x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
To aż 3 lata jeśli chodzi o emisję. 3 serie i tylko 26 epków (13+6+7). Strasznie wolne tempo wydawania, a jakość niestety trochę rozczarowała. Problemy budżetowe może i cięto co się da? Nie ma żadnych dziwnych przeskoków czasowych pomiędzy seriami jak najbardziej zalecam oglądać ciągiem jak jeden dłuższy sezon. Wystawiam też jedną wspólną ocenę za całe finały dla wszystkich serii odnośnie finałów.
Minusy:
- Tempo rozgrywek. kliknij: ukryte Za szybkie to wszystko. I niemal w całości wycięto postacie poboczne zwykle komentujące/analizujące mecze z trybun. Nie uświadczymy prawie wcale: Sakuno, Tomoki, Horio czy duetu reporterów. - Pomysł na kliknij: ukryte wielki finał. Utrata pamięci itd. No nie lubię takich rozwiązań.
Plusy:
+ Odświeżony format rozgrywek. kliknij: ukryte Fajno, że zawsze gramy pełne 5 spotkań i zaczynamy singlami. + Nowi rywale.
+ Nowe super umiejętności.
+ Jakość meczyków.
+ Jakość fillerów? TURBO PLUSIK! kliknij: ukryte Specjal plażowy to arcymistrzostwo komediowe. Specjal w knajpie też cudny.
Do kupy wyszło mi 7/10. Ale za ciągle oryginalne/szalone pomysły i dwa wybitne epki „pozasportowe” jednak oczko wyżej: 8/10.
Ciąg dalszy włączę sobie za jakiś czas. Nawet nie bardzo wiem co mnie dalej czeka. Wielki finał nic nie zapowiada konkretnego oprócz tego, że zaczął się kolejny rok szkolny.
ktoś napisał, że „zwycięża lepszy”. Nie mogę się z tym zgodzić. W tej serii wygrywa ten, który posiada większą pulę magicznych trików. Pragnę zauważyć, że scenariusz jest wiecznie ten sam: gracz wykonuje magiczny trik tak długo, aż jego oponent go nie złamie dziesięć razy z rzędu. Wtedy to bowiem mądrale z trybun są już przekonani, że to co widzą jest celowe, a nie jest dziełem przypadku.
Te rozgrywki przekonały mnie do jednego, tj. do odpuszczenia sobie kolejnych części serii. Nużyły mnie już powtórzenia i liniowość, ale więcej tych głupot już nie przełknę.
Koniec rozgrywek, których wynik był od początku oczywisty ;P
Poziomy absurdu wznoszą się na wyżyny, piłki są przecinane w locie na pół, niektórzy tracą zmysły, a jeszcze inni latają hen, poza boisko, ba – poza trybuny! Boże drogi. Mimo to świetnie się to ogląda, bo pojedyncze mecze wcale nie muszą być przez Seigaku wygrywane. Zwycięża lepszy, po prostu. Dobra rozrywka.
W sumie OVA nie różni się zbytnio klimatem od całej serii. I chyba tylko klimatem, bo pojawiły się pewne szczegóły warte uwagi.
A mianowicie grafika. Widać, że ją trochę podkręcili, mecze są bardziej dynamiczne. Podobnie postacie (chociaż momentami wyglądaj dziwnie). I teraz najważniejsze, co bolało mnie przez cały Turniej Krajowy. Jeśli w serii normalnej byłam w stanie przeżyć piłki‑pociski robiące dziury w murze, skoki na trzy metry i salta w powietrzu, to tutaj już nie było tak miło i przyjemnie. Rozumiem, że piłka może mieć ogromną moc, ale żeby wywalać zawodnika w trybuny? Albo zadawać obrażenia na całym ciele? Już nie wspominając o kliknij: ukryte transformacji Kirihary w „Devil Akaya”. Podobnie jest z nowymi technikami kliknij: ukryte ledwo zapamiętałam trzy kontry Fuji'ego, a teraz jest ich tyle że o matko . Seria OVA z tego turnieju kojarzy mnie się z Dragon Ballem w wersji tenisowej. Szkoda tylko, że przy DB mogłam dać spokojnie 10/10, a tutaj tylko 8/10 (bo mimo wszystko kocham Ryomę i spółkę).
Jeśli jesteście w stanie wytrzymać nienaturalność bijącą w oczy, to polecam. Jeśli macie do tego słabe nerwy – odpuście.
8/10
To aż 3 lata jeśli chodzi o emisję. 3 serie i tylko 26 epków (13+6+7). Strasznie wolne tempo wydawania, a jakość niestety trochę rozczarowała. Problemy budżetowe może i cięto co się da? Nie ma żadnych dziwnych przeskoków czasowych pomiędzy seriami jak najbardziej zalecam oglądać ciągiem jak jeden dłuższy sezon. Wystawiam też jedną wspólną ocenę za całe finały dla wszystkich serii odnośnie finałów.
Minusy:
- Tempo rozgrywek. kliknij: ukryte Za szybkie to wszystko. I niemal w całości wycięto postacie poboczne zwykle komentujące/analizujące mecze z trybun. Nie uświadczymy prawie wcale: Sakuno, Tomoki, Horio czy duetu reporterów.
- Pomysł na kliknij: ukryte wielki finał. Utrata pamięci itd. No nie lubię takich rozwiązań.
Plusy:
+ Odświeżony format rozgrywek. kliknij: ukryte Fajno, że zawsze gramy pełne 5 spotkań i zaczynamy singlami.
+ Nowi rywale.
+ Nowe super umiejętności.
+ Jakość meczyków.
+ Jakość fillerów? TURBO PLUSIK! kliknij: ukryte Specjal plażowy to arcymistrzostwo komediowe. Specjal w knajpie też cudny.
Do kupy wyszło mi 7/10. Ale za ciągle oryginalne/szalone pomysły i dwa wybitne epki „pozasportowe” jednak oczko wyżej: 8/10.
Ciąg dalszy włączę sobie za jakiś czas. Nawet nie bardzo wiem co mnie dalej czeka. Wielki finał nic nie zapowiada konkretnego oprócz tego, że zaczął się kolejny rok szkolny.
Te rozgrywki przekonały mnie do jednego, tj. do odpuszczenia sobie kolejnych części serii. Nużyły mnie już powtórzenia i liniowość, ale więcej tych głupot już nie przełknę.
Koniec rozgrywek, których wynik był od początku oczywisty ;P
Poziomy absurdu wznoszą się na wyżyny, piłki są przecinane w locie na pół, niektórzy tracą zmysły, a jeszcze inni latają hen, poza boisko, ba – poza trybuny! Boże drogi.
Mimo to świetnie się to ogląda, bo pojedyncze mecze wcale nie muszą być przez Seigaku wygrywane. Zwycięża lepszy, po prostu. Dobra rozrywka.
A mianowicie grafika. Widać, że ją trochę podkręcili, mecze są bardziej dynamiczne. Podobnie postacie (chociaż momentami wyglądaj dziwnie).
I teraz najważniejsze, co bolało mnie przez cały Turniej Krajowy. Jeśli w serii normalnej byłam w stanie przeżyć piłki‑pociski robiące dziury w murze, skoki na trzy metry i salta w powietrzu, to tutaj już nie było tak miło i przyjemnie. Rozumiem, że piłka może mieć ogromną moc, ale żeby wywalać zawodnika w trybuny? Albo zadawać obrażenia na całym ciele? Już nie wspominając o kliknij: ukryte transformacji Kirihary w „Devil Akaya”. Podobnie jest z nowymi technikami kliknij: ukryte ledwo zapamiętałam trzy kontry Fuji'ego, a teraz jest ich tyle że o matko . Seria OVA z tego turnieju kojarzy mnie się z Dragon Ballem w wersji tenisowej. Szkoda tylko, że przy DB mogłam dać spokojnie 10/10, a tutaj tylko 8/10 (bo mimo wszystko kocham Ryomę i spółkę).
Jeśli jesteście w stanie wytrzymać nienaturalność bijącą w oczy, to polecam. Jeśli macie do tego słabe nerwy – odpuście.