Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

2/10
postaci: 4/10 grafika: 8/10
fabuła: 2/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 3,50

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 393
Średnia: 5,85
σ=2,17

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Tyczek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Afrosamuraj

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 5×25 min
Tytuły alternatywne:
  • アフロサムライ
  • Afro Samurai
Widownia: Seinen; Postaci: Samuraje/ninja; Rating: Nagość, Przemoc, Seks; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość
zrzutka

Czarnoskóry samuraj, żądza zemsty, hip­‑hop oraz banalnie prosta fabuła. Kolejna seria przedstawiona przez studio Gonzo.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Zapewne wiecie, drogie dzieci, jak wygląda samuraj? Oczywiście pochodzi z Japonii, jego fryzura to z reguły włosy zaczesane w kitkę. Ów samuraj odznacza się nienaganną dykcją oraz godnym naśladowania zachowaniem… W takim razie radziłbym zapomnieć o tym, bowiem naszym dzisiejszym gościem będzie Afro Samurai – czarnoskóry samuraj z potężnym afro na głowie!

Ta krótka, pięcioodcinkowa historia zaczyna się w momencie, gdy mały Afro staje się świadkiem śmierci swego ojca – mistrza miecza, od lat dzierżącego tytuł „numeru 1”. Mężczyzna ginie w nieuczciwym pojedynku, a przeciwnik odcina mu głowę, która leci w stronę chłopca. Wydobywają się z niej słowa „Pomścij mnie!”. Oczywiście zwycięzca proponuje chłopcu rewanż. Mały Afro trenuje przez wiele lat, aby stać się „numerem 2” i w końcu pomścić ojca.

Mając okazję opisywać kolejny tytuł stworzony przez Gonzo, mam mieszane uczucia. Studio potrafi stworzyć coś oryginalnego, ale po drodze popełni zawsze jakiś błąd. I tym razem jest to liczba odcinków. Anime zaczęło mnie interesować dopiero przy czwartym odcinku, kiedy seria praktycznie zaczęła się kończyć. Fabuła nie dość, że prosta, jest w dodatku beznadziejna. Jak już napisałem, pięć odcinków to stanowczo za mało na serię, która potrzebuje rozkręcenia. Scenariusz nie uraczy nas niczym wybitnym, nie należy też do szczególnie zaskakujących, więc bez trudu można się domyślić, jak będzie wyglądać zakończenie.

Nie lepiej wypadają bohaterowie. Zacznijmy od Afro. To postać żyjąca jedynie zemstą, jest twardy, okrutny i małomówny. Według niego rozwiązanie konfliktu to tylko i wyłącznie użycie miecza. Wydaje się być pechowcem – od początku nie miał wpływu na swoje życie, ojciec wymusił na nim stanie się wojownikiem i walkę o odzyskanie honoru. Jego wyimaginowanym druhem jest Ninja Ninja, którego rolą jest udzielanie rad, oraz denerwowanie przyjaciela specyficznymi „raperskimi” wypowiedziami, na które ten reaguje jedynie słowami: „Zamknij się”. Szczerze mówiąc, nie wiem, jaką ta postać ma odgrywać rolę. Z jednej strony udziela trafnych rad, z drugiej jest kompletnie ignorowany i pozostaje mu jedynie rola „towarzysza bohatera”. Trzeba tu wspomnieć, że obaj wyglądają na typowych przedstawicieli zbuntowanej współczesnej młodzieży, gęsto używają wulgaryzmów oraz palą jointy. Reszta bohaterów to głównie postaci z przeszłości Afro – byli przyjaciele, którzy przeszli na stronę zła, aby go zabić.

Akcja toczy się w ponurym futurystycznym świecie, w którym mamy do czynienia z zaawansowaną technologią wspomaganą przez tradycyjne katany. Zapewne zastanawiacie się nad grafiką – pod tym względem byłem mile zaskoczony. Gonzo zrezygnowało z komputerowego „ulepszania” grafiki, jakie mogliśmy „podziwiać” na przykład w Gantz. Dzięki temu seria wygląda normalnie. Kolorystyka utrzymana jest w szarych, ponurych barwach, które pasują do całości.

Trochę gorzej wypadły głosy postaci. Ze względu na amerykańską stylistykę twórcy zdecydowali się na angielską ścieżkę dźwiękową, rolę tytułową powierzając Samuelowi L. Jacksonowi. Taki zabieg jednak nie pasuje do grafiki i sprawia wrażenie „sztuczności” serii. Na muzykę składają się hip­‑hopowe podkłady, dobrze dobrane do animacji i zasługujące na uznanie. Kolejny raz widzimy, że – jak często bywa w przypadku Gonzo – jakość oprawy znacznie przewyższa treść.

Trzeba jeszcze dodać, że Afro jest parodia prawdziwego samuraja. Świadczą o tym jego maniery, fryzura no i (co chyba najważniejsze) kolor skóry. Pomysł stworzenia czarnego samuraja byłby dobry, gdyby pokuszono się o lepszą realizacje całego przedsięwzięcia. Afro Samurai to kolejne anime – po Samurai Champloo – inspirowane hip­‑hopem. Afro w znacznym stopniu przypomina Mugena, dla którego zabicie człowieka było chlebem powszednim. Seria absolutnie nie jest przeznaczona dla dzieci – zawiera sceny pełne okrucieństwa i brutalności, a krew leje się strumieniami, jakby postaci miały w sobie puszki pod wysokim ciśnieniem. Według mnie seria wypada słabo, choć każdy widz musi ocenić ją samodzielnie. Jako że w teorii ma spełniać jedynie rolę rozrywkową, a ja w trakcie oglądania czekałem jedynie na jej koniec – polecam jedynie fanom ostrego cięcia mieczem na lewo i prawo.

Tyczek, 7 czerwca 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GONZO
Autor: Takashi Okazaki
Projekt: Hiroya Iijima
Reżyser: Fuminori Kizaki
Scenariusz: Fuminori Kizaki
Muzyka: The RZA

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Afro Samurai — recenzja na Anime Forever Nieoficjalny pl