Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Darwin's Game

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Saarverok 3.04.2020 21:16
    Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony, dawałem temu szansę na bycie przeciętnym Battle Royalem, taką siekaniną dla odmóżdżenia. Ale bohaterowie byli przesympatyczni, kreska trzymała poziom, no i pomimo łamania praw fizyki i logiki wszystko w miarę trzymało się kupy. Nie jest to seria wybitna, ale drugi sezon byłby badassowy. Zwłaszcza, że pod koniec mieli już ładne, czarne klanowe mundurki :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yosuzume 24.03.2020 16:55
    zaskakująco fajne!
    Zaskoczyła mnie ta seria. Zabrałam się za nią z braku laku, ale 11 odcinków upłynęło mi przyjemniej, niż się spodziewałam.


    Słowem wstępu – owszem, seria nie jest pozbawiona wad, luk w fabule i świecie przedstawionym. W końcu historia kręci się wkoło aplikacji, która rozdaje ludziom supermoce, żeby potem wciągnąć ich w walkę na śmierć i życie (nierzadko w biały dzień, na ulicach miast). Oczywiste jest, że uciągnięcie ciekawej fabuły w takich realiach wymaga pójścia na kompromisy i przyjęcia pewnej dozy umowności. Ale od kiedy w anime taki zabieg kogokolwiek dziwi? A już szczególnie w dobie masowego wysypu isekaiów.

    Szkielet historii jest prosty. Kaname jest licealistą, który żyje sobie spokojnie nie wadząc nikomu – do dnia, kiedy otrzymuje zaproszenie to niewinnie wyglądającej gierki „Darwin's game”. Odpala aplikację, i od tego momentu oczywiście nic już w jego życiu nie będzie takie jak dawniej. Apka pozwala graczom aranżować śmiertelne pojedynki z użyciem sigili, specjalnych zdolności, które otrzymują przy pierwszym zalogowaniu się do gry. Stawką jest adrenalina i wielkie pieniądze, więc nie trudno się domyślić, że bardzo szybko życie Kaname zamienia się w dramatyczną walkę o przetrwanie.

    Nic niezwykłego, prawda? Ot, battle royale z przypadkowym licealistą w roli głównej. Dlaczego więc warto po DG sięgnąć? Jak dla mnie powody są trzy.

    Pierwszym z nich jest Kaname. Czy możemy na chwilę pochylić się nad tą postacią i przyznać, jaka jest cudownie zbalansowana? Słowo daję, nie widziałam jeszcze w anime akcji bohatera którego tak bardzo kupuję. Kaname nie jest ani wypranym z emocji geniuszem, ani fleją o wielkim sercu i jeszcze większych aspiracjach, ani pacyfistą, ani mordercą. Żadnych skrajności. Owszem, posiada użytecznego sigila, jest bystry i zwinny – ale akurat na tyle, żeby był ciekawym protagonistą, ale nie przysłowiowym „przepakiem”. Widzę w tym odbicie realnego świata – nikt mi nie powie, że osoby inteligentne i utalentowane nie wywierają na otoczenie większego wpływu, niż jednostki, które są po prostu przeciętne.

    Kończąc zachwyty nad Kaname muszę jeszcze dodać, że przede wszystkim jest chłopakiem, który z jednej strony ma instynkt samozachowawczy i zwyczajnie chce przetrwać, z drugiej po przystąpieniu do gry nie pozbył się nagle kręgosłupa moralnego. Walczy, ucieka, zawiera sojusze, zastawia pułapki. Bez niepotrzebnego okrucieństwa i bez litowania nad wrogiem wbrew zdrowemu rozsądkowi. Myśli, nie rzuca pustymi frazesami na prawo i lewo, nie histeryzuje, ale też nie pozostaje bierny ani obojętny. Ma ludzkie odruchy i te dobre, i te złe. Dla mnie bomba, takich bohaterów chcę oglądać.

    Kolejnym plusem serii jest to, czego od krótkiego anime battle royale można oczekiwać – zagęszczenie akcji. Jest treściwie i na temat, pojedynki są ciekawe, trzymające w napięciu i efektowne. Trup ściele się umiarkowanie gęsto (choć przyznaję, że częściej jest to trup „randomów”). Sigile są różnorodne i nieźle zbalansowane, a nawet gdy nie są, to na co w końcu człowiek wymyślił broń palną i sztuki walki?


    A teraz przejdę do elementu, który przyznaję się bez bicia, sprawił, że po obejrzeniu pierwszego odcinka sięgnęłam po kolejny. TŁA. TŁA, TŁA, TŁA. One zasługują na osobną recenzję i własną stronę na filmwebie, malu, tanuki, czy co tam jeszcze sobie wymyślicie. Sprytnym zabiegiem akcja często a gęsto toczy się w opuszczonych fabrykach, hotelach, czy centrach handlowych. Ale kiedy już bohaterowie wyjdą w plener… Matko i córko… Poziom dopracowania teł (właśnie po raz pierwszy w życiu użyłam słowa „tło” w dopełniaczu liczby mnogiej swoją drogą)jest po prostu absurdalnie wręcz niewiarygodny. Gąszcze budynków, tablic, klomby różnych gatunków kwiatów, sygnalizacje śwetlne, znaki drogowe, automaty z przekąskami, pojedyncze listki na drzewach. Momentami zatrzymywałam odtwarzanie, żeby napawać się tymi obrazami. I zawsze kiedy myślałam, że na tym właśnie kadrze musieli wydać już resztę swojego budżetu i że od teraz będziemy oglądać już tylko nieruchome plansze, twórcy z wyuzdaniem prezentowali kolejną, nieprawdopodobną lokację. Zaprawdę, dla tych widoków tylko warto obejrzeć tę serię.

    I tu w zasadzie kończy się merytoryczna część mojej quasi recenzji;)Jeszcze mogłabym wspomnieć o muzyce, która ma kilka naprawdę dobrych, gęstych i klimatycznych momentów. Jeśli chodzi o fabułę – daje radę, serii bronią elementy które wymieniłam wcześniej. Na pozostałych bohaterów nie narzekam, są nie tak nieprzeciętnie normalni jak Kaname, ale da się ich lubić i to jest najważniejsze. Cieszy fakt, że (przynajmniej póki co) seria nie zamieniła się jednoznacznie w haremówkę, Ryuji jest fajnym elementem składu. Jedyną postacią której nieznoszę, jest Shuka. Za każdym razem, kiedy ją widzę mam ochotę rzucić w nią ciężką cegłą:) Typ uroczej, lekko nieśmiałej sadystki jest chyba najbardziej kiczowatym rodzajem osobowości, jaki można spotkać w anime. Nie rozumiem też do końca, co widzi w niej Kaname. Znaczenie lepiej sprawdziłaby się tutaj dziewczyna w stylu Asuny z pierwszej serii SAO. Niestety nie zanosi się na taką zmianę, więc pozostaje mi tylko usilnie ignorować istnienie tego potworka:)

    Ciekawa jestem, co będzie dalej. Seria ma potencjał, o ile tylko charaktery bohaterów będą rozsądnie ewoluować. No i oczywiście pozostaje kwestia tego, jak rozwiąże się tajemnica gry (nie będzie to chyba spojlerem jeśli powiem, że póki co zbyt wiele się o jej twórcach i tym jak działa nie dowiedzieliśmy). Takie zagadkowe historie niestety najczęściej są ciekawe dopóki sami tylko możemy snuć domysły, o co w tym wszystkim może chodzić. Nie mam co prawda na to zbyt wielkich nadziei, ale miło byłoby, gdyby twórcy zaserwowali nam kiedyś ciekawe rozwiązanie tajemnicy stojącej za Darwin's Game.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 10
    mordarg 22.03.2020 13:31
    ANIME A MANGA
    Jak to się ma do fabuły z Mangi ?? Słyszałem że jest nieco okrojona ale czy poza tym wiernie przedstawia zdarzenia ( przynajmniej te główne) z pierwowzoru? Czy jest to anime które w pewnym momencie zrywa z mangą i prezentuje zupełnie inną fabułę ??
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MrParumiV18 22.03.2020 00:31
    Darwin's Game po 11 odcinku (koniec)
    O dziwo oglądało się naprawdę bardzo przyjemnie. Wystarczy ino wyłączyć mózg i brnąć za akcją, która nie zwalnia. A, no i Reina Ueda świetnie wypadła w roli Shuki. Jej uroczy głosik świetnie pasował do roli takiej sadystki i oby dostawała więcej tego typu ról w przyszłości. Poza tym nic nadzwyczajnego, po prostu średniak jakich wiele, ale ewentualną kontynuację z miłą chęcią obejrzę, chociażby z ciekawości, bo po komiks nie mam zamiaru sięgać.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Impos 20.03.2020 19:57
    Nuda...
    Normalnie lubię serie w stylu Battle Royal, ale to się nie sprawdza w żadnej roli. Za głupie, żeby brać na poważnie i za mało głupie, żeby się pośmiać.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Nikodemsky 6.03.2020 19:53
    Bajka jest jaka jest, drwi z logiki, zasad fizyki i całej reszty ale dzisiejsza walka  kliknij: ukryte  to było naprawdę coś fantastycznego od strony wizualnej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MrParumiV18 7.01.2020 21:22
    Darwin's Game po 1 odcinku
    Pomijając logikę, bo nie oczekiwałem, że ją otrzymam i również aby nie powielać już tych samych argumentów z komentarzy poniżej to wystarczy napisać, że więcej z tego nie będzie niż ino przeciętna produkcja, ale tą solidną rozrywkę powinna zapewnić i dlatego też zdecydowałem się kontynuować seans. Mimo wszystko ten pierwszy podwójny odcinek mnie zainteresował, seiyuu Subaru może być dużym plusem tej serii, no i ogólnie nie dłużyło mi się oglądanie, co nie zmienia faktu, że na tą chwilę niestety sensu tutaj za grosz, a to psuję pierwsze wrażenie. A co do naszej „ala” Yuno, to przynajmniej jest na czym oko zawiesić, gdyż z charakteru i zachowania na razie jej nie kupuje.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    skrytyfankamena 6.01.2020 14:23
    Niby nie ma tutaj nic, co wywlekłoby mi jelita na wierzch, ale oglądało mi się dobrze i nie czułem nudy. Akcja była intensywna, a w battle royale o to chodzi. Zapowiada się solidny akcyjniak idealny do wpisania w moją personalną ramówkę na ten sezon.

    No i Shuka. Zdążyła się już wypłaszczyć na MC. Będzie z niej dobra krejzolka. Od razu przypomina się Mirai Nikki.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    gorzala7 4.01.2020 11:36
    Gdzie są wszyscy?
    Zawsze mam problem z takimi seriami. Wiem, że to swego rodzaju sci­‑fi ale:
     kliknij: ukryte 
    Może to miał być taki mocny początek i wyjaśnienia przyjdą później, ale mam nadzieję, że w dalszej części nie skupią się wyłącznie na grze i nie oleją reakcji świata zewnętrznego (lub co gorsza świat zewnętrzny i służby będą ignorować to co się dzieje na zasadzie „niee to niemożliwe, nie zajmujemy się tym”).
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime