Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

vaka

  • Avatar
    vaka 7.05.2018 18:47
    Re: Nowy sezon
    Komentarz do recenzji "Free! Eternal Summer"
    Dzięki za odpowiedź, ale niczego Wam nie „wytykam”. ;) Zapytałam jedynie, czy jest gdzieś taki news, bo może go nie zauważyłam, a później wyraziłam zdziwienie, że go nie ma, skoro seria jest popularna (swoją drogą też rozbawił mnie komentarz o „niszowości” Free :D). Nie nazwałabym tego od razu wytykaniem. Zastanawiało mnie po prostu z jakich powodów go brakuje. Tyle. ;)
  • Avatar
    vaka 5.05.2018 01:36
    Re: Nowy sezon
    Komentarz do recenzji "Free! Eternal Summer"
    Mam nadzieje, że jest to faktycznie oczekiwanie na listę aktorów głosowych, bo akurat ten news jest totalną bombą, biorąc pod uwagę, że ostatni sezon wyszedł kilka lat temu i taki był szał na tę serię. :D
    Ale co ja Ci tu mówię, przecież sama to wiesz. :D
    Ja czuję sporą obawę i niestety mam raczej złe przeczucia. W sumie ta seria zakończyła się w idealnym momencie, a teraz właściwie nie wiadomo w którą stronę to ruszy (chyba, że jest jakieś info na ten temat, o którym nie wiem). Obawiam się potężnego rozczarowania i powrotu wielkiej bezcelowej dyskusji na temat fanserwisu lub jego braku. :D Jedno jest pewne – będzie się działo. ;p
  • Avatar
    A
    vaka 1.05.2018 23:38
    Nowy sezon
    Komentarz do recenzji "Free! Eternal Summer"
    A tak w ogóle to będzie trzeci sezon, nie wiem, czy to tylko ja nie mogę znaleźć zaległego newsa na ten temat, czy go nie ma ;) Tak czy owak, ponoć ma wyjść w lipcu i mieć 12 docinków. Strach się bać?
  • Avatar
    vaka 7.04.2018 23:56
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Oczywiście, że jest. Mamy nawet motyw zaręczyn.
    Fanserwis fanserwisem, ale to przede wszystkim realnie przedstawiony wątek miłosny. Poza tym to świetna seria, okruchy życia połączone z seria sportową, świetnie pokazane układy łyżwiarskie, duża dawka humoru. To jedna z niewielu serii z motywem miłości homoseksualnej zrobiona na poziomie.
  • Avatar
    A
    vaka 4.11.2017 03:54
    Komentarz do recenzji "Hitorijime My Hero"
    Właśnie próbowałam obejrzeć „Hitorijime…”, ale niestety po kilku odcinkach zrobiłam gwałtowny w tył zwrot. Biorąc jednak pod uwagę marność na marnościami jakiej przykład stanowiły obie mangi powiązane z tą serią, trudno się dziwić, że tak to się skończyło. Jak głosi ludowa mądrość – z pustego i Salomon nie naleje, a skoro materiał był kiepski, to i jego ekranizacja raczej nie zamieni się w nagły majstersztyk. Chociaż tak miło było przez chwilę łudzić się i oczekiwać cudu…. No, ale niestety po raz kolejny dostaliśmy serię yaoi/shounen­‑ai będącą po prostu następnym – nudnym, przewidywalnym, bazującym na schematach, niewymagającym od widza zbyt wiele – produktem dla potencjalnych fujoshi, które ucieszą się z byle czego, byle tylko zawierało dwóch panów i choć namiastkę romansu. A przynajmniej tak sobie wyobrażam myśli twórców, gdy ustali target dla tego anime. :P
    Odnosząc się do komentarzy – nijak nie widzę w tej recenzji bezcelowego lania jadu, ot dla samej zabawy. Jak dla mnie nie jest nawet jakoś specjalnie złośliwa. Raczej całkiem zręcznie napisana, z wyszczególnieniem wszystkich punktów, które powinny zostać skrytykowane. Czy rzeczywiście uszczypliwie? Może i odrobinę tak, ale jak dla mnie raczej humorystycznie i trafione w punkt. A nawet gdyby recenzja była dużo bardziej złośliwa, to serio recenzent ma do tego prawo, o ile zachowuje pewną rzetelność, a jego wywód ma sens i jest konsekwentny, zamiast być wyłącznie głupiutką popisówką. Nie raz widziałam na Tanuki recenzje, które sprawiały, że łapałam się za głowę, bo stanowiły przykład złośliwych, pseudo­‑ekwilibrystycznych popisów słownych dla samych popisów. Są tacy recenzenci, których omijam z daleka, bo ich recenzji nie da się czytać przez tę irytująca manierę zjeżdżania serii z góry na dół tylko po to by zademonstrować swoje zdolności retoryczne. I jakoś o dziwo, nie widzę pod nimi takich krytycznych głosów. Zastanawiające?
    To co mogłabym ewentualnie zarzucić tej recenzji to to, że zawiera troszkę za dużo szczegółów dotyczących fabuły, przez co może zdradzić potencjonalnemu widzowi odrobinę za dużo. Dla mnie ten tekst to bardziej recenzja przechylająca się powoli w stronę felietonu, czy eseju. Sama miałam na studiach skłonności to pisania takich tekstów, więc jestem na nie wyczulona i wiem, że według wykładowców/teoretyków tego rodzaju teksty z dużą ilością szczegółów i konkretną, dłuższą analizą zachowań bohaterów nie mogą zostać nazwane klasycznymi recenzjami. Ale cóż… walić klasyków. ;)
    I jeszcze jedna rzecz, nawiązując do komentarzy – właściwie co z tego, że są zarówno mangi, jak i serie anime dużo gorsze niż ta tutaj? Czy to oznacza, że mamy akceptować wszystko jak leci? Fragment o paszy dla fujoshi trafia w samo sedno, bo podkreśla jak myślą o fanach tego typu produkcji ich twórcy czyli – „dać byle co i tak się ucieszą.” Nasuwa się też pytanie, czy gdyby więcej było tego typu głosów i tego rodzaju recenzji, a także wzrosły wymagania widzów, to czy nie otrzymalibyśmy wreszcie, finalnie tego produktu, o którym marzymy, czyli dobrej ekranizacji dobrej mangi z tego właśnie gatunku.
    Odniosę się jeszcze do jednej uwagi- ciężko mi uznać, że brak gwałtu w mandze, czy anime BL to kwestia, którą można rozpatrywać w ramach takich pojęć jak „zaleta”, „wyjątek”, czy „ulga”. To zbytni skrót myślowy. Owszem jest to teraz dość popularny motyw (zawsze był?), ze wszech miar irytujący i zwyczajnie głupi – zawsze się zastanawiam, gdzie te mangaczki zapodziały swoje mózgi, gdy rysowały kolejną historię o tym jak to ktoś został zgwałcony, a potem zakochał się w swoim oprawcy, bo to przecież miłość była heloł, co z tego, że i syndrom sztokholmski pełna gębą – ale nie oznacza to od razu, że wszystkie mangi, które są wolne od tego wątku powinny od razu zyskiwać w naszych oczach odrobinę więcej uznania, czy też dostawać już na wstępnie mały kredyt zaufania. „Ufff, ale przynajmniej nie ma gwałtu.” Poważnie? Nie możemy tak myśleć! Brak gwałtu to jest normalna sytuacja, wartość zero. I gdyby czytelnicy nie kupowali bezmyślnie tego typu mang (na szczęście ekranizacji z tym motywem nie ma chyba zbyt dużo, kojarzę bodajże jedną, możliwe, że resztę celowo zapomniałam tak okropne były), to być może ten schemat zostałby wyparty (przez jakiś inny schemat :D), zmniejszyłby się na nie popyt i twórcy mang przestaliby tak często wykorzystywać ten motyw. Oczywiście to spekulacje, ale mam wrażenie, że gdyby czytelnicy byli bardziej wymagający, to i mangaczki (tudzież i jakiś rodzynek w postaci mangaki płci męskiej), byłyby bardziej ambitne.
    Nie podoba mi się to jak mangi upowszechniają gwałt, robią z niego coś normalnego, co stanowi preludium związku, ale jeszcze bardziej nie podoba mi się to, że czytelnicy z automatu uważają za zaletę to, że go nie ma. Bo to trochę tak jakbyśmy podświadomie przesuwali granice normalności. Jasne, okej że go nie ma (a jak już jest to z logicznie poprowadzoną fabułą i bez syndromu sztokholmskiego) ale, czy to przypadkiem nie powinno być normą? Czy twierdzenie, że to zaleta nie jest przejawem tego, że czytelnicy coraz bardziej zaniżają swoje oczekiwania? Jakby podświadomie akceptują, że nic nie mogą z tą sytuacją zrobić. Ciężko mi to wyrazić słowami, ale myślę, że to jest w pewnym sensie, na szersza skalę, raczej niepokojące zjawisko.
  • Avatar
    vaka 8.08.2017 22:23
    Re: dlaczego dycha
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    „ożeniła się” – chyba raczej „wyszła za mąż” ;)
  • Avatar
    vaka 20.07.2017 19:55
    Re: Pytanie
    Komentarz do recenzji "Koe no Katachi"
    Nie wiem, czy ta sugestia coś da, ale warto zajrzeć na blog albo fanpage „W Krainie Tajfunów” i tam zadać to pytanie. Prowadzi go młoda dziewczyna, reportażystka, dziennikarka, mieszkająca w Japonii i aktualnie pisząca o niej książkę. Często na profilu strony na fb porusza tematy współczesnych (ale nie tylko) japońskich problemów i niekiedy aż się włos jeży na głowie. Jeśli do niej napiszesz, podejrzewam, że Ci odpowie, bo prawdopodobnie ma wiedzę na ten temat.
    Ja sama jeszcze tego filmu nie widziałam, więc się wstrzymuje od poszukiwań, aczkolwiek pytanie bardzo ciekawe. :)
  • Avatar
    vaka 20.06.2017 21:39
    Komentarz do recenzji "Kuzu no Honkai"
    Zdecydowanie recenzja nie powinna zawierać tak gigantycznych spojlerów, jakie nierzadko niestety spotyka się w tekstach na Tanuki. Chociażby recenzja Noragami Aragoto zawiera zbyt wiele informacji o fabule o czym zresztą nie tylko ja pisałam w komentarzach pod wyżej wymienionym tytułem. Zostały zignorowane. Myślę, że warto byłoby założyć na Tanuki dział analiz, czy felietonów na temat danych tytułów, gdzie autorzy mogliby się twórczo wyżyć. Może to rozwiązałoby problem. Nie żebym była jakimś super specjalistą, ale z doświadczenia wiem, że recenzja powinna zawierać tylko bardzo ogólny zarys fabuły, a nie być długaśnym esejem na temat zachowań bohaterów, zdradzającym fabułę osobom, które danej serii nie oglądały. Bo recenzja jest jednak czymś, co się z założenia najczęściej czyta przed, a nie po seansie.
  • Avatar
    A
    vaka 29.04.2017 23:49
    Nyanko-sensei na wynos, poproszę jeszcze raz!
    Komentarz do recenzji "Natsume Yuujinchou Roku"
    Mam takie jedno, stałe, niezmienne marzenie związane z anime, a mianowicie: chcę by kolejne sezony „Natsume” wychodziły wiecznie, a sama historia nigdy się nie skończyła. ;) Jest w tej serii taka siła, tak wielki urok i moc pocieszenia skołatanego serca, że wizja jej przyszłego­‑miejmy­‑nadzieje­‑dalekiego zakończenia powoduje u mnie ogromny smutek i chęć natychmiastowego zamówienia na ebayu wielkiej poduszki w kształcie Nyanko­‑sensei (kiedyś w końcu to zrobię!). Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejną porcję przygód Natsume i sensei (czy w ogóle istnieje na świecie ktoś, kto nie wielbi tego kota? jeśli tak, to od razu ląduje u mnie na ławce bardzo podejrzanych osób, którym lepiej nie ufać ;P) i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się zawieść, bo to zawsze, ZAWSZE jest pewniak sezonu. Uwielbiam po prostu.
    Obejrzałam właśnie dwa pierwsze odcinki i w dalszym ciągu nie wiem nic. Pytań jest bez liku, wyjaśnień żadnych. Kim jest np. dziadek Natsume? Z kim Reiko się związała, skoro była tak aspołecznym typem? Czy jest możliwość, że to był jakiś youkai? Jak zginęli rodzice Natsume? Chyba było gdzieś powiedziane, że w wypadku samochodowym, o ile mi się to nie uroiło, bądź przyśniło(?). Tak, czy owak pytanie, czy to prawda, czy też zeżarł ich jakiś potwór? Jak zginęła Reiko? Czy rodzice Natsume też widywali youkai? Ha, tajemnice, tajemnice! Nie szkodzi jednak, że tego nie wiem i wcale nie ma większych nadziei na to, że do końca tego sezonu się dowiem. Jakoś tak przyjemnie płynie czas przy oglądaniu tej serii, że te Wielkie Tajemnice, mogą sobie jeszcze trochę pozostać Wielkimi Tajemnicami, a ja nie mrugnę nawet okiem, bo pod ciepłym kocykiem, z herbatką w ręku i z przekomarzankami Natsume i Madary na ekranie, ciężko jest jeszcze narzekać.
    Obejrzałam zatem te dwa odcinki i jak na razie nie widzę powodów do zmartwień o jakość kolejnego sezonu.  kliknij: ukryte  Że jako dziecko musiał być naprawdę rozpaczliwie samotny i nieziemsko wręcz nieufny. Można powiedzieć, że autorka łapie nas tu na typowe chwyty ale robi to w tak przejmujący sposób, że serce się kraje. I widać też po tym, że „Natsume” pomimo całej youkaiowej otoczki, tak naprawdę w ogólnym wymiarze, upraszczając, jest głównie historią o szukaniu własnego miejsca na ziemi i ludzi, którzy nas zrozumieją, a także o pogodzeniu ze sobą i swoimi mniejszymi lub większymi dziwactwami (bo jeśli widzenie potworów nie jest dziwactwem, to nie wiem, co nim jest :D). Bardzo jestem ciekawa jak ta historia się dalej potoczy i jak powiązana będzie z Reiko. Czy i ona w końcu znalazła taką przystań? Zresztą interesujące jest jak autorka wykorzystuje te wszystkie paralele, tak jak w drugim odcinku  kliknij: ukryte  Aaach, niby to takie proste zagranie, a jak subtelnie i ładnie wykonane.
    No nic, będę oglądać dalej. Jak rzadko przy kilku­‑sezonówkach, mam pewność, że do samego końca będę się świetnie bawić. :)
  • Avatar
    vaka 21.03.2017 17:38
    Re: Takie krótkie pytanie...
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Jako, że zdecydowanie nie jest to forum to tego typu ideologicznych dyskusji prowadzących w zasadzie donikąd, będę się streszczać. Wybaczcie moderatorzy.
    Oczywiście, jak jasno wynika z mojej wypowiedzi, powyżej miałam na myśli prawa jakie ma (a przynajmniej powinien mieć zagwarantowane) każdy człowiek, czyli np. prawo do równego traktowania.
    Jeżeli uważasz, że małżeństwo prowadzi wyłącznie do prokreacji Twoja sprawa. Trochę smutny pogląd, ale nie mnie go w zasadzie oceniać. Zastanawia mnie tylko, co mają powiedzieć wszystkie te pary, które nie chcą, bądź nie mogą mieć dzieci? Dla mnie małżeństwo to związek dwojga ludzi, którzy się kochają. Dwie homoseksualne osoby w małżeństwie, to również rodzina. Nie widzę powodu dla którego pary homoseksualne miałyby bawić się w spisywanie jakiś umów spadkowych itp. skoro rzecz można załatwić poprzez małżeństwo, tak jak w przypadku par hetero. Jest to tylko i wyłącznie celowe utrudnianie życia wynikające z homofobii.
    „Heterosie” brzmi ładnie, np. „heterycy” już mniej przyjemnie bo ze względu na brzmienie kojarzy się siłą rzeczy z „heretycy”. Czy są one obraźliwe? Na pewno nie.
    W języku angielskim o heteroseksualnych osobach mówi się „straight” czyli na polski „prości” co za tym idzie złośliwie można powiedzieć, że homoseksualiści są „krzywi” lub „skrzywieni”, tylko po co importować skoro można używać własnych określeń.

    Tak, po co importować, skoro można użyć słowa „homoś” zamiast „krzywy” i kogoś obrazić? Właśnie sama to przyznałaś, gratuluję.
    Powyżej już napisano coś o dobrych manierach – ja dodam od siebie: używając jakiegoś słowa odnoszącego się do danej grupy społecznej wypadałoby wiedzieć jak jest odbierane przez społeczeństwo, a szczególnie zaś przez wspomnianą grupę. Homoseksualiści uważają słowo „homoś” za obraźliwe, bo brzmi protekcjonalnie. Zasady dobrego wychowania nakazywałyby go nie używać, o ile oczywiście nie chcę się kogoś celowo obrazić. Ale przecież nie o to Ci chodziło, nieprawdaż?
  • Avatar
    vaka 20.03.2017 15:44
    Re: Takie krótkie pytanie...
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Ty homosiu” – nikt tak nie mówi, bo brzmi nieagresywnie, mało dosadnie, zbyt ładnie, delikatnie.

    To nie brzmi ładnie i delikatnie, tylko obraźliwie i dobrze o tym wiesz. To słówko o pogardliwym wydźwięku, które ma dać do zrozumienia, że nie przyznaje się homoseksualistom tych samych praw co osobom hetero. Zresztą, czy w odwrotnej sytuacji „heterosie” brzmi ładnie? Nie.
  • Avatar
    vaka 20.03.2017 15:33
    Re: Takie krótkie pytanie...
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Zdajesz sobie sprawę, że właśnie umieściłaś na tym samym poziomie homoseksualizm i mordowanie ze szczególnym okrucieństwem? Bardzo niefortunny przykład, nawet jeśli przypadkowy, bo bezmyślny i bardzo brzydka retoryka.
    Waga obu tych spraw jest zupełnie inna, więc Twój przykład nie ma zbyt wiele sensu.
    Poza tym nie wiedzieć czemu błędnie założyłam, ze uważasz się za osobę tolerancyjną, wtedy byłaby to, jak wcześniej napisałam – hipokryzja, twierdzić, że geje są okej, ale tylko w wersji humorystycznej, a na poważnie to już nie, a na żywo to już w ogóle totalnie niet.
    To całe umieszczenie homoseksualistów w filmie, w kategorii „rozrywka”, to w ogóle jest bardzo delikatna sprawa i uważam, że to, że przez lata gej, był w ten sposób ukazywany jest sporym błędem. Jestem w stanie zrozumieć, że być może chodziło o oswojenie społeczeństwa z tym tematem i dlatego scenarzyści przedstawiali to w ten sposób. Ale nie zmienia to faktu, że jeśli o to chodziło, to zabierali się za to kompletnie ze złej strony i osobiście uważam to za tak samo obraźliwe, jak wyśmiewanie czyjegoś koloru skóry.
    Co do obnoszenia się ze swoimi uczuciami, sprostuję swoją wypowiedź. Obnoszenie się to dla mnie publiczne pożeranie własnych twarzy i macanie na potegę. Wiadomo, raczej nikt poza fetyszystami takich widoków zwykle nie przepada za parkami które emitują takie zachowanie. Czy to homo czy hetero, to ten poziom intymności, która według mnie powinna zostać zachowana w czterech ścianach. Ale trzymanie się za ręce i tym podobne zachowania wyrażające bliskość, ale nie łamiące tabu powinny być przez społeczeństwo traktowane w sposób równy niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z parą homoseksualną, czy heteroseksualną. I właśnie postawa w stylu „jestem tolerancyjny, ale niech broń boże, nie łapią się za ręce, albo całują w policzek na pożegnanie, bo nie wytrzymam (w domyśle: zaraz rzygnę, albo im przywalę) to hipokryzja. Tak samo jak twierdzenie, że spoko niech geje sobie będą gejami, ale tylko w filmowych skeczach. To ten sam poziom hipokryzji. Ale w widoczny sposób nie mamy z nią do czynienia w Twoim przypadku. Jak pisałam – nad interpretowałam kwestię tolerancji w Twoim przypadku.
    Piszesz, że „komuś może się nie spodobać”, tyle, że rzecz w tym, że jeśli para hetero trzyma się za ręce nikt im złego słowa nie powie, zaś para gejów musi się liczyć, jak sama powiedziałaś z różnymi reakcjami. A to nie jest równość.

    Wolę żyć w kraju, w którym nie uświadczę mizdrzących się do siebie dwóch osób płci tej samej na ławce w parku.

    Nie wiem, jak rozumiesz „mizdrzenie się”. Ja chciałabym żyć w kraju, w którym mój przyjaciel nie zostanie pobity za to, że w tramwaju stał blisko swojego chłopaka i uśmiechał się do niego. Ale to, tylko kolejna uwaga na marginesie.

    Wracając jednak do głównego tematu, bo mocno z niego zbaczamy – nie do końca się w tym orientuję, ale czy to nie było przypadkiem tak, że ludzie stojący za produkcją „Yuuri” celowo unikali używania tego typu oznaczeń i dlatego portale typu Tanuki, czy Myanimelist również, by być w zgodzie z wolą twórców, postąpiły w ten sposób?
  • Avatar
    vaka 19.03.2017 20:02
    Re: Takie krótkie pytanie...
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Zazwyczaj nie przeszkadza mi gdy podteksty gejowskie (...) mają typowo humorystyczny wydźwięk

    Mała uwaga na marginesie – powyższe to ten sam rodzaj hipokryzji, co w sytuacji gdy ktoś mówi „ja to jestem tolerancyjny, ale niech oni się tak nie obnoszą z tym gejostwem!” („obnoszą” czyt. patrzą sobie w oczy, stoją blisko siebie, trzymają za ręce na ulicy czyli to co robią heteroseksualne pary).
    Szczęśliwie czasy, w których notorycznie ukazywano homoseksualistów w filmach, czy serialach, jako typowo humorystyczny, przerysowany przerywnik, zaczynają powoli odchodzić do lamusa.
  • Avatar
    vaka 15.01.2017 15:18
    Re: po 1 epku
    Komentarz do recenzji "Kuzu no Honkai"
    Żeby tylko wielkie oczy! O wiele gorsze jest to, że czasem tych oczu w ogóle brakowało i bohaterowie wyglądali jak jacyś stuningowani cyklopi, bo jedno oko rozpływało się nagle gdzieś w niebycie. Wydawali się wyjęci wprost z jakiegoś horroru o jednoocznych mordercach. Wiele w kwestii grafiki potrafię wybaczyć, ale to wali po oczach jakąś nie wiem… chorą oszczędnością? Bo nijak inaczej nie potrafię uzasadnić pozbawienia bohaterów oczu. Jeżeli chcieli im zafundować jakąś oryginalną stylówę w ten sposób, to jeszcze gorzej :D A co do samej serii, to bez rewelacji, ale wciągnęła mnie na tyle, bym obejrzała do końca nawet pomimo grafiki, która raz wydawała mi się urocza, a raz całkowicie przerażająca. W sumie pamiętam, że całkiem zaskoczyło mnie to, że w bohaterowie w ogóle znają takie słowo jak „seks”, bo w większości serii zachowują się jak niewinne lilije, które nigdy nie wyszły poza etap trzymania za rączki. A tam całkiem otwarcie do tego podeszli o dziwo.
  • Avatar
    vaka 13.01.2017 23:37
    Komentarz do recenzji "Kuzu no Honkai"
    W sumie ciekawa sprawa, bo wydaje się, że jest też  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    vaka 7.01.2017 22:56
    Re: 1/10
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Hhaha, o matko. :D <totalny facepalm> No i wyszłam na furiata. :D Wybacz, więc moją irytacje. ;) Po prostu ja już tu takie komentarze czasem czytam, że mnie nic nie zdziwi i przez to jakoś to tak pokrętnie zrozumiałam.
  • Avatar
    vaka 7.01.2017 21:01
    Re: 1/10
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Aha, spoko, zaczyna się personalne atakowanie. Fajnie, że niewiele informacji na swój temat zamieściłam w profilu, bo pewnie to też zaraz zostałoby skomentowane. Zapomniałam, że istnieją ludzie, którzy gdy brakuje im argumentów, zaczynają włazić na cudzy profil i szukać jakiegoś punktu zaczepienia. Do głowy by mi nie przyszło.
    Wiesz, istnieje coś takiego jak różnorodny gust. Fakt, że czasem lubię obejrzeć typową komedię romantyczną, nie oznacza, że tylko tego się trzymam, lub tak bardzo kocham schematy, by nic poza nimi nie widzieć, czy nie być nimi ostatecznie znudzona. o_O Dość śmieszna opinia, biorąc pod uwagę różnorodność serii które oglądam, lub mam zaznaczone do obejrzenia.
    Inna sprawa, ze w Yuri bohaterowie też „zdecydowanie mają się ku sobie”, jak to określiłeś. Tyle, że ich relacje poza te typowe schematy zdecydowanie wychodzi, dzięki czemu wypada o wiele bardziej świeżo i realistycznie. Doceniam w Yuri właśnie to, że w zestawieniu z komediami romantycznymi, które można sobie obejrzeć dla rozluźnienia i które ambitne specjalnie nie są, Yuri niesie ze sobą powiew świeżości.
  • Avatar
    vaka 7.01.2017 02:58
    Re: 1/10
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    vaka 7.01.2017 02:52
    Re: 1/10
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Niestety mam podobne odczucia. Niby śmiesznie, ale jednak odrobinę przykre to jest. Odezwałam się w tej kwestii (tam poniżej) właśnie dlatego, że mnie śmieszą, a jednocześnie trochę smucą jak cholera te, co niektóre bardziej agresywne komentarze, w których robi się ze mnie (nie personalnie, ale ogólnie ze wszystkich osób, które piszą o romansie) kogoś, kto ma niczym niepotwierdzony zaciesz z gejowskich związków, nadinterpretuje fakty i w ogóle, to chyba jakaś niedojrzałość musi być, że się widzi więcej niż jedną warstwę w serii, która uwaga, właśnie taka wielowarstwowa miała być. Takież to naiwne i dałam się nabrać. Jaaasne. -_- Ja tam jestem zadowolona, gdy dostrzegam dodatkową możliwość interpretacji danej relacji i skoro twórcy w różnych seriach zostawiają taką furtkę, to dlaczego nie mogłaby ona niekiedy mieć jakiejś faktycznej racji bytu? Dlaczego samo dostrzeganie, że taka furtka istnieje, jest od razu jest odbierane jako czysty wymysł? Według mnie, to świadczy raczej o tym, że ma się otwarty umysł i nie ogranicza się do sztywnego myślenia, że bohater może być tylko i wyłącznie heteroseksualny, a wszelkie sceny świadczące o potencjalnym gejostwie, to tylko fanserwis.
    Sugestia, że to mogłoby być celowe zagranie autorki jest naprawdę ciekawa i w sumie nie pomyślałam o tym. Babka ma łeb na karku, więc wcale, by mnie nie zdziwiło, gdyby miała takie intencje.
    A co do podobnych sytuacji pomiędzy dziewczynami, to pamiętam jak mnie zdziwiła reakcja ludzi na Hibike Euphonium i czający się gdzieś tam w kuluarach potencjalny romans. (Drugiego sezonu jeszcze nie widziałam, mówię więc tylko o pierwszym.) Nikt tam nikogo nie obrzucał jajami za zauważenie, że między bohaterkami może być coś więcej. Hipokryzja jakaś ;D

    Co do liczenia kasy, to niech liczą żwawo i robią drugi sezon zaraz, a nie. :D Chcę kolejną matrioszkową opowieść, którą będę mogła rozbierać na kawałki ;)
  • Avatar
    vaka 7.01.2017 01:58
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Dzięki, dzięki. :)
  • Avatar
    vaka 7.01.2017 01:58
    Re: 1/10
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Mam wrażenie, że właśnie taką głębszą relację dostajesz, kiedy spojrzysz pod, czy raczej w bok, omijając humor sytuacyjny towarzyszący niektórym scenom. Myślę, że nasze podejście różni się głównie tym, że ja uważam, że komizm, czy nawet fanserwis występuję w tej serii właściwie obok romansu, w żaden sposób go nie wykluczając, a Ty, że przykrył wszystko i nic poza nim nie ma. A tak w ogóle to odchodząc już od wszystkich innych kwestii to nie sądzę, by autorka zadawała sobie tyle trudu by pokazać pogłębianie się relacji między nimi, gdyby chodziło jej tylko o spreparowanie fanserwisu. Mogła spokojnie rozegrać to inaczej, jeśli chciała zrobić z tego wyłącznie wabik. I nie wiem, może ludzie już są tak przyzwyczajeni do tego by męsko­‑męskie relacje w zwykłym, nie oznaczonym konkretnym tagiem anime czytać jako fanserwis, że nie widzą, gdy relacja poza te ramki wykracza. A może to fakt, że miłość jest tu nierozerwalnie (i jak umiejętnie!) związana z łyżwiarstwem sprawia jakąś trudność interpretacyjną? Nie mam pojęcia.
     kliknij: ukryte 
    Piszesz o oświadczynach, ale widzę, że to tylko wymiana talizmanów, celowo poprowadzona w takim a nie innym miejscu, by podgrzać atmosferę.

     kliknij: ukryte 
    Ale jednocześnie każda z tych scen kończy się komediową puentą – dosłownie każda.

     kliknij: ukryte Wybacz ironię, ale poważnie? ;) Przecież są liczne sceny między nimi, gdzie wątek komediowy nie istnieje, albo występuję obok, nie wykluczając wcale powagi ich związku.
    Najgorsze jest to, że gdyby w tej serii wymienić parę homoseksualną na heteroseksualną, to wszyscy by się zlecieli wznosząc okrzyki na cześć niesztampowego, pogłębionego przedstawienia relacji dwojga ludzi, których łączy wspólna pasja i która w dużej mierze na tę relację oddziałuję. A tutaj nie – mamy fanserwis dla nastolatek, by miały radochę. To jakieś kuriozum jest, bo w rezultacie nie można w żaden sposób przedstawić miłości męsko­‑męskiej w serii, która ma łączyć zarówno wątki dramatyczne, jak i komediowe, by nie zostać od razu wbitym na pal za epatowanie fanserwisem. Jeżeli ludzie pod Shin Sekai Yori potrafili stwierdzić, że to fanserwis był, a w No.6 też nie mieliśmy związku, tylko wabik, to czarno to wszystko widzę.
    Ech… nie bardzo mi się chcę powtarzać to, co już raz napisałam,

    no i właśnie dlatego ja pisze, że to impas. ;) I wydaje mi się, że nie ma większego sensu kontynuować tej dyskusji, bo mogłybyśmy się przerzucać komentarzami w nieskończoność, a i tak byśmy do niczego nie doszły ;) Dla mnie ta seria jest zbyt starannie zrobiona (pomijając okrutną momentami grafikę i skumulowane zakończenie), by podejrzewać autorkę o tylko i wyłącznie fanserwis i widzę w niej liczne sytuacje, które wskazują (czy raczej walą po oczach), że to coś znacznie więcej. I może na tym skończę. ;)
  • Avatar
    vaka 6.01.2017 03:48
    Re: 1/10
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Swoją drogą możecie nazwać mnie notorycznym nawalaczem w kwestii ukrywania spojlerów :(. Ale mam nadzieje, że nikt nie jest tak bezsensowny, by grzebać w długaśnych komentarzach do jeszcze nieobejrzanej serii.
  • Avatar
    vaka 6.01.2017 03:31
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    cytat mi zjadło ;/
  • Avatar
    vaka 6.01.2017 03:25
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    (o tym życiu i rozdzieleniu sama autorka powiedziała w nowym wywiadzie)

    w sensie, że gdzie to znajdę i czy po angielsku? bo jestem analfabetą w kwestii Google, a tak naprawdę to nie chcę mi się szukać ;)
  • Avatar
    vaka 6.01.2017 03:21
    Re: 1/10
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    :)
    tamakara napisał(a):
    ze wszystkim można się kłócić, bo ktoś zdecydował się nie tagować anime w określony sposób. i dochodzimy do tak kuriozalnej sytuacji, że coś, co powinno pomagać, ostatecznie zaciemnia obraz.

    Ja myślę, że twócy gdzieś tam sobie teraz siedzą w swojej mrocznej pieczarze, wypełnionej po brzegi gadżetami z yuuri on ice i figurkami prawdziwych rosyjskich i japońskich łyżwiarzy i bardzo głośno, opętańczo wręcz, się z nas wszystkich śmieją. ;) Z perspektywy osób, które to stworzyły, styczność z tego rodzaju dyskusjami (bo pewnie takową mają), musi być jak wyprawa do cyrku i wesołego miasteczka jednocześnie. :D