Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 9/10
fabuła: 7/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 14 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,86

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 244
Średnia: 7,62
σ=1,66

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (wa-totem)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Utawarerumono

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 26×23 min
Tytuły alternatywne:
  • うたわれるもの
  • The One Being Sung
Widownia: Shounen; Postaci: Anthro; Pierwowzór: Gra (bishoujo), Gra (RPG); Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Harem, Magia
zrzutka

Co byś zrobił, gdybyś obudził się w nieznanym miejscu, z całkowitą amnezją? Ciekawa synteza gatunkowa z interesującą fabułą.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Pewien człowiek budzi się z koszmaru, w którym widzi straszną postać na tle pożogi. Teraz zaś znajduje się w nieznanym pomieszczeniu, z dziewczyną, którą widzi pierwszy raz w życiu. Sytuację jeszcze bardziej komplikuje fakt, że stracił wszystkie wspomnienia, a na dodatek na twarzy ma dziwną maskę, która nie daje się zdjąć… Dowiaduje się, że dziewczyna nazywa się Eruruu, a on został znaleziony ciężko ranny w lesie i przeniesiony do domu jej babci.

Tak oto rozpoczyna się opowieść, w której główny bohater – oprócz szukania straconej tożsamości – przy okazji uratuje wiele istnień, zdobędzie tron, pozna ukochaną, pokona głównego złego i rzecz jasna uratuje świat! Pomysł na serial został zaczerpnięty z gry pod tym samym tytułem, która była strategią turową skrzyżowaną z cRPG i tzw. grą randkową (na bazie jej fabuły powstała także manga). Mimo takiego pochodzenia seria nie zawiera żadnych przejawów fanserwisu (może oprócz pięciosekundowego obrazka w łaźni, oględzin pleców jednej z bohaterek czy próby wymuszenia pewnej pomocy – jednak są to sceny na tyle „niewinne”, że nikt nie powinien poczuć się zgorszony), co może ucieszyć osoby, którym przeszkadzają takie elementy.

Akcja opowieści jest w miarę spójna, logiczna i ciekawie przeprowadzona – nie zauważa się jakichś znaczących niedomówień, czy też dziur w fabule – wszystkie ważniejsze wątki zostają w miarę rozwoju zdarzeń wyjaśnione szczegółowo, a widz nie będzie miał problemów ze zorientowaniem się, o co w tym wszystkim chodzi. Oś fabuły zawiera to, co powinna – wartką akcję, dramatyczne wydarzenia, efektowne walki, odrobinę tajemniczości i obowiązkowo elementy romansu i komedii. Przy okazji wspomnę, że nie wszystko jest takie, jakie wydaje się na początku – podane na koniec wyjaśnienie pewnej kwestii mile zaskakuje i jest jednym z najbardziej oryginalnych motywów, jakie do tej pory widziałem.

Niestety, wątki poboczne nie są równie udane. Części z nich brakuje wyjaśnienia, jak doszło do stanu przedstawionego w serii. Bohaterom zdarza się reagować nielogicznie, czasem ma się też wrażenie deus ex machina – rozwiązania są sztuczne, sprawiające wrażenie wrzuconych w pośpiechu, jakby miało zabraknąć czasu na inne wydarzenia. Ciągłość fabuły jest jednak zachowana, a pomiędzy ważniejszymi częściami opowieści znajdują się odcinki spokojniejsze, pozwalające poznać dokładniej postacie oraz odetchnąć na chwilkę od wartkiej akcji.

Świat przedstawiony w serii z wyglądy przypomina feudalną i rozbitą na mniejsze królestwa Japonię, występują jednak wyraźne różnice. Po pierwsze, magia i magiczne istoty są na porządku dziennym. Mieszkańcy przypominają ludzi, lecz ich uszy są podobne do lisich, a kobiety mają… puszyste ogony (z czym związanych jest kilka humorystycznych scenek). Mity opowiadają o stwórcy świata, zwanym Witsuarunemitea, który jest mocno związany z historią głównej osoby dramatu.

Ważną rolę odgrywają bohaterowie – zarówno główni, jak i występujący tylko w niektórych odcinkach. Większość trzyma się schematów znanych z innych serii – z pewnymi modyfikacjami. Najważniejszy z nich, ochrzczony później przez swoją wybawicielkę Hakuoro, jest tak dobry, mądry, silny i zręczny, że ma się wrażenie obcowania z męską inkarnacją Mary Sue z pokręconą przeszłością. Dalej mamy Eruruu, zakochaną w głównym protagoniście i robiącą za wielofunkcyjną panią domu, jej młodszą i dziecinną siostrę Aruruu, młodego wojownika Oboro opiekującego się chorą siostrą Yuzuhą, chłodnego i honorowego dowódcę wojsk Benawiego i jego podkomendnego Kurou, potężną skrzydlatą kapłankę Urutori, dumną i nieznającą strachu wojowniczkę Toukę oraz kilkanaście innych epizodycznych postaci.

Na osobny opis zasługują jeszcze dwie wyróżniające się osoby. Pierwsza z nich to Kamyu, siostra Urutori. Jej wygląd i zachowanie mogą nasuwać skojarzenie z bohaterką najsławniejszej powieści Vladimira Nabokova, jednakże tu pozbawiona jest erotycznego zmysłu i uwodzicielskich zapędów. Młoda i piękna przyjaciółka Aruruu i Yuzuhy początkowo wydaje się stanowić jedynie element komediowy – jednakże ma do odegrania ważną rolę w finale historii. Druga to Karura – była niewolnica, osoba o niewyobrażalnej sile i istny Zagłoba w spódnicy jeśli chodzi o sake i obrotny język. Podobnie jak jeden z sympatyczniejszych bohaterów trylogii Sienkiewicza, celuje w ciętych ripostach oraz jako jedyna wykazuje się oznakami zdrowego rozsądku – to postać, która od razy przypadła mi do gustu.

Do bohaterów negatywnych trudno mieć jakieś uwagi. Poznajemy ich w kolejności, od najsłabszego do głównego Złego, co jest chyba związane z rodowodem serii. Zobaczymy więc złą bestię terroryzującą wioski, dwóch braci­‑satrapów małego królestwa, dziadka owładniętego manią władzy i żądzą mordu, młodego psychopatę, dziedziczkę państwa, chcącą jak najlepiej dla swojego ludu, rodzeństwo­‑zabójców, a także maga z zasmuconą miną i anielskim wyglądem – dla każdego coś miłego.

O grafice można powiedzieć dwa słowa – jest piękna. Chociaż nie jestem znawcą i nie zwracam większej uwagi na wygląd anime, to kreska mnie zachwyciła. Ładnie malowane tła, dobrze wykonane projekty postaci i budowli, porządne efekty pogodowe z wykorzystaniem techniki komputerowej, animacja bohaterów i ich twarzy, do której nie można mieć większych zastrzeżeń – porządna rzemieślnicza robota z przebłyskami. Razić mogą jedynie drobne szczegóły, takie jak kojarzące się z „figurkami” z gry ustawienia podczas większych bitew, a także niektóre standardowe ataki bohaterów – choć pojedynki na ogół są zadowalające. Muzyka i efekty dźwiękowe są wykonane bardzo dobrze – osoby podkładające głosy pod postacie pasują do nich, dźwięki nie sprawiają wrażenia sztucznych, zaś większość utworów wpada w ucho – szczególnie te towarzyszące bitwom i oba nastrojowe endingi. Jedynie opening nie przypadł mi do gustu – niby rytmiczny i pobudzający, ale według mnie nie jest niczym specjalnym, czego nie można było usłyszeć w większości anime.

Gdy już zostały omówione najważniejsze sprawy, warto zastanowić się, dla kogo ta seria jest przeznaczona. Prawdę mówiąc, odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista – występuje tutaj tak wiele elementów z większości gatunków, że trudno zakwalifikować ten tytuł do konkretnej kategorii. Osoby lubiące historie pełne przygód i walk, osadzone w realiach fantastycznej pseudo­‑Japonii na pewno sięgną po ten tytuł, chociaż końcówka może je lekko zaskoczyć (więcej nie napiszę, by nie psuć niespodzianki – warto ją samemu poznać). Elementy typowe dla romansu czy dramatu nie są bardzo rozbudowane, stanowiąc raczej dopełnienie innych wątków. Miłośnicy komedii będą jednak rozczarowani ilością żartów sytuacyjnych. Widzowie, którym zależy na realizmie, nie mają tu czego szukać – zdarzają się sytuacje, gdzie prawa fizyki przestają obowiązywać, a logika niektórych postaci uciekła w las (szczególnie podczas walnych bitew – domorośli stratedzy na pewno lepiej by to rozegrali, gdyby byli na miejscach bohaterów), podobnie jak miłośnicy haremówek – są tu ładne istoty płci żeńskiej, lecz nie ma typowych dla gatunku „akcji”. Nie polecałbym także tej serii osobom młodszym – wprawdzie brak tu elementów ecchi, ale są sceny brutalne, gdzie przysłowiowe „noga, ręka, mózg na ścianie” jest w użyciu. Polecałbym natomiast Utawarerumono osobom, które oglądają serie z wielu gatunków oraz potrafią przymknąć oko na niektóre mankamenty – według mnie 8 to odpowiednia ocena dla tego tytułu.

MK Cafe, 21 stycznia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: OLM
Autor: AQUAPLUS
Projekt: Masahiko Nakada
Reżyser: Tomoki Kobayashi
Scenariusz: Makoto Uezu
Muzyka: Hijiri Anze, Miyu Nakamura

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Utawarerumono na forum Kotatsu Nieoficjalny pl