Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

NiuCon 8 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 5/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 295
Średnia: 7,94
σ=1,67

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (fm)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Shijou Saikyou no Deshi Ken'ichi

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 50×25 min
Tytuły alternatywne:
  • KenIchi the Mightiest Disciple
  • 史上最強の弟子ケンイチ
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Wielkie biusty
zrzutka

Od zera do bohatera, czyli mordobicia w szkolnym wydaniu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Kenichi Shirahama ma w swojej szkole w pełni zasłużoną reputację kompletnego mięczaka i swoim kolegom służy zazwyczaj jako worek treningowy. Będąc pod wrażeniem stylu, w którym jego koleżanka Miu Furinji poradziła sobie z grupą agresywnych wyrostków, zaczyna trening sztuk walki w dojo Ryozanpaku. Tylko czy aby na pewno sadystyczne metody nowych mistrzów nie wykończą go, nim zrobią to kolejni, coraz silniejsi przeciwnicy?

Fabuła tego anime w dużej mierze opiera się na powtarzaniu trzech faz. Bohater podczas starcia z nowym przeciwnikiem dostaje w cztery litery – trening – nowo poznana technika sprawia, że przeciwnik gryzie glebę. Coś takiego można było dostrzec w różnych wcześniejszych seriach (przykładowo w Dragon Ball), ale tutaj szczególnie rzuca się w oczy. Żeby ocalić widzów przed monotonią, twórcy czasem dają się wykazać w walce komuś innemu. Równie dobrze można jednak oglądać serię dla wątków komediowych i zbieraniny ciekawych, choć czasem trochę schematycznych indywiduów.

Kenichi stopniowo przechodzi metamorfozę z osoby skłonnej do strategicznych odwrotów (czyli tchórza) do obrońcy słabszych, ale oprócz tego pozostaje tym samym idiotą. Na szczęście jego głupota jest bardziej pocieszna niż irytująca. Miu to blondynka z dużymi błękitnymi oczami (zwykle trzeba sobie pomóc odpowiednią gestykulacją, by wyjaśnić, o jakie oczy rzeczywiście chodzi). O jej rozmiarach przypominają przezwiska typu „Mleczna krowa” albo „Wielkie balony”. Choć kolor włosów dużo mówi o jej osobowości, to lepiej z nią nie zaczynać, bo już nawet złapanie za rękę może spowodować bolesne spotkanie z ziemią. Jeśli ktoś lubi fanserwis, to innym postaciom kobiecym też trudno mu będzie coś zarzucić. Ot, choćby Shigure, która jak przystało na wojowniczkę ninja ubiera się oczywiście w minikimono z dużym dekoltem. Na szczęście oprócz takich wabików dla męskiej widowni seria unika stosowania chwytów rodem z ecchi (może z wyjątkiem kilku odcinków). Pozostali mieszkańcy Ryozanpaku to po części parodia, a po części stereotypowe spojrzenie na mistrzów wschodnich sztuk walki. Nie było trudno przewidzieć, że kung­‑fu będzie uczył zboczony chiński staruszek. Z kolei przeciwnicy głównego bohatera to na początku głównie napakowane sterydami „byczki”, które stopniowo ustępują miejsca potężniejszym przeciwnikom. Tych można zwykle poznać po kompletnym braku gustu.

Grafika nie zachwyciła mnie zanadto. Bohaterowie czasem zmieniają ubrania, ale dziwił mnie upór przy niektórych szczegółach projektów – na przykład Kenichi ma plaster, który chyba przyrósł na stałe do jego policzka. Nie przypadły mi też do gustu występujące u niektórych dziwaczne, pofalowane brwi. Sceny walk wypadają nie najgorzej, jeśli patrzy się na ich dramaturgię, lecz rysunkom brakuje staranności. Twarze mają skłonność do wykrzywiania się w różne grymasy, a kończyny tracą właściwe proporcje. Muzyka charakteryzuje się praktycznie zerową wartością artystyczną, ale potrafi w odpowiednich momentach podkręcić tempo. Drażnił mnie tylko motyw towarzyszący nadętym przemowom Kenichiego, ale przynajmniej dzięki niemu wiadomo było, jak daleko należy przewinąć odcinek.

Po tym opisie czytelnicy mogą się pewnie domyśleć, że Shijou Saikyou no Deshi Kenichi nie jest szczególnie ambitne, ma jednak swoje zalety i potrafi dostarczyć rozrywki miłośnikom tego typu pozycji. Sięgnąłem po ten tytuł akurat wtedy, gdy konkurencja dostała zadyszki i nie musiałem się jakoś szczególnie zmuszać do oglądania kolejnych odcinków. Trudno mi jednak polecić to anime szerszemu gronu widzów, ponieważ brakuje w nim elementów pozwalających wydostać się z gatunkowego getta.

fm, 6 października 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: TMS Entertainment
Autor: Shun Matsuena
Projekt: Junko Yamanaka, Masatomo Sudou
Reżyser: Hajime Kamegaki
Scenariusz: Yoshiyuki Suga
Muzyka: Joe Rinoie

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Shijou Saikyou no Deshi Kenichi - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl
Shijou Saikyou no Deshi Kenichi - recenzja na Elixirze Nieoficjalny pl