Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Happy Sugar Life

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Collision 21.10.2018 21:50
    OH NO!
    Prawie się rozpłakałem na końcu! kliknij: ukryte podsumowując: 0/10 – tragedia :((
    P.S. Debiut studia? Pozew od Pierrota za debiut, fajna rzecz. Kretyni :\

    Zamaskowano spoilery.
    Moderacja
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    kiki123123 2.10.2018 02:04
    Jedna z moich ulubionych serii, w skali szkolnej miałaby 5 z małym minusem. Zakończenie do bólu przewidywalne  kliknij: ukryte  Chociaż właśnie dla takich zakończeń lubię oglądać anime, nie to co kolejna komedia romantyczna czy bajka o czerwonym kapturku;p Całość była nieprzewidywalna i zupełnie zaskakująca, polubiłam główną bohaterkę, inteligentna i konsekwętne, pomijając jej malutką obsesje. Jedyne, co bym z serii wyrzuciła to tego nauczyciela (na silę go dali zupełnie)i połowę scen z blondynkiem i jego obsesją. Wiemy, o co chodzi, wiemy, że kolejny psychopata ale nie serwujcie jego gęby przez pół odcinka. Plus za realność, ktoś się  kliknij: ukryte Tylko monitoringu brakuje w parku.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    ZSRRKnight 29.09.2018 13:18
    heh, i wszystko przez jeden głupi pierścionek… Cała głupota serii skondensowana w finale. Aż się prosiło o inne zakończenie, ale widocznie postanowiono olać wszelką logikę i zrobić to tak, a nie inaczej. Cóż, nie zmienia to faktu, że oglądało się to całkiem przyjemnie. No, i to jeszcze produkcja debiutującego studia, więc strach pomyśleć jakie anime będą robić w przyszłości…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 29.09.2018 00:45
    Mnie również rozczarowało zakończenie. Nie tego się spodziewałam… Poza zakończeniem jednak bardzo dobrze mi się to oglądało. Na plus brak przesadzonej brutalności, pewne rzeczy pozostawiono wyobraźni widza i bardzo dobrze. To był taki powiew świeżości w czasach, gdy i tak latające dookoła flaki i tryskająca krew już nie robią na nikim większego wrażenia, a jednak bardzo często się pojawiają.
    Uwielbiam opening, końcowa piosenka też jest niezła, ale piosenka początkowa połączona z animacją daje bardzo dobry efekt. Niby słodko i kolorowo, ale też mrocznie i po prostu dziwnie.
    Nie przepadam za takim natłokiem nienormalnych postaci i wszelkich patologii, ale z jakiegoś powodu było to strawne mimo wszystko. Ja musiałam dać 7/10 ze względu na to z jaką niecierpliwością oczekiwałam na kolejne odcinki (zwłaszcza w porównaniu z resztą anime z tego sezonu…)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Lina 28.09.2018 23:41
    Zawiódł mnie ten ostatni odcinek. To chyba jakieś zboczenie Japończyków żeby wymyślać durne zakończenia, zwłaszcza tam gdzie nie powinny one mieć miejsca. Nie mogliby raz na jakiś czas zrobić normalnego, konkretnego?
    Happy Sugar Life prosiło się o standardowe  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 28.09.2018 22:15
    To była zdecydowanie jedna z najlepszych edgy bajek, którą miałem (nie)przyjemność oglądać.

    Zazwyczaj krawędziowe anime próbują grać na emocjach widza poprzez nadmierną brutalność, bezsensownie szalone postaci, szok poprzez seksualizację pozornie niewinnych elementów i wiele innych rzeczy, które mógłbym wymieniać do rana. Happy Sugar Life robi to zupełnie inaczej – co najważniejsze, robi to prawidłowo.

    Zaczynając od genialnej pracy seiyu, zwłaszcza Kany Hanazawa w roli Satou – słychać było, że doskonale czuje swoją postać. Idealnie manipulowała emocjami, adaptowała się do sytuacji i kiedy trzeba było potrafiła również zagrać bezwględny, apatyczny charakter; nie ma tutaj żadnego overactingu(jak w przypadku postaci drugoplanowych), tylko idealny balans i umiejętności aktorki głosowej. Bardzo podobała mi się również rola Shouko – jedynej, normalnej postaci z całej cyrku. Bardzo fajnie kontrastowała pomiędzy „normalnym”(w moralnym tego słowa pojęciu) światem, a tym, co działo się w życiu Satou; BARDZO żałuję, że  kliknij: ukryte , to mogła być wisienka na torcie.

    Druga rzecz – pikantne szczegóły grzechów Satou trzymane były za kulisami. Twórcy nie skazywali widza na oglądanie bezsensownej brutalności, gwałtów, czy innych motywów, które miałyby zszokować widza. Budowany powoli klimat, przyswajanie odbiorcy do niewygodnych faktów i wszystko w odpowiednio rozprowadzonych ilościach.

    Trzy – postać Satou. Będąca jednocześnie główną bohaterką i najbardziej spaczoną ze wszystkich(może oprócz ciotki – ale u niej wróżę jakąś trwałą chorobę psychiczną lub nawet kilka) była na tyle ogarnięta, że potrafiła trzeźwo przeanalizować sytuację i znaleźć optymalną opcję. Nie była ryzykantką, pod uwagę brała tylko gwarancje.

    Cztery – seria jest po prostu „ładna”. Ciekawe odwzorowane projekty postaci, z okazjonalnymi uproszczeniami, kadry nie są ucinane, sceny są pełne i pozwalają widzowi wczuć się w akcję. Zwrócić uwagę również należy na odpowiednio dobrany kontrast kolorów w zależności od sytuacji – ciemność spowita chaosem oraz słodkie momenty, przyprawione jasnymi odcieniami różu, czy błękitu.

    Pięć – OP/ED. Te zazwyczaj działają niezależnie, tutaj jednak są idealnym dopełnieniem i podkreśleniem charakteru serii. Widząc opening pojawia się nam słodka historia, która kryje za sobą coś niepojącego i jest również jedną z rzeczy, po której seria się idealnie identyfikuje.

    Chciałbym napisać również, że fabuła – aczkolwiek nie czułem tutaj żadnej „oryginalności”, być może ewentualnie sam motyw jeśli brać pod uwagę, że nieczęsto ekranizuje się bajki o porwaniach i syndromie sztokholmskim.
    ____________________________

    Od wystawienia 7 trzymają mnie dwie rzeczy:
    1. Przesłodzone yuri. W bardzo wielu momentach miałem ochotę po prostu przewinąć.
    2. Słaba końcówka(nie licząc aftera, ten był satysfakcjonujący).

    Moja ocena konćowa to 6/10, na którą Happy Sugar Life zdecydowanie zasługuje.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Lina 23.09.2018 21:16
    ep 11
    ...  kliknij: ukryte ... przynajmniej mam taka nadzieje, chociaz…  kliknij: ukryte ... tez bedzie w porzadku.
    Wazne zeby zakonczenie bylo konkretne. A moze jeszcze jakis plot­‑twist w ostatnim odcinku, np.  kliknij: ukryte 
    Ta seria jest zbyt dobra, ze zbyt inteligentna i zdeterminowana glowna bohaterka, zeby sie zepsuc na koncu.

    Naprawdę, nie pamiętam od czasów pierwszego sezonu „Higurashi” równie dobrego thrillera­‑kryminału. Bez zbednych nadnaturalnych czy „sajfajowych” bzdur. Szkoda tylko, że postacie drugoplanowe nie były trochę bardziej „ugruntowane” i/lub dociekliwe; albo żeby był ktoś kto bardziej „deptałby Satou po piętach” jak L z Death Note, Lunge z Monstera czy Oishii z Higurashi np.  kliknij: ukryte 

    Ale jako całość, jak do tej pory, wypada bardzo dobrze. Można? Można. Szkoda tylko, że tak rzadko.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 13.09.2018 21:50
    ep9
    Tak się zastanawiałem kiedy seria przekroczy granicę, w której będzie zmuszona przedstawić „pikantne” szczegóły grzechów Satou – wcześniej zgrabnie szczędziła ich widzowi, przez co oglądało się całkiem przyjemnie jak na mhoczną serię. Widać 9 odcinek był tą twardą granicą.

    Oczywiście  kliknij: ukryte .

    Generalnie podobał mi się odcinek. Szkoda tylko, że  kliknij: ukryte .
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Lina 13.09.2018 21:08
    Chyba najciekawsze anime z tego sezonu. Nie wiem czemu większość stron przypisuje tej serii gatunek horror? Thriller – jak najbardziej, psychologiczny – owszem, ale horror? Nie wydaje mi się żeby siły nadprzyrodzone odgrywały tutaj jakąkolwiek rolę. Chyba, że mówimy o nadprzyrodzonym stężeniu psycho… ludzi o nienormowanym modelu zachowań na metr odcinkowy.

    Ciekawi mnie czy twórcy celowo „uprościli” grafikę, próbując osiągnąć efekt jak w Higurashi.

    A tak w ogóle to ten sezon sponsoruje literka „ha” :-)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Weiter 9.09.2018 01:02
    Brakuje mi anime, w których żeńska postać nie drze japy i liczy na jakieś wybawienie, nie wiadomo skąd. Ot po prostu silna kobieca postać, a nie jakaś wywłoka.

    Lubie satou, wszystko bierze w swoje ręce, manipuluje ludźmi i nie jest naiwna do bólu. Ciężko również przewidzieć, co zrobi w danej sytuacji.

    Przyjemnie się ją ogląda mimo tego, że show nie powala.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    I. 7.09.2018 22:43
    Odcinek 9
    Przez lwią część odcinka zaciskałam zęby i zmuszałam się do patrzenia te… Te pokraczne, okropne, niechlujne rysunki -.- Serio, to był chyba najbrzydszy odcinek jak do tej pory.
    Koślawa kreska nie nadążała za pełnymi emocji głosami postaci, aktorzy naprawdę świetnie to zagrali (na plus że nie było dzisiaj żadnego sapania) co jeszcze bardziej potęgowało irytację.
    I właśnie w takim rysowanym na kolanie stylu zaanimowano mój ulubiony moment z komiksu… Przykrość.
    Nawet nowa śliczna piosenka nie była mi w stanie tego wynagrodzić. Jeśli dobrze odczytałam znaki, to piosenka nazywa się „Kanaria” (Kanalia? ;), czyli kanarek?

    22 minuta, 17 sekunda.

    I stał się cud, postaci wypiękniały,  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    ZSRRKnight 1.09.2018 15:59
    odcinek 8
    Tajemnica mieszkania odkryta/psychopatka Satou znowu manipuluje innym zidiociałym psychopatą. Jako dodatek zostały podane bardzo fajne zabiegi graficzne i ciekawa końcówka, która zwiastuje, że za tydzień (znowu) będzie się działo.
    Co jak co, ale Happy Sugar Life, mimo swoich wad i głupotek, jest chyba najbardziej interesującą serią tego sezonu. Niby ma dużo wspólnego z tego typu edgy syfem, ale przynajmniej ma pomysł na siebie i potrafi (trochę) wciągnąć. No, i jeszcze jest boski głos Kany Hanazawy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    I. 11.08.2018 14:55
    Po 5 odcinku
    Hm… Tak to jest jak się wyłącza mózg przy czytaniu komiksu i skupia się tylko na kradzieży interesujących elementów stylu rysowania – podczas seansu wersji anime co chwila wybałuszam oczy i mam zdziwko: „Eee, eeeee, ale było coś takiego dziwnego/obrzydliwego/topornego w mandze? Naprawdę??”.
    Nikt nie rysuje mang na grających pocztówkach (chyba…?) i chyba dlatego dobrze się to czytało (przeglądało dla rysunków) bez tych wszystkich odgłosów mlaskania, siorbania, sapania, jęków itp.

    Oglądam dalej, chociaż przyznaję że z coraz mniejszym entuzjazmem. Ciekawi mnie tylko jak przedstawią odcinek o  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    rorek 27.07.2018 21:27
    Japonia to przerażające miejsce.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Weiter 23.07.2018 02:29
    eP 2
    A co tutaj robił kawałek z bleach'a :D?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 21.07.2018 00:19
    Drugi odcinek mniej do mnie przemawia. Ciągłe to samo miętolenie o miłości i to „udziwnianie” person wychodzi przynajmniej nienaturalnie – w pierwszym odcinku nie zwróciłem na to uwagi ale jeśli ktoś na siłę wciska w ekran szaleńca, a ten nie ma żadnego fabularnego podłoża pod swoje zachowanie, to jego oglądanie robi się zwyczajnie… niewygodne. Rozumiem, że np.  kliknij: ukryte .

    Mam nadzieję jednak, że to wszystko jest trochę bardziej przemyślane i „w tym szaleństwie jest metoda”.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ciku 15.07.2018 21:16
    eee co?
    a tak poważnie to wiyncyj.

    W końcu coś fajnie porąbanego ;)

    Czasami przydaje się taka bajka, oby tylko tego nie zrąbali ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kysz 14.07.2018 21:57
    Po 1 epku
    Psychopatyczna lesbijka, do tego ze skłonnością do pedofilii i mnóstwo mhroooooku – ach, czegóż chcieć więcej?

    Ale w sumie serio – to nie było takie złe. Owszem, porąbane, zresztą pewnie mnóstwo świrów tu będzie, ale jakieś takie… wyjątkowo strawne. Naprawdę fajnie mi się oglądało, jak bohaterka dała lekcję pani menadżer. Inna sprawa, że motyw z  kliknij: ukryte , to nie jest coś, co się często w anime spotyka. Ogólnie mało tu chyba będzie ugrzecznionych, niewinnych postaci. Samo to, że bohaterka do tej pory umawiała się z wieloma chłopakami, jest dość odświeżające.

    Nie ma co traktować tego na poważnie oczywiście, ale w kategoriach thrillera, to ma szansę się dobrze pokazać. W końcu – co również ważne – nie próbowano widzów przyciągnąć krwawą sieczką. Dano tylko do zrozumienia, jakie sceny się działy za kulisami, ale nie musieliśmy przez pół epka oglądać tryskającej hektolitrami krwi (co niektórzy twórcy anime uznają za szczyt wyrafinowania w tym gatunku). Poza tym graficznie jest przyzwoite, co też swoje robi.

    Szczerze? Ja to kupuję. Nie wiem dlaczego, ale spodobało mi się to. Nie będzie z tego żaden ósmy cud animowanego świata, ale może tym razem dostaniemy psychopatów w miarę strawnej odsłonie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Koogie 14.07.2018 11:13
    Lesbijskie pedofilskie wycieczki psychopatki
    No to mamy tego sezonową serię typu „Mhrok i głupota”. Ja się bawiłem przy tym dobrze, bo wizualnie jakoś seria się prezentuje (póki co), dodatkowo moralność jest całkowicie zwichrowana i całość jest po prostu dziwnym doświadczeniem. Jak się podejdzie do tego z dystansem to rozrywka tu jest.

    Prawdę mówiąc może to moje spaczenie już, ale wydaje mi się że Pani menadżer grubo przesadziła próbując  kliknij: ukryte  Po prostu tak się nie robi
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    I. 14.07.2018 09:35
    Jest nadzieja?
    O tej serii dowiedziałam się w zeszłym roku, przeglądając zestawienie mang które japońscy fani chcieliby zobaczyć jako anime. Przeczytałam i dołączyłam do ich grona, niecierpliwie wyczekując wersji animowanej.

    Po zobaczeniu trailerów byłam zła i zniesmaczona – wszystko wyglądało tak tanio, plastikowo i tandetnie, jakby uznano, że „skoro fani czekajo, to wsysko przełkno”.
    Zasiadałam do pierwszego odcinka na zasadzie „no dobra, odhaczmy że zobaczone i wymażmy graficzne koszmarki z pamięci” i może dlatego że spodziewałam się najgorszego… To nie było jednak aż tak źle?
    Wiem że jest zasada, że pierwszy odcinek ma najładniejszą kreskę, żeby przyciągnąć widzów i można oszczędzać na wszystkim w pozostałych odcinkach… Ale kupił mnie opening (kojarzył mi się z fanowską animacją pod piosenki Vocaloidów, a lubię oglądać takie rzeczy), podobała mi się gra Kany Hanazawy, zwłaszcza ta scena kiedy  kliknij: ukryte , byłam przygotowana na głos Shio, więc nie wstrząsnął mną tak jak przy trailerze (ale i tak mi się nie podoba), powtarzające się sceny z buteleczką i cukierkami sprawiają że ma się ochotę podgryzać coś słodkiego podczas rysowania XD
    Teraz mam trochę zgryz, bo znam dalszą historię z komiksu i obawiam się spadku jakości. Na razie zobaczę kolejny odcinek i jeśli utrzyma poziom pierwszego to obejrzę do końca. Jeśli nie – porzucę bez żalu, kreska w mandze o wiele bardziej mi się podoba.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 14.07.2018 00:07
    Mam bardzo mieszane uczucia… edgy, do tego praktycznie brak „normalnych” bohaterów i jakakolwiek moralność stoi pod znakiem zapytania.

    Nie mniej spodziewałem się, że będzie o wiele gorsze. Może nawet uda się przemęczyć do końca.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime