Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Cytadela - konwent

Komentarze

Masamune-kun no Revenge

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Conquest 26.03.2017 11:10
    Jak na komedię romantyczną...
    Seria podobała mi się bardziej niż niżej komentującym. Fabularnie to rzecz jasna nie stało na wysokim poziomie, natomiast postaci były bardzo sympatyczne, i to wszystkie. Oprawa graficzna była udana, wliczając także projekty postaci, nieco gorzej wypadła muzyka, w tym piosenki z czołówki i tyłówki. Niemniej na tle innych komedii romantycznych, nie tylko animowanych, Zemsta Masamune wypada zupełnie dobrze. Pomimo wad w postaci przeciętnej fabuły i niektórych średnich gagów, to była jedna z serii, które najprzyjemniej mi się oglądało w sezonie zimowym.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ireth Isilra 25.03.2017 22:57
    O matko, jakie cut zakończenie! Tym bardziej, że znam oryginał. Przez tą drugą połowę ostatniego odcinka aż obniżam ocenę całościową o 1.

    Ale jak już mimo wszystko chciałam posłuchać, jak Hanae śpiewa (był kiedyś tz. utaite). I nic…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Slova 24.03.2017 07:29
    Ach, to anime było takie generyczne… tak, to jest idealne słowo. Koleś ledwo stoi na nogach w ostatnim odcinku, zamiast pokazać wszystko z jego perspektywy, jak ma omamy, jak mu ciężko, jak mu się obraz rozmazuje, to nie, ryjem po glebie, żeby zabić atmosferę zbędnym i nieśmiesznym gagiem. Cała bajka taka była. 4/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Saber 23.03.2017 23:52
    5/10
    Słabsze niz sie zapowiadalo, brak progresu i wiekszego sensu, watek marik---- tj., neko w ogole nie potrzebny. z czasem sie to jakies takie nieskladne zrobilo. niemniej ogladalo sie spoko, enjoyment 6/10, grafika ladna (fajne kolory), muzyka charakterystyczna, postaci niezbyt wyrozniajace sie, ale aki i makabe calkiem spoko. sredniej jakosci rom com niepokrywajacy sie ze swoim potencjalem, ale koniec koncow bylo okej. 5/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 23.03.2017 18:44
    Eh narzekałem, że mało ostatnio „normalnych” haremówek ale to koniec końców było zwyczajnie nudne. Pomysł średni, czerpanie garściami z oklepanych schematów i słaby humor nawet jak na komedię romantyczną. Ostatnie odcinki już musiałem wymęczyć i nawet nie było to bliskie  kliknij: ukryte .
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ted 16.02.2017 22:23
    Ta znajoma piła i maska… umrzyłem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ted 10.02.2017 01:36
    Coraz lepsze
    But I refuse!

    No prawie padłem przy tym. Masamune to ma, ekhm, łeb.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Koogie 27.01.2017 09:32
    Tak pisałem już dwa razy o Panu dźwiękowcu, lecz ani razu nie dałem mu komplementu. Źle ze mną leży ten fakt, także muszę to zmienić.

    Czwarty odcinek jest w pewnym sensie krytyczny i na pewno będzie punktem zwrotnym dla wielu widzów. To od początku był romcom, lecz w tym odcinku wszelkie wątpliwości są rozwiane, a seria wchodzi na tory fabularne takich serii jak Nisekoi. No dobrze, fabularnie nie jest to taka chała jak Nisekoi, które było robione z założenia by być jak najbardziej typowe jak się da, lecz porównanie jest na miejscu.
    Poznajemy nową panienkę do trójkąta, a nasz para zaczęła się do siebie mizdrzyć jak para ułomnych socjalnie nastolatków jakimi są. Nowa panienka miała dosyć efektowne wejście, gdyż najpierw omal nie zabiła głównej bohaterki, a potem z katolicką werwą zaczęła dziękować bogu, że znalazła naszego głównego bohatera. Wejście z przytupem, że tak powiem i w tej serii trzeba tupać, bo inaczej nuda będzie wiać z ekranu.
    Czytając to porównanie do Nisekoi, możesz drogi czytelniku odnieść wrażenie, że gardzę tego typu seriami. Jest to po części prawda, ponieważ nie przepadam za leniwie pisanymi scenariuszami pod schemat, lecz… mówimy tutaj o medium wizualnym i sam scenariusz to nie wszystko. Idealnym tego przykładem było właśnie Nisekoi, które w moim odczuciu idealnie pasowało by potraktować ją mocnym pchnięciem artystycznym Shafta. Ekhm… Nisekoi mi się podobało i jako lekka seria rozrywkowa była przyjemna w odbiorze właśnie dzięki mocnemu przytupowi wizualnemu, stymulującemu mnie nawet wtedy kiedy sytuacja na ekranie była średnio interesująca.
    W przypadku Masamune, widać że produkcja zdaje sobie sprawę, że aby sprzedać taki produkt jaki mają, muszą oni nadrabiać braki oryginalności scenariusza sposobem. To nie jest Nisekoi, jest tutaj jeden czy dwa ciekawe pomysły, postaci także mają więcej charakteru, lecz seria jest mocno ugruntowana w gatunku podatnym na stagnacje. Trzeba dawać widzowi na czym oko zawiesić, angażować go w wolniejszych fragmentach, rozpraszać na tyle by pozwolił sobie zignorować niektóre elementy.

    No i po tym długi wywodzie mogę dojść do dźwięku. To co robi tu reżyser dźwięku, to nie jest żadna nowość. W sensie wszystko co on robi, było robione gdzieś indziej. Zarówno muzyka orkiestrowa, mocny nacisk na melodie głównych motywów, aranżacje tej samej melodii do paru stanów emocjonalnych czy używanie pojedynczych nut by podkreślić sytuacje i tempo na ekranie. Kwestia jest taka, że nie pamiętam kiedy widziałem to pociągnięte do takiego stopnia. W odcinku czwartym mieliśmy, orkiestrę, ładny basik, akordeon, klawisze i morze innych instrumentów. Aranżacje melodii pod sytuacje emocjonalną wydają się zrobione idealnie pod dany moment. Jest sporo utworów, które kojarzę, że były póki co używane tylko raz. Akcenty nutowe, są idealnie dopasowane. To wygląda troszkę jakby ktoś się popisywał, lecz fakt jest taki, że to wymaga ogromnej pracy i dobrej współpracy z resztą studia. Są serie które według mnie mają lepszą ścieżkę dźwiękową w tym sezonie (LWA), ale integracja ów ścieżki to zupełnie inna rzecz. Bardzo często muzyka w tle jest dobrana bardziej pod scenę by zaakcentować atmosferę, w tym przypadku jest ona często dobierana do ujęcia i ma tworzyć atmosferę i akcentować emocje. Dźwięk tu często jest aktorem i dominuje on sceny. Oczywiście wizualnie seria także czasem chce coś pokazać, jakiś przytup robi by mocniej podkreślić emocje i postaci.

    No, ja się nadal bawię przednio.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Slova 27.01.2017 09:18
    Niestety seria oferuje niewiele. Humor do wyszukanych nie należy, czasem nawet śmieszy, ale jest go w sumie mało i na jedno kopyto. Generalnie już trzeci odcinek wiał nudą, ale w czwartym to zasadniczo dzieje się już kompletnie… znaczy, dzieje się sporo, ale mało to ciekawe, czy raczej – nieciekawie przedstawione. Brakuje tu dynamizmu. Anime jest nudne. Tak zwyczajnie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Klemens 27.01.2017 01:13
    8:25 – ta melodyjka <3 Zaraz przypomina mi się HoMM w momencie wejścia do jakiejś krypty albo Smoczej Utopii <3 Jedyne pozytywne uczucia, jakie wywołał we mnie ten odcinek…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ted 26.01.2017 23:28
    4
    Lol, myślałem że zejdę przed monitorem, jak Masamune w nowym odcinku zaczął papugować „fajne” teksty z komedii romantycznych. No i niech ktoś powstrzyma tego wariata od muzyki, bo to naprawdę są cuda na kiju.

    PS: ale końcówka niepokojąca.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 8
    Maxromem 20.01.2017 23:03
    Ogłaszam zgon przez nudę.

    Niby na początku jakiś potencjał był, ale jednak sztampa i nieciekawość zwyciężyły.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ted 19.01.2017 22:54
    Tak było
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Koogie 15.01.2017 20:38
    Niech ktoś powstrzyma tego szaleńca - odcinek 2
    Mówię serio, niech ktoś powstrzyma reżysera dźwięku, bo ja ledwo powstrzymuje śmiech jak oglądam to show w autobusie.
    Naprawdę polecam wsłuchiwać się mocno w dźwięki w tle, ponieważ w gruncie rzeczy budują one nastrój, lecz… Jeżeli można powiedzieć, że postaci i fabuła są mocno przerysowane to to co się dzieje ze ścieżką dźwiękową to czyste szaleństwo jeżeli chodzi o anime. To już inna skala przesady.

    Niech ktoś powstrzyma tego wariata
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    blob 13.01.2017 21:32
    No nie wiem, główny bohater mnie strasznie irytuje. Niby przeszedł metamorfozę, ale w środku jest dalej żałosny. No cóż, może to ma sens (człowiek albo się 'z tym' rodzi albo buduje swój charakter całe życie), ale nie zmienia to faktu że działa mi on na nerwy.

    Może poczekam aż wy zacni Tanukowicze obejrzycie i się wypowiecie. Chyba że jest tu ktoś kto zna pierwowzór i bez spojlerów powie, że warto poczekać na to co będzie dalej…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Koogie 13.01.2017 08:55
    Spóźnione opinie po pierwszym odcinku
    W ostatnim czasie oglądam anime w tranzycie, więc dopiero teraz miałem przyjemność obejrzeć pierwszy odcinek tego show. I po fakcie żałuje, że na bieżąco nie spisywałem wszystkiego, ponieważ odcinek sam w sobie jest wyjątkowo ciekawy do analizy. No, ale trudno skupie się tylko na trzech rzeczach.

    Po pierwsze jeżeli ktoś wątpi, że nasza para bohaterów nie skończy na niesamowicie pozytywnych relacjach to nie dość, że jest naiwny bo w tym gatunku to norma to jeszcze jest mało spostrzegawczy ponieważ pierwsze sekundy anime mówią wszystko. Zaczynamy nasze show od przedstawienia bohatera, jednak jest to robione najpierw poprzez jego przedmioty codziennego użytku. Wiemy od razu, że nasz bohater spędził mnóstwo czasu sam w pokoju pracując nad sobą. Następnie uczestniczymy w jego codziennym rytuale i tutaj perspektywa widza odzwierciedla to jak główny bohater sam siebie widzi w lustrze. Nie tylko dowiadujemy się o jego pysznej naturze, lecz przez zwykłe dobre dobranie kontekstu, my jako widz automatycznie robimy dokładnie to samo co bohater zbliżając się do niego. Wszystkiemu towarzyszy bardzo ciekawy motyw muzyczny. Interesujący jest on ponieważ zawiera w sobie głębsze tony wprowadzające pewną dysharmonie i negatywne emocje wymieszane z bardzo „wróżkową” melodią. Wszystko to się składa na motyw szczęśliwej transformacji, która posiada skazę. W tym momencie rytuał naszego bohatera jest gwałtownie przerywany, muzyka zamiera i postać siostry pojawia się na ekranie. Postać pojawia się znikąd dla widza, lecz zrelaksowana pozycja na kanapie sugeruje, że siostrzyczka siedziała tam cały czas. To odzwierciedla perspektywę głównego bohatera który tak jak my był zbyt zaangażowany sobą. I ponieważ anime i subtelność się nie łączy, to siostra mówi wprost, że nasz główny bohater jest pyszny i przyciąga uwagę do tego ile on poświęca dla tego efektu.
    Ta cała scena krzyczy o motywach powierzchowności i wyraźnie ustawia się moralnie w pozycji przeciwko bohaterowi. I ponieważ nasza perspektywa głównej bohaterki także sprowadza się bardzo mocno do powierzchownej obserwacji to konkluzja może być tylko i wyłącznie jedna. Jakby ktoś nie zauważył bardzo podobała mi się ta scena, bo dobrze jednoczy widza i głównego bohatera jednocześnie przekazując to czego możemy się po serii spodziewać.

    Druga rzecz o której chce wspomnieć to główna bohaterka i tutaj powiem zwięźle. Man… what a bitch.

    No i po trzecie. Strasznie mnie bawi, że bardzo często jak główna bohaterka jest na ekranie to zarówno kadry jak i muzyka ma horrorowaty charakter. Tak jakby ona była strasznym potworem który nagle na Ciebie wyskakuje. I ponieważ anime i subtelność się nie łączy, to gdy tłumaczyła się ona ze swojej przypadłości to zarówno grafika i muzyka w tle nie mogły być bardziej luźne. A potem znowu potwór z szafy. Naprawdę brakuje jej tylko płetwy na grzbiecie i mogłaby by występować w najnowszej części szczęki.

    Ogólnie bawiłem się bardzo dobrze. Show jest mocno przerysowane, wszystko jest bardzo wyraźne, ale nie do przesady. Technicznie nie mam żadnych zastrzeżeń. Sądzę, że może być tutaj sporo zabawy i kreacje głównej pary są w miarę świeże. Miło zobaczyć postać żeńską której autentycznie chce się zrobić krzywdę, jakkolwiek źle by to nie zabrzmiało. Jestem bardzo optymistycznie nastawiony, mimo że wiem że dostaniemy jakieś ckliwie debilne wytłumaczenie jej zachowania, a nasz główny bohater przejdzie transformacje i zaakceptuje wysokokaloryczne jedzenie w swoim życiu (cóż za character arch).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Isamii 13.01.2017 01:07
    Przemyślenia
    Po pierwszym odcinku i openingu mam już domysły odnośnie treści tejże serii,  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ted 6.01.2017 15:18
    Wstęp w anime zrobili lepiej niż w mandze. Jednak Silver Link to Silver Link.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 8
    Kysz 6.01.2017 14:28
    Po 1 epku
    Na pewno zapowiada się nietypowo, a to już plus. Jak na ecchi harem to może być całkiem ciekawe, chociażby dlatego, że bohater wydaje się być całkiem interesujący. I nie powiem, sympatyzuję z nim, bo bohaterka… ech… obawiam się, że będzie jedną z tych bardziej irytujących. A jak jeszcze się okaże, że za jej wrednym zachowaniem stoi jakaś trauma z dzieciństwa czy cuś, to już w ogóle koszmar. Za to sam Mamasume jak dla mnie zapowiada się naprawdę dobrze jak na tego typu serię. Nie jest to kolejny wiecznie miły i uśmiechnięty chłopak, który chce każdemu pomagać. Pod maską ideału skrywa on bardziej wredny charakterek, a taki schemat akurat bardzo lubię.

    Reszta postaci jak na razie wypadła raczej blado. Chłopako­‑dziewczyna, czyli Kojuurou to nie jest typ postaci, który specjalnie lubię, ale tu chyba z nim nie przesadzą. Zastanawiam się co planują zrobić z Yoshino, bo generalnie nie przepadam za motywami, w którym jedna z postaci wykorzystuje drugą, a ta się na to potulnie zgadza.

    Niestety na pewno nie uda się im zamknąć fabuły w anime, zwłaszcza że manga nadal wychodzi, więc pozostaniemy raczej z otwartym zakończeniem. Ale jak to jakoś zgrabnie ujmą, to może nie będzie aż tak źle.

    Ogólnie to może wyjść z tego wszystko, ale przynajmniej ten pierwszy odcinek zaprezentował się całkiem oryginalnie. Kilka zgrzytów było, chociażby w postaci zdziecinniałej mamuśki (nie trawię takich chwytów!), ale nic mnie nie odrzuciło. A to przy haremówkach ecchi jest nie lada sztuką.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.01.2017 03:04
    Zapowiada się bardzo luźna haremówka/komedia romantyczna ale jako iż tych szkolnych mniej, to chyba nie ma na co narzekać. Pierwszy odcinek to krótki wstęp „Pana Przemiany”, postaci Aki, bardzo mało ecchi(jeśli w ogóle) i techniczny poziom jest całkiem niezły, poza tym jest niewielka szansa, że uda im się zamknąć całość w jednym sezonie.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime