x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Ogólnie jest to komediowy romans, gdzie główna laska jest pracującą dorywczo nastoletnią sprzątaczką (house keeping nie ma chyba dobrego tłumaczenia) i jest nieziemsko oddana swojemu „oshi”. I oczywiście pewnego razu trafia do jego mieszkania. I oczywiście jego image sceniczny jest całkowitym przeciwieństwem tego jak zachowuje się na co dzień.
Ogólnie pierwsze odcinki są ok, ot głupiutka monotematyczna komedyjka, ale dość szybko zaczyna się „dziać”. Romans nabiera rumieńców (chłop nabiera osobowości), poznajemy resztę idolskiej ekipy (każdy zryty, ale mający powody™) i całość nabiera obyczajowej głębi.
Haremu nie ma, jakiś dzikich dram i ogólnego przedramatyzowania.
Ale jest takie szujkowe pindolenie, „wewnętrzne, emocjonalne monologi”, których nie znoszę i spora monotematyczność w skeczach („nie możesz się we mnie zakochać, bo jesteś idolem całego świata!”). Ale kilka razy faktycznie śmiechłem więc +.
Grafika jest niezła, od czasu do czasu może pozytywnie zaskoczyć. Na plus dodałbym jeszcze projekt głównej bohaterki, ma taki fajny vibe lat '80/90, czy może raczej VN z początku wieku.
Ogółem całe te, to całkiem przyjemny romcom, zyskujący z czasem. Można polecić, chyba że naprawdę nie cierpisz romansideł. Czekam na ostatnie epki.
po 11 epkach
Ogólnie pierwsze odcinki są ok, ot głupiutka monotematyczna komedyjka, ale dość szybko zaczyna się „dziać”. Romans nabiera rumieńców (chłop nabiera osobowości), poznajemy resztę idolskiej ekipy (każdy zryty, ale mający powody™) i całość nabiera obyczajowej głębi.
Haremu nie ma, jakiś dzikich dram i ogólnego przedramatyzowania.
Ale jest takie szujkowe pindolenie, „wewnętrzne, emocjonalne monologi”, których nie znoszę i spora monotematyczność w skeczach („nie możesz się we mnie zakochać, bo jesteś idolem całego świata!”). Ale kilka razy faktycznie śmiechłem więc +.
Grafika jest niezła, od czasu do czasu może pozytywnie zaskoczyć. Na plus dodałbym jeszcze projekt głównej bohaterki, ma taki fajny vibe lat '80/90, czy może raczej VN z początku wieku.
Ogółem całe te, to całkiem przyjemny romcom, zyskujący z czasem. Można polecić, chyba że naprawdę nie cierpisz romansideł. Czekam na ostatnie epki.
Po 2 epkach
Całość jest trochę słodkopierdząca, ale nie przekraczamy masy krytycznej.
Humor jest specyficzny, wizualny, momentami krindżowy, ale bawiłem się nieźle.
Ładna grafika, animacja standardowa.
Ot, przyjemny komediowy średniak, w sam raz po tyrce w robocie.