Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Kaze ga Tsuyoku Fuite Iru

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 4.12.2018 22:31
    ep 10
    Cieszy mnie, że  kliknij: ukryte  itd. To mogłoby bardzo łatwo wykoleić całą serię.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ancietejka 4.12.2018 22:06
    odcinek 10
    No, no, Kakeru, fajno, że wyjąłeś kijek z tyłka i  kliknij: ukryte  Pięknie się na to patrzyło, nawet mimo wciąż bardzo pokracznego biegania Księcia.
    Mam nadzieję, że za tydzień któryś z chłopaków zdoła uzyskać odpowiedni czas w kolejnym biegu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kysz 28.11.2018 19:04
    Odcinek 9
    Spodziewałam się, że wkrótce dojdzie do czegoś podobnego. Zobaczy jak z tego wybrną, w końcu jest to kolejny ważny punkt dla fabuły, który może wyznaczyć poziom dramatu na przyszłość (a także sposób jego prezentacji).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    wumulec 15.11.2018 21:21
    Odcinek 7 - refleksje
    Bieganie zawsze wydawało mi się czymś, co się robi w piekle, a dyżurny diaboł smaga nieszczęsnych bacikiem. Jednak miłość do sportówek przemogła (uwielbiam siedzieć i jeść, kiedy bohaterowie się pocą! Niedawno odświeżyłam sobie całego, tak, CAŁEGO Tsubasę!)i zasiadłam do Run with the wind. Na wysokości odcinka nr 7 mogę śmiało stwierdzić, iż jest to najlepiej napisane psychologiczne anime, z jakim miałam do czynienia od bardzo dawna. Kolejne odcinki spływają rozwścieczająco powoli, zatem w międzyczasie dmuchnęłam całe Ballroom e youkoso. Muszę powiedzieć, że różnica w jakości jest drastyczna. „Kaze ga…” opowiada o na oko straszliwie nudnym sporcie, ale tak naprawdę sport jest tylko pretekstem do wglądu w dziesięć skrajnie różnych dusz. Scenariusz robi to z taką subtelnością i wdziękiem, że czapki z głów. Główny bohater nieco za bardzo przypomina mi Kageyamę z Haikyuu – te jego deficyty społeczne i ogólna skłonność do ataków szału prędzej czy później staną się problemem dla drużyny. Poważniejszym być może niż skrajny rozrzut zdolności oraz ogólny brak ogaru. Moim ulubionym bohaterem pozostaje Książe (tak bardzo się identyfikuję!) ale najbardziej intrygujący wydaje mi się Haiji. Nie trzeba wielkiej wnikliwości, by dostrzec płomienną desperację, przeglądającą spod jego maski Pollyanny. Co z tego wyniknie?! P.S. Główny przeciwnik nie dość, że emanuje rozsądkiem i klasą, to jest najpiękniejszym animowanym mężczyzną jakiego można sobie wyobrazić – te nogi bez końca, te kości policzkowe niczym noże. Bałam się, że obsadzą w tej roli kolejnego Ushiwakę, który umówmy się – jest po prostu pół­‑olbrzymem, jak Hagrid.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ancietejka 7.11.2018 12:01
    odcinek 6
     kliknij: ukryte  – to coś, na co warto było czekać. Choć odcinek wygrała scena z koszulkami,  kliknij: ukryte 

    Stwierdzam też wszem i wobec, że Haiji ma świetne podłożony głos. Ten jego pozorny brak emocji, prawie że lekceważący ton głosu np. gdy rozmawiał z Kingiem czy Kakeru – Toshiyuki Toyonaga robi to po prostu wspaniale. Innych też się bardzo dobrze słucha, moimi innymi ulubieńcami są Książę i Takashi (nie wierzę, że tego pierwszego „gra” aktor od Chizuru z „Kimi to boku”; zresztą, także Takashi i Haiji brzmią zupełnie odmiennie od postaci z wyżej wymienionej serii – seiyuu bywają niesamowici).

    Jeśli dalej będzie tak dobrze, pierwsze miejsce „Haikyuu!!” wśród moich ulubionych sportówek będzie zagrożone. A na pewno już darzę większą sympatią ekipę biegaczy niż siatkarzy, choć przecież i ekipa Hinaty jest wspaniała.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Kysz 16.10.2018 22:29
    Po 3 epkach
    Na razie jest naprawdę bardzo dobrze. Tempo póki co mamy odpowiednie, z niczym się specjalnie nie spieszą a jednocześnie nie czuć dłużyzn. Miło, że dostaniemy 23 odcinki, bo pozwoli to na dokładne przedstawienie fabuły.

    Generalnie Haiji jest genialny, już uwielbiam gościa. Z jaką gracją on tam wszystkimi manipuluje, a jak przy tym jest jednocześnie sympatycznym gościem, to się nie da wręcz opisać. Pozostaje tylko kwestia dlaczego tak mu zależy na tym wyścigu. Patrząc po tej jego kontuzji obstawiam, że  kliknij: ukryte 

    Jeśli chodzi o Kakeru, to teraz powinniśmy dostać ważny moment dla rozwoju tej postaci, bo zostanie nam pewnie przedstawiona cała historia, przez którą nabawił się takiej traumy. To będzie też pierwsze poważne wyzwanie dla fabuły – czy przedramatyzują to, czy nie. Jeśli uda się z tego dobrze wybrnąć, zapewne będzie można też spać spokojnie o całą resztę.

    Poza tym jestem zakochana w endingu. Obok tego do Merc Storia jest to na razie mój ulubiony utwór z tego sezonu. O grafice nie muszę chyba wspominać, bo jest świetna. Animacja biegów jest płynna, krzywizn brak, do tego stylistycznie dobrze to dopracowano. Miodzio.

    Ja póki co jestem tym zachwycona i jest to na razie mocny kandydat do mojej sezonowej topki (ba, nawet na no. 1). Z niecierpliwością czekam na więcej!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ancietejka 5.10.2018 14:53
    Będzie się oglądało, oj będzie. Pierwszy odcinek bardzo mi się spodobał pod każdym względem, zwłaszcza wizualnym – fajnie, że kreska jest zwykła i że postacie wyglądają zwyczajnie, a nie jakieś wymuskowane chłoptasie. Na razie zobaczyliśmy tylko sceny obyczajowe, które wyszły przyjemnie, mam nadzieję, że podobnie będzie, jak już dojdziemy do biegania z prawdziwego zdarzenia.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kysz 3.10.2018 21:31
    Po 1 epku
    Jest to zdecydowanie jeden z moich jesiennych faworytów. Wygląda na ciekawą serię sportową w realistycznej odsłonie. Na pewno brak super mocy, o tym nie ma co mówić nawet. Na ile realistyczne będzie tempo biegania, to się zobaczy, ale znowuż przy tej dyscyplinie trudno naciągać jakoś szczególnie rzeczywistość. Co najwyżej mogą przedstawić super czas, ale to by niczego nie dodało do atrakcyjności sportu, a popsuło realizm, więc byłoby rozwiązaniem całkowicie bezsensownym. Ja wiem, że Japończycy mają bujną wyobraźnię, ale tutaj chyba nie ma nawet jak zadziałać. Poza tym umówmy się – Shion Miura to nie jest osoba, którą kojarzyć można z brakiem realizmu, patrząc na jej ostatnią zekranizowaną w formie anime pozycję (czyli Fune wo Amu)

    Na razie pierwszy odcinek zaczął się dobrze. Przede wszystkim miło, że mamy do czynienia ze studentami, nie uczniami liceum. To zawsze fajna odmiana a wydaje mi się, że zaprezentują się oni stosownie do wieku. Podoba mi się też charakter głównego bohatera. W końcu nie jest to super energiczny dzieciak, który się wszystkim jara, ale też nie można go nazwać sztywniakiem. Ma fioła na punkcie biegania i czasami mu pod tym względem naprawdę odbija. Z drugiej strony jest Kakeru, który wydaje się bardziej poważny. Ale np. jego mina w łazience daje nadzieję, że nie będzie to kolejny nudny, wiecznie milczący typ. Poza tym skoro zaczęło się od tego, że coś ukradł, to już go to wyróżnia z grona podobnych postaci, którzy raczej by się na coś takiego nie zdobyli. Reszta bohaterów to… cóż… zbieranina różnych typów osobowości. Na razie żaden jakoś szczególnie nie rzucił mi się w oczy, mam nadzieję, że z czasem ich charaktery zostaną trochę rozbudowane. Nie chciałabym, żeby poprzestali na budowaniu ich kreacji wokół tej jednej cechy przedstawionej w pierwszym epku.

    Wizualnie było świetnie, choć momentami miałam wrażenie, że animacja nie była taka płynna, jak być powinna. Mimo wszystko zostało to odpowiednio zamaskowane i nie rzucało się bardzo w oczy. Za to pod względem stylu, nie mam temu nic do zarzucenia. Fajny op i ed, pewnie będzie mi się ich dobrze słuchało.

    Także jestem nastawiona bardzo pozytywnie. Dodatkowo 23 epki dają nadzieję na dobrze rozbudowaną historię a pierwowzór książkowy – na jej zakończenie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 3.10.2018 00:06
    Część okruchowa wydaje się być ok, jest sporo bohaterów – każdy ma swój charakter, zainteresowania, no i mamy tutaj do czynienia ze studentami, którzy piwkują na przywitanie nowego kolegi, czy razem się śmieją z głupot.

    Graficznie prezentuje się również bardzo dobrze, przynajmniej na razie.

    Nie jest to jeszcze dostatecznie dużo, aby utrzymać mnie przy ekranie ale chętnie poczekam jeszcze na część sportową i zobaczę, jak wygląda współzawodnictwo.

    Bardziej jaram się na Tsurune: Kazemai Koukou Kyuudou­‑bu(łucznictwo brzmi ciekawiej, no i KyoAni) ale zapowiada się na całkiem fajną sportówkę.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime