Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 5/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,33

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 52
Średnia: 5,71
σ=2,05

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Daphne

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 24×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Daphne in the Brilliant Blue
  • Hikari to Mizu no Daphne
  • 光と水のダフネ
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Sensacja
zrzutka

Młoda dziewczyna, łowczynie nagród i Waterworld. Kolejna zaledwie dobra produkcja, która z braku funduszy epatuje nas golizną.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W bliżej nieokreślonej przyszłości wody zalały powierzchnię Ziemi. Ludzkość żyje w kilku wielkich aglomeracjach, rozrzuconych po powierzchni globu. Maja Mizuki mieszka w mieście Kamczatka. Skończyła szkołę i jej marzeniem jest dostanie posady w Agencji Oceanicznej. Niestety pomimo dobrych wyników testu jej podanie zostaje odrzucone. Maja musi opuścić swoje mieszkanie, a ponieważ nie ma gdzie się podziać, rozpaczliwie szuka pracy i nowego lokum za przystępną cenę.

W trakcie bezowocnych poszukiwań dodatkowo traci portfel ze wszystkimi pieniędzmi. Noc zastaje ją na ulicy, gdzie przypadkowo staje się zakładniczką uciekającego przestępcy. Strzał ścigającej go bezwzględnej łowczyni głów trafia Maję prosto w pierś. W ten sposób jej losy zostają złączone z agencją do zadań specjalnych, czyli policją do wynajęcia – Nereids.

Trzon fabuły stanowi dramatyczno­‑obyczajowa tajemnica, której systematycznie wyjaśniane elementy pojawiają się wraz z kolejnymi odcinkami. Dzięki temu nie zauważa się niezbyt pomysłowego schematu „jeden odcinek – jedna sprawa”, jak to miało miejsce na przykład w Mezzo DSA (obie serie wykorzystują podobne motywy), a zakończenie jest naprawdę interesujące. Daphne to jednak przede wszystkim lekka komedia osadzona w fikcyjnym świecie. Sam pomysł na zalaną wodą Ziemię oraz zaprezentowana technologia wydały mi się kapitalne – niektóre pomysły wykorzystania tejże technologii bardzo pozytywnie zaskakują. Sceny humorystyczne są tu na dobrym poziomie, niektóre należą do tych, które przewija się i ogląda po kilka razy. Śmieszne i sympatyczne są też momenty sensacyjne. Niestety jednak właśnie dlatego, że wszystko jest zrobione „na śmiesznie”, często kuleje jakikolwiek realizm. Pierwszym z brzegu przykładem są wszelkiej maści sceny z wyrzutniami rakiet ziemia­‑cokolwiek lub pistoletami automatycznymi, plującymi nieskończoną ilością amunicji, po której nikt nie zostaje choćby draśnięty. Wiem, że w komedii nie powinny znajdować się sceny niczym z Black Lagoon, ale dla widza mojego pokroju była to często zwyczajna zniechęcająca dziecinada (wspomniane Mezzo DSA było po tym względem „realne do bólu”). Zdarzają się też sporadycznie wątki wprost żałosne.

Bohaterowie w tej serii nie są przesadnie nowatorscy. Maja jest zwykłą pseudospokojną ciamajdą o dobrym sercu i wyśmienitych zdolnościach w zakresie pilotażu – autorzy poświęcają jej dostatecznie dużo czasu (a dodatkowo monologi wewnętrzne i retrospekcje), by można było zaliczyć ją do postaci udanych. Pozostałe członkinie Nereids to bezwzględna i sprytna szefowa (chyba najbardziej wiarygodna z nich wszystkich), optymistyczna technik­‑mechanik, szalona i lubiąca duże ilości gotówki strzelec wyborowy i przeraźliwie cicha, zamknięta w sobie mistrzyni sztuk walki – a także jedyny mężczyzna – księgowy. Nie ma chyba w tej grupie niczego, czego nie widzielibyśmy już gdzie indziej. Ich charaktery sprawiają wrażenie stworzonych pospiesznie zapychaczy fabuły. O wiele ciekawiej prezentują się postaci drugo- i trzecioplanowe, szczególnie te z wątku obyczajowego. Zachowują się one naturalnie, a smaczku dodaje fakt, że ich tożsamości częściowo pozostają nieznane. Postacie stricte komediowe spełniają swoją rolę: są głupkowate i zabawne.

Może to tylko mój punkt widzenia, ale sposób rysowania oczu i twarzy troszkę mnie drażnił. Kontury wydawały mi się jakby ciut za grube albo zbyt „szpiczaste” na rogach – trudno to określić. Nawet zbliżenia niektórych postaci nie były szczególnie udane (zdarzało się, że były gorsze niż dalsze plany i wyglądały sztucznie). Poza tym, jak to bywa w seriach mało ambitnych, tła często są słabe, zarówno pod względem kolorów, jak i samego rysunku. Animacje w ogóle nie zachwycają, tym bardziej, że jest to seria akcji, a dodatkowo wiele scen dzieje się na wodzie (można by dać jakieś ciekawe fale, rozbryzgi – a tu kaszka). Przy tworzeniu modeli w grach komputerowych używa się tekstury nakładanej na modele 3D – tutaj animowany odpowiednik tekstury wydał mi się nie najlepszy i raczej pospolity. Dlatego też animacja jako całość wypada zaledwie przeciętnie. Jak wspomniałem, w serii pokazano ciekawe zdobycze współczesnej techniki, smuci jednak fakt, że pokazano je czasami wręcz „ordynarnie”. Może mówię tu tylko o zmarnowanym potencjale, ale nie da się ukryć, że niski budżet łatwo zauważyć.

Motywy ecchi są po prostu beznadziejne i obniżają moją ocenę za grafikę. Mówiąc wprost: golizna jest zwykłym, tandetnym i bezczelnym fanserwisem. Już w pierwszym odcinku poczułem pewien niesmak, kiedy członkinie Nereids zaprezentowały się na skuterach, z wysuniętymi wysoko w górę tyłkami, odziane w coś w rodzaju samoprzylepnej podpaski. Główne bohaterki niemal zawsze ubierają się tak samo, a nawet jeśli się przebiorą, ich strój i tak podkreśla obfite kształty. Ponadto tylko one ubrane są w połączenie skrawków materiału i sznurków (chociaż one same nazywają to buńczucznie „kombinezonem”), a jednak tego typu ubrania nie budzą najmniejszego zgorszenia innych mieszkańców, ani nawet nie przyciągają wzroku mężczyzn. Nie mam nic przeciwko motywom ecchi w anime, o ile użyte są one w ciekawy sposób – a ta seria jest tego przeciwieństwem. Na szczęście bohaterki „przebierają się” w swoje kostiumy rzadziej niż raz na odcinek.

Muzyka pasuje raczej do wątku obyczajowego. Jest miła i przyjemna, ale po seansie raczej mało kto zapamięta jakąkolwiek melodię. Ciekawy wydaje się tylko opening, natomiast ending to zwykła szmira. Zwróciłem za to uwagę na japoński dubbing grupy „braci – bandytów” – dla mnie jest to przykład dobrego komediowego aktorstwa.

Daphne oglądało mi się całkiem miło i szybko, choć przyjemność z oglądania umniejszają wymienione wyżej elementy. Ze względu na ciekawy obyczajowy pień fabularny, osadzony w równie ciekawej kreacji świata, zaliczam ją do serii dobrych, myślę też, że każdy nastawiony na obfitującą w gagi komedię nie będzie zawiedziony. Raczej mało kto jednak uzna ją za jedną z najlepszych, jakie oglądał w życiu. Zdecydowanie odradzam osobom, które nie tolerują fanserwisu. Wszystkim zainteresowanym polecam Daphne dopiero po tym, jak obejrzą lepsze pozycje z gatunku.

Azag, 5 lutego 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Projekt: Kazunori Iwakura, Satoshi Shiki
Reżyser: Takashi Ikehata
Scenariusz: Seishi Minakami
Muzyka: Kou Ootani

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Daphne vol. 1 Anime Gate 2007
2 Daphne vol. 2 Anime Gate 2007
3 Daphne vol. 3 Anime Gate 2007
4 Daphne vol. 4 Anime Gate 2007

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Daphne - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl