x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Świetna muzyka, kapitalny OP, przyjemna dla oka grafika i modele postaci, cudny baśniowo melancholijny klimacik na początku (i ta narratorka jak w bajkach), a potem dość szybko robi się kiepsko (banalna fabuła, nielogiczności się mnożą, humor niskich lotów coraz częstszy) i niestety nie ma zakończenia.
W spoiler leci opinia bardziej szczegółowa spisana na szybko bo szkoda czasu na coś więcej:
kliknij: ukryte Świetne epki 1‑3, lekko przegadany ep4 z sabatem i decyzją, ale zawierający dużo informacji o świecie, a potem niestety interesująca główna czarownica schodzi na dalszy plan (co jest fatalną decyzją), a cała dalsza fabuła jest przedstawiona z perspektywy dziecka , które nie jest dzieckiem… Nikt mu nic nie tłumaczy, ma dziury w pamięci z poprzedniego życia, nikt nie sprawdza kim był przed zamachem, nie wytłumaczono mu po co ma opanować magię… Oczywiście „kissu” jest najważniejsze w edukacji młodego antychrysta – czy kim w ogóle jest dzieciak bo do końca nie wiadomo. W sumie to on nie jest jakimś tam mega poważnym końcem świata, bo podobnego (per Koszmar go też nazywają) ubija w niezbyt udany sposób wiedźma* wiatru pod koniec… Do tego wiedźmę od kotów zabili, a wiedźma* od ptaków żyje sobie w pałacu ukryta – WTF? A Claude pasuje do klimatu serii jak pięść do oka. Niby świetny pomysł na główną bohaterkę skazaną na takie właśnie życie, ale przez dzieciaka/ucznia seria staje się mega męcząca. No chyba że ktoś lubi fabułę z perspektywy wewnętrznych monologów smutnego/nieszczęśliwego/przerażonego chłopaczka przez 2/3 sezonu…
*Nawet nie wiem jak po polsku rodzaj męski od wiedźma/majo zrobić. To anime nie jest warte takich rozkmim.
Manga dalej wychodzi z tego co sprawdziłem. Po seansie zero ochoty by chociaż sprawdzić co będzie dalej. Powinno być 4/10, ale za muzykę i OP 5/10. Polecam szczególnie OP: Rosu – Mahoutsukai no Nikki. Z czystą przyjemnością słuchałem za każdym razem.
Pomyślałem sobie, że wrzucę krótki komentarz odnośnie serii, gdzie mam już za sobą pierwsze trzy odcinki. Może komuś taka zajawka pomoże.
Jak na razie moje wrażenia są dość mieszane. Na duży plus koncept artystyczny – bardzo ładnie narysowane, utrzymane w baśniowym klimacie. Do tego gęsty podkład muzyczny i często wtrącający się narrator podkreśla uroczy, umowny charakter dzieła. Z tego też powodu łatwiej mi wybaczyć rozmaite uproszczenia scenariusza, zwłaszcza w kreacji bohaterów.
Póki co, problemem jest pewne niezdecydowanie scenariusza. Na początku podejrzewałem romans shoujo, po trzecim odcinku kliknij: ukryte nie wiem czy cała sprawa z księciem nie będzie wstępem do jakieś epickiej fantastyki. Mam też wątpliwości jak będzie z inspiracją produkcji – w końcu trzeba mieć wystarczająco dużo atutów, by utrzymać taką kreatywność. Do tego baśniowe serie mają to do siebie, że dłuższy metraż im szkodzi, bo jednak gdzieś wypadałoby zacząć tworzyć świat przedstawiony i związki przyczynowo‑skutkowe.
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – ocena środkowa. Jest nieźle, może utrzyma poziom, ale na pewno nie moja czołówka sezonu.
Fajna, nieco oniryczno‑baśniowa historia. Jeśli ktoś się obawia traktatu filozoficznego i ogólnego „o co 5?” to nie ma się co martwić. Całość dość zwykła historią z pewnym tylko baśniowym sznytem.
Grzybolina delikatnie przypomina mi Księżniczkę Tutu, właśnie przez ten sznyt.
Grafika jest też ładniutka, przypomina trochę książkowe ilustracje.
5/10
W spoiler leci opinia bardziej szczegółowa spisana na szybko bo szkoda czasu na coś więcej:
kliknij: ukryte
Świetne epki 1‑3, lekko przegadany ep4 z sabatem i decyzją, ale zawierający dużo informacji o świecie, a potem niestety interesująca główna czarownica schodzi na dalszy plan (co jest fatalną decyzją), a cała dalsza fabuła jest przedstawiona z perspektywy dziecka , które nie jest dzieckiem… Nikt mu nic nie tłumaczy, ma dziury w pamięci z poprzedniego życia, nikt nie sprawdza kim był przed zamachem, nie wytłumaczono mu po co ma opanować magię… Oczywiście „kissu” jest najważniejsze w edukacji młodego antychrysta – czy kim w ogóle jest dzieciak bo do końca nie wiadomo. W sumie to on nie jest jakimś tam mega poważnym końcem świata, bo podobnego (per Koszmar go też nazywają) ubija w niezbyt udany sposób wiedźma* wiatru pod koniec… Do tego wiedźmę od kotów zabili, a wiedźma* od ptaków żyje sobie w pałacu ukryta – WTF? A Claude pasuje do klimatu serii jak pięść do oka. Niby świetny pomysł na główną bohaterkę skazaną na takie właśnie życie, ale przez dzieciaka/ucznia seria staje się mega męcząca. No chyba że ktoś lubi fabułę z perspektywy wewnętrznych monologów smutnego/nieszczęśliwego/przerażonego chłopaczka przez 2/3 sezonu…
*Nawet nie wiem jak po polsku rodzaj męski od wiedźma/majo zrobić. To anime nie jest warte takich rozkmim.
Manga dalej wychodzi z tego co sprawdziłem. Po seansie zero ochoty by chociaż sprawdzić co będzie dalej. Powinno być 4/10, ale za muzykę i OP 5/10. Polecam szczególnie OP: Rosu – Mahoutsukai no Nikki. Z czystą przyjemnością słuchałem za każdym razem.
Odcinki 1-3 - komentarz
Jak na razie moje wrażenia są dość mieszane. Na duży plus koncept artystyczny – bardzo ładnie narysowane, utrzymane w baśniowym klimacie. Do tego gęsty podkład muzyczny i często wtrącający się narrator podkreśla uroczy, umowny charakter dzieła. Z tego też powodu łatwiej mi wybaczyć rozmaite uproszczenia scenariusza, zwłaszcza w kreacji bohaterów.
Póki co, problemem jest pewne niezdecydowanie scenariusza. Na początku podejrzewałem romans shoujo, po trzecim odcinku kliknij: ukryte nie wiem czy cała sprawa z księciem nie będzie wstępem do jakieś epickiej fantastyki. Mam też wątpliwości jak będzie z inspiracją produkcji – w końcu trzeba mieć wystarczająco dużo atutów, by utrzymać taką kreatywność. Do tego baśniowe serie mają to do siebie, że dłuższy metraż im szkodzi, bo jednak gdzieś wypadałoby zacząć tworzyć świat przedstawiony i związki przyczynowo‑skutkowe.
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – ocena środkowa. Jest nieźle, może utrzyma poziom, ale na pewno nie moja czołówka sezonu.
Grzybolina delikatnie przypomina mi Księżniczkę Tutu, właśnie przez ten sznyt.
Grafika jest też ładniutka, przypomina trochę książkowe ilustracje.
Czekam na całość.