Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Koe no Katachi

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    GLASS 23.05.2017 20:03
    Z perspektywy czytelnika mangi
    Jako osoba, która czytała mangę, wiedziałam, że robiąc film będą musieli co nieco pozmieniać. I tak też się stało – Kyoani totalnie zrezygnowało m.in. z wątku  kliknij: ukryte , co mi nie przeszkadzało, bo tak naprawdę jest on tylko pretekstem, by bohaterowie mieli coś ze sobą wspólnego. Twórcy skupili się przede wszystkim na wątku Shouyi i Shouko – ich podróży emocjonalnej i zmaganiu się z, było nie było, depresją. Szczególnie Shouya był świetnie wykreowany, naprawdę mi się podobał (chyba bardziej, niż w mandze). Nie wiem, może inni fani mangi będą nieco zawiedzeni, ale ja ogólnie jestem zachwycona filmem – przepiękny i poruszający, tak samo, jak oryginał (tylko po prostu inaczej opowiedziany).
    Jedyne, nad czym ubolewam, to niemalże kompletne usunięcie roli matki Shouko – w mandze jest o wiele bardziej wyeksponowana, a retrospekcja z jej udziałem pięknie wyjaśnia, dlaczego jest, jaka jest. W ogóle żałuję, że wszystkie wątki, kiedy  kliknij: ukryte  zostały pominięte, ponieważ w tym czasie lepiej poznajemy wszystkich bohaterów (zwłaszcza Kawai i Ueno). Przez to praktycznie rola (i głębia) każdej postaci drugoplanowej jest sprowadzona do parteru.
    Film mi się podobał – płakałam przy nim równie intensywnie, jak wtedy, kiedy czytałam mangę. Bardzo polecam, mangę również, jeśli po seansie czuje się niedosyt (wyszedł w Polsce pierwszy tom, więc można nawet na legalu :))!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    The Beatle 23.05.2017 01:20
    8/10
    To bardzo dobry film. Na poczet jego głównych zalet zaliczyłbym przede wszystkim fakt, że skupia się na tematyce niepełnosprawności w społeczeństwie nie od strony upośledzonego, ale jednej z osób, które się nad nim znęcają. W innym razie prawdopodobnie mielibyśmy do czynienia z przykrym chwytem, w którym nicią sympatii pomiędzy widzem a postacią niepełnosprawną jest wyłącznie to, że okazuje się ona uroczą dziewczynką. Taki problem wciąż jest tu obecny, bo postać Shouko na powyższym sformułowaniu praktycznie zaczyna się i kończy, ale ze względu na położenie nacisku gdzie indziej nie odbija się to na sensowności anime. Właśnie to nietypowe ujęcie, razem z wyjątkową odwagą i dosadnością, sprawia, że obraz daje się dobrze zapamiętać. Wbrew wszelkim pozorom to nie jest film o niepełnosprawności jako takiej.

    Chociaż wspomniane wyżej kwestie dają filmowi wielką siłę, dzięki której mógłby trafić do ścisłej czołówki anime kinowych, kilka uchybień podcina mu skrzydła. Największe z nich to próba uczynienia filmu „zwyczajnym”. Objawia się to w pewnych uproszczeniach, które przybierają formę zarówno skrótów fabularnych w stylu tego w szpitalu, o którym pisała Easnadh, jak i sprowadzenia całości de facto do kolejnego „anime o przyjaźni”. Taka formuła mogłaby się sprawdzić, wszak da się zrobić filmy proste i świetne, ale przy takim podejściu pojawia się dysonans z drugiej strony – anime jest zbyt obrazowe, podczas gdy powinno być fabularne. Chodzi o to, że brakuje konkluzji wątków – choćby i romantycznego – ale również o to, że kilka postaci przedstawionych jako złe nie ponosi konsekwencji swoich działań (przede wszystkim Kawai). Można by argumentować „tak to jest w życiu”, ale wówczas wymagałbym braku uproszczeń, o których pisałem wcześniej. Z której strony by nie spojrzeć, dość daleko do ideału. A niezależnie od tego pojawia się kwestia niedopowiedzeń i braku motywacji dla pewnych elementów filmu – najbardziej rzucającym się w oczy jest chyba umieszczenie w nim postaci Satoshiego, który znikąd się wziął i jego obecność niczemu nie służy. Jak się dowiedziałem, jest to kwestia nieumiejętnego skompresowania materiału mangowego.

    Jeśli chodzi jeszcze o plusy, wskazałbym wiarygodnie i w sposób pełny wykreowanego głównego bohatera. Nie czuję do niego specjalnej sympatii, ale przedstawiono go w sposób wystarczający, żebym zrozumiał jego postępowanie. Jak to z KyoAni bywa, wizualnie anime jest bardzo ładne. Chciałbym napisać coś więcej, ale zostałem już przyzwyczajony do tego, że na produkcje tego studia patrzy mi się wyśmienicie, więc odczucia generalnie giną mi w rutynie. Na całe szczęście wyjątkowo przyjemnej. Samotny zarzut kieruję w stronę openingu, który nie sprostał wymogom niesionym przez użycie My Generation jako utworu. Wierzyłem, że dadzą radę, ale w takim wydaniu to za wysokie progi. Resztę udźwiękowienia wspominam raczej dobrze, no i również chcę pochwalić to, o czym wspominano niżej, czyli grę seiyuu Shouko. Brzmiała bardzo przekonująco jako osoba głuchoniema.

    Uważam, że warto zapoznać się z filmem, zaliczam go do ulubionych, ale nie jestem w stosunku do niego bezkrytyczny.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 22.05.2017 22:41
    Świetny film. Właściwie najbardziej za serce chwyciła mnie pierwsza cześć filmu kiedy tak biedna sierotka Shoko tak bardzo pragnęłą się zintegrować. Dzieci są straszne dlatego ich nie cierpię :P Tak czy siak film porusza wiele mocnych tematów, począwszy od wykluczenia, braku akceptacji siebie a na wpływie cierpień takiej osoby na jej najbliższych.

    Trochę nie rozumiem postawy głównego bohatera kiedy już był starszy, może dlatego że jestem inną osobą. Fakt, dla mnie akurat liceum było 'ciężkim etapem' i wiem co to znaczy należeć do 'gorszej grupy' z racji braku 'przebojowości', ale z perspektywy czasu wszystko to wydaje się takie durne. Ech żeby tak człowiek wiedzę z dorosłego życia miał za młodu. A z ludźmi trzeba po prostu 'żyć' obojętnie czy mówimy o wielkich przyjaźniach czy zwykłej 'socjalizacji'.

    Ciekawostka, manga która jest pierwowzorem miała trochę inny motyw wokół którego działa się akcja, zaciekawionych odysłam to streszczeń fabuły.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Easnadh 21.05.2017 09:19
    Bardzo dobra historia sama w sobie. I prześlicznie zrealizowana, sasuga KyoAni. Oglądało mi się bardzo dobrze, film zdecydowanie wart obejrzenia. Zwłaszcza podobał mi się sposób przedstawienia, jak działa klasa – dzieciaki potrafią być tak niesamowicie okrutne, często nie zdając sobie sprawy, jak bardzo może to wpłynąć na drugą osobę. Do części z nich świadomość tego dociera z wiekiem, do części nie, a do części dociera, tylko nie potrafią lub nie chcą tego zmienić (co też zostało pokazane). Do 3/4 długości filmu nie miałam właściwie prawie żadnych „ale”. Tylko potem…

    Jak dla mnie pod koniec wrzucono trochę za dużo dramy. Zwłaszcza ten moment, kiedy  kliknij: ukryte 

    Świetnie sprawdziła się seiyuu głównej bohaterki, rola osoby niesłyszącej, która próbuje mówić, musiała wymagać sporo przygotowania. Przy fragmencie z „księżycem” wybuchnęłam śmiechem, chociaż może nie powinnam, ale to było takie… <facepalm>

    Przez cały seans gnębiła mnie straszliwie postać nauczyciela. Jego rola była bardzo epizodyczna, ale zastanawiam się, ile osób dłużej zastanowiło się nad tym, jakim był on dupkiem, słabym mięczakiem bez kręgosłupa i jak wielką część winy on ponosił. To była w zasadzie jedyna postać w całym filmie, na którą byłam zwyczajnie sła, której postępowanie naprawdę mnie odrzucało i dla której nie potrafiłam znaleźć usprawiedliwienia.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ehez 21.05.2017 01:12
    Polecam
    Genialne anime, które bije o głowę Kimi no Na wa i inne przereklamowane filmy. Gorąco polecam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Maxromem 16.03.2017 00:04
    Właśnie wyszedłem z kina i od razu mówię, że warto obejrzeć, ALE…

    No właśnie… film zabiera się za dosyć poważną tematykę i próbuje ją przedstawić w dosyć poważny sposób. I w większości mu się udaje, co samo w sobie nie jest łatwe. Ale tworzy to pewien problem, mianowicie niektóre postaci są robione mocno pod schemat, tak żeby wypełnić daną rolę i niestety nigdy z tego schematu nie wychodzą. Jak któraś z nich pojawiała się na ekranie to od razu wiedziałem co takiego powie albo zrobi. Drugim problemem jest to, że przejścia miedzy poszczególnymi scenami są strasznie chaotyczne. Brakuje tego swoistego flow. Tu flashback, tam sekwencja we śnie, tu powrót do teraźniejszości, a tu znowu teraźniejszość, ale przeskok w czasie, itepede. Strasznie utrudniało to skupienie się na filmie. Według mojego ziomka zrobili to specjalnie, żeby niejako wczuć się w sytuację osoby głuchoniemej, ale myślę, że to nie to.

    No właśnie, a sama głuchoniema bohaterka? W mojej podstawówce były klasy dla dzieci głuchoniemych i do takich konfliktów jak ten przedstawiony w filmie dochodziło non­‑stop. Chyba nie było dnia bez jakiejś bójki, kłótni czy przepychanki, a wszystko to spowodowane właśnie brakiem komunikacji. Wstyd się przyznawać, ale nie jeden raz zdarzało mi się nabijać z głuchoniemych tylko dlatego, że byli inni. Teraz wydaje się to takie oczywiste, ale wtedy byliśmy „my” i byli „oni” i wieczna wojna, a jak to się mówi: mądrość przychodzi dopiero z wiekiem… Dlatego ten główny motyw filmu zachwycił mnie swoim realizmem. Jeżeli ktokolwiek był w podobnej sytuacji za młodu na pewno będzie miał podobne odczucia.

    Niestety, film też cierpi na lekką dozę przedramatyzowania, ale to już każdy oceni po swojemu. Ode mnie mocne siedem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Babu 15.02.2017 19:52
    Blue ray...
    Wie może ktoś, kiedy dostępna będzie wersja BD?
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime