x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Anime kulinarne z perspektywy faceta w średnim wieku. W głównej roli Hiroshi Nohara czyli ojciec legendarnego Shin‑chana. Nie uświadczymy tutaj etapów przygotowywania jedzenia, ale przeróżnych pomysłów na lunch jest tutaj aż 24 – po dwa na epek.
w obsadzie w rolach drugoplanowych znajomi z pracy i… pewna studentka. Epki ze studentką są specyficzne, ale taki mega absurdalny humor lubię!
Z ciekawych rozwiązań: każde danie dostaje krótką prezentację live action. Mniam!
Humor jest tutaj mocno w typie „facet w średnim wieku”:
kliknij: ukryte Zaimponowanie nieznanym dziewczynom tylko po to by im zaimponować.
Pocieszenie ziomeczka odwalając naprawę gruby szajs: Girlness into top gear!!! – epek z naleśnikami to mistrzostwo świata męskiego humoru.
Liczne próby bycia fajnym, które prawie nigdy nie wychodzą.
Marudzenie w myślach np. na firmowym wypadzie, że kulinarnie nic nie było tak jak trzeba i kolejnego dnia idzie się zjeść do samo, ale już po swojemu. Bo tak!
Albo gdy piwo chodzi za tobą od rana/od wczoraj, ale wiadomo, że w pracy nawet w delegacji nie wolno… Dojeżdżasz na miejsce a tam… Samo życie!
„Chińszczyzna na wynos”, „Kebab” czy „co się robi jak zapomni telefonu z biura” to też mega zabawne lunche.
Do tego oczywiście ekonomia. Chłop lubi zjeść dobrze, ale też tanio!
Na wielki plus zróżnicowanie knajp. Jako, że jemy zawsze w inny miejscu to tutaj można widza miło zaskoczyć. Ocena wystroju, obsługi, czas oczekiwania – zawsze jest inaczej. Szczególnie w pamięć zapadły oczywiście wcześniej wspomniane naleśniki, ale też knajpka prowadzona przez kucharza z kliknij: ukryte Okinawy czy Wanko Soba – bo nie miałem pojęcia, że coś takiego istnieje.
Graficznie… tak proste i oszczędne w animacje i z mocnymi konturami, że aż śliczne. Świetne udźwiękowienie dialogów.
Niby kolejne anime o jedzeniu, ale humor dla mnie idealny, a perspektywa „klienta” sprawia, że blisko temu do „poważnych programów kulinarno‑podróżnicznych” – co jest bardzo oryginalne. Daje mocne 10/10. To wszystko na podstawie mangi. Bardzo chętnie bym zobaczył kolejne 24 lunche z perspektywy Hiroshiego! Szczególnie, że kuchnia inna niż azjatycka nie jest mu obca. Może kiedyś doczekam anime gdzie ze smakiem ktoś żre gotowane ziemniaki czy coś równie europejskiego?
10/10
w obsadzie w rolach drugoplanowych znajomi z pracy i… pewna studentka. Epki ze studentką są specyficzne, ale taki mega absurdalny humor lubię!
Z ciekawych rozwiązań: każde danie dostaje krótką prezentację live action. Mniam!
Humor jest tutaj mocno w typie „facet w średnim wieku”:
kliknij: ukryte
Zaimponowanie nieznanym dziewczynom tylko po to by im zaimponować.
Pocieszenie ziomeczka odwalając naprawę gruby szajs: Girlness into top gear!!! – epek z naleśnikami to mistrzostwo świata męskiego humoru.
Liczne próby bycia fajnym, które prawie nigdy nie wychodzą.
Marudzenie w myślach np. na firmowym wypadzie, że kulinarnie nic nie było tak jak trzeba i kolejnego dnia idzie się zjeść do samo, ale już po swojemu. Bo tak!
Albo gdy piwo chodzi za tobą od rana/od wczoraj, ale wiadomo, że w pracy nawet w delegacji nie wolno… Dojeżdżasz na miejsce a tam… Samo życie!
„Chińszczyzna na wynos”, „Kebab” czy „co się robi jak zapomni telefonu z biura” to też mega zabawne lunche.
Do tego oczywiście ekonomia. Chłop lubi zjeść dobrze, ale też tanio!
Na wielki plus zróżnicowanie knajp. Jako, że jemy zawsze w inny miejscu to tutaj można widza miło zaskoczyć. Ocena wystroju, obsługi, czas oczekiwania – zawsze jest inaczej. Szczególnie w pamięć zapadły oczywiście wcześniej wspomniane naleśniki, ale też knajpka prowadzona przez kucharza z kliknij: ukryte Okinawy czy Wanko Soba – bo nie miałem pojęcia, że coś takiego istnieje.
Graficznie… tak proste i oszczędne w animacje i z mocnymi konturami, że aż śliczne. Świetne udźwiękowienie dialogów.
Niby kolejne anime o jedzeniu, ale humor dla mnie idealny, a perspektywa „klienta” sprawia, że blisko temu do „poważnych programów kulinarno‑podróżnicznych” – co jest bardzo oryginalne. Daje mocne 10/10. To wszystko na podstawie mangi. Bardzo chętnie bym zobaczył kolejne 24 lunche z perspektywy Hiroshiego! Szczególnie, że kuchnia inna niż azjatycka nie jest mu obca. Może kiedyś doczekam anime gdzie ze smakiem ktoś żre gotowane ziemniaki czy coś równie europejskiego?