stage!! sprawy wymknęły się spod kontroli. W skrócie – im dalej od głów bohaterów, tym gorzej. Jeśli bowiem przyjrzeć się fabule, można zauważyć, że jest dziurawa jak sito. Dosłownie każdy problem na drodze głównego wątku rozwiązywany jest przez jakieś narracyjne uproszczenie albo zostaje zignorowany i staje się fabularną nieścisłością. Prosty przykład – jeśli Ryouma przez dziesięć lat szalał za dziewczyną, nie chce mi się wierzyć, że przez tyle czasu nie dowiedział się, kim ona jest. Powinno to być banalnie łatwe i wymagać skorzystania z internetu (rodzina Sena jest bardzo popularna) lub ewentualnie po prostu zapytania reżysera. Takich wygodnych fabularnie motywów jest tu mnóstwo, co zmienia tę serię w nierealistyczną bajeczkę, która nie wypada zbyt dobrze w oczach ludzi lubiących analizować to, co widzą w trakcie seansu.

Skupienie fabuły na dwójce bohaterów zaowocowało za to całkiem porządnym przybliżeniem charakterów protagonistów. Izumi Sena to miły chłopak, nieco rozpieszczony przez starszego brata Shougo i opiekuna Reia, przechodzący akurat fazę buntu, związaną z faktem, że rodzina chce wkręcić go do showbiznesu, a on sam wolałby zostać mangaką. Jego reakcje na uczucie Ryoumy pokazują go z kilku perspektyw. Z jednej strony jest zupełnie zagubiony i szuka odpowiedzi na egzystencjalne pytania w mandze, a z drugiej podchodzi do sprawy dość dojrzale, akceptując uczucia Ichijou przynajmniej na tyle, by nie izolować go kompletnie od siebie. Poza drobnymi oznakami syndromu Belli Swan gdzieś pomiędzy szóstym a siódmym odcinkiem staje się on bardzo przyjemnym protagonistą. Podobnie jest z Ryoumą. Ten młody gwiazdor wiele musiał znieść, by przetrwać w zawodzie, a jego motywacją było uczucie do zapamiętanej z dzieciństwa dziewczyny i szansa na ponowne spotkanie. Gdy dowiaduje się prawdy o płci Izumiego, nie potrafi pozbyć się pielęgnowanych od dekady uczuć i po krótkiej, ale zaciętej, wewnętrznej walce, godzi się z prawdą, że zakochał się w mężczyźnie. Choć można by się przyczepić do trwającego dziesięć lat zauroczenia, uczyniło go ono całkiem dobrze umotywowaną postacią i jego zmiana nastawienia do homoseksualnego związku wydała mi się zupełnie naturalna.

Wśród ważniejszych postaci można też wymienić Reia Sagarę, menedżera rodziny Sena i opiekuna Izumiego. Od początku widać, że troszczy się on o chłopaka i, pod koniec, wspiera go w decyzji o wejściu w związek z Ryoumą. Reszta pobocznych postaci w serii padła ofiarą wspomnianych wcześniej uproszczeń. W większości są one wykorzystywane jedynie jako narzędzia fabularne, mające odegrać rolę w naprowadzaniu Izumiego na ścieżkę wytyczoną przez autorki. Najgorzej wyszła na tym rodzina głównego bohatera, przedstawiona jako trójka egoistów, których kompletnie nie obchodzi zdanie najmłodszego z nich, o jego ambicjach, czy marzeniach nawet nie wspominając. Być może nie takie było zamierzenie autorek, ale ilość czasu ekranowego, jaki dostali, sprawiła, że taki właśnie ich obraz zapadł mi w pamięć.

Bardzo średnio Love Stage!! prezentuje się pod względem technicznym. Jedynym mocnym punktem animacji są projekty głównych bohaterów, z kolorem oczu Izumiego na czele. Poza tym dostajemy nieruchome i pozbawione szczegółów tła oraz kiepsko zrobione ruchy postaci. To samo z muzyką – z całej ścieżki dźwiękowej najbardziej wyróżniał się remix Marsza weselnego. W dosłownie dwóch czy trzech scenach postarano się trochę bardziej, szczególnie jeśli chodzi o grę światła, ale poza tym oprawa jest zrobiona raczej niestarannie. Pochwalić za to można sceny erotyczne pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Czuć w nich niedoświadczenie i emocje tej pary, a jednocześnie mają w sobie naturalne, miłosne napięcie między kochankami, które murem z drutem kolczastym odgradza je od standardu hentai. Na openingi i endingi też nie ma co narzekać – choć popowe, pasują do serii i trzymają poziom. Jednoznacznie złym posunięciem było za to zatrudnienie DAIGO do odegrania roli Shougo Seny. Piosenkarz zapewne starał się, jak mógł, ale miejscami brakowało mu umiejętności aktorskich, a jego głos drażnił mnie niemiłosiernie, zmieniając tego chłopaka w naprawdę irytującą postać.

Fani (czy też może raczej fanki) shounen­‑ai zapewne wyczytali już pomiędzy wierszami, że mają do czynienia z nowicjuszem w świecie yaoi. Mogły mi przez to umknąć pewne subtelności pokroju „Potworze Spaghetti, to było już sto razy, zabijcie mnie!”. Bez znajomości gatunku wydaje mi się jednak, że jest to seria w miarę udana. Może nieszczególnie dobra, przez niedopracowaną fabułę, ale całkiem znośna w odbiorze. Z całą pewnością mogę jednak powiedzieć, że Love Stage!! jest pozycją dobrą do rozpoczęcia własnej przygody z anime spod znaku Boys’ Love. Dzięki komediowej otoczce i skupieniu raczej na uczuciach, niż na, jak by to ująć, widokach, jest bardzo przyjazna dla początkujących. Wystawiając ostateczną ocenę, miałem nieco mieszane uczucia, ale w końcu przyznałem serii najniższą pozytywną notę – pomimo swoich wad, zostawi w pamięci pozytywny ślad.

Ao desu, 10 marca 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Autor: Eiki Eiki, Taishi Zaou
Projekt: Mai Matsuura, Youko Itou
Reżyser: Ken'ichi Kasai
Scenariusz: Michiko Yokote
Muzyka: Ryousuke Nakanishi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Love Stage!! - wrażenia z pierwszego odcinka Nieoficjalny pl