Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 9/10
fabuła: 9/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,67

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 55
Średnia: 8,58
σ=1,09

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sousou no Frieren [2026]

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2026
Czas trwania: 10×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Frieren: Beyond Journey's End [2026]
  • 葬送のフリーレン [2026]
Tytuły powiązane:
Gatunki: Fantasy
Widownia: Shounen; Postaci: Magowie/czarownice; Pierwowzór: Manga/komiks; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Idziemy dalej, ku nowej przygodzie… Niestety, nie napotykamy jej w tym sezonie, ale i tak jest
ciekawie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Fabuła rozpoczyna się w momencie, w którym zakończyła się akcja pierwszego sezonu. Po tym, jak Fern (dla nieznających poprzedniej serii: uczennica Frieren, „ta fioletowa”) uzyskała tytuł maga pierwszego stopnia, drużyna może wreszcie wkroczyć na Płaskowyż Północny. Wcześniej nie było to możliwe: z uwagi na grasujące tam straszliwe bestie droga była zamknięta dla każdego, kto nie miał odpowiednio potężnego magicznego wsparcia (a przynajmniej odpowiednio mocnych papierów). Wraz z przekroczeniem punktu kontrolnego natura serii ponownie się zmienia. O ile w pierwszej połowie pierwszego sezonu mieliśmy do czynienia z wędrówką przez idylliczny wręcz świat fantasy, od czasu do czasu przerwaną jakąś przygodą, wyzwaniem lub walką z cudem uchowanym jeszcze na tym świecie potworem, a w drugiej: z shounenowym turniejem, tak tym razem wkraczamy w świat surowej, dzikiej przyrody.

Tym razem podróż mniej przypomina wycieczkę turystyczną, a bardziej dość hardkorową odmianę Yuru Camp. Hardkorową, bo choć wędrówka prowadzi bohaterów od gorącego źródła do punktu widokowego, a spora część akcji rozgrywa się przy ogniskach rozpalonych w lesie, to możliwa do odbycia jest tylko dlatego, że bierze w niej udział dwójka magów wysokiej klasy i wojownik­‑zabójca smoków. Ważnym czynnikiem stają się też odległości, a kolejne miejscówki dzielą już nie dni, a tygodnie. Miasta nadal się zdarzają i o ile (powiedzmy sobie szczerze) te, które widzieliśmy w pierwszej serii, nie były żadnymi metropoliami, tak obecne budzą śmiech.

W świecie miłośników gier fabularnych niedawno pojawiła się koncepcja „natural fantasy”, „rustical fantasy” lub „ecological fantasy”. Jest ona sprawą tak świeżą (pierwsze gry w tej konwencji wypuszczono w 2022 roku), że jeszcze nie wypracowaliśmy ogólnie przyjętego nazewnictwa. Cytując Emanuelle Galletto, osobę, od której rozpoczął się ten nurt, jego akcja toczy się „wśród bujnych, pełnych zieleni lasów, ośnieżonych górskich szczytów i jezior o tafli tak czystej jak kryształy. W małych, sennych wioskach, współistniejących z bestiami oraz dzikimi siłami żywiołów. Wśród ruin cywilizacji, które rządziły niegdyś światem. Historie z gatunku natural fantasy opowiadają o życzliwości i wspólnocie, o życiu w harmonii z dziką przyrodą, ale też o tragedii, która następuje, gdy ludzkie serca stają się pełne mroku”.

Mniej więcej w tę stronę skręca ta seria. Tym razem jednak podróż biegnie przez znacznie surowsze okolice, pełne gęstych, mglistych lasów, przez sosnowe bory, smagane wichrem łąki, wśród niebosiężnych klifów i łysych, prawie pozbawionych życia wrzosowisk. Krajobrazy są piękne, malarskie wręcz, a wiele scen aż prosiłoby się o to, by zdjąć je z ekranu, oprawić w ramki i powiesić na ścianie. Samo patrzenie na te krajobrazy jest czystą przyjemnością.

Nie są one jednak pokazywane nam bez powodu: stanowią tło dla opowieści. W zasadzie natura tego sezonu jest bardzo epizodyczna. Wędrujemy wraz z naszymi bohaterami i natykamy się na rozmaite dziwne sytuacje. Niektóre z nich trwają odcinek, inne pół odcinka, a pojedyncza zajmuje kilka epizodów. Jedna z nich prezentuje poziom filozofii absurdystycznej na poziomie Ricka i Morty’ego, choć nie tak wulgarne. Dwie są bardzo dramatyczne, wręcz tragiczne. Pierwsza z nich, zajmująca dosłownie kilka chwil opowieść o Wojowniku z Południa, to prawdziwy popis scenopisarstwa. Wiecie: anime, jako dziedzina sztuki pełne jest rozciągniętych na wiele godzin dramatów, wyznań i łamiących serca wydarzeń, o których widz nie pamięta już po wyłączeniu monitora. To, że ktoś stworzył opowieść, która tak mocno zapada w pamięć w zaledwie jakieś pięć minut jest dokonaniem. Druga, starcie z demonem Revolte to majstersztyk akcji, a także tragedii. To mroczna, okrutna opowieść o determinacji, stracie i smutku.

Co ciekawe, mimo, że stanowi ona główny element tego sezonu, to jest tylko kontrapunktem dla jego reszty. Większość opowieści to po prostu (cytując Starka, czyli – dla tych, którzy nie oglądali jeszcze tego anime – jednego z bohaterów) „niedorzeczne przygody”. Jest wreszcie opowieść w zasadzie kończąca sezon (tzn. krasnolud na moście) i stawiająca w zasadzie kropkę nad i. Pokazuje też, że świat nie składa się z samych traum, walka i trudy mają sens, a ich kontynuowanie czyni powoli świat lepszym.

Jedna historia (ta o krasnoludzie, który 200 lat budował most) jest kiepska. Nawet nie ze względu na samą treść, co raczej dysonans między tym, o czym traktuje opowieść, a tym, co widzimy na ekranie (bo kładka, jaką zbudował, wyszła mu dość skromna).

Niestety sezon ten ma moim zdaniem wadę, tak samo niewielką, jak i niestety odczuwalną, jak ziarnko piasku, kiedy jest w bucie. Otóż bardzo wyraźnie stanowi po prostu wędrówkę ku dalszym rozdziałom. Postacie są przybliżane, tło jest szykowane, ale żaden z poruszonych wcześniej wątków nie został pociągnięty dalej ani nawet poruszony. W zasadzie dopiero w epilogu widzimy kilku starych znajomych szykujących się do czegoś, do czego nasi bohaterowie dopiero zmierzają. W efekcie ten sezon moglibyśmy sobie tak naprawdę odpuścić, bowiem istotnych rzeczy wydarzyło się w nim niewiele.

Trochę podsumowuje to zjawisko ścieżka dźwiękowa, która – mimo że wspaniała – nie zachwyca aż tak bardzo, jak w poprzedniczce. Owszem, jest w niej kilka fajnych, nastrojowych kawałków, jak na przykład Castles and Coblestone, pełnych zadumy, jak Heart of a Hero, albo też towarzyszących sceną akcji, jak First­‑Class Mage, jednak nie reprezentują one sobą nowej klasy. Takich było już dużo w poprzedniej serii. Co więcej, część z nich (jak First­‑Class Mage) jest tak naprawdę wariantami wcześniejszych utworów.

Pewną nową jakość wprowadzają utwory mroczne, podkreślające zagrożenie i ponurą sytuację, w jakiej kilkakrotnie znajduje się drużyna, jak Four Swords of Despair czy Divine Revolte. Jednak nie sądzę, by te utwory były akurat tym, czego fani Frieren by szukali. Pasują bowiem raczej do horrorów, a to nie atmosfera strachu była tym, za co pokochaliśmy tą serię. Poza tym powiedzmy sobie szczerze: atmosfera horroru kończy się, gdy mag zaczyna szeptać zaklęcia.

W efekcie tym razem jest tylko jeden utwór, który wywarł na mnie naprawdę duże wrażenie. Jest nim Hero of the South.

Moim zdaniem drugi sezon Frieren jest gorszy od pierwszego, nie tylko dlatego, że ma zaledwie dziesięć odcinków, ale też z uwagi na to, że ekranizuje dwa tomy, w których po prostu nie dzieje się nic szczególnie ciekawego. Samemu poziomowi adaptacji nie można niczego zarzucić. W dniu, w którym składałem tą recenzję, skończyłem czytać czternasty tom mangi i mogę powiedzieć, że anime jest zdecydowanie lepsze od oryginału. Po prostu wydobywa, rafinuje i przekuwa na nowo to, co jest w nim najlepsze. Także użyte tutaj środki wyrazu są doskonałe. Jednak tym razem wykorzystywana ruda jest gorszej jakości. Nie powinno to dziwić: osiągnięcie takich wyżyn, na jakie wspięła się jedynka, nie zdarza się codziennie. W efekcie nadal jest to tytuł godny polecenia, który należy sobie przyswoić i czekać na dalsze odcinki. A wierzcie mi, że warto. Historie, które nadejdą: Macht ze Złotego Miasta oraz Stella Bogini urywają głowę.

Zegarmistrz, 1 września 2026

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Kanehito Yamada, Tsukasa Abe
Projekt: Daiki Harashina, Hiroyuki Kobayashi, Izumi Seguchi, Keisuke Kojima, Maru Takase, Runa Harano, Yuri Fujinaka
Reżyser: Daiki Harashina, Keiichirou Saitou, Tomoya Kitagawa
Scenariusz: Tomohiro Suzuki
Muzyka: Evan Call