Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 18
Średnia: 7,39
σ=1,83

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ginga Nagareboshi Gin

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1986
Czas trwania: 21×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Meteor Gin
  • Shooting Star Gin
  • Silver Fang
  • 銀牙 流れ星銀
Gatunki: Dramat, Przygodowe
Widownia: Shounen; Postaci: Zwierzęta; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Pewnego dnia gorąco zapragnąłem obejrzeć anime o psie – eksperyment średnio udany.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Pies myśliwski Shiro ginie w starciu z przerażającym niedźwiedziem Akakabuto. W tej samej potyczce jego pan, starzec Gohei Takeda, rani bestię w oko. W ten sposób rozpoczyna się nierozstrzygnięta walka pomiędzy niedźwiedziem i człowiekiem. Potomek Shiro, Riki, również staje do walki z Akakabuto u boku dziadka Takedy. Kiedy tropem potwora wyruszają na kolejną wyprawę w góry, w wiosce w dolinie rodzi się następne pokolenie psów – łowców niedźwiedzi. Z trójki szczeniąt jedno zdecydowanie wyróżnia się wyglądem i zachowaniem. Tak oto poznajemy Gina, który także zostanie uwikłany w toczącą się od lat walkę. Okrutny los szybko i bezwzględnie wyrywa szczenię z beztroski dzieciństwa. Wojna człowieka i zwierzęcia powoli zaczyna przeradzać się w wojnę zwierzęcia przeciwko zwierzęciu.

Główny wątek – pies wojownik (a przynajmniej na to się nastawiałem) – wydał mi się bardzo ciekawy z założenia i rzeczywiście, ciekawy okazał się też w praktyce. Niemniej jednak seria pod względem fabularnym nie jest szczególnie wyszukana. Na pewno została starannie zaplanowana, cechuje ją przemyślana kompozycja kolejnych wątków. Mimo to fabuła nie wzbudziła we mnie jakichś większych emocji, za to były elementy kontrowersyjne oraz zdecydowanie słabe. Zapewne wielu widzom niektóre wydarzenia wydadzą się zwyczajnie naiwne. Wadą jest także poważny brak realizmu: psy skaczące po drzewach lepiej niż wiewiórki, psy zastawiające pułapki z wbitymi na sztorc zaostrzonymi palami – to tylko wybrane przykłady ich nadzwyczajnych umiejętności. Zastanawiałem się nawet czasami, czy nie należałoby tu dodać wyróżnika „supermoce”. Miałem też wątpliwości przy wyborze widowni („kodomo”, czyli seria dla dzieci), gdyż anime sprawiało wrażenie typowej fantastycznej opowiastki z mojego dzieciństwa. Na przykład nigdy nie można być pewnym, czy pies z przegryzionym gardłem już umarł, czy też za chwilę podniesie się całkowicie zdrowy. Na pewno jednak nie dla dzieci są przeznaczone sceny ucinania psiej głowy. Czasami mamy tu do czynienia z przesadną brutalnością, a czasami z przesadną łagodnością. Doskwiera też nadmiar patosu – pod tym względem szczególnie denerwowały mnie przemowy narratora. Dostrzegłem też pewną schematyczność odcinków, a seria staje się nieco fajniejsza, kiedy to pies wchodzi na pierwszy plan. Ciekawie przedstawiają się elementy przygody, dramatu, akcji, mrocznych klimatów i wartka końcówka, zaczynająca się już w okolicach 15. odcinka. Nie umiem jednoznacznie ustosunkować się do licznych wątków pobocznych. Czasami pojawiają się jakieś dodatkowe postacie (psy), które całkowicie naturalnie zaczynają odgrywać ważną rolę, a nie wiadomo w ogóle skąd, po co i w jakim celu dany osobnik przybył. Może to być jakieś nawiązanie do bogatej przeszłości psich bohaterów, ale może jest to zwyczajna wpadka autorów? Nie rozminę się z prawdą jeśli powiem, że seria ta to niecodzienna opowieść o walce dobra i zła.

Wspomnę jeszcze, że świat zwierzęcy pod wieloma względami przypomina epokę feudalną. Wymienię takie elementy jak: twierdze, wasale, prowincje (na ile się orientuję, odpowiadające rzeczywistemu średniowiecznemu podziałowi Japonii), samuraje, ninja, klany, armie, obrona granic, zawieranie sojuszy, forpoczty, skrytobójcy itp. Do tego wszystkiego też mam mieszane uczucia. Na przykład do teraz nie mam zielonego pojęcia, po jaką choinkę psy brały zakładników?

Do ludzkich postaci serii nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń, prócz tego, że chłopca Daisuke autorzy obdarzyli „supermocami”, podobnie jak miało to miejsce w przypadku psów. Zwierzęta rozumieją ludzki głos i myślą podobnie do ludzi – są przez to trochę za mądre. Psy więc żartują, zaprzyjaźniają się, mają prywatne relacje, wstydzą się, tchórzą, płaczą, dbają o potomstwo, a nawet wierzą w boga! Jednocześnie zachowują się też trochę po swojemu – czyli rządzą się własnymi, psimi prawami i w sumie przedstawienie tych postaci bardzo mi się podobało. Niedźwiedzie natomiast wyraźnie utożsamiane tu są ze strasznymi potworami, nawet wydawane przez nie odgłosy przypominają bardziej bestie z fantasy niż jakiekolwiek zwierzę. Pełno też w ich projektach zwykłego bezsensu – niektóre mają „stalową” skórę, jakieś „kolce”, grzywy, monstrualne rozmiary – ogólna i częsta fantazja, a w tym przypadku kaszanka.

Ginga Nagareboshi Gin jest najstarszą serią, jaką oglądałem (nie licząc tych z Polonii 1, z lat dzieciństwa). Ponieważ preferuję nowsze produkcje, opisywanej tutaj zwyczajnie nie mam z czym porównać. Dlatego nie daję oceny za grafikę, choć szata graficzna raczej mi nie przeszkadzała. Animacje są w porządku, niektóre wyglądają nawet całkiem ciekawie. Śmieszny i tani wydał mi się motyw uśmiercania psów „epizodycznych” – było to zwyczajne wstawianie tych samych klatek w wielu miejscach. Samym projektom psów ważniejszych dla fabuły niczego zarzucić nie mogę – wydaje mi się nawet, że niczym nie ustępują bardziej współczesnym rysunkom. Twarze ludzi mi się nie spodobały – ale nie podobają mi się one zawsze w starszych tytułach, więc to tylko moje bardzo subiektywne wrażenie.

Większości utworów słuchało się przyjemnie, ale zdarzały się też mierne kawałki. Muzyka wydała mi się też mało urozmaicona, a ponadto często bywała niepotrzebna – kiedy podtrzymywała napięcie, którego nie było. Wspomnę też, że pewien schemat odcinków pociąga za sobą schematy muzyczne. Zdecydowanie gorzej było z dźwiękiem. Prawdopodobnie kluczową rolę w kwestii oprawy dźwiękowej odgrywa tu zwyczajnie wiek produkcji.

Ogólnie powiem, że nastawiałem się na bardzo dobre kino, które okazało się być takie sobie. Sam nie wiem, czy serię polecać czy nie. Dla mnie głównym powodem do obejrzenia jej był Gin jako główny bohater. Jeżeli macie ochotę na nie pozbawioną wad serię o dzielnym młodym psie, to naturalnie możecie spróbować, choć nie gwarantuję udanej rozrywki.

Azag, 9 czerwca 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Yoshihiro Takahashi
Projekt: Jouji Yanase
Reżyser: Tomoharu Katsumata
Muzyka: Gorou Oumi