Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tokki - sklep internetowy

Komentarze

Hakyuu Houshin Engi

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    blob 2.04.2018 23:45
    Trzeba było tego nie ruszać. Pierwszą serie ciepło wspominam: klimat, ciekawe postaci, interesująca (mimo że urwana) fabuła.

    A to jest jakieś nieporozumienie. Jeżeli manga faktycznie tak wygląda (a to raczej pewne bo skąd autorzy braliby pomysły), nawet jeśli została spłycona na potrzeby anime, to jest to coś co zupełnie mi się nie podoba. Tabuny kretyńskich postaci, zarówno tych dobrych jak i złych, idiotyczne moce (bohaterowie niby pokonują przeciwników sposobem, ale mało przekonująco), szarpana fabuła, wątpliwy humor. Cała ta wojna „niebian” miała być epicka a jest debilna. Wzięli „genialnego” stratega Taikobo, który wymyślił plan oparty o wysłanie „komandosa” za linie wroga, nie wiedząc w ogóle co go tam czeka. „Może się uda”. Swoja drogą czemu chcą atakować Bunchu, który prawdopodobnie i tak ich wszystkich rozniesie.

    A najgorsze w tym wszystkim jest to, że anime zepsuło mi dobre wrażenie o Soul Hunterze, bo pierwsza seria wydawała się poważniejsza, sensowniejsza i o wiele bardziej dramatyczna. Ta wersja to jakiś kabaret.

    PS: I te BUTY…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    blob 19.02.2018 20:20
    He he, idę w zaparte i to oglądam, ale kompletnie nie wiem o co chodzi. Widać nie tylko ja mam z tym problem: [link][link][/link]
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    tamakara 13.01.2018 13:35
    jak wielka jest siła sentymentu! W moim przypadku musi być naprawdę olbrzymia. sentyment przetrwał opening (chociaż serce płakało), ba – wystarczyło go na całe 10 minut pierwszego odcinka! Potem oklapł do reszty, bo cringe okazał się zbyt potężny! Cringe cringe cringe i Dakki świecąca kroczem! i oh Shinkohyou, kocham cię, serio, ale ten głos tak strasznie nie pasuje… naprawdę, gorzej brzmieć chyba nie mogłeś!
    cóż
    Reżyseria jest okropna… Przeniesienie mangowego oryginału żywcem na ekrany? ok, widzieliśmy to nie raz i nie dwa razy, ale tak marnego wyczucia już dawno nie uświadczyłam. Chyba, że to działanie celowe! Żeby tak wybebeszyć i spłaszczyć wprowadzenie do shounena, naprawdę trzeba się postarać! No, strasznie to się prezentuje, okropnie :D Ogólnie nope, ale popłakałam się z głupawki, więc nie był to czas do końca stracony. xD
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 12.01.2018 22:29
    Ehh i tak się kończy, kiedy coś trafia w ręce amatorów… podczas gdy klasyczna wersja nie była jakoś specjalnie ambitna, to była na pewno o wiele bardziej umiejętnie skomponowana.

    Tutaj natomiast mamy od samego początku chaos, wszystko dzieje się bardzo szybko i na siłę pcha się do przodu. Seria sprawia wrażenie, jakobym oglądał jakiś przeciętny, tasiemcowy shounen, do tego spartaczony przez scenarzystę.

    Nie podobało mi się właściwie wszystko poza kreską – ta jest całkiem niezła, choć nadal zbyt „kolorowa”; powinna być zdecydowanie bardziej stonowana.

    Pewnie obejrzę, żeby zobaczyć ile udało im się jeszcze napsuć ale już teraz czuję, że nie dorasta do pięt adaptacji sprzed prawie 20 lat.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    blob 12.01.2018 22:15
    Hmm no i nie wiem co mam sądzić.

    Wydaje mi się, że rozszerzyli oryginalną adaptację o nowe wątki, te z mangi. Pokazali przeszłość Taikobo, jak pierwszy raz spotkał niektóre postacie, ale… no właśnie. Zepsuło mi to trochę odbiór tego bohatera, głownie scena z Dakki. Z jednej strony pokazali jego ludzkie oblicze, motywacje i mylny osąd. Fajnie, ale ta  kliknij: ukryte . Rozumiem, że to miał być punkt zwrotny, ale dla mnie był niepotrzebny. I o ile serii z 1999 za dobrze nie pamiętam, to wydaje mi się, że Taikobo był bardziej zaradny, racjonalny. Nawet jeśli kierował się emocjami, czuć było od niego taką aurę, że wie co robi, nawet jeśli się zgrywał. No nic, skoro tak było w mandze to wina raczej autora nie adaptacji. Od tego momentu może wróci stary dobry Taikobo.

    Jeśli chodzi o samo anime jest ok. Grafa solidna (ładne tła, zwłaszcza krajobrazy rodem z Chin). Zawiódł mnie jedynie OP, myślałem że dostaniemy remake charakterystycznego i melodyjnego oryginału, a dostaliśmy jakąś łatwą do zapomnienia lupaninę…
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime