x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Straszna szkoda, że coś, co ma tak dobrą oprawę graficzną, jest tak średnie fabularnie. Nie spodziewałam się wiele po tej kontynuacji, bo już w pierwszym sezonie to poszło nie tam, gdzie chciałam. Ale tutaj dużo rzeczy jest po prostu miernych, a postacie podejmują jakieś głupawe decyzje. Albo totalnie nic nie robią, marnując swój potencjał.
To jest karygodne, jak scenariusz traktuje Sagiri.
A jednak, mimo że zrobiłam sobie kilkumiesięczną przerwę, to i tak wróciłam. Może dlatego, że są tam elementy, które lubię. Jak dla mnie to właśnie ten bardziej przyziemny, polityczny konflikt jest tutaj dużo ciekawszy, niż ten durny motyw z tao i tymi kolorowymi ludzikami. Wyjątkowo niezajmujące widowisko.
Więc na zakończenie znowu narobili mi nadziei, że kolejny sezon będzie ciekawszy. Zwłaszcza Shija sprawia, że mimo tylu rozczarowań, i tak pewnie będę dalej oglądać.
Plusem jest też to, że za postaciami może nie szaleję, ale po prostu da się je lubić i nikt mnie nie irytuje. Nie są rozbudowani, czasem gadają jakieś bzdury i wymyślają sobie problemy, ale poza tym są na tyle fajni, że człowiek jakoś się przemęczył te 12 odcinków.
Dla mnie to nadal tylko 5/10, w rzadkich porywach dobija do 6, zwłaszcza przy moim preferowanym motywie. Normalnie do takiej serii bym nie wróciła, ale też w ostatnich latach nie ma w czym wybierać.
Pomyślałem sobie, że wrzucę krótki komentarz odnośnie serii, gdzie mam już za sobą pierwsze trzy odcinki. Może komuś taka zajawka pomoże.
Drugi sezon zaczyna się… dziwnie. Powiem więcej, pierwsze dwa odcinki (zwłaszcza drugi) nieco rozczarowują. Zdarza się kilka dziwnych zbiegów okoliczności, niektóre postacie sprawiają wrażenie nieco niewykorzystanych, zaś najgorsze jest to kliknij: ukryte że w zasadzie wyśmienity zwrot akcji z finału pierwszego sezonu wylądował w koszu. Na szczęście trzeci odcinek dużo wynagradza.
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – ostrożnie kontynuuję. W ogólnym rozrachunku jestem nieco rozczarowany, choć seria na szczęście utrzymuje przyzwoity poziom.
To jest karygodne, jak scenariusz traktuje Sagiri.
A jednak, mimo że zrobiłam sobie kilkumiesięczną przerwę, to i tak wróciłam. Może dlatego, że są tam elementy, które lubię. Jak dla mnie to właśnie ten bardziej przyziemny, polityczny konflikt jest tutaj dużo ciekawszy, niż ten durny motyw z tao i tymi kolorowymi ludzikami. Wyjątkowo niezajmujące widowisko.
Więc na zakończenie znowu narobili mi nadziei, że kolejny sezon będzie ciekawszy. Zwłaszcza Shija sprawia, że mimo tylu rozczarowań, i tak pewnie będę dalej oglądać.
Plusem jest też to, że za postaciami może nie szaleję, ale po prostu da się je lubić i nikt mnie nie irytuje. Nie są rozbudowani, czasem gadają jakieś bzdury i wymyślają sobie problemy, ale poza tym są na tyle fajni, że człowiek jakoś się przemęczył te 12 odcinków.
Dla mnie to nadal tylko 5/10, w rzadkich porywach dobija do 6, zwłaszcza przy moim preferowanym motywie. Normalnie do takiej serii bym nie wróciła, ale też w ostatnich latach nie ma w czym wybierać.
Odcinki 1-3 - komentarz
Drugi sezon zaczyna się… dziwnie. Powiem więcej, pierwsze dwa odcinki (zwłaszcza drugi) nieco rozczarowują. Zdarza się kilka dziwnych zbiegów okoliczności, niektóre postacie sprawiają wrażenie nieco niewykorzystanych, zaś najgorsze jest to kliknij: ukryte że w zasadzie wyśmienity zwrot akcji z finału pierwszego sezonu wylądował w koszu. Na szczęście trzeci odcinek dużo wynagradza.
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – ostrożnie kontynuuję. W ogólnym rozrachunku jestem nieco rozczarowany, choć seria na szczęście utrzymuje przyzwoity poziom.