Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 4/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,67

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 13
Średnia: 5,23
σ=0,97

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Anime-Gataris

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • アニメガタリズ
Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Od normalnej serii do czystego chaosu w dwanaście odcinków. W sumie trzeba było zostać przy tej normalności…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Początek liceum to, jak uczą liczne anime i mangi, czas wielkich zmian życiowych. Minoa Asagaya, całkowicie zwyczajna i pozbawiona specjalnych talentów i ambicji nastolatka, rozważa zapisanie się do jakiegoś klubu, jednak wybór jak na razie ją przerasta. Pewnego dnia jednak odkrywa przypadkiem, że jej koleżanka z klasy, wyniosła i arystokratyczna Arisu Kamiigusa, jest zapaloną fanką anime… Nie, żeby Minoa się nim jakoś szczególnie interesowała, chociaż jest coś, co nie daje jej spokoju – urwane strzępy serii, którą widziała jako dziecko, a której teraz nikt nie potrafi zidentyfikować. Nić porozumienia zatem już jest, niebawem zaś Minoa, gruntowanie wyedukowana przez Arisę, staje się animową neofitką, gotową przystać do klubu anime, by porozmawiać z pokrewnymi duszami. Zaraz, ale jakiego klubu anime… Teoretycznie istniał takowy, ma nawet klubowe pomieszczenie, ale został z nieznanych przyczyn zamknięty, zaś do jego reaktywowania… No jasne, potrzeba nowych członków. Jak zawsze. Do Minoi i Arisy dołączają zatem (w różnej kolejności): ich koleżanka z klasy i fanka light novel, Miko Kouenji; żyjący w świecie urojonych mocy Kai Musashisakai; szkolny przystojniak, a potajemnie fan animowanych idolek, Nakano (imię to sprawa skomplikowana); a także zapalona cosplayerka, Erika Aoyama. Oczywiście życie nie jest takie proste i bohaterom przyjdzie się zmierzyć z licznymi przeciwnościami losu, poczynając od niechętnego im szkolnego samorządu poprzez przygotowania do kulturalnego festynu, a kończąc… Oj, nie uwierzycie nawet, na czym kończąc.

Tutaj ważna uwaga: w zasadzie rzadko kiedy streszczam fabułę serii w takim stopniu, by popsuć widzom niespodziankę, jednak w tym przypadku inaczej się po prostu nie da, bo omawianie Anime­‑Gataris takim, jakie wydaje się na początku, mija się z celem. Dlatego ostrzegam uczciwie, żeby osoby, które bardzo nie lubią, by psuć im w ten sposób zabawę, przemyślały sobie zapoznawanie się z dalszym ciągiem tego tekstu.

Początkowo bowiem wszystko wskazuje na to, że mamy bardzo klasyczną serię o szkolnym klubie, całkiem sympatycznie się zresztą zapowiadającą. Służy jej na pewno zróżnicowanie postaci zarówno pod względem charakterów, jak i płci (a jednocześnie nie jest to seria haremowa), zaś wabikiem na widzów jest swoista samoświadomość bohaterów, omawiających z werwą schematy i pułapki rozmaitych wytworów japońskiej popkultury, oczywiście ze szczególnym uwzględnieniem anime. Do tego jeszcze dochodzi lekkie szturchanie czwartej ściany, a także mruganie okiem do widza, na przykład w postaci obowiązkowych w każdym odcinku scenek z udziałem Yui, przyjaciółki Minoi, która nieodmiennie i pomysłowo dostarcza odrobiny fanserwisu. Sama Minoa z kolei, jako fanka pełna entuzjazmu dla nowego hobby, dostarcza świeżego spojrzenia, a przy tym wymówki, by omawiać szczegółowo różne aspekty zarówno samych anime, jak i otaczającego je popkulturowego i handlowego ekosystemu.

Wszystko to z czasem ustępuje jednak najpierw pojedynczym oznakom, potem cieknącej strużce, aż wreszcie szerokiemu strumieniowi absurdu i chaosu, który zalewa fabułę, gdy rzeczywistość Anime­‑Gataris zaczyna się stapiać z rzeczywistością anime. Kto za to odpowiada i czy Minoa, jako jedyna zdająca sobie sprawę z tych zmian, zdoła przywrócić światu względną normalność to pytania, na które odpowiedź poznamy w ostatnich odcinkach. Pytanie, na które odpowiedź możemy poznać od razu, brzmi: czy ten zabieg miał sens? Tu opinie mogą się bardzo różnić, w zależności od widza, moim zdaniem jednak nie miał, przede wszystkim dlatego, że zabrakło stosownego kontrastu. Obsada Anime­‑Gataris, chociaż sympatyczna, nie da się określić mianem typów realistycznych czy też z życia wziętych. Owszem, zabawnie jest patrzeć, do jakiego stopnia we współczesnej serii zgrzytają i rzucają się w oczy zagrania klasyczne dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat temu, ostatecznie jednak oglądamy postaci z anime, które zaczynają się zachowywać jak… gorzej napisane postaci z anime. Gdyby punktem wyjściowym było coś w rodzaju Genshikena, efekt z całą pewnością byłby znacznie mocniejszy, tu jednak nie mogłam odnieść wrażenia, że to spadanie w otchłań szaleństwa pozostaje sztuką dla sztuki.

Na pewno w grę wchodzą też moje preferencje – wolę komedię opartą na charakterach postaci, nie na absurdzie otaczającego ich świata, wymuszającego na nich reakcje i działania. Tutaj obsada, ku mojemu ogromnemu żalowi, pozostaje ostatecznie zupełnie niewykorzystana, a ich zróżnicowanie, poza zaprezentowaniem tej czy innej popkulturowej ciekawostki, nie ma żadnego przełożenia na fabułę. Dlatego właśnie pierwsza część serii, mimo wszystkich wad, podobała mi się bardziej – potem wszyscy, z wyjątkiem Minoi, całkowicie tracą na znaczeniu i można by ich zastąpić dowolnie wylosowanym zestawem statystów. Plus oczywiście należy się za doprowadzenie opowiadanej historii do zakończenia i konkluzji, tyle że jedno i drugie jest stosunkowo słabe. Przykro to pisać, ale gdyby seria utrzymała się w konwencji opowieści o szkolnym klubie, byłaby może mniej zapadająca w pamięć, ale za to bardziej spójna i udana.

Problem z postaciami w zasadzie nakreśliłam w całości w poprzednim akapicie. Początek serii starannie kreśli ich charaktery i relacje, obiecując różne potencjalne wątki, by później wszystko to zostało jednym zgrabnym ruchem wyrzucone do śmieci. Dlatego zdecydowanie odradzam, gdyby ktoś, podobnie jak ja, chciał oglądać tę serię dla sympatycznych bohaterów – z czasem zaczynają oni odgrywać marginalną rolę, zaś sama Minoa po prostu nie jest w stanie w pojedynkę pociągnąć całego przedstawienia.

Nie mogę powiedzieć, by Anime­‑Gataris wyróżniało się wizualnie, chociaż bez wątpienia się stara. Obsada wygląda zupełnie jak… stereotypowe postaci z anime, co sprawia, że kiedy z czasem zaczynają wyglądać jak jeszcze bardziej stereotypowe postacie z anime, efekt jest zdecydowanie słabszy, niż być powinien. Seria bawi się obrazem, przewija go i cofa, demonstruje różne efekty wizualne i pod tym względem ma naprawdę udane sceny, jednakże w sumie trudno znaleźć tu coś, co by zapadło w pamięć. To samo tyczy się oprawy dźwiękowej, odpowiednio stylizowanej we właściwych momentach, ale poza tym niezwracającej na siebie większej uwagi.

Anime­‑Gataris zaczęło się jak typowa seria do zapomnienia po zakończeniu sezonu, przez moment obiecywało szaleńczą jazdę bez trzymanki, ale ostatecznie nie miało pomysłu na siebie, który pozwoliłby się mu zapisać w pamięci widzów. Do polecenia jako źródło ciekawostek związanych z popkulturą japońską i anime, ale głównie dla tych, którzy widzieli już wszystko inne. Względnie dla amatorów obłąkanych komedii, którzy bardziej ode mnie docenią wykorzystaną tutaj formułę.

Avellana, 10 marca 2018

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Wao! World
Projekt: Soushi Kinutani
Reżyser: Kenshirou Morii
Scenariusz: Mitsutaka Hirota

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Anime-Gataris - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl