Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,25

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 77
Średnia: 7,47
σ=1,56

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek, Tassadar)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sidonia no Kishi: Daikyuu Wakusei Seneki

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Knights of Sidonia: Battle for Planet Nine
  • シドニアの騎士 第九惑星戦役
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Statki/Stacje kosmiczne; Czas: Przyszłość (postapokaliptyczna); Inne: Mechy
zrzutka

Więcej kosmitów i więcej haremu. Tylko dla szczerze zainteresowanych losami „Sidonii”.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Od ostatniej wizyty niewiele zmieniło się na pokładzie „Sidonii”, olbrzymiego statku kolonizacyjno­‑ewakuacyjnego, przemierzającego bezkres kosmosu w poszukiwaniu nowego domu dla niedobitków ludzkości. Kilka skromnych sukcesów w walce z Obcymi okupiono olbrzymimi stratami i stało się jasne, że dotychczasowe metody nie sprawdzają się. Ważniejsze osobistości opracowują własne, skryte plany, ale jedno jest jasne dla wszystkich, nawet najbardziej nierozgarniętych członków załogi. Trzeba przejść do kontrofensywy, bo wojna obronna nie rozwiązuje problemu, a jedynie odwleka nieuchronny upadek. Najlepiej zdaje sobie z tego sprawę kapitan Kobayashi, która dla dobra ogółu przygotowuje scenariusz „przekonania” do swoich racji skostniałej rady, niezdającej sobie sprawy z powagi sytuacji.

Na scenę powraca również wspominany wielokrotnie w pierwszej serii naukowiec Ochiai, w zależności od punktu widzenia geniusz bądź szaleniec. Wykorzystując ród Kunato i ich potężne zaplecze techniczne oraz finansowe, dostarcza nowych, nierzadko kontrowersyjnych etycznie wynalazków, bez których nawiązanie równorzędnej walki z rosnącym w siłę przeciwnikiem nie byłoby możliwe. Najważniejszym osiągnięciem błyskotliwego umysłu jest Tsumugi, inteligentna chimera mająca odwrócić losy konfliktu, ale będąca wielką niewiadomą, zarówno pod względem skuteczności, jak i lojalności wobec swych twórców. Pozostałe tęgie umysły również nie próżnują, dostarczają coraz to nowych broni i rozwijają możliwości mechów.

Sidonia no Kishi: Daikyuu Wakusei Seneki, jak wskazuje podtytuł, w luźnym tłumaczeniu oznaczający „wojnę o Planetę nr 9”, nie jest ostatnią częścią cyklu, a jedynie sygnalizuje punkt zwrotny w dziejach statku. Drugi sezon anime rozpoczyna się fabularnym trzęsieniem ziemi, ale to jedynie złudzenie, trwające kilka pierwszych odcinków. Zamiast koncentrować się na wewnętrznych gierkach wśród wpływowych tego świata i zawiłych taktycznie bitwach z kosmitami, scenariusz skupia się na dzielnym pilocie Nagate Tanikaze i jego wesołym haremiku. Ponieważ nowo powstała chimera okazuje się płci żeńskiej (a przynajmniej ma kobiecą osobowość), dotychczasowe towarzyszki najdzielniejszego rycerza „Sidonii” będą zmuszone rywalizować o jego względy w jeszcze większym tłoku, niż miało to miejsce do tej pory. Nie wynika z tego nic istotnego, a haremówkowe gagi bezczelnie zapychają czas ekranowy, który można by spożytkować na bardziej produktywne sceny.

Nie sposób również mówić o budowaniu przywiązania do bohaterów. Nagate zmężniał, ale wciąż zachowuje się nieodpowiedzialnie i ignoruje rozkazy, unikając jakimś cudem sądu wojskowego chyba tylko dlatego, że za każdym razem uzyskuje rezultaty lepsze od wyjściowego planu dowództwa. Można się w związku z tym zastanawiać, po co w ogóle trzymać oficerów na mostku. Jeden jedyny raz, kiedy rzeczywiście okazują się przydatni, ma miejsce podczas końcowej bitwy o Planetę nr 9, ale nie ukazuje nic nadzwyczajnego. Kreowana na genialnego stratega Yuhata Midorikawa opracowuje plan działania, na jaki mógłby wpaść którykolwiek w miarę rozgarnięty żołnierz.

Na zadowalającym poziomie pozostały walki z Gauna, wciąż wyróżniające się nie tylko za sprawą charakterystycznej animacji oraz przeciwników nietypowych jak na anime. Piloci „Sidonii” regularnie wyruszają na misje, nie tylko ze względu na nadciągające oddziały wroga, ale i komplikacje wywołane eksperymentami i politykowaniem na pokładzie statku. Obecność Tsumugi i konieczność testowania nowych technologii sprawiły, że potyczki nie są powtarzalne. Piloci i chimera dopiero uczą się współpracy na polu walki, w związku z czym pełnia ich połączonych możliwości pozostaje zagadką.

Odniosłem przy tym wrażenie, że nie wykorzystano dostatecznie potencjału wynikającego z kontrowersyjnych doświadczeń. Chimera ewidentnie wykorzystująca DNA Obcych zostaje błyskawicznie zaakceptowana przez niemal wszystkich. Owszem, jest skuteczną i przydatną bronią, ale nie na tyle, by przejść nad tematem do porządku dziennego niczym nad nowym modelem karabinu. Widzom zaserwowano jedynie początkową scenę, w której widać, że nie wszyscy na statku obdarzają ją zaufaniem. Logiczna i zrozumiała postawa, biorąc pod uwagę nieprzewidywalność konsekwencji i możliwość obrócenia się chimery przeciw jej twórcom. Wątek nie zostaje potem poruszony, i już po pierwszej bitwie nie zauważyłem postaci, która do chimery odnosiłaby się z dystansem. Sytuacji nie zmienia nawet seria mniej udanych eksperymentów, które powinny na nowo wzbudzić nieufność. Postanowiłem nie zapoznawać się z dalszym ciągiem historii, czytając mangę, by nie psuć sobie ewentualnych niespodzianek, ale mam szczerą nadzieję, że wątek ten zostanie jeszcze poruszony, bo brak instynktu samozachowawczego załogi „Sidonii” nie powinien pozostać bez konsekwencji.

Daikyuu Wakusei Seneki prezentuje kilka zbliżonych zagwozdek, na których rozwiązanie przyjdzie dopiero poczekać. Oferuje przy tym za mało treści, by zrekompensować brak odpowiedzi. Na scenę wkroczyli nowi gracze, starzy weterani podjęli drastyczne kroki, by zrealizować swoje cele, ale nie trzeba było aż dwunastu odcinków, by o tym opowiedzieć. Nie uległem przemożnej chęci przewijania odcinków tylko dlatego, że obawiałem się przegapienia nielicznych istotnych faktów. Mniej więcej w połowie serii istotne fabularnie wydarzenia sprowadzają się do kilku minut w odcinku, głównie w postaci dialogów pomiędzy postaciami drugoplanowymi.

Jedyną prawdziwą oznaką postępu w stosunku do pierwszego sezonu jest animacja. Wciąż nietypowa jak na anime i momentami szkaradna, ale już nie tak sztuczna. Lepsze wydaje się przede wszystkim kadrowanie, maskujące niedostatki techniczne. Sprawę pokpił jedynie sam Tsutomu Nihei, który najwyraźniej nie może powstrzymać się przed dziwacznymi fetyszami, skutecznie psującymi klimat. Jaskrawy róż chimery byłby jeszcze do zniesienia, ale fakt, że porozumiewa się z bohaterami za pomocą wypustki przypominającej męski członek jest już wybitnie nieatrakcyjny wizualnie. W obliczu podobnych zbędnych kontrowersji trudno wczuć się w niepokojącą, napiętą atmosferę, która powinna panować na pokładzie.

Równie nietrafiony jest opening serii, przywodzący na myśl mieszankę opery i japońskiego odpowiednika disco polo. Poprzedni, w wykonaniu tej samej wokalistki, był o niebo lepszy. Ścieżka dźwiękowa, pomijając tę jednorazową wpadkę, pasuje do ukazywanych wydarzeń. Podczas bitew nadużywane są co prawda chóry, które zagłuszają zarówno dialogi, jak i odgłosy otoczenia, ale nie jest to poważny mankament, a jedynie drobna niedogodność.

Drugi sezon serialu zamiast przyjemną kontynuacją okazał się żmudną przeprawą, którą dokończyłem jedynie powodowany ciekawością i niechęcią do porzucania już rozpoczętych historii. Gdyby ktoś wiarygodny jeszcze przed premierą poprzedniej części podszedł do mnie i powiedział, jak się będą sprawy miały w drugim sezonie, wówczas niewykluczone, że w ogóle darowałbym sobie zapoznanie z tym anime. Wciąż mam nadzieję, że Sidonia no Kishi ma dość fabularnego potencjału, by przyjemnie zaskoczyć rozwiązaniami wszystkich wątków. Musiałem przełknąć gorzką pigułkę i dlatego uprzedzam, że jeżeli po pierwszej odsłonie nie jesteście absolutnie przekonani, że warto dalej poznawać losy statku kolonizacyjnego, to cierpliwie poczekajcie, przynajmniej dopóki wszystko się nie wyjaśni, i nie powstanie sezon trzeci.

Tassadar, 16 sierpnia 2015

Recenzje alternatywne

  • KamilW - 5 września 2015
    Ocena: 8/10

    Ciąg dalszy trudnej walki o przetrwanie załogi statku ewakuacyjnego „Sidonia”. Nieco odmienna od poprzedniczki kontynuacja bardzo udanej serii science­‑fiction. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Polygon Pictures
Autor: Tsutomu Nihei
Projekt: Naoya Tanaka, Yuuki Moriyama
Reżyser: Hiroaki Andou, Hiroyuki Seshita, Tadahiro Yoshihira
Scenariusz: Sadayuki Murai
Muzyka: Noriyuki Asakura

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Sidonia no Kishi: Daikyuu Wakusei Seneki - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl