Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Ao Haru Ride

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Anonimowa 16.05.2020 07:22
    Jeden z pierwszych  kliknij: ukryte  romansów który pokazuje, jak bardzo na charakter wpływają doświadczenia życiowe.

    A także – że przeszłość nigdy nie wróci. Nawet ta najlepsza…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Maxromem 18.09.2017 00:18
    Mam mocno mieszane uczucia po obejrzeniu całości. Z jednej strony, wszystko co się tyczyło relacji między Futabą a Kou było bardzo dobre, a same te postaci od razu zyskały moją sympatię, ale z drugiej stony praktycznie każdy inny wątek czy postać były albo słabe, albo zupełnie nie wykorzystano ich potencjału. Efekt jest taki, że z jednej strony jestem bardzo kontent, a z drugiej bardzo zawiedziony. No cóż, trzeba czekać na drugi sezon.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    ania 31.07.2016 01:09
    Kou ma po prostu depresję, a anime jest o całej reszcie próbującej go z niej wyciągnąć.
    No temat został poruszony i posłodzony.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Avi 27.10.2015 21:25
    kurcze, a mi sie podobało ze nareszcie ktoś przełamał konspekt schematycznych ruchów miłosnych. Scena z przytuleniem sie do włosów Kou, trzymanie za rękę i mówienie o tym gośno. Mnie to urzekło, bo miałam juz dość schematycznych nagłych pocałunków, z otwartymi oczami tylko, natarczywych chłopaków itd. Super, bardzo na plus!!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Alice14 17.10.2015 15:26
    Anime
    Zaczęlam oglądać od niedawna ale od razu mnie wciągnęło ;)
    Ale przecież Kou głos podkładał Daisuke Hirakawa
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ruka 19.07.2015 22:27
    Podobało mi się szczególni to że seria była taka spokojna. Nikt się bez przerwy nie darł, powoli ich uczucie się pojawiało itp.
    Główne postacie naprawdę bardzo dobre. Spokojny głos Kou był naprawdę miły. Fushioka na szczęście nie była za słodka.
    Obydwoje jak dla mnie byli w sam raz.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Katasza 7.07.2015 13:22
    Sentymentalna podróż do przeszłości!
    Zauroczył mnie klimat tej serii, a wygląd postaci bardzo mi odpowiadał. Z zapartym tchem śledziłam poczynania bohaterów. Seans zaliczam do udanych i przyjemnych. I jeśli ktoś poszukuje opowieści o miłości z nutą melancholii to jak najbardziej polecam!!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Róża 7.06.2015 18:25
    Anime jest straszne!!!! 2/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 18
    muertoladies 26.02.2015 21:46
    Witajcie. Czy ktoś wie czy pojawi się 2 sezon..? Myśl o tym spędza mi sen z powiek..
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 10
    tamakara 16.12.2014 09:48
    zdecydowanie udowodnił, że potrafi zagrać inny typ postaci niż zazwyczaj – kogoś, kto niekoniecznie musi nam rozsadzać bębenki przeraźliwym krzykiem, by wywołać odpowiednią reakcję emocjonalną.


    A to nie jest tak, że właśnie postać Erena jest wyjątkowa na liście ról tego pana? Nie lepiej byłoby napisać, zważywszy na ptencjalnych odbiorców serii, że Kaji grał w kuroshitsuji, no.6 czy tam sukitte ii na yo?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Slova 16.12.2014 09:05
    do czasów własnej pierwszej miłości.

    Sądzę, że podróżowanie do nieistniejącego celu może okazać się dla niektórych wyzwaniem : D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Czarny Kot 30.10.2014 19:49
    Wymiotuję tym anime. Nic w nim nie jest dobre. Poczynając od Kou, a skończywszy na tandetnej, słodko­‑głupiej ścieżki muzycznej, towarzyszącej nam przez caaały czas (ratunku!!!). Kou to zakamuflowany narcyz, hipokryta i buc. Denerwowało mnie w nim niemal wszystko. Do każdego ma obiekcje i traktuje z góry, tylko siebie tykać nie pozwala. I ten jego głos… o_O
    Kolejną katastrofą są dialogi. Wiem, że to shoujo, ale jednak! Kto tak gada? Są pretensjonalne i nierzadko brzmią bez sensu.
    Bohaterowie zaś są przerysowani, mdli i IRYTUJĄCY do granic możliwości.
    Ech, nie chce mi się o tym potworku pisać. Nie polecam nikomu (chyba, że chodzisz do podstawówki). Jeśli zaś do szczęścia wystarczą Ci ładne rysunki, w takim razie rozkładam ręce. Tak, grafika jest śliczna, postaci narysowane są starannie i całkiem uroczo. Niemniej kreska nie rekompensuje. :/
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    tamakara 5.10.2014 20:09
    Co też sprowokowało mnie do oglądania tej serii? Chyba mi się nudziło… Powiedziałam sobie, że „zawsze można wyłączyć” i ... obejrzałam całość w trzy dni.
    Oczywiście były też trudne chwile, kiedy pauzowałam i, patrząc pustym wzrokiem w ekran, zastanawiałam się nad sensem spędzania czasu w ten sposób, ale dotrwałam do końca. Myślę, że wytrwać pomógł mi fakt, że to jednak nie było stricte o miłości, a bardziej o przyjaźni. Jasne, pojawił sie niby­‑trójkąt, była masa problemów z komunikacją, ale więcej w tym było seishun z przyległościami niż romansu. Poza tym bohaterowie okazali sie na tyle sympatyczni, że jakoś tak chciałam z nimi zostać. Powtarzałam, „awww jakie to słodkie”, „awww, jaka ona jest głupiaaaa…”, „awww, jaki on jest fajnyyy” i wracałam do piłowania paznokci, albo rozwiązywania sudoku lol. Aczkolwiek było kilka momentów, kiedy się z lekka rozmaśliłam i jeden, kiedy wbiło mnie w krzesło.  kliknij: ukryte 
    Futaba jest głupia, ale w taki pogodny, nieinwazyjny sposób. Polubiłam ją, nie miałam wewnętrznej potrzeby rzucania w nią ciężkim przedmiotem. Kou jest zaskakująco niedoskonały i stwierdzam, że stanowi wspaniały materiał do zadurzenia się na amen. Polubiłam absolutnie wszystkich poza Murao. Niestety, panna za bardzo yanderuje, trochę się jej bałam XD
    Poza tym prześliczna oprawa graficzna i przeurocza oprawa dźwiękowa. Opening przyczepił się do mnie, chodzę i śpiewam. Jedyny minusik to insert song, chociaż podczas seansu sprawdzał się dobrze, to już osobno jest za bardzo smętny.
    Reasumując, nie żałuję, ze oglądałam, ale ponieważ pod koniec serii  kliknij: ukryte , obawiam się, że drugiego sezonu (jeśli będzie) nie zdzierżę xD
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Orihimcia 4.10.2014 19:51
    Anime to zainteresowało mnie od samego początku swoją życiowością (?). Bardzo miło mi się je oglądało, ale trochę szkoda, że fabuła nie była bardziej rozbudowana. Bo tak naprawdę przez całą serię w sumie nic się nie działo. Gdybym oglądała wszystko na raz pewnie trochę bym się nudziła, ale w dawce jeden odcinek na tydzień oglądało się naprawdę przyjemnie. Bardzo spodobał mi się opening tej serii. Mam nadzieję, że drugi sezon także ujrzy światło dzienne. Polecam – szczególnie wielbicielom okruchów życia i spokojych opowieści o dorastaniu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    RosaLynn 4.10.2014 16:38
    Ao Haru Ride
    Od początku mi się podobało!
    Szukałam jakiegoś lekkiego shoujo, odkryłam AHR i już po pierwszym odcinku byłam zachwycona.
    Pomimo swojej fabuły (tak, tak…) podobało mi się, chociaż zazwyczaj wolę kiedy coś się dzieje. Na szczęście oglądałam „na bieżąco”, więc bez większej nudy udało mi się dotrzeć do końca.
    Bohaterowie przez kilka pierwszych odcinków byli idealni. Lubiłam wszystkich z wyjątkiem Kominato (jakoś nie przypadł mi do gustu).
    Ale muszę się przyznać, że po obejrzeniu 3/4 serii troszkę zaczęli mnie irytować. Futaba ze swoim niezdecydowaniem i troszeczkę naciąganą spontanicznością, a Kou z obojętnością. Ale mówi się trudno.
    Po zobaczeniu paru mangowych spoilerów, naprawdę nie wiem, co jest prawdą xd.  kliknij: ukryte 
    Kreska, muzyka itp. – bardzo mi się podobały!
    Mam nadzieję, że zrobią kolejny sezon, bo w tym właściwie nic się nie działo. Ale manga, nawet w Polsce zaczęła być bardzo popularna, więc jest nadzieja!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Empira 28.09.2014 23:13
    Lekkie i przyjemne
    Nie pamiętam, kiedy ostatnio obejrzałam tak dobre, lekkie i przyjemne anime. W swojej radości aż chwyciłam za mangę, której aktualnie tłumaczenie plasuje się na 44 rozdział.

    Kreska jest taka… naturalna, bardzo przypadła mi do gustu.

    Co do postaci, to albo uodporniłam się na wszelkiego rodzaju stereotypy (płaksy – trochę Futaba, słodziaka – Makita, czy też introwertyczki – Murao), w każdym razie nie czułam poirytowania, co ostatnio często zdarzało mi się przy oglądaniu anime z tej kategorii.

    Niektórzy zarzucają serii brak rozwinięcia pewnych wątków, czy też ukazania poszczególnych postaci (Kominato albo Murao). Takowe rozwinięcia byłyby, gdyby twórcy pociągnęliby serię dalej (materiał na to mają w mandze). Ja liczę na drugi sezon, powiem nawet, że czekam z wielką niecierpliwością na jakieś info w tym temacie :D

    O muzyce się nie wypowiadam za bardzo, ponieważ już od jakiegoś czasu żaden opening czy też ending nie zapadł mi w pamięć. Jestem w stanie jedynie odnotować gdzieś w zwojach mózgowych, że opening idealnie pasował do klimatu serii.

    Może nie było przy tym anime jakiegoś szczególnego pieprznięcia, ale z czystym sumieniem daję mu 9,5/10 za całokształt :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    San-san 27.09.2014 21:56
    anime było by bardzo dobre gdyby nie brak fabuły… lubię anime, w którym się nic nie dzieje, ale to się na takie nie nadaje. Zaczęło się frapująco, czekałam na bum i tak obejrzałam 12ep. i trochę zgłupiałam. Ponoć w mandze dzieje się więcej, okropnie przeciągają. Sceny Yoshioki Futaby która czerwieni się z rozdziawioną gębą trochę mi się przejadły. Kou z jakiegoś powodu zaczął mnie wkurzać. Ten cały dramat przerósł całą fabułę i ... och powinno mi być go żal i w ogóle, okropna ze mnie baba… Ale facet tak mnie zmęczył, że zmianę tej wściekle nijakiej miny powitam z radością. pomarańczowowłosa jest jakoś mało wiarygodna. Murao jest ponura i mdła. Trzymam kciuki za Kominato (blondyn).

    Futaba jest całkiem niezłą postacią. Choć ja bym jej przylutowała gdyby ktoś się tak bardzo wtrącał w moje sprawy, gdybym wyraźnie dała znać, że sobie tego nie życzę. W końcu wyszło jej to na dobre, ale w rzeczywistości chyba nie było by tak różowo. Stalkerka jedna. Ah! Tanaka­‑sensei jest fajowy :) musi być chyba tuż po studiach. Przyjaźniłabym się XD.

    Jak na razie seria nie szaleje. Nie przebija żadnych schematów. W sumie nie spodziewam się fajerwerków na II część, chyba, że na letnim festiwalu (kto głosuje za tym, że będzie poruszająca scena w yukatach gh).

    Zrobiona jest ładnie, kilka scen jest udanych. Opening i ending zasługują na wysłuchanie ^^
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    myszahihi 26.09.2014 21:53
    Czy ktoś wie czy będzie kontynuacja? Jak dla mnie anime rewelacyjne i strasznie mi smutno, że już się skończyło. Jedno z najlepszych anime tego typu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kysz 23.09.2014 17:18
    Typowe shoujo – jest słodko, romantycznie, momentami zabawnie, czasami ciut poważniej. I dokładnie takie romanse lubię najbardziej – proste, słodziutkie, ale strasznie sympatyczne. Niestety sporym minusem jest tu liczba odcinków, bo jednosezonówka to zdecydowanie zbyt mało jak na tego typu historię – wszystko się kończy, zanim na dobre się zacznie. Po cichu liczę więc na kontynuacje, choć niestety klasyczne romansidła shoujo raczej rzadko takową dostają -.-
    Z pewnością sporym plusem są tutaj bohaterowie, bo to taka grupka normalnych nastolatków. Da się ich lubić, choć potrafią też solidnie irytować. Nie ma co liczyć tutaj na głębsze charaktery, bo takowych chyba żadne shoujo nie posiada – ma być lekko, więc nie ma zbyt wiele miejsca na zagłębianie się w psychikę postaci. Co mi się jednak podobało, to fakt, że wypadają oni naturalnie jako grupka przyjaciół, nawet pomimo wyraźnych wątków romantycznych (nieodmiennie przychodzi mi w takich przypadkach na myśl Sukitte (anime, nie manga), w którym to nijak nie potrafiłam dostrzec w bohaterach grupy przyjaciół, tylko zbieraninę 3 par – niby taka subtelna różnica, ale dla mnie to wiele zmieniło).
    Ogólnie mnie się podobało – jestem w stanie dostrzec tu sporo wad, ale w większości mi one po prostu nie przeszkadzają (jak chociażby schematyczność – ot, ja tam lubię oglądać w romansach moje ulubione schematy^^) i dlatego seria ma ode mnie naciągane 8/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Tuvo 23.09.2014 06:18
    było, ale można obejrzeć
    Anime reprezentuje bardzo stały poziom, choć wydaje mi się, że twórcy nie do końca mieli pomysł na to, jak wszystko zgrabnie zmieścić w telewizyjną serię. Mamy tutaj właściwie misz­‑masz: trochę romans, trochę okruchy życia, trochę komedia i ten misz­‑masz właśnie dawałby dość szerokie pole do popisu, stało się jednak tak, jakby twórcom bardzo zależało na uschematyzowaniu fabuły. Mamy szkolną miłość, a jak mówi ludowe porzekadło „old love dies hard” i w tej serii faktycznie tak jest. Główny bohater jednak ze wszystkich sił próbuje bronić się przed uczuciem, w międzyczasie na jaw wychodzą interesujące, choć dające się przewidzieć, życiowe zawirowania. Mamy miłosny trójkąt, czyli wątek dość gruntownie już przemaglowany, mamy uczennice zakochaną w nauczycielu (której, moim zdaniem, powinno się w serii poświęcić trochę więcej miejsca).
    Jest trochę dramatyzmu, choroba, żałoba, próba pokazania wpływu straty ukochanej osoby na psychikę. Czyli galeria schematów i ogólnych trendów.

    Jest w tej serii jednak coś, co pozwala śledzić poczynania bohaterów z niesłabnącym zainteresowaniem. Myślę, że, mimo wszystko, siłą serii są jej bohaterowie – grupka młodych, sympatycznych nastolatków, którzy, wkraczając w dorosłe życie, uczą się funkcjonowania w trudnym świecie, odpowiedzialności za drugiego człowieka, rozumienia jego uczuć i – czasami – walki o wartości takie jak przyjaźń czy rodzina.

    Dobrą stroną produkcji jest muzyka – dopasowana do klimatu serii, lekka, ale dająca się zapamiętać. Jeśli o grafikę chodzi, wydaje mi się, że twórcy tego anime mają jakąś dziwną manierę do upraszczania twarzy postaci w nieodpowiednim momencie. Zdaje sobie sprawę, że to zabieg zamierzony (chyba?) i że to być może tylko rzecz gustu, ale takie ubożenie portretu postaci jakby zupełnie bez powodu trochę mnie raziło.

    Anime można polecić tym, którym nie straszna powtarzalność – bo to tutaj, dobrze to albo źle, znajdziemy. Nie trzeba się jednak tym za bardzo przejmować, kiedy lubi się dobrze skonstruowane, lekkie historie, które nie odrzucają ani przesadnym dramatyzmem, ani nachalną „lukrowatością”.

    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Klemens 22.09.2014 21:59
    No i koniec przygody naszej samorządowej ekipy. Szkoda, że nie rozwinęli tego wątku jakoś bardziej, bo szczerze nie widziałem jeszcze anime, gdzie kaichou i ekipa byliby głównymi bohaterami w normalnym, szkolnym romansidle.
    Materiał mieli dobry, więc wystarczyło nie 'zsolić' sprawy i mieli gotowe dzieło – nie zawalili i wyszło. Muzyka była baaaardzo przyjemna dla ucha, ale grafika bolała czasem po oczach  kliknij: ukryte . Ale to nic, bo animacją nadrobili. Co tu dużo o fabule powiedzieć, już wspomniałem, materiał był dobry, to starczyło z niego skorzystać i czerpać profity.
    Co do samych postaci:
    -Futaba – była troszeczkę irytująca w niektórych sytuacjach, była beksą jakich mało, ale w sumie to nie miałbym się do czego na poważnie dowalić;
    -Makita – strasznie mnie irytowała, w sumie rozumiem już dlaczego nadmiar słodyczy jest szkodliwy i nie dziwię się, dlaczego ludzie za nią, delikatnie rzecz ujmując, 'nie przepadali'  kliknij: ukryte  ;
    -Murao – a może raczej Shuuko, strasznie mi przypadała do gustu, IMO najlepsza postać z serii, nie mam do czego się doczepić; żałuję, że nie dali jej więcej czasu antenowego – szczególnie szkoda, że nie uchwycili dokładniej zmian w tej postaci, bo ja niezbyt dokładnie to zauważyłem kiedy ona się tak bardzo zmieniła – widząc tą postać w początkowych odcinkach i w ostatnim, mam wrażenie, że podstawili gdzieś pomiędzy jej siostrę bliźniaczkę, lecz z zupełnie innym usposobieniem;
    -Kominato – co tu dużo o gościu gadać, nie dostał również dużo czasu, więc postać niezbyt bogata, ale muszę przyznać, że nie trzeba było mu tego czasu antenowego dużo, bo i bez tego go polubiłem;
    -Kou – ..., markotny, mhroczny, przystojny i luzacki main hero, jakoś go nie polubiłem i gdyby nie to, że Futaba też go kocha, a wolałbym, żeby osiągnęła ona swój cel, to życzyłbym mu związku z Yuuri – tak go nie lubię, o!
    W sumie to anime udane, lekkie i przyjemne, takie w sam raz na lato, ale myślę, że na jesienno­‑zimowe wieczorki też by wpasowałoby się. No i właśnie, może się wpasuje? Twórcy zostawili maluteńką furtkę dla następnego sezonu w postaci  kliknij: ukryte  no i  kliknij: ukryte  W sumie to liczę na kontynuację, bo przyjemnie się oglądało. 9/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nekierta 13.09.2014 17:47
    Najpierw zaczęłam czytać mangę, dopiero potem zabrałam się z anime i po obejrzeniu pierwszego odcinka byłam trochę zawiedziona, dopiero potem się już przyzwyczaiłam. Mimo że czytałam mangę, to kreska w kolorach mnie trochę powaliła, ale zdołałam się już przyzwyczaić. Osobiście nie podoba mi się wersja Futaby z anime, tego typu postaci są zawsze przedstawiane w irytujący sposób. Jednak można ją przecierpieć. Reszta postaci jest świetna, chociaż na moment zmroził mnie głos Kou i to pomrukiwanie, dziwnie było to usłyszeć, a nie tylko przeczytać. Opening jest cudowny, mogłabym go słuchać i słuchać. Ogólnie anime bardzo pozytywne, polecam miłośnikom delikatnych romansów!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Antychrystka 11.09.2014 18:31
    Tak to w życiu bywa, że trafiają się te „perełkowate” dzieła – dla mnie to jedno z nich. Klapki na oczy i bronić będę w każdym calu. Nawet te niedopracowane krzywuśne oczy na wielu… wieeelu kadrach :D

    Początkowo jednak zdawało mi się, że serię uplasuję w tym samym szeregu co „wszystkie głupie shoujo romanse”. Pomyliłam się. Nie mam najmniejszego pojęcia co mogłoby w tej serii świadczyć o unikatowości, ale zdecydowanie jest pierwszym, które odbieram z taką przyjemnością! Przy każdym (no.. może poza pierwszymi trzema) odcinku aż denerwowałam się, że są takie krótkie. Motto, motto, czuję fabularny głód! Do końca dwa odcinki a ja już jedyne o czym myślę to łudzenie się na serię drugą czy też zabranie za mangę.

    Jakkolwiek jednak nie odbierać Ao Haru Ride – to co porusza mnie najbardziej ( i w sumie skłania do czekania na animowaną kontynuację ) to muzyka. Dawno już nie słyszałam nagromadzenia tylu pięknych instrumentali!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 7
    Klemens 9.09.2014 22:53
    Kurde, z początku miałem torsje z powodu kreski z pierwszego odcinka, ale widocznie był on tylko przykrywką, bo im dalej w las, tym bardziej mnie ona przyciąga. Zaciągnęła do tego stopnia, że aż zajrzałem do mangi i muszę powiedzieć jedno – Murao jest o wiele ładniejsza w mandze niż w anime.
    Co do samej produkcji – lekkie, przyjemne, takie w sam raz na popołudnie, pomiędzy nauką – na odstresowanie. Co do bohaterów, to nie będę się wiele wypowiadać, bo najpierw obejrzałem anime, a później sięgnąłem po mangę, więc nie mnie oceniać jak oni wypadli w serii TV, bo tych z pierwowzoru widzę przez pryzmat anime. Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że Makita denerwuje mnie w obu przypadkach, Kou nie jest typem bohatera, za którymi przepadam, ale moim zdaniem seiyuu i graficy dali radę w wyratowaniu tego 'przeżyłem coś ciężkiego, więc się zamknę, całkowicie zmienię, obrażę na świat, jednocześnie zostając takim jak byłem w głębi duszy' bohatera. Kominato to typ bohatera, któremu nie wiele potrzeba, żeby go polubić, stąd pewnie tak mało czasu antenowego ma. Już wspominałem o Murao – jej animowana wersja jest po prostu brzydka na tle tej z mangi, ale ogółem postać tajemnicza. Na siłę, bo na siłę, ale jednak. No i Futaba. Ciężko coś o niej powiedzieć, bo to po prostu typowa nastolatka, która 'coś przeszła' w życiu i zgaduję, że całą serię będzie próbowała uwieść Kou (nie patrzę na mangę w tym przypadku).
    Osobiście liczę, że nie zakończą tej przygody szybko i wypuszczą drugi sezon, bo będzie mi strasznie przykro, jak zakończą to na siłę. Chociaż jak wiemy – nie ma kasy, nie ma produkcji… Tak więc kupować ludzie DVD, kupować! Liczę na was!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Jackass 8.09.2014 00:48
    A ja mam problem z tą serią. Rozdziały mangi pochłaniam szybko i czasami żałuję, że to już koniec. A tutaj nie mogę przebrnąć przez odcinek w całości, zawsze gdzieś musi wpaść co najmniej półgodzinna przerwa. Poza tym, przez Yuukiego Kajiego, coraz bardziej nie lubię Kou. Tutaj mnie zwyczajnie irytuje. Futaba w adaptacji też trochę straciła, ale jest na plus. Reszta bohaterów też zła nie jest. Kreska, jak na I.G przystało, trochę przypomina mi Kimi ni Todoke.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime