Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Aicon

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 4/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,75

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 27
Średnia: 6,56
σ=1,85

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Hataage! Kemono Michi

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2019
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Rise Up! Animal Road
  • 旗揚! けものみち
Gatunki: Komedia
Postaci: Anthro; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Harem, Magia
zrzutka

Zapaśnik na ratunek królestwu. Kolejne komediowe anime fantasy dla nienasyconych fanów gatunku i poszukiwaczy niewymagającej rozrywki na zimowe wieczory.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Wzywające herosa z innego świata kraje mają zastanawiającą tendencję do pokładania swych nadziei w licealistach i gimnazjalistach, co nie świadczy najlepiej o ich przywódcach. Najczęściej sam fakt bycia protagonistą daje wybrańcowi nadnaturalne zdolności i pozwala zatriumfować w walce ze złem mimo braku jakichkolwiek innych uwarunkowań, ale rozsądek nakazywałby raczej pokładać wiarę w bardziej doświadczonych kandydatach. Wydawałoby się, że księżniczka Altena z magicznego świata anime Hataage! Kemono Michi trafiła lepiej niż większość jej odpowiedniczek, przywołując w rytuale japońskiego zapaśnika specjalizującego się we wrestlingu. Ten postawny siłacz to materiał na nieco prostolinijnego, ale skutecznego wybawcę, i Genzou Shibata być może faktycznie miałby szansę się kimś takim stać, gdyby nie jego osobowość i całkowita fiksacja na punkcie słodkich zwierząt. Tak się bowiem nieszczęśliwie składa, że tutejszym krainom zagrażają magiczne bestie, które muskularny Japończyk woli wygłaskać i nakarmić, niż zgładzić. W efekcie konfliktu interesów i początkowego nieporozumienia bohater funduje księżniczce jeden ze swych popisowych ciosów kończących, po czym ucieka, by przystać do gildii poszukiwaczy przygód i realizować swe marzenia o otwarciu sklepu zoologicznego.

Na powyższym akapicie opisywanie fabuły anime mógłbym zakończyć, gdyż streszcza on zasadniczo wszystkie założenia serii od początku aż do samego końca. Oczywiście Genzou na swej drodze spotyka rozmaitych kompanów (czy raczej przyczepiają się oni do niego, tworząc gromadę dziwacznych indywiduów), faktycznie przeciwstawia się paru zagrożeniom i nawet ma okazję zmierzyć się ze swym głównym rywalem z czasów kariery zapaśniczej, ale wszystko to nie ma większego znaczenia. Rozwój postaci jest niemal niezauważalny i pod koniec ostatniego odcinka sytuacja świata przedstawionego nie zmienia się w znaczącym stopniu. Mieszkańcy zapoznają się z nowym, nieznanym dla nich sportem, ale siły dobra i zła są w równie patowej sytuacji, co wcześniej. Oglądanie Hataage! Kemono Michi dla historii nie ma najmniejszego sensu, albowiem ani nie porywa ona zaskakującymi zwrotami akcji, ani nie wciąga, służąc jedynie jako pretekst do prezentowania warstwy komediowej.

Humor w serialu jest u swych podstaw solidnie pomyślany i nierzadko owocuje autentycznie rozbrajającymi sytuacjami, jednakże już po jednym, góra dwóch odcinkach nie pozostawia wiele miejsca na nowe gagi. Aby rozbawić widza, ważny jest element zaskoczenia, polegający nie tylko na umiejętności wynajdowania nowych żartów, ale także sprawnego operowania starymi i ich rozwijania, tudzież prezentowania w mniej oczywistych momentach. Tymczasem anime jest do bólu przewidywalne i przy całej mojej sympatii dla wielu scenek szybko mnie one nudziły, pojawiając się dokładnie wtedy, kiedy się ich spodziewałem i tocząc się dokładnie tak samo jak wcześniej. Być może mangowy pierwowzór ma z czasem więcej do zaoferowania, ale na przestrzeni dwunastu odcinków adaptacji nie natrafiłem na nic, co nie powtarzałoby się przynajmniej kilka razy.

Podstawową przyczyną wtórności dowcipu jest fakt, iż każda pojawiająca się postać ma przypisane kilka flagowych gagów, które nie są w żaden kreatywny sposób rozbudowywane. Potrafiłbym wybaczyć jednorodny ton serii i ograniczanie się do tych samych chwytów, gdyby nie były one tak nierozerwanie związane z poszczególnymi bohaterami. Towarzyszka Genzou notorycznie znajduje „bezpański” oręż przypadkowo znokautowanej postaci drugoplanowej i go sobie przywłaszcza, wampirzyca upija się i ma niezdrową obsesję na punkcie swojej pani, a żona pewnego kobolda uważa, że protagonista się w niej podkochuje, w oczywisty sposób źle interpretując jego słowa. Za trzecim, najwyżej czwartym podejściem staje się to nużące i nie pozwala bawić się tak dobrze jak na początku. Obsada musiałaby zmieniać się częściej i być o wiele bardziej rozbudowana, by zapewnić napływ świeżych pomysłów, biorąc pod uwagę sprowadzenie każdej postaci do kilku odzywek. Seans jest faktycznie zabawny tylko w małych dawkach, nie częstszych niż ekwiwalent oryginalnej, cotygodniowej emisji. Obejrzenie dwóch odcinków bezpośrednio po sobie bezwzględnie obnaża wszystkie wady serii.

Tytuł reklamuje się również, poza humorem i absurdem założeń fabularnych, podejmowaniem tematyki zwierząt domowych, co może być kuszące dla posiadaczy takowych. Przedstawia właścicieli w krzywym zwierciadle przez postać Genzou, ale jest to moim zdaniem obraz wypaczony i zarazem nieco smutny. Mimo deklarowanej miłości do pupili bohater trzyma ich często w ciasnych klatkach, sprowadzając interakcję do codziennego karmienia i głaskania. Nie mam zamiaru prawić morałów na podstawie prostego komediowego serialu ani rozwodzić się nad tym szczególnie, jednak zestawienie lekkiego charakteru serii z chaotycznym i mało odpowiedzialnym podejściem protagonisty do tematu nie wypada na jego korzyść. Owszem, to maniak, którego obsesja zabrnęła za daleko i jest to poniekąd celowy krok autora podkreślający komizm sytuacji, ale w efekcie nie byłem w stanie zapałać do niego sympatią, w przeciwieństwie do większości postaci drugoplanowych. Ponieważ jego charakter sprowadza się do dwóch pasji, hobbystycznej i zawodowej, nie oferuje nic, co mogłoby na dłuższą metę zainteresować. Celnie wypunktowano za to zwyczaje samych zwierzaków i rozmaite dylematy, z jakimi opiekunowie muszą się na co dzień zmagać, przez co łatwo identyfikować się z poszczególnymi sytuacjami.

Warstwa techniczna jest adekwatna do możliwości studia i założeń produkcji. Stylistyka postaci jest przyjemna, mimika odpowiednio przerysowana i ekspresyjna, a barwy żywe. Pewnym zawodem są rozmaite bestie, relatywnie sztampowe i proste, jak gdyby twórcom zabrakło możliwości wykreowania czegoś bardziej widowiskowego, zaś autorowi mangi odwagi na odważniejsze wyjście poza utarte kanony japońskiego fantasy. Animacja ogranicza się do niezbędnego minimum, wobec czego całkiem nieźle prezentujące się na nieruchomych kardach sceny na żywo już nie porywają. Oprawę dźwiękową podsumuję stwierdzeniem, że istnieje i czasami nie przeszkadza. Męczący opening stanowi idealny przykład, jak niewielką wagę przywiązywała ekipa do tego aspektu produkcji. Sytuację ratuje mało znana, ale starająca się obsada aktorów i aktorek głosowych, która z mało angażujących ról wyciąga sporo, nadając akcji tak potrzebną dynamikę.

Choć ostatecznie nie żałuję czasu spędzonego przy Hataage! Kemono Michi, traktując je jako swego rodzaju eksperyment, tak nie jestem w najmniejszym stopniu zainteresowany zarówno jakąkolwiek ewentualną kontynuacją, jak i komiksowym pierwowzorem. Tytuł okazał się zbyt powtarzalny i na dłuższą metę nużący, nie potrafiąc w pełni wykorzystać potencjału kryjącego się za ciekawym pomysłem wyjściowym. Ratunek widzę w takim poprowadzeniu dalszej fabuły, by Genzou wreszcie założył wymarzony sklep zoologiczny i mógł sprzedawać potwory domowe, mierząc się z konsekwencjami tej ścieżki kariery. Być może tak faktycznie toczy się dalsza akcja, jednakże nie jestem dość zainteresowany, by sięgnąć po mangę i się o tym przekonać. Jako materiał reklamowy anime nie zdało więc egzaminu, a jako prosta rozrywka ledwo, głównie z powodu niewielkiej konkurencji na tym polu w jesiennym sezonie 2019 roku. Po latach zapewne mało kto zwróci na ten tytuł uwagę i być może jedynie dzięki absurdalnemu podsumowaniu serii pojawi się ona w zestawieniach niszowych ciekawostek.

Tassadar, 16 stycznia 2020

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Engi
Autor: Natsume Akatsuki
Projekt: Chika Noumi
Reżyser: Kazuya Miura
Scenariusz: Touko Machida