x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Solidny średniak „kempingowy”. Dobrze się oglądało i tyle. Nie odpręża tak bardzo widoczkami/muzyką/dopracowanym gotowaniem jak Yuru Camp, ale fabularnie oferuje inne wątki. Dużo więcej tutaj romansu. Romansu dwójki dorosłych ludzi. kliknij: ukryte Ale to jednak taki nastoletni romans bez romansu – dużo swatania przez postacie drugoplanowe bo główna para jest beznadziejna w te klocki. Życiowych okruszków dla głównych bohaterów tez nie brakuje – i to nawet sensownych.
Ale najważniejsze jest tutaj biwakowanie. Dużo wyjazdów, bardzo dużo sprzętu przeróżnego i praktycznych porad/porównań. To zdecydowanie mój ulubiony element tego anime. Główna para przeważnie biwakuje „z buta”. Plecak i torba to wszystko co masz. Więc oszczędność miejsca i rotacja sprzętu pomiędzy wyjazdami obowiązkowa.
Jedzenia też nie brakuje – ale to raczej prezentacja różnych technik gotowania obozowego/na wyjeździe i różnych dań. Kolejnych etapów przygotowania pyszności na ekranie nie uświadczymy. kliknij: ukryte Za to będzie dużo lania piwska do japy. Aż do przesady. Nie żeby ktoś tu się upijał czy coś, ale każdy kęs jedzenia dosłownie 3 sekundy od włożenia do ust bohaterowie podsumowują synchronicznie krzycząc klasyczne „UMAI!” i zalewają japy browarem na hejnał. I mówimy tutaj o ciekawych i często jednocześnie dość drogich/czasochłonnych daniach. Szkoda, że koncerniak z puszki ważniejszy dla głównej pary niż jedzenie. Dziwna decyzja twórców. I szybko zaczyna męczyć. Można było postawić na jakieś różnice w preferencjach kulinarnych czy coś (oprócz tego, że Gen nie lubi ostrych, ale i tak zje), może alergie – cokolwiek dla przełamania schematu.
Z wad to jeszcze trzeba wspomnieć że seria dość oszczędna graficznie. Jest tak tanio, że nie brakuje grafik przerobionych z prawdziwych zdjęć. Mnie to kłuje w oczy strasznie.
Nie męczyłem się, ale też nie odprężyłem się tak jak przy Yuru Camp czy porządnych anime o gotowaniu. Raczej więcej epków nie będzie, ale zakończenie było dla mnie satysfakcjonujące. 2*OP i ED bardzo przyjemne – nie przewijałem nigdy, ale nie aż tak dobre by chciało mi się wymienić tytuły i wykonawców czy słuchać dłużej po oglądaniu na YT.
Sympatyczna seria o dwójce pijaków i łakomczuchów (bardzo doceniam, że 25% każdego odcinka jest poświęcone jedzeniu!), lubiąca spędzać czas pod namiotem :D. W jakim jednak szoku byłam, jak się okazało, ze seria jest planowana na 24 odcinki a nie na 12‑13… Wtedy wypełniło mnie mocne poczucie niesprawiedliwości. Tyle świetnych serii dostaje 12‑13 odcinków, a ten sympatyczny, ale jednak średniak dostaje 2 „coury”?
Wraz z odcinkiem 13‑tym chyba porzucę serię. Bohaterowie i „camping” nie interesują mnie na tyle, aby poświęcać im kolejne trzy miesiące…
7/10
Ale najważniejsze jest tutaj biwakowanie. Dużo wyjazdów, bardzo dużo sprzętu przeróżnego i praktycznych porad/porównań. To zdecydowanie mój ulubiony element tego anime. Główna para przeważnie biwakuje „z buta”. Plecak i torba to wszystko co masz. Więc oszczędność miejsca i rotacja sprzętu pomiędzy wyjazdami obowiązkowa.
Jedzenia też nie brakuje – ale to raczej prezentacja różnych technik gotowania obozowego/na wyjeździe i różnych dań. Kolejnych etapów przygotowania pyszności na ekranie nie uświadczymy. kliknij: ukryte Za to będzie dużo lania piwska do japy. Aż do przesady. Nie żeby ktoś tu się upijał czy coś, ale każdy kęs jedzenia dosłownie 3 sekundy od włożenia do ust bohaterowie podsumowują synchronicznie krzycząc klasyczne „UMAI!” i zalewają japy browarem na hejnał. I mówimy tutaj o ciekawych i często jednocześnie dość drogich/czasochłonnych daniach. Szkoda, że koncerniak z puszki ważniejszy dla głównej pary niż jedzenie. Dziwna decyzja twórców. I szybko zaczyna męczyć. Można było postawić na jakieś różnice w preferencjach kulinarnych czy coś (oprócz tego, że Gen nie lubi ostrych, ale i tak zje), może alergie – cokolwiek dla przełamania schematu.
Z wad to jeszcze trzeba wspomnieć że seria dość oszczędna graficznie. Jest tak tanio, że nie brakuje grafik przerobionych z prawdziwych zdjęć. Mnie to kłuje w oczy strasznie.
Nie męczyłem się, ale też nie odprężyłem się tak jak przy Yuru Camp czy porządnych anime o gotowaniu. Raczej więcej epków nie będzie, ale zakończenie było dla mnie satysfakcjonujące. 2*OP i ED bardzo przyjemne – nie przewijałem nigdy, ale nie aż tak dobre by chciało mi się wymienić tytuły i wykonawców czy słuchać dłużej po oglądaniu na YT.
Wraz z odcinkiem 13‑tym chyba porzucę serię. Bohaterowie i „camping” nie interesują mnie na tyle, aby poświęcać im kolejne trzy miesiące…