x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Momentami pretensjonalna, ale koniec końców dość dobrze oddająca szaleństwo i uzależnienie od internetu seria. W zasadzie nie uzależnienie, a kulturę internetu – to, jak dzisiejsza młodzież/młodzi dorośli (którzy wychowali się w internecie) zderzają się z rzeczywistością i mają problem z jej akceptacją.
Co ważne – seria nie traktuje siebie zbyt poważnie, więc mój komentarz o „pretensjonalności” też trzeba brać z przymrużeniem oka – tak, niektóre dialogi/komentarze w stylu „we live in society” mogą wywołać przewracanie oczami. Ale z drugiej strony pokazują problemy bohaterek jako przestrogę, żeby nie dać się zatracić w świecie wirtualnym/social media, że życie w „realu” jest tak samo wartościowe i warto mieć „realnych” przyjaciół, których możesz odwiedzić/szukać w nich wsparcia.
Oczywiście łatwo jest zrozumieć ich powody, dlaczego internet był dla nich atrakcyjny i nie można mieć o to do nich pretensji. Tylko jak mówiłam – seria również nieco się śmieje z bohaterek, że aż tak traktują siebie poważnie, gdzie są „tylko” streamerkami i myślą, że „zbawią świat”. Mamy tutaj dużo odcieni szarości, co jest na plus.
Wykonanie ciekawe i miejscami oryginalne – widać, że twórcy mieli tutaj konkretną wizję, jak seria ma wyglądać i jak ma oddawać odczucia bohaterek (oraz historię). Jest dużo scen, które ewidentnie mają być metaforyczne (bo w rzeczywistości nie miałyby sensu/racji bytu), co może niektórych drażnić. Ale jak mówiłam – oglądanie tego z nastawieniem, że ma być groteskowo/absurdalnie/dziwnie/pretensjonalnie zdecydowanie pomaga.
Zadziwiająco mocno się rozpisałam, ale z jakiegoś powodu ta seria tak na mnie zadziałała – podobało mi się podejście twórców do tematu oraz wykonanie; widać, że sami dużo wiedzą na ten temat (twórca gry na pewno, a był głównym koordynatorem) i moim zdaniem dość dobrze oddali ten cały cyrk, jakim stał się internet. Polecam, tylko z właściwym nastawieniem.
Zaczynamy z grubej rury, co jest dobre, bo gra jest dziwna i podejmuje dość mroczne tematy, czyli trafnie oddaje jej klimat ;) Wygląda na to, że anime dzieje się niejako po wydarzeniach z gry, pytanie tylko kliknij: ukryte które zakończenie jest tutaj kanoniczne. Na razie mi się podoba, zobaczymy co dalej :)
Co ważne – seria nie traktuje siebie zbyt poważnie, więc mój komentarz o „pretensjonalności” też trzeba brać z przymrużeniem oka – tak, niektóre dialogi/komentarze w stylu „we live in society” mogą wywołać przewracanie oczami. Ale z drugiej strony pokazują problemy bohaterek jako przestrogę, żeby nie dać się zatracić w świecie wirtualnym/social media, że życie w „realu” jest tak samo wartościowe i warto mieć „realnych” przyjaciół, których możesz odwiedzić/szukać w nich wsparcia.
Oczywiście łatwo jest zrozumieć ich powody, dlaczego internet był dla nich atrakcyjny i nie można mieć o to do nich pretensji. Tylko jak mówiłam – seria również nieco się śmieje z bohaterek, że aż tak traktują siebie poważnie, gdzie są „tylko” streamerkami i myślą, że „zbawią świat”. Mamy tutaj dużo odcieni szarości, co jest na plus.
Wykonanie ciekawe i miejscami oryginalne – widać, że twórcy mieli tutaj konkretną wizję, jak seria ma wyglądać i jak ma oddawać odczucia bohaterek (oraz historię). Jest dużo scen, które ewidentnie mają być metaforyczne (bo w rzeczywistości nie miałyby sensu/racji bytu), co może niektórych drażnić. Ale jak mówiłam – oglądanie tego z nastawieniem, że ma być groteskowo/absurdalnie/dziwnie/pretensjonalnie zdecydowanie pomaga.
Zadziwiająco mocno się rozpisałam, ale z jakiegoś powodu ta seria tak na mnie zadziałała – podobało mi się podejście twórców do tematu oraz wykonanie; widać, że sami dużo wiedzą na ten temat (twórca gry na pewno, a był głównym koordynatorem) i moim zdaniem dość dobrze oddali ten cały cyrk, jakim stał się internet. Polecam, tylko z właściwym nastawieniem.