x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Po 11 odcinku seria zaczęła trochę testować moją cierpliwość – jest miło, zabawnie, no ale kurczę kliknij: ukryte kolejny epizod praktycznie wypełniacz, niewiele popychający relację bohaterów do przodu Więc do dwunastego podchodziłam z obawą, a tymczasem…
Ech, tak płakać na głupiutkiej komedii romantycznej… nie podchodzę do tego osobiście, bo nie jestem osobą z LGBT, więc mogę sobie tylko wyobrazić, jak zareagowały osoby, które utożsamiają się z Nakamurą (znaczy, czytałam komentarze). To nie jest po prostu smutny odcinek (a dokładnie druga połowa). Jest cholernie przejmujący, głównie przez fantastyczną reżyserię, pracę seiyuu (Chiaki Kobayashi, jesteś cudowny…) i to, że twórcy nie starali się złagodzić atmosfery jakimś żartem, wyjaśnieniem, że nie o to chodzi, bohater źle zrozumiał jak to by z pewnością było w wielu innych produkcjach. Nie, do końca poszli w kliknij: ukryte ból Nakamury, włącznie z endingiem, gdzie zrezygnowano z kliknij: ukryte cotygodniowej piosenki. Jakkolwiek seria jest przede wszystkim komedią, to jak dla mnie najlepiej sobie radzi na przeciwległym biegunie.
Strasznie nie mogę się doczekać ostatniego odcinka i jak to się zakończy, i jednocześnie trochę się boję. Zaspoilerowałam już sobie, że kliknij: ukryte Hirose rozejdzie się z dziewczyną, ale co potem? Opcja „jesteśmy dalej przyjaciółmi” będzie niesatysfakcjonująca, natomiast jeśli nagle nastąpi jakiś przełom, to też nie wiem, czy byłabym zadowolona. Prawda jest taka, że tak jak Nakamura jest dla widzów niczym otwarta księga, tak Hirose trudno odgadnąć i do tej pory nie widzieliśmy z jego strony kliknij: ukryte jakiegoś potwierdzenia zainteresowania kolegą (czy w ogóle chłopakami) Jasne, parę scen, rozmów można różnie interpretować, tylko czy to nie będzie nadinterpretacja? A może taki był cel serii? Ciekawe by było, gdybyśmy w ostatnim odcinku spojrzeli na wszystko oczami Hirose i wgłębili się w jego myśli. To by mogło w pewien sposób uzasadnić/bardziej podbudować szczęśliwe zakończenie, jeśli twórcy się na nie zdecydowali. Tak tylko myślę, pewnie tak nie będzie – najwyżej będę usatysfakcjonowana, że zgadłam, heh.
Ach, i mam nadzieję, że na końcówkę wrócą Reiko i Arandou.
Po sześciu odcinkach można spokojnie stwierdzić, że mamy w końcu fajną, wyróżniającą się graficznie komediową BL‑kę. Dla fanów gatunku wielka gratka, a i inne osoby powinny się świetnie bawić, o ile nie są zagorzałymi przeciwnikami związków homoseksualnych.
Nakamura jest głupiutko uroczy. Może razić/śmieszyć ta jego ekspresja, zmiana nastrojów, wyolbrzymianie zarówno dobrych, jak i złych momentów z Hirose i w ogóle cały zachwyt nad chłopakiem, ale ja się nie dziwię. Jest młodym, introwertycznym chłopakiem, który właśnie przeżywa pierwszą (chyba…) miłość i to jeszcze od pierwszego wejrzenia. Sama jestem podobna – cicha na zewnątrz, unikająca nadmiernych interakcji z ludźmi, w środku zaś mnie buzuje od emocji i myśli – do tego też przeszłam przez zakochanie się od pierwszego wejrzenia (jak najbardziej jest to możliwe) i choć dawno mi przeszło, pamiętam do tej pory, jak różnorakie emocje mną miotały i tak samo jak protag potrafiłam w kilka chwil przejść z np. euforii do przygnębienia i na odwrót. A byłam wtedy już po 20‑stce, co zaś mówić o kilkunastoletnim, dopiero wchodzących w dorosłość chłopaku! Który, choć sam siebie akceptuje (doprawdy miło, że nie było rozterek typu: „jak mogłem zakochać się w chłopaku? przecież wolę dziewczyny… a może jednak nie…), wciąż jeszcze boi się otworzyć przed innymi.
Szósty odcinek był znakomity. Wcześniejsze też były bardzo fajne, ale w tym, zawierającym kluczowe sceny dla rozwoju relacji bohaterów, twórcy stanęli na wysokości zadania. Od strony reżyserii, dialogów, muzyki i wszystkiego innego wyszło idealnie. Warto było czekać trochę dłużej na seans (pierwotnie anime było planowane na 2025 rok), aby zobaczyć takie dopracowane do szczegółu cudeńko. Ogólnie, jak tak zerknęłam do mangi, twórcy mocno mieszają z kolejnością rozdziałów/scen, ale widać, że robią to z pomyślunkiem. Takie adaptacje lubię.
Jeszcze zostaje kontrowersyjna kwestia z nauczycielem… Cóż, z pewnością zażyłość kliknij: ukryte Hirosez panem Otogiri wygląda na nieco daleko idącą ( kliknij: ukryte przytulanie nauczyciela, wymienianie się kontaktami), acz szczerze nie widzę powodów do wielkiego zgorszenia. Wątpię, by kliknij: ukryte Hirose był szczerze zakochany w pedagogu, bardziej go podziwiał, do tego, tak myślę, bardziej ten wątek służy podkreśleniu zazdrości Nakamury i jego obaw czy niskiej samooceny.
Abstrahując jednak od tego, czy twórcy przesadzili czy nie, Otogiri jest fajnym, budzącym zaufanie, chroniącym swoich uczniów sensejem, więc wcale się nie dziwię, że niektórzy są w niego zapatrzeni.
Ech, tak płakać na głupiutkiej komedii romantycznej… nie podchodzę do tego osobiście, bo nie jestem osobą z LGBT, więc mogę sobie tylko wyobrazić, jak zareagowały osoby, które utożsamiają się z Nakamurą (znaczy, czytałam komentarze). To nie jest po prostu smutny odcinek (a dokładnie druga połowa). Jest cholernie przejmujący, głównie przez fantastyczną reżyserię, pracę seiyuu (Chiaki Kobayashi, jesteś cudowny…) i to, że twórcy nie starali się złagodzić atmosfery jakimś żartem, wyjaśnieniem, że nie o to chodzi, bohater źle zrozumiał jak to by z pewnością było w wielu innych produkcjach. Nie, do końca poszli w kliknij: ukryte ból Nakamury, włącznie z endingiem, gdzie zrezygnowano z kliknij: ukryte cotygodniowej piosenki. Jakkolwiek seria jest przede wszystkim komedią, to jak dla mnie najlepiej sobie radzi na przeciwległym biegunie.
Strasznie nie mogę się doczekać ostatniego odcinka i jak to się zakończy, i jednocześnie trochę się boję. Zaspoilerowałam już sobie, że kliknij: ukryte Hirose rozejdzie się z dziewczyną, ale co potem? Opcja „jesteśmy dalej przyjaciółmi” będzie niesatysfakcjonująca, natomiast jeśli nagle nastąpi jakiś przełom, to też nie wiem, czy byłabym zadowolona. Prawda jest taka, że tak jak Nakamura jest dla widzów niczym otwarta księga, tak Hirose trudno odgadnąć i do tej pory nie widzieliśmy z jego strony kliknij: ukryte jakiegoś potwierdzenia zainteresowania kolegą (czy w ogóle chłopakami) Jasne, parę scen, rozmów można różnie interpretować, tylko czy to nie będzie nadinterpretacja? A może taki był cel serii? Ciekawe by było, gdybyśmy w ostatnim odcinku spojrzeli na wszystko oczami Hirose i wgłębili się w jego myśli. To by mogło w pewien sposób uzasadnić/bardziej podbudować szczęśliwe zakończenie, jeśli twórcy się na nie zdecydowali. Tak tylko myślę, pewnie tak nie będzie – najwyżej będę usatysfakcjonowana, że zgadłam, heh.
Ach, i mam nadzieję, że na końcówkę wrócą Reiko i Arandou.
Nakamura jest głupiutko uroczy. Może razić/śmieszyć ta jego ekspresja, zmiana nastrojów, wyolbrzymianie zarówno dobrych, jak i złych momentów z Hirose i w ogóle cały zachwyt nad chłopakiem, ale ja się nie dziwię. Jest młodym, introwertycznym chłopakiem, który właśnie przeżywa pierwszą (chyba…) miłość i to jeszcze od pierwszego wejrzenia. Sama jestem podobna – cicha na zewnątrz, unikająca nadmiernych interakcji z ludźmi, w środku zaś mnie buzuje od emocji i myśli – do tego też przeszłam przez zakochanie się od pierwszego wejrzenia (jak najbardziej jest to możliwe) i choć dawno mi przeszło, pamiętam do tej pory, jak różnorakie emocje mną miotały i tak samo jak protag potrafiłam w kilka chwil przejść z np. euforii do przygnębienia i na odwrót. A byłam wtedy już po 20‑stce, co zaś mówić o kilkunastoletnim, dopiero wchodzących w dorosłość chłopaku! Który, choć sam siebie akceptuje (doprawdy miło, że nie było rozterek typu: „jak mogłem zakochać się w chłopaku? przecież wolę dziewczyny… a może jednak nie…), wciąż jeszcze boi się otworzyć przed innymi.
Szósty odcinek był znakomity. Wcześniejsze też były bardzo fajne, ale w tym, zawierającym kluczowe sceny dla rozwoju relacji bohaterów, twórcy stanęli na wysokości zadania. Od strony reżyserii, dialogów, muzyki i wszystkiego innego wyszło idealnie. Warto było czekać trochę dłużej na seans (pierwotnie anime było planowane na 2025 rok), aby zobaczyć takie dopracowane do szczegółu cudeńko. Ogólnie, jak tak zerknęłam do mangi, twórcy mocno mieszają z kolejnością rozdziałów/scen, ale widać, że robią to z pomyślunkiem. Takie adaptacje lubię.
Jeszcze zostaje kontrowersyjna kwestia z nauczycielem… Cóż, z pewnością zażyłość kliknij: ukryte Hirosez panem Otogiri wygląda na nieco daleko idącą ( kliknij: ukryte przytulanie nauczyciela, wymienianie się kontaktami), acz szczerze nie widzę powodów do wielkiego zgorszenia. Wątpię, by kliknij: ukryte Hirose był szczerze zakochany w pedagogu, bardziej go podziwiał, do tego, tak myślę, bardziej ten wątek służy podkreśleniu zazdrości Nakamury i jego obaw czy niskiej samooceny.
Abstrahując jednak od tego, czy twórcy przesadzili czy nie, Otogiri jest fajnym, budzącym zaufanie, chroniącym swoich uczniów sensejem, więc wcale się nie dziwię, że niektórzy są w niego zapatrzeni.