x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Część widzów traktuje Though I Am an Inept Villainess jak kopię Zielarki, albo jako zwykłą, lekką opowiastkę o zamianie ciał w pałacowych realiach.
Dla mnie ta seria (podobnie jak chińskie No Doubt in Us) dotyka znacznie głębszych tematów: traum toksycznego środowiska, osamotnienia oraz ogromnej presji roli społecznej narzuconej bohaterom przez otoczenie.
Oba te tytuły to według mnie porządne analizy tego, jak system i dworskie konwenanse potrafią niszczyć jednostkę. Pokazują również, jak drastycznie zmienia się nasze wyobrażenie o kimś, kiedy zderzamy się z rzeczywistością ukrytą za fasadą jego „idealnego” życia.
kliknij: ukryte W obu historiach pokazane są wewnętrznie silne kobiety o niezłomnych charakterach, które początkowo zostały uwięzione przez specyficzne ograniczenia:
W No Doubt in Us cesarzowa Yuming miała ogromną siłę fizyczną i wojowniczą naturę, ale na dworze była całkowicie pozbawiona prestiżu, głosu i politycznego znaczenia. Doświadczała izolacji i niszczącej nieufności ze strony otoczenia. Dopiero zamiana ciał dała jej pozycję i władzę, a jej lojalność i silny charakter mogły rozwinąć skrzydła.
W Inept Villainess sytuacja jest lustrzanym odbiciem tego mechanizmu. Kou Reirin miała potężną siłę woli i hart ducha, ale była więźniem słabego, nieustannie chorującego organizmu. Żyła w traumie bycia „idealnym motylem”, od którego wszyscy wymagali perfekcji, podczas gdy fizycznie ledwie trzymała się na nogach. Dla niej „przejście” w ciało znienawidzonej intrygantki stało się wyzwoleniem, ponieważ dało jej fizyczne zdrowie i energię do działania.
Z kolei druga strona w obu tych historiach przechodzi brutalną lekcję weryfikacji swoich wyobrażeń.
Tak jak cesarz w NDfU musiał „wejść w buty” żony, aby poczuć ból odrzucenia i pogardy, tak Keigetsu w Inept Villainess boleśnie przekonuje się, że kradnąc „wspaniałe” życie faworyty, dostaje w pakiecie jej fizyczne cierpienie i morderczą presję, której ona sama nie jest w stanie udźwignąć.
W tej historii nie ma przeniesienia schematu i ról 1:1 jak w NDfU, ale główne założenia pozostały takie same.
A odnośnie podobieństw z Zielarką, to istnieje mnóstwo serii chińskich i japońskich z fabułą na cesarskim dworze. Owszem, głównej roli dodano zainteresowania Maomao, ale może to być racjonalny wynik założeń fabularnych, kliknij: ukryte czyli ciężka przewlekła choroba postaci, bo spędziła ona życie w agonii, więc wiedza o zdrowiu i chorobach była dla niej jedyną deską ratunku .
Do tego wygładzono osobowość protagonistki, według mnie nadano jej dużo większy hart ducha i bardziej bezpośrednią życzliwość niż miała (i ma) Maomao.
Nie wiem skąd te zachwyty tym tytułem. To ten sam przypadek co Kabaneri. Tam się ktoś naoglądał AoT i postanowił jechać na jego popularności i zrobić własną autorską wersję wykorzystując motywy AoT, a tutaj ktoś chciał mieć własną Zielarkę. Wyszło o niebo lepiej niż w przypadku Kabaneri ale nie da się uniknąć porównań, a zaczerpnięte elementy widać jak na dłoni.
Poza tym ma swoje mankamenty. Tu też wspomniane jest że bohaterka zajmuje się ziołami, hoduje ziółka lecznicze i prowadzi eksperymenty z lekarstwami tyle że… to tyle. Jest to wspomniane i nie ma żadnego wykorzystania w fabule. Głupia też nie jest, ale domyśla się jednej czy dwóch rzeczy, a tak to nie ma możliwości wykazać się swoją błyskotliwością.
Nie był to zły seans, bohaterka jest sympatyczna, łatwo ją polubić, ale w fotel nie wbiło i trudno mi o tym myśleć inaczej jak o taniej kopii Zielarki.
Dla mnie ta seria (podobnie jak chińskie No Doubt in Us) dotyka znacznie głębszych tematów: traum toksycznego środowiska, osamotnienia oraz ogromnej presji roli społecznej narzuconej bohaterom przez otoczenie.
Oba te tytuły to według mnie porządne analizy tego, jak system i dworskie konwenanse potrafią niszczyć jednostkę. Pokazują również, jak drastycznie zmienia się nasze wyobrażenie o kimś, kiedy zderzamy się z rzeczywistością ukrytą za fasadą jego „idealnego” życia.
kliknij: ukryte W obu historiach pokazane są wewnętrznie silne kobiety o niezłomnych charakterach, które początkowo zostały uwięzione przez specyficzne ograniczenia:
W No Doubt in Us cesarzowa Yuming miała ogromną siłę fizyczną i wojowniczą naturę, ale na dworze była całkowicie pozbawiona prestiżu, głosu i politycznego znaczenia. Doświadczała izolacji i niszczącej nieufności ze strony otoczenia. Dopiero zamiana ciał dała jej pozycję i władzę, a jej lojalność i silny charakter mogły rozwinąć skrzydła.
W Inept Villainess sytuacja jest lustrzanym odbiciem tego mechanizmu. Kou Reirin miała potężną siłę woli i hart ducha, ale była więźniem słabego, nieustannie chorującego organizmu. Żyła w traumie bycia „idealnym motylem”, od którego wszyscy wymagali perfekcji, podczas gdy fizycznie ledwie trzymała się na nogach. Dla niej „przejście” w ciało znienawidzonej intrygantki stało się wyzwoleniem, ponieważ dało jej fizyczne zdrowie i energię do działania.
Z kolei druga strona w obu tych historiach przechodzi brutalną lekcję weryfikacji swoich wyobrażeń.
Tak jak cesarz w NDfU musiał „wejść w buty” żony, aby poczuć ból odrzucenia i pogardy, tak Keigetsu w Inept Villainess boleśnie przekonuje się, że kradnąc „wspaniałe” życie faworyty, dostaje w pakiecie jej fizyczne cierpienie i morderczą presję, której ona sama nie jest w stanie udźwignąć.
W tej historii nie ma przeniesienia schematu i ról 1:1 jak w NDfU, ale główne założenia pozostały takie same.
A odnośnie podobieństw z Zielarką, to istnieje mnóstwo serii chińskich i japońskich z fabułą na cesarskim dworze. Owszem, głównej roli dodano zainteresowania Maomao, ale może to być racjonalny wynik założeń fabularnych, kliknij: ukryte czyli ciężka przewlekła choroba postaci, bo spędziła ona życie w agonii, więc wiedza o zdrowiu i chorobach była dla niej jedyną deską ratunku .
Do tego wygładzono osobowość protagonistki, według mnie nadano jej dużo większy hart ducha i bardziej bezpośrednią życzliwość niż miała (i ma) Maomao.
Poza tym ma swoje mankamenty. Tu też wspomniane jest że bohaterka zajmuje się ziołami, hoduje ziółka lecznicze i prowadzi eksperymenty z lekarstwami tyle że… to tyle. Jest to wspomniane i nie ma żadnego wykorzystania w fabule. Głupia też nie jest, ale domyśla się jednej czy dwóch rzeczy, a tak to nie ma możliwości wykazać się swoją błyskotliwością.
Nie był to zły seans, bohaterka jest sympatyczna, łatwo ją polubić, ale w fotel nie wbiło i trudno mi o tym myśleć inaczej jak o taniej kopii Zielarki.