Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Komentarze

Koe no Katachi

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    IndridCold 2.08.2017 22:55
    Szok!
    Nie będę rozpisywał tutaj analizy filmu, swoich mądrości i bla bla bla. Zostawiam to dla siebie. I tak rzadko coś napiszę. Ale nie spotkałem się jeszcze w anime z taką historią. Może za mało obejrzałem w swoim życiu.
    1000/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    MiyuMisaki 5.07.2017 14:41
    Egh, rozczarowanie.
    Liczyłam na coś nieziemsko wzruszającego i nietuzinkowego, a tutaj jednak zwykła historia nieśmiałej loli loszki i bedboja (który swoją drogą jako jedyny miał interesujący charakter, co rzadko się zdarza w animku, więc szanuję). Strasznie nie lubię oglądać takich ekranizacji o wielkich ofiarach, którymi zawsze są słodkie małe dziewczynki. Nudy niestety, fajerwerków nie ma, tyłka nie urywa. Jako tako można obejrzeć, ale nie dostrzegłam tutaj dojrzałego wzbudzania poruszenia serc, ot co zwykła litość, bo słodka dziewcyznka. 7/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 9
    Fontaine Blue 2.07.2017 17:08
    Pytanie
    Jedna rzecz mnie nurtuje i mam przez nią w związku z tym problem w ogóle we wczucie się w problematykę filmu. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, czy faktycznie w japońskim systemie edukacji osoby głuchonieme są ot tak wrzucane do klas z normalnymi dziećmi? Bo ta sytuacja wyjściowa w filmie wydaje mi się absurdalna. Sama uczęszczałam przez 2 lata do podstawówki z oddziałami integracyjnymi. Owszem, było u nas dwóch niepełnosprawnych chłopców, reszta klasy nie miała takich problemów, ale przy tej dwójce zawsze czuwała dodatkowa wychowawczyni, która pomagała im nadążać za wszystkim tym co się dzieje.
    Dlatego mam problem z uwierzeniem, że w Japonii wygląda to aż tak hardcorowo, a już przegięciem były sceny typu  kliknij: ukryte . Naprawdę, nie chce mi się wierzyć, że to tak funkcjonuje i dla mnie to jest naciągane już tak bardzo, że przez to niestrawne. Osoby niewidome też są tak traktowane?
    Dlatego moje pytanie – czy ktoś wie, jaki jest system japoński pod tym względem? I nie chodzi mi o odpowiedzi w stylu „wydaje mi się, że to jest możliwe”, tylko chodzi mi o jakieś konkrety, nie gdybanie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    BlaXk Magic Mushroom 11.06.2017 23:05
    Takie 8/10
     kliknij: ukryte  Oprócz tego film spoko, wycięcie wątku kręcenia filmu wyszło fabule na dobre, wygląda to jakoś zgrabniej niż w mandze.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 27
    Slova 5.06.2017 16:51
    Oglądam ten film 15 minut i nie wierze, że nauczyciele w Japonii są tak głupi, tak tępi i tak na bakier z teorią i praktyką pracy z młodzieżą. O prostu to nie może być prawda, ani jeden z tych belfrów nigdy nie powinien prowadzić klasy w szkole podstawowej. Nigdy. To nie jest kwestia tego, czy umie uczyć, czy nie, tylko czy w ogóle ma kwalifikacje na pedagoga.

    Dlatego prosty wniosek jest taki, że to raczej autor nie miał pojęcia, jak wygląda nauczanie. Ja wiem, ja rozumiem, że w Japonii system edukacji to jest parodia nawet w porównaniu do tego, co jest u nas, ale nigdy w życiu na swojej drodze nie spotkałem tak debilnych pedagogów (nadal odmawiam określania nauczycieli z tego anime tym mianem), którzy w ogóle nie rozumieją, jak pracuje się nie z młodzieżą, ale z dziećmi. Dyro wychodzi i pyta calą klasę zbiorowo, czy wszystko jest ok? To jakiś żart? To ma być to arcydzieło kinematografii? To się kupy nie trzyma.

    Ja naprawdę nie chcę zaakceptować możliwości, że w Japonii wszyscy nauczyciele od A do Z to banda wyzutych z uczuć i zdrowego rozsądku absolwenciaków, co to ze średnią 3,2 po studiach poszli nauczać do szkoły. To już te wszystkie samotne wychowawczynie pijące po pracy wino z gwinta w ramach walki z wypaleniem zawodowym są bardziej wiarygodne.

    To nie może być prawda.
    Prawda?
    Proszę przyznajcie mi rację bo ja tracę wiarę.

    A jeśli nie, to co ten film miał pokazać?

    A to dopiero 15minut, mam obejrzeć cały? Chyba zwariuję.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 3.06.2017 12:30
    Dawno żaden film mnie tak nie poruszył.

    Przede wszystkim jest to ugryzienie cholernie trudnej tematyki i bądź, nie bądź dość realnego podejścia.

    Zaczyna się od podstawówki – czyli miejscu, gdzie dzieci są najbardziej bezwzględne jeśli chodzi o każde „odejście od normy” – oglądając można by pomyśleć, że ktoś zdecydowanie przesadza w sensie wyobrazowania względem zachowań dzieci ale prawda jest taka, że najmłodsi tej granicy nie znają i przygnębiające robi się bardzo szybko przykre.

    Integracja jest problematyczna, nauczyciele nie zawsze chcą sobie z nią radzić, a i często nawet nie wiedzą jak. Propozycje integracyjne opierają się na pomysłach nie do przyjęcia dla dzieci(w tym przypadku była to  kliknij: ukryte  i zapewne jak widać intencje były dobre, to jednak nikt z nauczycieli nie pomyślał w czym naprawdę jest problem). Same dzieci dotknięte chorobą mają poważne problemy w zdobywaniu znajomości i pomimo starań są odrzucane, nadal nie wiedząc dlaczego. Rodzice mają również nadzwyczaj trudno i zwyczajnie sobie nie radzą, widać to po schorowanej twarzy matki, u której uśmiech nie zagościł na twarzy prawdopodobnie od kilku lat. Prawda jest taka, że „choroba” zawsze dotyka całej rodziny, a nie tylko jednej osoby.

    Następnie mamy tutaj postać Sho – na początku trochę się obawiałem, że autorzy będą tutaj koloryzowali ze skutkami tego, czego winien był względem dziewczynki ale i tutaj się nie zawiodłem. Chłopak utwierdzony w przekonaniu, że  kliknij: ukryte  – dokładnie tak to wygląda w okresie dojrzewania i dziecko z czasem również będzie się na siłę doszukiwać wszystkiego, czego było winne budując w sobie powoli depresję i tracąc chęć do życia. Zaczyna chodzić ze spuszczoną głową, żeby nie tworzyć w sobie myśli osądu otoczenia, a i nawet to nie zawsze pomaga. Oczywiście dalsza część to już powolna metamorfoza bohatera, której nie da się opisać bez zdradzania szczegółów fabuły, nie mniej naprawdę podobało mi się przedstawienie bohatera pierwszoplanowego.

    Shouko zawsze trzymająca się z boku i nie wchodząca nikomu w drogę, z uśmiechem na twarzy i próbująca przejść przez życie nikomu nie sprawiając problemu nie ma łatwo i tym bardziej nikt jej nie ułatwiał. Z czasem również kliknij: ukryte  – oglądając film człowieka łapią emocje i łzy się same cisną po policzkach ale w realnym życiu często jest faktycznie tak, że nikogo to nie obchodzi, tym bardziej osobę bezstronną.

    Od maksymalnej oceny powstrzymuje mnie kilka kwestii, również wspomnianych wcześniej – takich jak brak konkluzji wątków pobocznych, czy tego w jaki sposób są tutaj postrzegane niektóre postaci drugoplanowe.

    Jest to na pewno materiał warty obejrzenia dla osób, które nigdy nie miały styczności z podobnymi sytuacjami – im ciężko będzie się utożsamić być może z jakimkolwiek z bohaterów(może to i dobrze) ale te dwie godziny spróbują im wyjaśnić dlaczego nad niektórymi rzeczami powinni się czasami bardziej zastanowić. Film nie wyjaśni w jaki sposób powinni się obchodzić z osobami dotkniętymi niepełnosprawnością ale na pewno wytłumaczy jakie są konsekwencje(tak naprawdę dla wszystkich) nieprzemyślanego zachowania.

    Ode mnie mocne 9/10 i zdecydowanie jest to(moja) czołówka w japońskiej animacji oraz osobisty faworyt, o którym na pewno nie zapomnę. Również zachęcam wszystkich do obejrzenia, bo oprócz ciekawej historii, względnie realnego podejścia do tematu i graficznej uczty jest to po prostu naprawdę dobry film.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    1 MrOcZny 1 31.05.2017 02:30
    polecam 10/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    GLASS 23.05.2017 20:03
    Z perspektywy czytelnika mangi
    Jako osoba, która czytała mangę, wiedziałam, że robiąc film będą musieli co nieco pozmieniać. I tak też się stało – Kyoani totalnie zrezygnowało m.in. z wątku  kliknij: ukryte , co mi nie przeszkadzało, bo tak naprawdę jest on tylko pretekstem, by bohaterowie mieli coś ze sobą wspólnego. Twórcy skupili się przede wszystkim na wątku Shouyi i Shouko – ich podróży emocjonalnej i zmaganiu się z, było nie było, depresją. Szczególnie Shouya był świetnie wykreowany, naprawdę mi się podobał (chyba bardziej, niż w mandze). Nie wiem, może inni fani mangi będą nieco zawiedzeni, ale ja ogólnie jestem zachwycona filmem – przepiękny i poruszający, tak samo, jak oryginał (tylko po prostu inaczej opowiedziany).
    Jedyne, nad czym ubolewam, to niemalże kompletne usunięcie roli matki Shouko – w mandze jest o wiele bardziej wyeksponowana, a retrospekcja z jej udziałem pięknie wyjaśnia, dlaczego jest, jaka jest. W ogóle żałuję, że wszystkie wątki, kiedy  kliknij: ukryte  zostały pominięte, ponieważ w tym czasie lepiej poznajemy wszystkich bohaterów (zwłaszcza Kawai i Ueno). Przez to praktycznie rola (i głębia) każdej postaci drugoplanowej jest sprowadzona do parteru.
    Film mi się podobał – płakałam przy nim równie intensywnie, jak wtedy, kiedy czytałam mangę. Bardzo polecam, mangę również, jeśli po seansie czuje się niedosyt (wyszedł w Polsce pierwszy tom, więc można nawet na legalu :))!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    The Beatle 23.05.2017 01:20
    8/10
    To bardzo dobry film. Na poczet jego głównych zalet zaliczyłbym przede wszystkim fakt, że skupia się na tematyce niepełnosprawności w społeczeństwie nie od strony upośledzonego, ale jednej z osób, które się nad nim znęcają. W innym razie prawdopodobnie mielibyśmy do czynienia z przykrym chwytem, w którym nicią sympatii pomiędzy widzem a postacią niepełnosprawną jest wyłącznie to, że okazuje się ona uroczą dziewczynką. Taki problem wciąż jest tu obecny, bo postać Shouko na powyższym sformułowaniu praktycznie zaczyna się i kończy, ale ze względu na położenie nacisku gdzie indziej nie odbija się to na sensowności anime. Właśnie to nietypowe ujęcie, razem z wyjątkową odwagą i dosadnością, sprawia, że obraz daje się dobrze zapamiętać. Wbrew wszelkim pozorom to nie jest film o niepełnosprawności jako takiej.

    Chociaż wspomniane wyżej kwestie dają filmowi wielką siłę, dzięki której mógłby trafić do ścisłej czołówki anime kinowych, kilka uchybień podcina mu skrzydła. Największe z nich to próba uczynienia filmu „zwyczajnym”. Objawia się to w pewnych uproszczeniach, które przybierają formę zarówno skrótów fabularnych w stylu tego w szpitalu, o którym pisała Easnadh, jak i sprowadzenia całości de facto do kolejnego „anime o przyjaźni”. Taka formuła mogłaby się sprawdzić, wszak da się zrobić filmy proste i świetne, ale przy takim podejściu pojawia się dysonans z drugiej strony – anime jest zbyt obrazowe, podczas gdy powinno być fabularne. Chodzi o to, że brakuje konkluzji wątków – choćby i romantycznego – ale również o to, że kilka postaci przedstawionych jako złe nie ponosi konsekwencji swoich działań (przede wszystkim Kawai). Można by argumentować „tak to jest w życiu”, ale wówczas wymagałbym braku uproszczeń, o których pisałem wcześniej. Z której strony by nie spojrzeć, dość daleko do ideału. A niezależnie od tego pojawia się kwestia niedopowiedzeń i braku motywacji dla pewnych elementów filmu – najbardziej rzucającym się w oczy jest chyba umieszczenie w nim postaci Satoshiego, który znikąd się wziął i jego obecność niczemu nie służy. Jak się dowiedziałem, jest to kwestia nieumiejętnego skompresowania materiału mangowego.

    Jeśli chodzi jeszcze o plusy, wskazałbym wiarygodnie i w sposób pełny wykreowanego głównego bohatera. Nie czuję do niego specjalnej sympatii, ale przedstawiono go w sposób wystarczający, żebym zrozumiał jego postępowanie. Jak to z KyoAni bywa, wizualnie anime jest bardzo ładne. Chciałbym napisać coś więcej, ale zostałem już przyzwyczajony do tego, że na produkcje tego studia patrzy mi się wyśmienicie, więc odczucia generalnie giną mi w rutynie. Na całe szczęście wyjątkowo przyjemnej. Samotny zarzut kieruję w stronę openingu, który nie sprostał wymogom niesionym przez użycie My Generation jako utworu. Wierzyłem, że dadzą radę, ale w takim wydaniu to za wysokie progi. Resztę udźwiękowienia wspominam raczej dobrze, no i również chcę pochwalić to, o czym wspominano niżej, czyli grę seiyuu Shouko. Brzmiała bardzo przekonująco jako osoba głuchoniema.

    Uważam, że warto zapoznać się z filmem, zaliczam go do ulubionych, ale nie jestem w stosunku do niego bezkrytyczny.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 22.05.2017 22:41
    Świetny film. Właściwie najbardziej za serce chwyciła mnie pierwsza cześć filmu kiedy tak biedna sierotka Shoko tak bardzo pragnęłą się zintegrować. Dzieci są straszne dlatego ich nie cierpię :P Tak czy siak film porusza wiele mocnych tematów, począwszy od wykluczenia, braku akceptacji siebie a na wpływie cierpień takiej osoby na jej najbliższych.

    Trochę nie rozumiem postawy głównego bohatera kiedy już był starszy, może dlatego że jestem inną osobą. Fakt, dla mnie akurat liceum było 'ciężkim etapem' i wiem co to znaczy należeć do 'gorszej grupy' z racji braku 'przebojowości', ale z perspektywy czasu wszystko to wydaje się takie durne. Ech żeby tak człowiek wiedzę z dorosłego życia miał za młodu. A z ludźmi trzeba po prostu 'żyć' obojętnie czy mówimy o wielkich przyjaźniach czy zwykłej 'socjalizacji'.

    Ciekawostka, manga która jest pierwowzorem miała trochę inny motyw wokół którego działa się akcja, zaciekawionych odysłam to streszczeń fabuły.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Easnadh 21.05.2017 09:19
    Bardzo dobra historia sama w sobie. I prześlicznie zrealizowana, sasuga KyoAni. Oglądało mi się bardzo dobrze, film zdecydowanie wart obejrzenia. Zwłaszcza podobał mi się sposób przedstawienia, jak działa klasa – dzieciaki potrafią być tak niesamowicie okrutne, często nie zdając sobie sprawy, jak bardzo może to wpłynąć na drugą osobę. Do części z nich świadomość tego dociera z wiekiem, do części nie, a do części dociera, tylko nie potrafią lub nie chcą tego zmienić (co też zostało pokazane). Do 3/4 długości filmu nie miałam właściwie prawie żadnych „ale”. Tylko potem…

    Jak dla mnie pod koniec wrzucono trochę za dużo dramy. Zwłaszcza ten moment, kiedy  kliknij: ukryte 

    Świetnie sprawdziła się seiyuu głównej bohaterki, rola osoby niesłyszącej, która próbuje mówić, musiała wymagać sporo przygotowania. Przy fragmencie z „księżycem” wybuchnęłam śmiechem, chociaż może nie powinnam, ale to było takie… <facepalm>

    Przez cały seans gnębiła mnie straszliwie postać nauczyciela. Jego rola była bardzo epizodyczna, ale zastanawiam się, ile osób dłużej zastanowiło się nad tym, jakim był on dupkiem, słabym mięczakiem bez kręgosłupa i jak wielką część winy on ponosił. To była w zasadzie jedyna postać w całym filmie, na którą byłam zwyczajnie sła, której postępowanie naprawdę mnie odrzucało i dla której nie potrafiłam znaleźć usprawiedliwienia.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ehez 21.05.2017 01:12
    Polecam
    Genialne anime, które bije o głowę Kimi no Na wa i inne przereklamowane filmy. Gorąco polecam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Maxromem 16.03.2017 00:04
    Właśnie wyszedłem z kina i od razu mówię, że warto obejrzeć, ALE…

    No właśnie… film zabiera się za dosyć poważną tematykę i próbuje ją przedstawić w dosyć poważny sposób. I w większości mu się udaje, co samo w sobie nie jest łatwe. Ale tworzy to pewien problem, mianowicie niektóre postaci są robione mocno pod schemat, tak żeby wypełnić daną rolę i niestety nigdy z tego schematu nie wychodzą. Jak któraś z nich pojawiała się na ekranie to od razu wiedziałem co takiego powie albo zrobi. Drugim problemem jest to, że przejścia miedzy poszczególnymi scenami są strasznie chaotyczne. Brakuje tego swoistego flow. Tu flashback, tam sekwencja we śnie, tu powrót do teraźniejszości, a tu znowu teraźniejszość, ale przeskok w czasie, itepede. Strasznie utrudniało to skupienie się na filmie. Według mojego ziomka zrobili to specjalnie, żeby niejako wczuć się w sytuację osoby głuchoniemej, ale myślę, że to nie to.

    No właśnie, a sama głuchoniema bohaterka? W mojej podstawówce były klasy dla dzieci głuchoniemych i do takich konfliktów jak ten przedstawiony w filmie dochodziło non­‑stop. Chyba nie było dnia bez jakiejś bójki, kłótni czy przepychanki, a wszystko to spowodowane właśnie brakiem komunikacji. Wstyd się przyznawać, ale nie jeden raz zdarzało mi się nabijać z głuchoniemych tylko dlatego, że byli inni. Teraz wydaje się to takie oczywiste, ale wtedy byliśmy „my” i byli „oni” i wieczna wojna, a jak to się mówi: mądrość przychodzi dopiero z wiekiem… Dlatego ten główny motyw filmu zachwycił mnie swoim realizmem. Jeżeli ktokolwiek był w podobnej sytuacji za młodu na pewno będzie miał podobne odczucia.

    Niestety, film też cierpi na lekką dozę przedramatyzowania, ale to już każdy oceni po swojemu. Ode mnie mocne siedem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Babu 15.02.2017 19:52
    Blue ray...
    Wie może ktoś, kiedy dostępna będzie wersja BD?
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime