Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Sanvean

  • Avatar
    Sanvean 13.04.2020 03:05
    Komentarz do recenzji "Kaguya-sama wa Kokurasetai ~Tensai-tachi no Ren'ai Zunousen~"
    Jestem księżniczką, lolicon­‑mode.
  • Avatar
    A
    Sanvean 12.04.2020 20:31
    Komentarz do recenzji "Kaguya-sama wa Kokurasetai ~Tensai-tachi no Ren'ai Zunousen~"
    Ech, ja rozumiem że nie można brać wszystkich zachowań bohaterów na poważnie, bo inaczej wyszedłby z tego laborat na kilkadziesiąt stron. Z drugiej strony… dewaluować gwałt i molestowanie w środowisku pełnym nieletnich oraz otaku­‑inceli?
    Strasznie mnie obrzydziły odcinki 9 i 10. Bohaterowie od początku są socjopatyczni, ale wcześniej miało to prześmiewczy charakter i nie zwracało na siebie uwagi. Wszystko było na swoim miejscu. Można żartować ze smakiem i tak było do tej pory. Nie wiem co się stało, bo średnio ma to w ogóle uzasadnienie w zachowaniu bohaterów.
    Mamy: 1. bohaterkę, która namawia do gwałtu swojej pracodawczyni/przyjaciółki będącej pod wpływem jakiejś dziwnej odmiany grypy, po której nic nie będzie pamiętać;
    2. bohaterkę, która najpierw jest zła, że jej kolega wszedł do łóżka i z nim spała nic o tym nie wiedząc, ale w sumie to szybko jej przeszło i CHCIAŁABY ABY JEDNAK DO CZEGOŚ DOSZŁO (no nie, laski tak przecież lubią);
    3. bohatera, który nie mógł się powstrzymać przed wyjściem z łóżka, bo gdyby to zrobił od razu, to pewnie by tam nie usnął (tak tam został, lol), a w ogóle to nie jego wina, że laska nie będąc sobą, wciągnęła go pod kołdrę.
    Przerażające jest to, że w kolejnym odcinku bohaterowie mają z tego powodu sprzeczkę i zastanawiają się kto zawinił, bo „ona przecież sama go wciągnęła”. No kurde, jak pijana laska z imprezy zacznie się dowalać do autora mangi to też ją wykorzysta, bo sama chciała? xD Tutaj jeszcze ktoś odważny mógłby napisać, że pijani ludzie sami są sobie winni, ale bohaterka tej mangi była chora, co raczej nie działa na korzyść faceta.
    W sensie uprzedmiotowianie i stereotypizacja kobiet w anime to nic nowego i nadzwyczajnego. Ktoś mógłby też napisać, że to tylko niewinne, lekkie komediowe anime. No właśnie, skoro to tego typu tytuł, to po co poruszać taki temat? Szczególnie, że bohater ani nie przeprosił bohaterki (bo sama go wciągnęła), ani ona nic sobie z tego nie zrobiła (i bała się przyznać, że chciała gwałtu), więc skończyło się na tym, że taka scena jest ok.
  • Avatar
    Sanvean 8.09.2019 01:06
    Re: 20
    Komentarz do recenzji "Miecz zabójcy demonów - Kimetsu no Yaiba"
    No niezupełnie.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Sanvean 26.01.2018 21:17
    Sztos.
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    Po pierwszym odcinku byłem dosyć sceptyczny wobec tej serii. Moje oczekiwania spowodowane hypem chyba za bardzo przerośnięte, stąd lekkie rozczarowanie po pierwszym odcinku. Inna sprawa, że denerwuje mnie motyw ładnej, wysportowanej i we wszystkim dobrej dziewuchy, która nie radzi sobie w wyrażaniu uczuć i interakcjach społecznych. Nie lubię też alternatywnych światów, które wyglądają jak Europa sprzed kilkuset lat. Japońce ze swoimi niektórymi interpretacjami historii potrafią pozostawić w człowieku długotrwałą traumę. Już nie mówiąc o pretensjonalnych designach postaci, chociażby tego blondyna. Wygląda przecież tak samo, jak ten typ z Kyoukai no Kanata, ale żeby nie byli podobni, to dorobili mu zwisający kędziorek nad okiem XD.

    Muszę przyznać, że jednak po drugim odcinku moja opinia się zmieniła. To całkiem fajne okruchy życia są! Śmieję się z nieporadności Violet, nie mogę się doczekać jak odkryje prawdę o majorze (chusteczki już gotowe!) i chcę wiedzieć jak się zmieni w przyszłych odcinkach, a zakładam, że tak będzie. Też nie wiem, czego inni oczekiwali. Że Violet jak Genos z OPM zacznie strzelać w swoich wojennych wrogów laserem z rąk? Tutaj przynajmniej jasno widzę, że celem tej serii jest rozwój głównej bohaterki, przy okazji przybliżając sylwetki innych różnych postaci. To anime nie oszukuje mnie jak Mahoutsukai no Yome, które raz stara się być fantasy, raz wtórną dramą.
  • Avatar
    Sanvean 4.11.2017 21:56
    Komentarz do recenzji "Kino no Tabi: The Beautiful World - Animated Series"
    Otak napisał(a):
    w oryginale byli postaciami epizodycznymi

    Oryginał to light novel.

    fabuła też potoczyła się inaczej

    Fabuła Koloseum potoczyła się zgodnie z light novel. To twórcy poprzedniego anime postanowili trochę zmieniać.

    Btw. jest potwierdzone, że w nowej wersji pojawi się  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    A
    Sanvean 14.10.2017 14:19
    Komentarz do recenzji "Inuyashiki"
    Główny bohater będący typowym licealistą­‑fajtłapą z nudnym, monotonnym życiem przestał przyciągać czytelników/widzów, więc autor postanowił zmienić go na starszego faceta. Pomysł absurdalny i genialny zarazem. Mam nadzieję, że na tym etapie kreatywność twórcy się nie skończy, bo jednak odcinek był mocno przeciętny. Ta starczo­‑obca­‑maszyno­‑hybryda wciągnęła mnie w odcinek i zwalczyła opór przed cgi, zapewne też zobaczę kolejny odcinek, ale czy to wystarczy, aby dotrwać do końca? Mam nadzieję, że staruszek nie zostanie jakimś obrońcom sprawiedliwości dającym nauczę młodym opryszkom i hultajom, to byłoby nudne :[
  • Avatar
    Sanvean 1.10.2017 21:15
    Re: nope
    Komentarz do recenzji "Made in Abyss"
    Mam więc rozumieć, że wizja patroszonych żywcem dzieci jest dla wielu widzów/czytelników przyjemnym doświadczeniem? Że oglądanie podobnych scen sprawia im przyjemność?

    Tak samo, jak dla fanów Fullmetal Alchemist lub Akiry. Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że granie w niektóre gry źle o kimś świadczy, bo przecież zabija się tam ludzi, bronią białą lub palną.
  • Avatar
    A
    Sanvean 30.09.2017 00:44
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Bahamut: Virgin Soul"
    Coś zbyt grubymi nićmi szyta jest ta fabuła.
     kliknij: ukryte 

    Co do ostatniego odcinka, to oprócz  kliknij: ukryte  chyba najbardziej podobało mi się to, że  kliknij: ukryte 
    Zakończenie wyszło ok, tak jak się miało zakończyć. W sumie nie spodziewałem się żadnych plot twistów na sam koniec. Chyba tylko raz pojawił się taki moment, który mnie w jakiś sposób przejął.

    Myślę, że te 24 odcinki nie wyszły serii na dobre. Jednak przez większość czasu się nudziłem. Generalnie liczyłem, że uda im się bardziej rozwinąć świat, skoro mają tyle czasu. Sam początek też wprowadzał wiele zmian po wydarzeniach z pierwszego sezonu, było na czym się oprzeć. Pojawiły się nowe elementy (np. wioska smoko­‑ludzi), ale ich znaczenie ograniczało się do bycia elementem potrzebnym dla fabuły. Szkoda, bo to jednak oryginalne fantasy. Zamiast tego twórcy postanowili skupić się na postaciach, co też nie jest złym pomysłem. Największym zarzutem tej serii jest chyba to, że jest poprawna i tylko tyle, a można by spodziewać się więcej.
  • Avatar
    A
    Sanvean 23.09.2017 00:51
    Jak żyć?
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Bahamut: Virgin Soul"
    Niech mi ktoś wyjaśni dlaczego mam taki problem z tym anime. Niby jest dobre, ale nie podoba mi się do końca. Najpierw oglądałem ze względu na poprzedni sezon, potem z nadziei, że będzie lepiej, a teraz już z przyzwyczajenia. Nie mogę wzbudzić sobie jakiejś wewnętrznej chęci, satysfakcji, pełnej radości z oglądania tego. Tak jakby wszystko było poprawne, ale nic poza tym. Np.  kliknij: ukryte 

    Z drugiej strony ostatnie odcinki sprawiają, że jeszcze mniej chce mi się tę serię kończyć. Nie za bardzo ogarniam pewnej rzeczy:  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Sanvean 5.09.2017 22:44
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Daj spokój, ta grafika jest paskudna. Ten kadr ze schodami idealnie odzwierciedla budżet twórców. Aż mnie coś zabolało, kiedy go zobaczyłem. Chyba w gimpie to rysowali.

    Ja bym w sumie chętnie drugi zobaczył, bo może zaadaptują rozdziały z mangi, które… nie są dostępne w internetach. Z drugiej strony problem jest taki, że anime adaptuje poszczególne rozdziały bardzo wybiórczo i niezgodnie z kolejnością. To drugie nie ma w sumie znaczenia. Coś mi się wydaje, że skończy się na zbiorze randomowych historii. Niemniej czytając mangę można odnieść wrażenie, że jednak jakiś sens w tym szaleństwie jest i do czegoś zmierzamy. Najprostszy przykład – jest więcej historii jak z ostatniego odcinka.
    Swoją drogą, zrobili w nim coś bardzo strasznego:  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Sanvean 5.09.2017 22:33
    Komentarz do recenzji "Made in Abyss"
    Zaraz po ostatnim epku zabieram się za mangę.

    Anime najprawdopodobniej skończy się przed najdłuższą i najciekawszą (w sensie, że dużo się dzieje) częścią. Po niej jest kolejna, która ledwo się zaczęła, więc prędko nie wróżę tej serii drugiego sezonu.
  • Avatar
    A
    Sanvean 26.08.2017 23:43
    Komentarz do recenzji "Jigoku Shoujo: Yoi no Togi"
    Przez ostatni rok informacje ze świata anime docierały do mnie na zasadzie przypadku – co natrafiło mi się pod myszkę podczas przeglądania internetu, to miałem mniej lub bardziej na uwadze przy oczekiwaniu kolejnych sezonów. Informację o nowym sezonie Jigoku Shoujo przegapiłem, ale z zaskoczeniem i, w pewnym sensie, z radością zaskoczył mnie widok kilku nowych odcinków w połowie lipca. Trudno znaleźć anime, które buduje podobny klimat i traktuje o podobnych rzeczach. Teraz jak ze świecą szukać anime o „prawdziwym życiu”, bez okrojonych schematów. Horrory oraz thrillery ograniczają się głównie do bluzgania krwią po ekranie, a nowe sezony Yami Shibai są coraz gorsze. Wytrzymałem 3 sezony JS, wytrzymam i kolejne odcinki – tak sobie założyłem.

    Czas nie wyrobił we mnie żadnych oczekiwań wobec tej serii i dobrze. Mógłbym się nieco przejechać. Po pierwsze wg rozpiski seria liczy 12 odcinków. Nowych jest zaledwie 6, odcinki od 6 wzwyż to powtórki odcinków z poprzednich sezonów. Żadnych dodatków, poprawionej animacji, obrazków. Bieda. Jeśli się nie mylę, to dodali tylko krótką scenę z asystentami Enmy na początku odcinka (szósty odcinek jest z pierwszego sezonu, a na początku jest Kikuri…), nowy opening i ending. Trochę rozbraja mnie ten zabieg. Gdyby wymieszali stare odcinki z nowymi i dali je na przemian, to seria utrzymałaby widzów. Teraz nikomu nie będzie chciało się oglądać tego, co może obejrzeć we własnym zakresie. Generalnie rozumiem, że w Japonii nie ma piractwa i wynik oglądalności będzie lepszy niż za granicą. Z drugiej strony opowieść się skończyła, teraz lecą same dodatki, które nic nie zmienią i nie wniosą.
    Po drugie nie widzę sensu w stworzeniu tej serii, skoro ani nie zamyka wątków z poprzednich serii, ani nic do niej dodaje, ani nie rozwija postaci. Wprowadzona zostaje nowa postać, a schemat przypomina ten z poprzednich sezonów – na początku nie mamy bladego pojęcia, co mogłoby ją łączyć z Ai, aby poświecić jej czas na samym końcu serii. Co więcej, cel tej postaci jest niemalże identyczny, jak pewnej postaci z jednego z poprzednich sezonów. Po co po 7 latach robić to samo w okrojonej/gorszej wersji? Nie wiem, co twórcy chcieli osiągnąć. Sam ostatni odcinek był… bardzo sprzeczny? W jednym momencie jedna z postaci bardzo nie chce czegoś zrobić, a 2 później już to robi. Rozwój postaci szybszy niż pomidorów w szklarni.

    Bądź co bądź, muszę przyznać, że przypomnienie sobie jednej z lubianych serii po 7 latach było miłym przeżyciem. Nigdy ponownie nie obejrzałbym tych wszystkich odcinków, hell no. Mimo wszystko te odcinki bardzo przypominały te starsze, typu: pewna osoba staje się ofiarą, nie może sobie z tym poradzić, wszystko jest przeciwko niej, Ai wysyła oprawcę do piekła, ale niewinna ofiara też tam trafia i wszyscy są smutni. Przypomniałem sobie ścieżkę dźwiękową, zapomniałem, że była tak dobra.
    Jeśli jeszcze mogę przed czymś ostrzec, to przed jakością grafiki. Już w drugi odcinki postacie są zdeformowane. Śmiem twierdzić, że nie było to specjalnie…
  • Avatar
    Sanvean 21.08.2017 17:08
    Komentarz do recenzji "Fate/Apocrypha"
    Po pierwszym odcinku stwierdziłem, że nie ma co liczyć na wielowymiarowe postaci, rozbudowaną fabułę i szokujące plot twisty. Ma być kolorowo, ale też strasznie, patetycznie i tragicznie. FSN potrzebowało 3 różnych ścieżek, aby skupić się na większości postaci. Tutaj jest dwa razy więcej mistrzów i sługów, a są jeszcze postaci poboczne. Mała szansa, aby postacie wychodziły poza swoje stereotypowe zachowania. Już samo powtarzanie tych samych formułek („Jestem Astolfo, jeden z 12 ludzi, o których nikt nie pamięta!”, „W końcu mam okazję pokazać siłę Astolfo i siłę 12…”) świadczy o tym, że twórcom nie chciało się nawet pracować nad scenariuszem. Z drugiej strony mając tyle postaci trudno od nich wymagać, aby każda była inna, łatwiej dać im takie cechy, które widz zna. Jeszcze by się ludzie pogubili. Zresztą ja dopiero od 2 odcinków zaczynam rozpoznawać przynależność do ich frakcji xd
  • Avatar
    Sanvean 3.08.2017 23:05
    Komentarz do recenzji "Fate/Apocrypha"
     kliknij: ukryte 

    kircia napisał(a):
    Za każdym razem kiedy przemawia Rider czarych i jeszcze dumnie wymawia przy tym swoje imię, zastanawiam się czemu osoba która go wymyśliła jeszcze nie siedzi w więzieniu za takie coś – chyba, że siedzi.

    +1
  • Avatar
    A
    Sanvean 7.06.2017 23:25
    Komentarz do recenzji "Little Witch Academia [2017]"
    Podpisuję się pod poniższym komentarzem wszystkimi kończynami. Niemniej teraz chciałbym zwrócić uwagę na inną kwestię, a mianowicie… Czy tylko mnie rozczarował świat przedstawiony w tej serii?
    W pierwszej połowie serii wydawało mi się, że to moje nastawienie jest złe. W ova nie zdążyli rozbudować świata, nie mieli na to czasu, ale zarysowali bardzo ciekawy szkic, który aż prosił się o rozwinięcie i więcej. Początek serii telewizyjnej nie wyszedł też najgorzej –  kliknij: ukryte . Nie było więc sensu oceniać tej serii wcześniej. Ponadto ciekawy, ale nie w pełni satysfakcjonujący wydał mi się finał pierwszej połowy serii –  kliknij: ukryte .
    Kolejne odcinki to równia pochyła w dół. Mam wrażenie, że twórcy poszli na łatwiznę stwierdzając, że wepchną kilka popularnych/fajnych motywów i wszyscy będą zadowoleni. Np. odcinek  kliknij: ukryte  Nie chodzi mi o to, że te wszystkie odcinki były złe, na swój sposób (gdyby podmienić główną bohaterkę na Dianę lub Sucy…  kliknij: ukryte ) były ok. Liczyłem jednak na trochę więcej interakcji ze światem, inwencji twórców w kwestii budowania świata, może też więcej spójności. Też mam wrażenie, że akcja mogłaby się dziać gdziekolwiek, nawet w alternatywnym świecie wyjętym z light novel i efekt końcowy byłby podobny. Parodia może wyszła z tego fajna, ale nie czuję z tej serii baśniowości i magii, którą czuję np. po obejrzeniu takiego Harry'ego Pottera. Miszmasz kompletny.
    Podobnie z magią – byli w stanie bardzo dużo na ten temat pokazać, a wszystko skończy się na walce „rozumu z sercem”...
  • Avatar
    A
    Sanvean 3.12.2016 22:01
    Odcinek 10.
    Komentarz do recenzji "Mahou Shoujo Ikusei Keikaku"
    Odcinek 10 należał do jednych z najnudniejszych.
    Po pierwsze sprzeczka między Snowwhite i Alice – to wyglądało tak nienaturalnie i głupio, że aż głowa mała.
    Po drugie  kliknij: ukryte 
    Po trzecie, nie wiem czy ktoś zauważył, bo tak to właśnie zostało przekazane, jakby nie miało większego znaczenia, że  kliknij: ukryte 
    Plusem tego anime jest prostota. Widać, że autor nie przeliczył swoich zdolności. Z drugiej strony niektóre dialogi proszą się o pomstę do nieba. ;-;
  • Avatar
    Sanvean 27.11.2016 00:41
    Komentarz do recenzji "Mahou Shoujo Ikusei Keikaku"
    Snow White miała przewagę na początku, dzięki swojej umiejętności, ale była przedostatnią czarodziejką, która dołączyła do paczki, więc reszta miała więcej czasu na wypracowaniu swojej metody i strategii. Tzn. zakładam, że jak już maho szodżo zostały, to przynajmniej w małym stopniu próbowały pomagać ludziom. Zresztą taka Calamity Mary dostawała cukierki za pomoc yakuzie, więc przynajmniej w tym zakresie ich możliwości są nieograniczony. Też, nie wiem na ile to prawdziwe, na ile nie, wydaje mi się, że japońskiej kulturze rywalizacja z innymi ma duże znaczenie, więc o ranking jak najbardziej dbały.
    Nana współpracowała wyłącznie z Weiss, więc nie powiedziałbym, że nie miała przewagi. Poza tym jej charakter był taki, że raczej była skora do pomocy innym, więc robiła też to z chęci, a nie z przymusu.
    Umiejętności Swim Swim nie nazwałbym aż tak bezużyteczną. Nie chce mi się już rozpisywać o tej porze, więc podam przykład Kitty Pryde. xd

    Chyba najgorsze jest to, że próbuję w tych umiejętnościach znaleźć jakiś sens, ale raczej go nie ma. Chyba najprościej byłoby stwierdzić, że opierają się na osobowości bohaterek, ale np. dlaczego La Pucelle dostała miecz, który zmienia swoją długość, tego ja już rozgryźć nie potrafię (a jeśli próbuję, to bardzo niefajnie mi się to kojarzy ;-;). Chyba rzeczywiście trzeba postawić kropkę po „różnorodności”. :/
  • Avatar
    A
    Sanvean 26.11.2016 19:57
    Komentarz do recenzji "Mahou Shoujo Ikusei Keikaku"
    W tym komentarzu piszę o swoich wrażeniach i domysłach po 9 odcinkach anime, więc całość (wyłączywszy ostatni akapit) zaznaczam w spoiler, bo musiałbym go wstawiać minimum co drugie zdanie.
     kliknij: ukryte 
    Chciałbym jeszcze dodać, że liczyłem na tonu cukru lub hektolitry krwi, wymieszanie z pomieszaniem, patetyczne mowy i dialogi, a to całkiem wyważone jest. Nawet ta maskotka nie jest tak denerwująca, jak to bywa w podobnych seriach, ale tutaj nie nawiązuje tak przyjacielskich i bliskich relacji z czarodziejkami i jest też jakimś wrednym gnomem, jak np. Monokuma albo misek z Bokurano. Tzn. jest, ale nie na takim poziomie i nie w tak ostentacyjny sposób.
  • Avatar
    Sanvean 10.10.2016 21:47
    Komentarz do recenzji "Thunderbolt Fantasy: Touri-ken Yuuki"
    Mniej więcej kojarzę, że nie ma rodzajów w języku japońskim, ale dlaczego akurat tłumaczyli tego stwora jako Króla? Czy w japońskim jest jedno słowo na króla i królową, czy też władcę i władczynię? To byłoby dziwne. No chyba, że CR tak założyło, że to musi być król. Pytam z czystej ciekawości, bo większego znaczenia to naprawdę nie ma xd

    Lin Setsu, był przeboski <3 I dalej jestem zawiedziona, że nie jest demonem (lub czymś jeszcze lepszym) i dalej mam nadzieję, że jeszcze się okaże nie być zwykłym śmiertelnikiem

    Jego złodziejski fach jest okraszony niesławą w całej krainie, potrafi idealną kopię rzeczy, którą widział i trzymał w rękach przez ileś tam sekund, porusza mieczem lepiej niż największe zło tej krainy, jego ogromnie inteligentny i strzela celnymi ripostami – czego Ty jeszcze chcesz? xd
  • Avatar
    A
    Sanvean 10.10.2016 21:40
    Odcinek pierwszy
    Komentarz do recenzji "Shuumatsu no Izetta"
    Co ja obejrzałem, to ja nawet nie wiem. xD

    Zaczyna się od snu bohaterki, która w dzieciństwie spotyka drugą główną heroinę. Wtedy budzi się i akcja przenosi się do wagonu pociągu z początku II WŚ, gdzie Niemcy legitymują wszystkich pasażerów właśnie w poszukiwaniu naszej bohaterki. Okazuje się, że jest ona księżniczką Eeeyyyiiisztatto. Zacząłem w tym momencie wątpić w swoją wiedzę historyczną, ale w połowie odcinka wytłumaczono, że to owszem, jest Europa, ale ta inna Europa, gdzie Polska to Livonia, są inne dziwne kraje i magia, a Niemcami nie rządzi Hitler tylko cesarz xD
    Pierwsza połowa odcinka poświęcona jest na pościg księżniczki po pociągu przez Niemców. Jej kraj ledwo powstrzymuje się przed najeźdźcami, a ona jedzie dogadać się z królem neutralnego państwa, w którym dzieje się akcja, aby zdobyć jego wsparcie. No i tak biegają i strzelają do siebie po tym pociągu, nie jest to brzydkie, ładne też niespecjalnie, nie znam tej księżuchny, więc nie zależy mi, czy ją zabiją czy nie, ale akcja jest. W pewnym momencie wpadają do wagonu z bagażami. Tam jest tajemnicza steampunkowa trumna z drugą MH. Główna musi ją otworzyć, nie ma potrzeby, ludzie chcą ją złapać czy nawet zabić, a ona biegnie do najdziwniejszej rzeczy, jaką w życiu widziała. Bo tak. Ok.
    Trumna się nie otwiera, bohaterka ucieka przed złymi Germianinami. Moement na rozładowanie emocji, pokazanie, że główna bohaterka jest praworządna i miła oraz ma cycki tyłek. Potem spotyka się z człowiekiem, który miał jej pomóc wżenić się w tamtejszą rodzinę królewską, aby zdobyć wsparcie dla własnego kraju. Niestety Germianie przebijają się przez granicę Eeeyyiiisztatto, więc jej plan kończy się fiaskiem. A poza tym, to łapią ją Germianie.
    Następna scena to lot samolotem księżniczki ze złymi Germianami do cesarza w Neue Berlin (lol). Dziwnym trafem i nie wiadomo dlaczego, na pokładzie samolotu znajduje się trumna z drugą mc. Wcześniej wszyscy, którzy ją widzieli zostali zabici przez takiego złego siwego pana, teraz leci sobie obok wroga. Bo tak. Samolot wpada w turbulencje, MH przepycha się z oprawcami, wali pompatyczną gadkę wymawiając na końcu swoje europejskie imię, którego nie potrafi poprawnie wypowiedzieć, bo mówi po japońsku i… trumna z drugą, rudą MH się otwiera, ona wyskakuje, ratuje księżniczkę swoim wybuchem sparkli, samolot przełamuje się na dwie części niczym rzucony o brzozę. Bohaterki spadają, ale nasza ruda MH czaruje wielki 2 metrowy bagnet i leci na nim po drugą bohaterkę. Okazuje się, że znają się z poprzedniego życia i odlatują w swoich ramionach na wielkim bagnecie. KONIEC.
    Czysty masochizm.

    Ktoś napisał w komentarzach, że muzyka kojarzy mu się z Yuki Kajiurą, ale to bardziej Akiko Shikata, znana ze ścieżki dźwiękowej do Umineko lub Cross Ange.
    Z takich plusów, to momentami było naprawdę ładne, szczególnie w drugiej połowie, kiedy pokazywali germiańskie wojsko, zrzucanie ładunków z samolotów i inne manerwy.
  • Avatar
    A
    Sanvean 1.10.2016 01:39
    Komentarz do recenzji "Thunderbolt Fantasy: Touri-ken Yuuki"
    Jak efekty podczas pierwszej połowy ostatniego odcinka były wspaniałe, tak  kliknij: ukryte  Wzorowy przykład na to, że jak chce się zrobić coś strasznego i sporo się przy tym kombinuje, to trzeba zrobić to dobrze, bo inaczej wyjdzie karykaturalnie. Sama ta walka poszła jakoś szybko, za szybko moim zdaniem. Pokazali stwora, a w następnej scenie już go nie ma. Patrząc na to ile czasu spędzili robiąc inne rzeczy, to jednak mogliby lepiej pociągnąć ten wątek.
    Tak, w ogóle to co się stało z demonicą z czerwonym pejczem?  kliknij: ukryte 
    Z uwag odnośnie napisów –  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Sanvean 28.09.2016 14:43
    Komentarz do recenzji "Thunderbolt Fantasy: Touri-ken Yuuki"
    Najgorsze w tej produkcji są nazwy. Nie znam chińskiego i nie mam pojęcia, jak te nazwy się czyta, a zapisuje się je inaczej. Poza tym bohaterowie używają przynajmniej dwóch określeń na daną postać, a nie ułatwia fakt, że CR czasem je tłumaczy na angielski, a czasem nie. Niby nic, ale jak się czasem rozgadają na pół odcinka, to już w ogóle mi się miesza od 3 języków.
  • Avatar
    Sanvean 28.09.2016 14:40
    Komentarz do recenzji "Thunderbolt Fantasy: Touri-ken Yuuki"
    Przecież  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Sanvean 19.09.2016 00:04
    Finał.
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    Miało być pięknie, wyszedł… klops.
     kliknij: ukryte 
    Na czym polegało połączenie między Subaru a Juliusem? kliknij: ukryte 

    Pogoń za Emilią kliknij: ukryte 
     kliknij: ukryte 

    Cóż, przynajmniej scena z Emilią uświadomiła mnie, że z light novel się nie zapoznam. Ich dialog był tak prosty i tkliwy, że aż płakać się chciało razem z hafu­‑efu. Sceny miłosne z Ani z Zielonego Wzgórza są lepiej napisane, a to książka kierowana do najmłodszych nastolatków :s

    Jeśli chodzi o całość, to można by się rozpisywać od początku. W skrócie, seria miała dobre i złe momenty, mniej więcej się równoważą, ale ta lepsza strona przeważa. Na tle serwowanych nam dzisiaj japońskich kreskówek, szczególnie tych z przenoszeniem głównego bohatera do świata fantasy, ta wyróżnia się fabułą. Czasami jest przekombinowana, czasami widać, że można by co nieco doszlifować od strony technicznej (chociażby tempo akcji, sprzeczne emocje wywoływane co drugi odcinek), ale przynajmniej jest i w swej epizodyczności działa. Problem jest to, że seria urywa się w połowie, więc nic nie jest wyjaśnione. Trudno też wyłowić jakąś ciekawą postać. Subaru to osobny temat, lecz niestety jest go tak dużo, że przyćmiewa resztę i nie daje im (autor) szansy się rozwinąć. Poza tym ciągle dochodzą nowe postaci, które w sumie mają znaczenie, ale potem… nie ( kliknij: ukryte ).
  • Avatar
    A
    Sanvean 4.09.2016 20:47
    23.
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    Było lepiej niż przez ostatnie dwa odcinki, a to za sprawą  kliknij: ukryte 

     kliknij: ukryte 
    Muszę ponarzekać na Betelguzę. Z takich świrów­‑popaprańców podoba mi się bardziej niż ta dziewoja z Overlorda, ale oczekiwałem więcej po jego postaci. Nie wiem, może jakiegoś wstępu do wątku Kultu Wiedźmy. Na razie są źli, bo są opętała ich Wiedźma. Nic więcej nie wiadomo na ten temat, oprócz tego, że nienawidzą elfów i niszczą każdego siłą. To brzmi, jak nazwa jakiejś organizacji nacjonalistycznej, mają nawet własną boginię i ubierają się jak KKK.

     kliknij: ukryte 

    Nie wiem, czy wszyscy zwrócili uwagę jak zmieniały się kolory Niewidzialnych Hando podczas walki Wilhelma z paluchem. Z jego perspektywy były przeźroczyste, z perspektywy Subaru fioletowe.