Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 4/10 grafika: 6/10
fabuła: 4/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 12
Średnia: 5,33
σ=1,18

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Keishichou Tokumu Bu Tokushu Kyouakuhan Taisaku Shitsu Dai Nana Ka -Tokunana-

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2019
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • 警視庁 特務部 特殊凶悪犯対策室 第七課 -トクナナ-
  • Special Crime Investigation Unit Special 7
Gatunki: Sensacja
Postaci: Policja/oddziały specjalne; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Prędzej uwierzę w smoki niż w to, że kiedyś z produkcji anime zniknie sztampa.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

W alternatywnym Tokio obok ludzi żyją przedstawiciele innych ras, m.in. wampirów czy krasnoludów. O porządek w mieście dba wiele służb, w tym jednostka specjalna Tokunana, której głównym zadaniem jest zajmowanie się sprawami powiązanymi z organizacją terrorystyczną Nine, czczącą wymarłe smoki. W jedną z akcji Tokunany włącza się policyjny detektyw, Seiji Nanatsuki, który następnie zostaje przydzielony do tej jednostki jako nowy partner doświadczonego Ichinose. Nowa praca pozwoli Seijiemu nie tylko wykazać się w starciach z kryminalistami, ale też odkryć drzemiącą w nim moc i skonfrontować się z własną przeszłością.

Już z tego krótkiego opisu łatwo wywnioskować, że oryginalna produkcja studia Frontier Works idzie utartym schematem „wyjątkowa grupa walczy z nietuzinkowym wrogiem”. Bynajmniej też nie wnosi do niego powiewu świeżości ani nie podchodzi do niego z innej strony, co pozwoliłoby znaleźć nowy potencjał w tak często wykorzystywanym motywie. Po prostu, jak wiele razy wcześniej, obserwujemy kolejne epizodyczne sprawy, którymi zajmuje się jednostka, by następnie, stopniowo, przejść do konfrontacji z największym zagrożeniem, w tym przypadku z przywódcą Nine. Centralną rolę w tych wydarzeniach odgrywa świeżo przyjęty członek, czyli Seiji, jak się z czasem okazuje, mający więcej wspólnego z intrygą Nine niż jemu samemu i jego kolegom z pracy się wydawało. Ponadto obowiązkowo musi pojawić się wątek docierania się nowicjusza z doświadczonym kolegą, prowadzącego ostatecznie do pięknej przyjaźni i szacunku, konflikt z członkiem rodziny, który przeszedł na stronę wroga, czy szalony antagonista z ambitnymi planami. Fabuła w żadnym momencie nie przejawia ambicji, nie udaje jej się także niczym zaskoczyć widza. Nie, żeby to była poważna wada – zwłaszcza brak ambicji – w końcu mamy do czynienia z serią nastawioną głównie na rozrywkę, ale z drugiej strony powoduje to, że anime ogląda się bez większego zaangażowania. Gdy teraz o nim myślę, ładnych parę tygodni po seansie, niemal wszystko wydaje mi się w nim zwyczajnie bezpłciowe.

W takich anime, których fabuła opiera się na działaniach grupy bohaterów, istotne jest, aby te postaci tworzyły barwne grono przyciągające do ekranu i potrafiące wzbudzić sympatię. Na pierwszy plan rzecz jasna wysuwa się główny duet, miło jednak, gdy pozostali członkowie zespołu otrzymują możliwość zaistnienia w bardziej znaczący sposób niż tylko poprzez wypełnianie roli potrzebnego dodatku. Wtedy nawet w przypadku wyjątkowo schematycznej fabuły anime może się bronić, czy raczej – sztampowość wydarzeń aż tak nie razi. Tymczasem w omawianej serii najważniejsi bohaterowie są, nie chcę powiedzieć, że nijacy, ale mało interesujący. Nie wszyscy na szczęście – Seiji jako myślący, a przy tym budzący sympatię bohater wypada całkiem dobrze, mimo że jego kreacja nie stanowi nowości w świecie anime. Także Ichinose nie zaskakuje sarkastycznym sposobem bycia i chwilami cyniczną postawą. Razem tworzą zgrabnie dopełniający się duet. Reszta jednak to, no właśnie, dodatki, którym twórcy starają się nadać jakieś szczególne cechy, co niestety niezbyt wychodzi. Bo czy fajna może być dziewczyna co chwila powtarzająca: „w końcu jestem ninja”? Raczej irytująca. Aczkolwiek w porównaniu z pozostałymi członkami Tokunany, na którą składają się jeszcze wampirzyca Akane Shikisai, krasnolud Rokusuke Endou, elf Kujaku Nijou oraz szef całej jednostki, Kiryuuin – Bellemer, bo o niej mowa, prezentuje się najlepiej. Jako grupa zaś członkowie Tokunany nie byli w stanie zdobyć mojej sympatii. Ich działania służbowe, podobnie jak sporadycznie pokazywane sceny z życia rodzinnego i towarzyskiego oglądałam ze znudzeniem, potęgowanym przez kiepsko napisane wątki. Gdy więc przyszło do pożegnania się z nimi (pewnie na zawsze, bo na drugi sezon raczej nie ma co liczyć), nie czułam smutku, raczej ulgę, że to już koniec. O głównym antagoniście z kolei nawet nie chce mi się pisać. Początkowo co prawda wydawał się nawet trochę intrygujący, później jednak na wierzch zaczęła wychodzić jego szaleńcza, a przez to niezamierzenie śmieszna, natura.

Nadzieję mógł budzić wymyślony świat przedstawiony, co prawda całkowicie pozbawiony oryginalności (ponownie ludzie, elfy, krasnoludy itp. obok siebie), dający jednak spore możliwości uatrakcyjnienia fabuły, tak by choć trochę wyróżniała się na tle innych, podobnych sobie. Niestety, i tu twórcy polegli. Wprowadzenie różnych ras praktycznie nic nie wniosło do serii – równie dobrze Tokio mogliby zamieszkiwać jedynie ludzie, na niczym by wtedy tytuł nie stracił, ba, przestałby nieudolnie udawać, że stara się być nietuzinkowy. Swoje uzasadnienie ma natomiast obecność smoków, bo właśnie na walce z organizacją, która je czci, opiera się cała akcja, jednak z drugiej strony także one wypadły stosunkowo słabo i wydawały się o wiele mniejszym zagrożeniem, niż zapowiadano.

Im dłużej oglądałam to anime, tym bardziej wydawało mi się brzydkie. Nie mam na myśli poziomu grafiki czy animacji, choć i one nie zawsze prezentowały się dobrze, a styl kreski, do którego nie potrafiłam się przyzwyczaić. Z projektów postaci, w większości mało urzekających, pozytywnie wyróżnia się jedynie Bellemer, reszta wygląda raczej kanciasto. Pomijam już, że różnice pomiędzy przedstawicielami odmiennych ras sprowadzają się do tak oczywistych cech jak szpiczaste uszy u elfa czy kły u wampira (choć już krasnolud nie cechował się niskim wzrostem). Co do smoków zaś, cóż, zdecydowanie odbiegają od typowego obrazu, który wszyscy kojarzymy, ale czy mogą się podobać… Muzyki prawie nie pamiętam, poza piosenkami przewodnimi lokującymi się w grupie przeciętnych utworów. Także role seiyuu nie porywają, choć z pewnością Hiro Shimono czy Kenjirou Tsuda robią wszystko, by wypaść dobrze.

Mimo tego narzekania muszę przyznać, że początkowo byłam pozytywnie nastawiona do serii. Pierwszy odcinek całkiem mi się spodobał, zwłaszcza lekkość fabuły oraz dialogi – zresztą, dowód można znaleźć w komentarzach. Nie liczyłam na serię wybitną, ale miałam przynajmniej nadzieję, że początkowy poziom zostanie utrzymany, pozwalając co tydzień cieszyć się przyjemną rozrywką. Niestety, im dalej, tym było gorzej, a mój entuzjazm stopniowo malał aż do samego zakończenia, które przelało czarę goryczy i kazało zadać bardzo istne pytanie: dlaczego ja to w ogóle obejrzałam? Być może zadziałała zwykła ciekawość, jak się ta walka z Nine skończy, albo łudziłam się, że kolejny odcinek przyniesie coś lepszego. Nie przyniósł. Zamiast tego schematyzm wylewał się z ekranu, akcja nie wciągała jak powinna, zaś bohaterowie okazywali się mało interesujący i niewzbudzający sympatii, powiedziałabym, że wręcz nudni. Także po stronie antagonistów trudno doszukiwać się intrygujących osobowości, które sprawiłyby, że obserwowanie ich starcia z Tokunaną byłoby interesujące. Niewątpliwie dużo zawiniła reżyseria, niewybijająca się ponad średnią, a momentami nawet zbliżająca się do niebezpiecznie niskiego poziomu. Dlatego, gdybym miała określić anime jednym słowem, byłoby to „rozczarowanie”. Jak pewnie każdy nie lubię czuć się rozczarowana, toteż ocena – uwzględniająca rzecz jasna wyżej wymienione wady – jest taka, a nie inna.

Ancietejka, 26 marca 2020

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Frontier Works
Projekt: Hiroya Iijima, Nanae Chrono
Reżyser: Harume Kosaka, Takayuki Kuriyama
Scenariusz: Yuuichirou Higashide
Muzyka: Ryou Takahashi