Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Kysz 1.10.2017 19:33
    Tak złe, że aż śmieszne, ale nie do końca tragiczne.
    Zacznę od tego, że pierwszy odcinek uważam zdecydowanie za najlepszy z tej serii. Był może trochę sztuczny i naciągany, ale generalnie udało się tam wykreować efekt „wow” na końcu. Dzięki temu moje oczekiwania względem tej serii trochę się podwyższyły, choć w sumie od początku tytuł ów dość mnie ciekawił. Niestety potem wszystko poleciało na łeb, na szyję.

    Seria bardzo mocno próbowała stworzyć tutaj mroczniejszy klimat. Problem w tym, że za bardzo grano tu na wytartych schematach. Żeby pokazać co ważniejszych „graczy” skupiono się na krótkich urywkach z nimi wyglądającymi groźnie i tajemniczo. Dziwne uśmieszki były tu na porządku dziennym. W ogóle cały klimat chciano tu zbudować właśnie w ten sposób, waląc nam w oczy scenami, które miało jasno przekazać: „patrz, jaki ten ktoś jest pro i ma mroczny plan”, bądź: „ohohoho, w tej szkole nie ma granic i brudne gierki są tu na porządku dziennym”. Mając lat 13 może bym to kupiła. Sęk w tym, że po tak długim stażu z anime podobne chwyty budzą u mnie co najwyżej uśmieszek politowania. Dobrym przykładem jest tutaj Kushida ze swoją  kliknij: ukryte .

    Zresztą same postaci to w ogóle osobna para kaloszy. Ayanokouji to kolejny przykład przekokszonego bohatera. Nie przepadam za takimi, bo z reguły sprowadza się do tego, by pokazać, że jest on taki pro i w ogóle super w każdej sytuacji i nie ma słabych punktów. Ale jakoś tak… Ayanokouji dosyć przypadł mi do gustu i nie denerwował ze swoim byciem ideałem. Być może dlatego, że się z tym krył i nie musieliśmy zewsząd słuchać wzdychań każdego jaki to on nie jest super. W każdym razie powiedzmy, że jakoś się broni. Czy może broniłby się nawet nieźle, gdyby nie jego  kliknij: ukryte  I tak mamy kolejny oklepany schemat zaliczony. Właściwie bez większego powodu, raczej „bo to takie ekstra”. Aha, no super, rzeczywiście takie głupoty są doprawdy cool. Mogli jeszcze z niego wampira zrobić na dokładkę…

    Z pozostałymi bohaterami problem jest większy, bo większość robi za kompletnie bezbarwne tło. Taka masa bez charakteru zdarza się jednak dość rzadko, bo z reguły jednak twórcy starają się tę gromadkę jakoś ubarwić. A tutaj nikt nie udawał, że większość w ogóle ma grać jakąkolwiek rolę. Są oczywiście wszyscy ci „antagoniści” na czele z przewodniczącym i liderami innych klas, ale ich rola sprowadza się głównie do scen, w których są pokazani po prostu jako „ci ważni w fabule”. Czemu i w jaki sposób ich rola jest istotna? A to już nie jest takie ważne.

    Oczywiście nie dotyczy to Horikity, która odgrywa ważną rolę. I gdyby nie jej kompleks braciszka mogłoby być nieźle. Ot, taka kalka Yoshino z mniej rozwiniętym charakterem. No ale żeby nie było zbyt dobrze postanowiono, że na jednym schemacie się nie skończy i dziewczyna też musi mieć jakieś traumy i inne takie. A jaki byłby lepszy schemat, niż siostra przewodniczącego szkoły, która ma braciszkowe kompleksy? Chyba nie jestem w stanie wymyślić lepszego (w znaczeniu głupszego) rozwiązania.

    Jeśli chodzi o ogólną fabułę, to ta ma lepsze i gorsze momenty z przewagą tych drugich. Cała akcja na wyspie to popis debilizmu z tymi wszystkimi tajemniczymi planami, kopaniem dołków i w ogóle iście Sherlockowymi dedukcjami. Problem w tym, że poziom skomplikowania tego sprawił, że przydałoby się poświęcić temu przynajmniej o 2 odcinki więcej, żeby należycie intrygę rozwinąć. Ale jak w całej tej serii łatwiej było powrzucać scenki, w których widać jak ktoś coś knuje, a na koniec i tak Ayanokouji ratuje sytuacje. Bo tak. Mnie to kompletnie nie wciągnęło, w ogóle nie czułam zainteresowania rozwojem akcji, a wręcz czekałam tylko aż w końcu to skończą. Znacznie lepsza jest część z tą niby bijatyką, choć i ona nie jest pozbawiona wad. Po prostu jakoś bardziej trzyma się kupy. Odcinek 7 to oczywiście nieporozumienie, wrzucone tu chyba dlatego, że trzeba było czymś zapchać czas antenowy. I tak lepiej, że nie dali tego jako ostatni epizod, tylko kulturalnie wrzucili w środek. Jest szansa, że część osób była w stanie przejść nad nim do porządku dziennego, bo dalej kontynuowali „klimat” poprzedniego epizodu.

    O oprawie audiowizualnej nie będę się rozpisywała. Ani mnie tu nic nie raziło, ani niczym się specjalnie nie zachwycałam. Taki przeciętny poziom bym rzekła.

    Seria miała potencjał na coś znacznie lepszego, ale widocznie jednak niesława pierwowzoru w postaci light novel przeważyła. To, że zdarzają się czasami ciekawe anime na podstawie ln nadal należy traktować w kategoriach cudów czy raczej wyjątków potwierdzających regułę, wedle której ln to miernej jakości materiał. Ogólnie daje temu 5/10, w dużej mierze za Ayanokoujiego i dobry początek. Nie czekam na drugą serię, choć jeśli jakimś cudem takowa powstanie, to może obejrzę, by zobaczyć do czego to w ogóle zmierza (acz nie sądzę, by w kolejnych kilkunastu epizodach w ogóle byli w stanie posunąć się z fabułą do takiego etapu, by dać nam jakikolwiek pogląd na to). Jeśli ktoś nie widział jeszcze zbyt wielu anime powinien bawić się tu znacznie lepiej niż ja, bo przynajmniej nie będą go aż tak razić wszechobecne schematy, ale bardziej wymagającej widowni zdecydowanie tego nie polecam – to jednak nie jest w żadnej mierze na wyższym poziomie niż większość obecnie wychodzącej papki.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    MrParumiV18 30.09.2017 22:40
    W połowie udany twór, potrzebna kontynuacja!
    No szczerze powiem, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony seria dla mnie w miarę udana, SZCZEGÓLNIE ze względu głównego bohatera Ayanokoujiego, który był przekozaczony do granic możliwości. Nie mam tutaj oczywiście na myśli akcji fizycznych w jego wykonaniu, czy też jakiś wielce chwalebnych/epickich zagrań umysłowych – akcja z ostatniego odcinka nie była wcale taka genialna jaką ją malują, ale ze względu na sam charakter umysłowy postaci, jego bezwzględność, zero empatii, zero jakichkolwiek emocji i uczuć, plus do tego WEDŁUG MNIE świetnie dobrany aktor głosowy, który genialne ukazał bezduszność postaci jaką jest bez wątpliwości Kiyotaka. I nawet jeśli sam ostatni epizod czy też nawet cała seria mnie nie usatysfakcjonowała, to ostatnie słowa naszego protagonisty już w 100%. Niby zdanie złożone i proste, ale jakże epicko i bezdusznie (tak wiem, zbyt często nadużywam tutaj tego słowa :P) wypowiedziane! Miód malinka dla mych oczu i uszu. Dlatego mam tak mieszane uczucia i ogromny niedosyt. Bo tak naprawdę to nie wiemy nic. Ten sezon nic nam nie ukazał, był wręcz takim wstępem do wstępu poczynań czy też podróży badassa na sam szczyt, bo liczy się tylko jedno, ...

    Natomiast jeśli chodzi o pozostałe aspekty owej serii to przejść obojętnie nie mogę, ale też nie ma co pisać.
    - Kreska ładna, barwy starannie dobrane, ale animacji zero. Na szczęście nie musiałem odwracać wzroku od ekranu więc ocena strony technicznej pozytywna. (6/10)
    - Muzycznie okej, przyjemnie, ale bez jakiś fajerwerków czy epickich momentów. Po prostu standardowo. (6/10)
    - Fabuła, niestety mizerna, jej poznaliśmy naprawdę nie wiele, praktycznie nic. Tylko małe wprowadzenie i wyjaśnienie zasad świata przedstawionego i 3 krótkie epizodyczne historie, które jakoś tam wpływają na siebie nawzajem. Tak jak pisałem, ten sezon to dopiero zalążek czegoś mam nadzieję wielkiego, co ma dopiero nastąpić w przyszłości. Więc samą historię i jej przedstawienie najlepiej byłoby pozostawić bez oceny, ale tego raczej zrobić się nie da, więc nie przesadzając ani w jedną ani w drugą stronę zostawię ocenę początkową. (5/10)
    - Postaci, tutaj mam dylemat. Pisząc początkowy wywód na pewno dało się wyczuć, że jestem pod wrażeniem wykreowania protagonisty, ale nic nie napisałem o pozostałych charakterach, ponieważ dla mnie po prostu są zwykłym tłem dla bossa. :D Standard nad standardami, nic wychodzącego poza schematy. A tak naprawdę to nie poznaliśmy ich za wiele – mnie na przykład interesuje reprezentantka klasy A – a o niej praktycznie nic. No po prostu czysta nnuuuudaaaaaa! No może poza Kushidą i jej rozdwojeniem jaźni – szkoda, że nie zaprezentowali tego więcej, w sumie może 3 razy, z czego raz bezpośrednio (na samym początku). I ostatecznie nie miało to żadnego wpływu na dalszy rozwój wydarzeń, meh. Ze względu na występowanie takich, a nie innych postaci pobocznych, i takiego, a nie innego głównego bohatera, który idealnie wpasował się w mój gust i preferencje, ocena za postaci idzie bardzo w górę, wręcz wydaje się zawyżona. (7/10)
    - Enjoyment, tutaj krótko, tak jak się bawiłem, tak oceniam. (7/10)

    Podsumowując: 6+6+5+7+7=31/5=6,2
    Czyli ostatecznie seria spoko, okej, 6/10 i czekam na kontynuację!!!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Alt_TruIsta 29.09.2017 14:39
    Obok Made in Abyss i Kakegurui dla mnie jedna z lepszych serii tego roku. W ogóle po pierwszym odcinku  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    GambleFaust 27.09.2017 21:21
    12ep
    Czyli to faktycznie był  kliknij: ukryte 

    Saarverok napisał(a):
    No, podsumowując – duży potencjał, ogromny niedosyt.

    Faktycznie duży potencjał. Czuć niedosyt, czuć. Zakończenie nawet fajne. Podtrzymuję zdanie, że najlepsza rzecz w anime to główny bohater.  kliknij: ukryte  Liczę na sequel.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Saarverok 27.09.2017 20:23
    No, podsumowując – duży potencjał, ogromny niedosyt.

    Graficznie ok, nie było szału z tłami bo skupiano się na bohaterach. Muzyka z jakimś tam głównym motywem była, ale nie wpadała w ucho. Można było przekuć to na anime sezonu, a przez polecenie po łebkach i dziurach w warsztacie pozostał produkt, który w zasadzie nie wiadomo do kogo jest kierowany. Z jednej strony świetny pomysł na fabułę, cięższy klimat i kaliber, uderzenie w trochę starszą widownię, a z drugiej infantylne, otarte schematy, postaci i za dużo fanserwisu.

    Dlatego wyszedł z tego przeciętniak, który prawdopodobnie nie doczeka drugiego sezonu. Za krok w dobrą stronę – ode mnie 7/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    GambleFaust 24.09.2017 14:29
    Anime ma tam jakiś potencjał, ale niestety jest kilka rzeczy, które kłują w oczy.
    - Mogli sobie już odpuścić ten odcinek plażowy
    - Zmieniłbym finał sprawy  kliknij: ukryte 
    - Zachowanie grupy podczas  kliknij: ukryte 
    - Sposób w jaki  kliknij: ukryte 

    Postacie – Ayanokouji,  kliknij: ukryte Horikita może też, tylko oni dają się lubić.
    Grafika – ładna
    Muzyka – była tam jakaś oprócz słabego openingu i endingu?

    12 odcinków to za mało.


    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Nikodemsky 20.09.2017 21:04
    Czyli jednak 12 odcinków. Seria tak naprawdę się kończy, zanim się w ogóle zaczęła. Masa wątków pobocznych, które prawdopodobnie nigdy nie ujrzą zakończenia, wieczna gra pozorów – twórcy próbują wcisnąć widzom, że postaci mają głębsze osobowości i we wszystkim jest drugie dno ale zawsze kończy się wrogich spojrzeniach i groźbach osób „na wyższym szczeblu”, po czym całe napięcie sytuacji rozwadnia się w mało istotnych wątkach, czy bezsensownych dialogach(postacie pokroju Sudou kompletnie się nie wpasowują – to nawet nie jest kontrast dla tej całej elity, on po prostu tam zbłądził z jakiegoś battle­‑shounena).

    Mimo wszystko podoba mi się ta seria i ma potencjał ale idąc w obecnym tempie jedynie drugi sezon ma szansę ją wyratować – bo póki co dostaniemy(o ile w ogóle – nie zdziwiłbym się, gdyby nagle się urwała) tylko finał  kliknij: ukryte .
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Saarverok 24.08.2017 03:38
    ...
    Kiedy człowiek ma cichą nadzieję, że w końcu obędzie się bez pewnych klisz i da się zrobić w miarę (zaznaczam: W MIARĘ!) przyzwoitą serię szkolną o trochę poważniejszej atmosferze, pojawia się ON. ODCINEK NA BASENIE/PLAŻY. I wszystkie marzenia w pi*du. Rozumiem, że fanserwis (jakby nie było mało), że robione jest to dla w miarę hermetycznej grupy odbiorców, ale całe napięcie budowane przez ostatnie odcinki zostało właśnie spuszczone w kiblu. Brawa dla scenarzystów za wyczucie pacingu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Sogi 18.08.2017 13:05
    Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e
    Jako anime szkolne ma duży potencjał ze względu na ciekawszą niż zwykle to bywa fabułę. Główne postacie nie trąca myszką i póki co wywołują zaciekawienie tym dlaczego i co będzie dalej.  kliknij: ukryte Nie wiem co mają na myśli przedmówcy że fabuła jest przewidywalna.Nie ma w tej serii akurat dla mnie niczego wow prócz tego że oglądajac kolejne epy po prostu się nie nudzę . Na swój flegmatyczny sposób prowadzenia rozwoju wydarzeń i braku wyrazu „przynajmniej na razie głównego bohatera” ogląda się to bez odruchu przewinę to bo znów nudzą.Póki co bardziej iteresują mnien dalsze relacje między postaciowe i to jak wszystko rozwinie się dalej . Seria w info rozpisana jest na 12 ep więc powinni pojechać z rozwojem tematu awansu klasowego aby potem nie uwalić serii dobrze znanym i nielubianym beznadziejnym zakończeniem wydalonym w bólach z 4 liter. Jakkolwiek rzecz biorąc nie potrafię konkretnie określić czemu ta seryjka tak mnie zainteresowała. Ma potencjał na coś naprawdę dobrego. Wszystko zależy od tego czym uraczą nas w drugiej połowie serii. Z mangi nic się nie dowiecie bo są może z 3 chaptery a novelki nie chce mi się szukać ani czytać choć jest zdaje się z fabułą na pewno dalej niż anime.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Playboy 11.08.2017 22:38
    Warto obejrzeć.

    Przynajmniej moim zdaniem
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    Klemens 27.07.2017 01:05
    Fabuła – nudna, przewidywalna, udająca że ma jakąś głębię – te cytaty na początku, ta rozmowa z nauczycielką na dachu… Dajcie sobie spokój…
    Muzyka – praktycznie nie zauważalna, w sumie nie wiem czy to dobrze czy źle.
    Grafika – myślałem, że powoli odchodzi się od rysowania postaci (szczególnie żeńskich) w taki sposób w anime, które aspirują do bycia 'poważnymi', ale widzę, że się myliłem.
    Postaci – wnioskując na podstawie tego co przedstawili – przesadnie tajemnicze, nieskomplikowane, schematyczne.
    Nie chciałbym nikogo zrażać, bo serio – komuś to może się spodobać. Ale nie mogę się pozytywnie wyrazić na temat tego, co zostało nam do tej pory przedstawione. Ja odpadam i życzę miłego seansu osobom, które jednak będą dalej w to brnąć. Oby to nie zmieniło się w jakąś Mayoigę czy inny syf.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 8
    Nikodemsky 26.07.2017 20:00
    Na swój sposób jest bardzo ciekawe. Charakterystyki postaci (przynajmniej pierwszo i drugoplanowych) są trochę bardziej rozbudowane, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka ale z drugiej strony nie są one tak skomplikowane, jak np. w Oregairu, z którym seria po części może się kojarzyć. Pojawiają się też ciekawe zagrywki, takie choćby jak  kliknij: ukryte .

    Kushida –  kliknij: ukryte .

    Czego się obawiam to faktu, że mniej niż 22 odcinki to może być mało na serię tego typu. Akcja rozwija się powoli, jest tutaj sporo istotnych postaci o których po trzech odcinkach nadal nie wiadomo zbyt wiele(mamy mocniejszy zarys może 2­‑3 włącznie z protagonistą) i nadal ma się wrażenie, jakby była cisza przed burzą.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Akawashi 18.07.2017 11:38
    Meh, meh, meh, Lerche. W sumie miałem napisać o nich coś więcej, ale mi się nie chcę. Udzieliło mi się lenistwo mh. Pierwszy odcinek słaby.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Saarverok 15.07.2017 14:28
    Zapowiada się obiecująco.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Konucci 13.07.2017 22:14
    Mam spore oczekiwania
    Odnoszę nieodparte wrażenie po pierwszym odcinku, że ta seria ma kilka istotnych podobieństw do anime oregairu, co zresztą bardzo mi się podoba i będzie to dla mnie must­‑watch tytuł. Po ~20 minutowym seansie narazie za wiele powiedzieć nie można, choć końcówka zaciekawia i przysparza o rozterki nad tym, co nastąpi w kolejnym epizodzie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 12.07.2017 23:16
    Pierwszy odcinek to tak naprawdę tylko wprowadzenie i kilka mniej istotnych rozmów. Dopiero na koniec wyciągnęli ostry kaliber i więcej będzie można powiedzieć po następnym odcinku.

    Protagonista „inteligentny samotnik” trzymający się z boku ale jednocześnie z jakiegoś powodu przykuwa do siebie uwagę najbardziej interesujących postaci. Nie żebym narzekał ale trafia na sporo zrządzeń losu.

    Swoją drogą zastanawiam się, czy seiyu protagonisty faktycznie ma tak stonowany głos dla „neutralnie negatywnego” gościa, czy po prostu jest niedoświadczony i tak naturalnie brzmi.

    PS. Po ostatnich kilku minutach pierwszego odcinka, po szczerej rozmowie z nauczycielką zastanowiłbym się, czy nie dodać do serii taga „dramat” :D
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime