Komentarze
Saki
- Saki : Spellsinger : 7.03.2011 19:12:23
- saki : dorias : 11.02.2011 22:03:54
- Re: sas : wa-totem : 28.12.2009 15:19:21
- Re: Saki : Solarius Scorch : 27.12.2009 01:04:48
- Re: Dzięki, dzięki, dzięki ci, Panie : Solarius Scorch : 21.11.2009 21:13:57
- Re: sas : IKa : 21.11.2009 12:10:33
- Re: sas : Velg : 21.11.2009 11:57:10
- Re: sas : Isshin : 21.11.2009 11:49:47
- Re: sas : IKa : 21.11.2009 10:07:48
- Re: sas : Isshin : 21.11.2009 01:35:29
Saki
saki
Żałuje ze kilka miesięcy czytałem tą recenzje bo nie obejrzałem tego Anie dopiero po namówieniu przez dziewczynę i okazało się że anime jest świetne jeśli wie się o co w nim chodzi ;]
Cóż obecna „recenzja” jest raczej jak komentarz do anime lub jak opis z wytykaniem wad tego co mi się w niej nie podoba ;p Recenzent wyładowałswoje negatywne emocje na tym anime tylko.
Przykłady:
„Widziane przeze mnie serie złe mogę podzielić na dwie grupy. Są serie po prostu nieciekawe, niezapadające w pamięć i niewyróżniające się z tłumu. To pierwsza kategoria.”
Na dziendobry pojechanie po animie chociaż to chyba powinno być już na końcu recenzji.
„ałość anime ma bardzo prostą konstrukcję. Najpierw mamy krótką część wstępną, w czasie której Saki jest, mimo swoich oporów, wciągana do szkolnego klubu, potem przychodzi główna część fabuły, czyli eliminacje do szkolnych mistrzostw mahjonga, a na koniec krótki epizod, który wszystko podsumowuje. Owe eliminacje to w zasadzie prawie cała treść serii. Jakby tego było mało, sam ten wątek bardzo szybko zostaje sprowadzony do jednego pojedynku między czterema najlepszymi szkołami, który to ma wyłonić zwycięzcę eliminacji. Innymi słowy główna część fabuły to potwornie rozwleczony, zupełnie absurdalny pojedynek, który ciągnie się przez niemiłosiernie dużą liczbę odcinków, ku mojemu utrapieniu.”
Czyli w tym wypadku anime Over Drive też uważasz za nędzne i bublowe?
„Co prawda twórcy serwują nam pewną ilość wyjaśnień w samej serii, ale nie pomagało mi to wcale, większość czasu musiałem domyślać się, jak gra się układa po tym, która bohaterka była w lepszym nastroju. Po kilku dniach seans rozpocząłem na nowo, już z podstawową znajomością zasad gry i po wzięciu udziału w kilkunastu meczach online. I w tym momencie czekało mnie jeszcze większe zdziwienie – akcja na ekranie nie stała się ani o jotę bardziej zrozumiała. Powiem więcej, stała się jeszcze bardziej chaotyczna i alogiczna.”
Wystarczyło nauczyć się grać w japońską odmianę mahjonga „Riichi” która różni się trochę od chińskiego.
„ Przede wszystkim należy pamiętać, iż jest to gra, w której duże znaczenie ma czynnik losowy. Tutaj natomiast obowiązuje reguła, iż szczęście i owa losowość sprzyjają tej zawodniczce, która aktualnie „poczuje moc”, tudzież nabierze w danym momencie pewności siebie. Konkretne zawodniczki posiadają tutaj swoje specjalności czy specjalne umiejętności. Momentami są to zdolności, których nie można nazwać inaczej jak „supermoce”.”
Cóż czynnik losowy w każdej grze występuje w szczególnie tych które posiadają kostki lub karty jednak w mahjongu musisz mieć spore umiejętności aby wygrywać a te „ super moce” to nic innego jak podkreślenie tylko i wyłącznie szczęścia jakie dopisuje zawodniczkom.
„Gwoli ścisłości, wszystkie są drażniąco podobne. Jak się okaże, niemal wszystkie komuś obiecały, iż turniej wygrają, a z tejże wygranej czynią sobie niemal cel życia. Chyba nie ma tutaj postaci, która by choć raz nie powiedziała „na pewno wygram” tonem typowym dla postaci przewodnich….”
kolejna dziwna krytyka z rodzaju nie zrozumiałych dla mnie i w dodatku z
Jak się jedzie na turniej to przeważnie komuś się obiecało że się wygra itd. Itd. Itd.
„…a z ich oczu mają lecieć pioruny z taką częstotliwością, że nawet Zeus popadłby w kompleksy. Poziom umiejętności zawodniczek nie musi wcale sprawiać, iż wszyscy wkoło nich mają nagle kurczyć się i zalewać potem ze strachu…”
już na ten temat gdzieś pisałeś hmm i nie jest to chyba wada a raczej zaleta która jednak jakoś uatrakcyjnia oglądanie tego
„Wracając jeszcze na chwilę do bohaterek, muszę wspomnieć o mojej ulubienicy. Uczennica akademii Tsuruga, która sama siebie nazywa „Stealth Momo” (gdy pierwszy raz użyła wobec siebie tego określenia praktycznie spadłem z krzesła). Gdyby nie ona, pewnie nie umieściłbym przy recenzji wyróżnika „supermoce”. Wyobraźcie sobie bohaterkę, której obecności nikt nie zauważa. Jest, niemal dosłownie, niewidzialna….”
Ohoho na ten temat mógłbym się rozpisać ale wiem też po tym że recenzent nigdy nie grał w żadne gry karciane czy takie nawet jak mahjong z kilkoma przeciwnikami (nie chodzi mi o komputerowe)
Owa Momo jest jednym z rodzaju graczy a jest takich kilka. Momo swym wyglądem i zachowaniem przy stole stwarza pozory że jest nie groźna i inni po prostu ignorują ją to tak w skrucie opisana jej ta nadnaturalna zdolność.
„Co więc można powiedzieć w ramach podsumowania? Saki zwyczajnie nie polecam, nie widzę w tej serii niczego wartego uwagi. Podziękować mogę temu anime, iż dzięki niemu zainteresowałem się samym mahjongiem, który okazał się o wiele ciekawszy niż sama produkcja. Jednak wedle różnych rankingów Saki w sezonie, w którym była emitowana, osiągnęła sporą popularność. Cóż, widać nie jestem właściwą dla tej serii publiką.”
Podsumowanie fajne i ładne tylko po co one jak i tak normalnie człowiek już w 1/3 zniechęci się do anime?
Do jakiej grupy jest to anime skierowane ?
Recenzent wykazał się tutaj wyjątkową niekompetencją jak i ignorancja….
Gdybym nie grał w mahjonga i to anime nie trafiło w mój gust to by mi się nie chciało napisać tego komentarza
Re: Saki
Cóż rzec? Zmaratonowałem serię w dwa dni z wypiekami na twarzy, dopingując ulubione zawodniczki i wyczekując kolejnych zwrotów akcji. Bohaterki były po większości bardzo fajne, a także na tyle różnorodne i intrygujące, że każdyt chyba jakieś swoje ulubione może znaleźć. Sama rozgrywka była naprawdę wciągająca, choć moje doświadczenia z mahjonggiem były oczywiście żadne. Formuła zastosowania „shonenowych” efektów w spokojnej grze stołowej bardzo przypadła mi do gustu, po prostu lubię takie eksperymenty.
nie jest to seria idealna, ale przykuła mnie do ekranu postaciami i emocjami sportowymi. Jeśli pojawi się drugi sezon, na pewno go obejrzę.
Dzięki, dzięki, dzięki ci, Panie
Moderacja
komentarz typu tl;dr
Nie. Runda finałowa trwa 9 odcinków i składa się z 5 meczy (każdy z innym zestawem zawodniczek). 9/25 jest większą częścią według zupełnie obcych mi definicji. Być może to czepianie się słówek, ale bez precyzyjnych sformułowań trudniej zrozumieć zarzuty.
Na każdą parę rumieniącą się, trzymającą za ręce itp. przypadają 3 normalne dziewczyny. Poziom skłonności homoseksualnych przekracza normę, ale ogłaszanie stanu klęski narodowej byłoby przedwczesne.
A widzisz. Gdybyś oglądał uważnie Saki, wiedziałbyś, że w grach online nie da się strzelać piorunami z oczu ;P
To, że szczęście w danym momencie sprzyja bardziej jednemu graczowi, a pozostali potrafią to wyczuć za pomocą połączenia przesądności z wyostrzoną intuicją i ew. „odebrać” nadmiar szczęścia chytrym zagraniem, to całkiem powszechna koncepcja. Żeby wymienić tylko mahjongowe anime – dokładnie tak samo jest w Akagim, a nawet w opartym na oszukiwaniu Tetsuyi. Powiem więcej – zostało to uczynione dla zwiększenia widowiskowości przekładania kostek na planszy przeniesieniem uniwersalnej zasady z filmów sportowych – najpierw należy pokazać danego bohatera w sytuacji podbramkowej (boksera rzucić na deski, drużynę na boisku przytłoczyć straconymi golami itp.), żeby mógł z niej wyjść, pokonując własne ograniczenia albo stosując sprytną strategię.
Zasadniczo zamiast wymyślać abstrakcyjne motywacje typu „Muszę uratować moją głodującą wioskę” poprzestano na prostych i całkiem zrozumiałych, czyli „Koleżanki we mnie wierzą, więc dam z siebie wszystko” i „Moja senpai kończy szkołę (ostatnia szansa na mistrzostwo szkolne), więc dam z siebie wszystko”. Moim zdaniem to się sprawdza. Co do celu życia, to raz że gromienie pozbawionych motywacji przeciwniczek byłoby nieciekawe, a dwa że szkolne mistrzostwa są przepustką do profesjonalnego mahjonga (kilka razy to zostało wspomniane).
Co do Momo:
kliknij: ukryte
Właściwie to sam sobie odpowiedziałeś na pytanie. Nie stawała się niewidzialna (bo było ją przecież widać na ekranach), tylko nikt nie zwracał na nią uwagi. Jakby nagle jedno krzesło stało puste, kłóciłoby się to z definicją niezwracania na siebie uwagi.
Żeby wyjaśnić tę sytuację wystarczy zrobić rachunek sumienia i przypomnieć sobie, za co krytykujesz serię:
- za to, że większa część anime poświęcona jest danej dyscyplinie sportu
- retrospekcje wyjaśniające motywacje przeciwniczek (choć sam twierdzisz, że pozwoliły Ci im kibicować)
- sposób pokazania rozgrywki
O ile przy tym ostatnim nadmiar efektów specjalnych też mi przeszkadzał, to poza tym wszystko mieści się w ogólnie przyjętych ramach serii sportowych, turniejowych, czy jak je tam zwać. Krytykowanie za te elementy to trochę jak dziwienie się, że w magical girls dziewczęta transformują się za pomocą broszek.
Pozostałe dwie rzeczy, czyli:
- Supermoce
- wątki shoujo‑ai
To rzeczy, które albo się kupuje, albo nie. Nie będę wdawał się w demagogię, że to nie są wady jako takie. To już zależy od danego widza. Ty stwierdziłeś, że to idiotyzm, komuś innemu się spodoba. Jego i Twoje prawo.
Kocham Saki!
kicz?
Z wad – w części pojedynków jednak przesadzono z efektami specjalnymi i wstawkami rodem z magical girls. Walki nie stają się od tego bardziej ekscytujące, a wręcz czasem nużą.
słaba recenzja
Jedno z najlepszych anime spod znaku „moe” tego sezonu można powiedzieć że w pewnym sensie zdominowało Saimoe, mimo że nie mialo przedstawicielki w wielkim finale.
A użycie słów typu „alogiczny” (zamiast po prostu „nielogiczny”) nie sprawia, że tekst staje się automatycznie mądrzejszy.
Co na przykład wnosi przypadek Momo do ogólnej oceny anime?
Jeśli chodzi o domniemane supermoce bohaterek, przyjęto taką konwencję, tak naprawdę w tym anime nie chodzi o mahjonga, mahjong nikogo nie obchodzi, mało kto zna skomplikowane zasady tej gry, zarówno w Japonii, jak i gdzie indziej (zupełnie tak samo, jak w naszej kulturze nie wszyscy potrafią grać w szachy). Tu nawet nie jest potrzebne żadne suspension of disbelief, Saki to anime, w którym nastoletnie dziewczynki w przeróżne sposoby masakrują na planszy swoje przeciwniczki. Normalnie taki duch czasów, ludzie lubią oglądać bohaterki mahou shoujo, niekoniecznie w klasycznym znaczeniu tego terminu.
Zwłaszcza, że gdy te bohaterki są grane przez najbardziej znane i lubiane seiyuu, ale zdaje się, że na ten aspekt w ogóle nie zwróciłeś uwagi.
Tak, bo anime należy odczytać w kluczu moe, a nie anime sportowego, bo to nie było anime sportowe.
Tak, pojęcie „moe” zawiera w sobie nastoletnie bohaterki, relacje między nimi, yuri i pojedynki w bardzo shounenowym stylu.
Jednak, nawet patrząc na Saki jak na anime sportowe, narracja nie odbiega zbytnio od innych serii tego typu, w których jeden duży event zajmuje gros serii, więc trudno uczynić z tego zarzut.
Anime ma wady i to całkiem sporo, ale w końcu piszę apologię, a nie tekst krytyczny, a w przeciwieństwie do tej „recenzji” Saki sure is fun.
...
Nie wiem może jak regułkowo wygląda recenzja ale najczęściej na Tanuki mieliśmy pozytywne i negatywne argumenty przedstawiające anime. Które dawały obraz i pomagały zdecydować czy obejrzeć czy nie. Natomiast tu recenzent wyraził swoje negatywne zdanie i po prostu objechał anime mimo to wystawił „wysoką ocene” jak na brak pozytywnych odniesień do anime. Poza tym napisał że wielu osobom sie podobała ale już nie napisał dlaczego tylko zakończył temat. Czytając tą recenzje mam wrażenie jakbym czytał jeden z komentarzy i tu uważam powinna się znaleść.
Czy się jakieś dzieło podobało czy nie uważam że recenzja powinna być bardziej obiektywna i opisywana z większym dystansem. A swoje zdanie powinno być wyrażane na końcu krótko i w kilku zdaniach. Natomiast to jest według mnie objechanie anime przez zwykłego komentatora który wyraża swoje prywatne zdanie.
Pozdr. Apokalips.