Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 4/10 grafika: 5/10
fabuła: 5/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 123
Średnia: 6,25
σ=1,97

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Orenchi no Furo Jijou

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 13×5 min
Tytuły alternatywne:
  • オレん家のフロ事情
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Krótka opowieść o pewnym trytonie i jego wybawcy, czyli historia z potencjałem, którą dobiły brak pomysłu i pieniędzy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Pewnego dnia Tatsumi znajduje nad brzegiem rzeki nieprzytomnego, olśniewająco pięknego młodzieńca, który okazuje się trytonem (w sumie męska syrenka/syrenek bardziej pasuje, ale za to gorzej brzmi). Wakasa, bo tak zwie się rzeczony tryton, naturalnie potrzebuje do życia wody, a ponieważ rzeka jest zanieczyszczona, nie może w niej już przebywać. Cóż ma zrobić biedny Tatsumi? Ano zabiera znajdę do domu i umieszcza we własnej wannie…

Orenchi no Furo Jijou to miniseria, w której absurd goni absurd. Jako że wanna pełna czystej, ciepłej wody jest znacznie bardziej komfortowa od zimnej i brudnej rzeki, Wakasa szybko oznajmia, że bardzo mu w nowym lokum dobrze i najchętniej zamieszkałby tu na stałe. Nic to, że Tatsumi nie ma się gdzie wykąpać, a rachunki za gaz zaczynają rosnąć w zastraszającym tempie, przecież nie wygoni biednej, delikatnej istoty. Gorzej, że wkrótce jego wanna staje się miejscem spotkań towarzyskich innych dziwnych mieszkańców wodnej krainy. Do pustogłowego Wakasy dołączają ośmiornica Takasu, meduza Mikuni oraz rak pustelnik Maki. Oczywiście co jeden, to bardziej szurnięty. Naprawdę podziwiam głównego bohatera, że ze stoickim spokojem znosi tę całą hałastrę, okupującą jego łazienkę, a nawet jest gotów poświęcać się dla ich dobra. W tym miejscu spieszę z wyjaśnieniem – fabuła kręci się wokół problemów Tatsumiego związanych z nietypowym współlokatorem i jego przyjaciółmi. Zaprezentowane sceny miały być zabawne, ale nie zawsze odbierałam je w ten sposób. Na przykład nieszczególnie bawiło mnie, kiedy Tatsumi musiał kąpać się z trytonem. Rozumiem, że to taki pomysł na fanserwis, dwóch facetów razem w małej ciasnej wannie, ale jak sobie pomyślę, że Wakasa śmierdział rybą, a jego ogon był śluzowaty, i ten biedny Tatsumi musiał się w takim syfie moczyć, to trochę mi nieswojo. Podobnie wygląda kwestia wysokich rachunków – przecież tryton do pracy nie pójdzie, więc nasz dobry Samarytanin stwierdza, że najwyżej znajdzie kolejną dodatkową pracę… Smutne to, bo raczej nie śmieszne.

Nie powiem, anime ma też momenty dobre, czego najlepszym przykładem odcinek o zapachowych kąpielach czy całkiem sympatyczna halloweenowa odsłona. Inna sprawa, że oprócz nie zawsze zabawnych gagów i sporej dawki różnej jakości fanserwisu, o którym za chwilę, seria nie ma nic do zaoferowania. Bohaterowie są do bólu schematyczni i da się ich określić kilkoma przymiotnikami, sytuację dodatkowo pogarszają krótkie odcinki – nie ma czasu na to, by pokazać jakieś głębsze relacje czy zaprezentować postaci z nieco innej strony. Jak już wspomniałam, humor nie zawsze jest najwyższych lotów i dużo zależy od wytrzymałości widza, bo jak wiadomo, różnych ludzi różne rzeczy bawią. Podobnie ma się sprawa fanserwisu.

Łatka shounen­‑ai to moim zdaniem trochę za dużo, ale nie da się ukryć, że twórcy chętnie wykorzystują podobne motywy, żeby skusić damską część publiczności. Wachlarz scen jest bogaty – od niewinnych gestów i sugestywnych spojrzeń, po masaż mackami, który spokojnie mógłby znaleźć się w jakimś hentaju. Tu też wiele zależy od upodobań widza, acz muszę przyznać, że jedna rzecz mocno mi zgrzytała. Otóż w pewnym momencie ktoś uznał, że męsko­‑męskie sugestie nie wystarczą i postanowił wprowadzić do opowieści młodszą siostrzyczkę Tatsumiego, która oczywiście ubóstwia braciszka w sposób dalece wykraczający poza siostrzane uczucie. Serio, małolata, która z uporem maniaka próbuje namówić prawie dorosłego brata na wspólną kąpiel, robi mu niezapowiedziany nalot na mieszkanie i obszukuje pokoje, żeby sprawdzić, czy nie ukrywa gdzieś dziewczyny, nie jest ani słodka, ani zabawna. Tyle dobrego, że bohater traktuje ją faktycznie jak młodszą siostrę, czyli upiornie irytujące zło. Cóż, czasami oglądając anime lub czytając mangę, poważnie zastanawiam się, czy Japończycy kiedykolwiek widzieli normalne rodzeństwo…

Orenchi no Furo Jijou nie oferuje zbyt wiele również pod względem audiowizualnym – co tu dużo mówić, grafika jest słabiutka. Momentami miałam wrażenie, że oglądam picture dramę. Co z tego, że postaci w wersji super deformed są przesłodkie i śliczne, skoro całość wygląda koszmarnie statycznie. Rysunek także zawodzi, pojawiają się wpadki anatomiczne, nie brakuje krzywych ujęć. Mam też wątpliwości natury logicznej, Tatsumi mieszka w zwyczajnym budynku, jego lokum nie jest duże, a co za tym idzie, łazienka ma skromne rozmiary – jakim cudem w wannie mieści się trzech postawnych facetów i anemiczny Mikuni (kraba pomijam, bo jest malutki)? Przy okazji warto wspomnieć, że panowie praktycznie nie wychodzą z łazienki, co oznacza, że tła ograniczono do minimum. Jakby nie patrzeć, seria musiała być bardzo niedofinansowana, odcinków jest mało i są krótkie, postacie ledwie się ruszają, wersje SD są nadużywane i przez większość czasu w tle mamy kafelki, okno i kawałek wanny. Zdecydowanie nie ma tu czego chwalić, może poza czołówką, która zaskakuje pomysłowością, odrobinę tajemniczym nastrojem i zapowiada znacznie lepsze anime, niż mamy okazję zobaczyć. Tak naprawdę to jedyny element ścieżki dźwiękowej, który zapada w pamięć, nie licząc gry seiyuu. Być może trzy czwarte funduszy poszło właśnie na pensje dla aktorów, co nie powinno dziwić, bo panowie doświadczeni i chyba jako jedyni członkowie ekipy nie zawiedli. Tatsumiego zagrał Nobunaga Shimazaki, czyli między innymi Haruka z Free!, Wakasę Yuuichirou Umehara, grający niedawno Mitsuhide w Akagami no Shirayukihime, Takasu – Tatsuhisa Suzuki (Ban w Nanatsu no Taizai), a Mikuniego – Natsuki Hanae, znany chociażby z roli Kena Kanekiego (Tokyo Ghoul). Słychać było, że seiyuu całkiem dobrze się bawili podczas pracy, dzięki czemu seria nie okazała się całkowitą porażką.

Rozpoczynając seans Orenchi no Furo Jijou, nie byłam nastawiona na dzieło wybitne ani nawet bardzo dobre, ale nie spodziewałam się też serii tak przeciętnej i niedopracowanej. Owszem, brak wątku głównego i epizodyczność okazały się w tym przypadku atutem, ale nie wszystkie pomysły uznaję za dobre. Anime momentami balansuje na granicy dobrego smaku, humor nie zawsze jest wysokich lotów, ale najbardziej zawiodłam się na bohaterach – płaskich i nijakich. Niby każdy ma jakąś cechę wyróżniającą: Wakasa jest prostolinijny, Takasu głośny i ociekający testosteronem, Mikuni anemiczny, a Maki ma paranoję, ale brakuje mi czegoś konkretniejszego. Panowie to śliczne wydmuszki, którym dla niepoznaki dodano cechy zwierzęce. Najgorzej wypada Tatsumi, zahukany, zapracowany i biernie przyglądający się cyrkowi we własnej łazience. Może gdyby więcej uwagi poświęcono relacjom między bohaterami, nie odczuwałabym takiej emocjonalnej pustki. Jasne, nasza wodna menażeria i przeciętny studencina spędzają ze sobą mnóstwo czasu, wszyscy są dla siebie mili, dużo rozmawiają i w ogóle, ale nie sposób pozbyć się wrażenia, że robią to tylko dlatego, że autorka mangi im kazała. Orenchi no Furo Jijou to ciekawostka, o której widz zapomni wkrótce po seansie, pod warunkiem że nie zrazi się wcześniej słabiutką oprawą techniczną, podtekstami shounen­‑ai i ogólną miałkością serii. Recenzowana produkcja jest przeciętna pod każdym względem, niby trochę rozbawi, na chwilę przyciągnie oko fanserwisem, ale nic poza tym – można obejrzeć, tylko po co, kiedy dałoby się ten czas spożytkować lepiej?

moshi_moshi, 13 września 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Asahi Productions
Autor: Itokichi
Projekt: Kouji Haneda
Reżyser: Sayo Aoi
Scenariusz: Yuniko Ayana

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Orenchi no Furo Jijou - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl