Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 5/10 grafika: 8/10
fabuła: 3/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 60
Średnia: 6,4
σ=1,85

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (fm)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tales of Symphonia

zrzutka

Symfonia, z której ktoś ukradł połowę nut. Niezbyt udane anime na podstawie japońskiej gry cRPG.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Pewnego dnia Colette Brunel postanawia wyruszyć na wyprawę i uratować świat. Przed czym? Nie wiadomo. W naszych realiach dziewczyna najprawdopodobniej trafiłaby na oddział zamknięty, gdyż zwykła rozmawiać z aniołami, ale w nasyconym magią Sylvarant takie decyzje nikogo nie dziwią. Ponieważ zbuntowane bojówki półelfów próbują w tym z tajemniczych powodów przeszkodzić, dołącza do niej Kratos Aurion (zaprawiony w bojach najemnik) i Refill Sage (nauczycielka ze szkółki niedzielnej). Taka drużyna miałaby jednak zbyt wysoką średnią wieku, więc szybko powiększa się o paru porzuconych uczniów. Przed nimi długa wyprawa w poszukiwaniu zagubionego sensu.

Być może takie wprowadzenie brzmi dziwacznie, lecz winę za to ponoszą twórcy, którzy starannie wypreparowali z Tales of Symphonia wszystkie informacje niezbędne do zrozumienia fabuły. W rezultacie oglądałem rozbudowany materiał reklamowy gry konsolowej, będący ciągiem kiepsko połączonych obrazków z podróży. W jednym momencie oglądamy biesiadę przy ognisku, chwilę później można znaleźć bohaterów, otoczonych przez wrogów w zupełnie innym miejscu. Gdyby losowo poprzestawiać kolejność sporej części scen, anime pewnie miałoby tyle samo sensu. Żeby stwierdzić, które wydarzenia rzeczywiście popychają akcję naprzód, musiałem sięgnąć do opracowań gry i Wikipedii. Kluczowe momenty łatwo przegapić, ponieważ czasem pojawiają się w trwających zaledwie kilkanaście sekund wstawkach. Trudno mi nie narzekać na złe rozplanowanie fabuły, gdy postacie, pomimo niewielkiej ilości czasu ekranowego, w pewnym momencie stwierdzają, że ratowanie świata może poczekać, skoro pojawia się okazja wykonania pobocznego zadania. Niby nie był to całkowicie zmarnowany czas, ponieważ rzucono wtedy trochę światła na przeszłość Lloyda (oczywiście mroczną i tragiczną), lecz ciąg zdarzeń do tego prowadzący wywołał u mnie chęć walenia głową w biurko. Dopiero o ostatnim odcinku mógłbym z czystym sumieniem powiedzieć, że zawiera akcję i fabułę, jednak to jak rozpędzanie samochodu tuż przed końcem ślepej uliczki. Nazwanie zakończenia otwartym byłoby poważnym niedopowiedzeniem. Pojawia się cała chmara nowych twarzy, a końcowy tekst można by równie dobrze zastąpić napisem „Zmień dysk w napędzie”.

Czas powiedzieć parę słów o dramatis personae. Lloyd to całkiem sympatyczny chłopak, który ze wszystkimi stara się zaprzyjaźnić. Świetnie nadawałby się na stanowisko przyjaciela głównego bohatera, natomiast ze względu na dużą ilość poświęconego mu czasu bywa irytujący. Colette ma wzbudzać instynkty opiekuńcze, więc im dalej, tym bardziej bezradnym stworzonkiem się staje. Rodzeństwu Sage nadano wiele mówiące imiona. Refill, jak sama nazwa wskazuje, służy do uzupełniania ubytków w punktach życia. Podejrzewam, że to imię stanowi temat tabu, bo pojawia się jedynie w czołówce i nikt nie zwraca się do niej w ten sposób. Z kolei Genius Sage powinien być mędrcem do kwadratu, czyli rodzice popisali się po raz kolejny chorym poczuciem humoru. Dzieciak nie wykazuje się nadmierną bystrością i potrafi rzucać tylko proste czary – na szczęście na wrogów to zazwyczaj wystarczy. Kratos, jako jedyna kompetentna i obdarzona charyzmą osoba, wyraźnie nie pasuje do drużyny i mógłby równie dobrze zostać bohaterem bardziej udanego anime. W ramach ciekawostek dla fanów – w obsadzie pojawia się Sheena Fujibayashi, będąca przodkinią wojowniczki ninja z Tales of Phantasia (mam nadzieję, że nikt nie potraktuje jako spoilera informacji, że tamtejszy świat pomimo działań bohaterów przetrwa w jakiejś formie).

Z oprawy graficznej początkowo najbardziej zwracają uwagę projekty postaci, stworzone wcześniej na potrzeby gry przez Kousukego Fujishimę, mangakę znanego najbardziej z Oh! My Goddess. Przy ujęciach en face wyglądają, jakby straciły nosy w wypadku samochodowym, jednak w miarę oglądania ten drobny defekt przestaje przeszkadzać. Poza tym wykreowano świat fantasy na miarę obecnych możliwości technicznych. Budynki (o ile jeszcze stoją) mają podniszczone ściany, roślinności nie brakuje szczegółów, a sporą część krajobrazów można określić jako malownicze. Sceny akcji wyróżniają się dopracowaną choreografią walki dwoma mieczami. Podejrzewam, że część widzów może się uśmiechnąć, gdy zobaczy, jak bohater wyprowadza kombinację złożoną z kilku ciosów. Jedyną rzeczą, która nie przypadła mi do gustu, było małe zróżnicowanie efektów towarzyszących magii. Zazwyczaj można było podziwiać piorunki albo kule energii, rozświetlające cały ekran. Z oprawy muzycznej najbardziej przypadła mi do gustu otwierająca poszczególne odcinki nastrojowa Almateria, choć miałem wrażenie, że piosenkarka oszczędza swój głos. Reszcie utworów też niczego nie brakuje, ale kusiło mnie, żeby wystawić za ten element niższą ocenę. W kilku przypadkach kompozytor zawalił sprawę, gdyż do sceny należałoby dać bardziej monumentalny podkład, żeby miała szansę wzbudzać żywsze emocje i zapaść głębiej w pamięć.

Końcowa ocena miałaby szansę wzrosnąć, gdyby powstał ciąg dalszy i aktualna seria stała się częścią bardziej udanej całości. To jednak na razie pozostaje w sferze plotek i domysłów, a na oficjalnej stronie brak jakichkolwiek informacji o planach kontynuacji. Jeśliby miały być wykonywane ruchy w tym kierunku, na miejscu ufotable zacząłbym od przetasowań w zespole odpowiedzialnym za scenariusz. Obecnie Tales of Symphonia mogę polecić najwyżej fanom, którzy chcieliby z nostalgią powspominać wydarzenia znane z gry.

fm, 19 stycznia 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Ufotable
Autor: Bandai Namco Games
Projekt: Akira Matsushima, Haruo Sotozaki, Kousuke Fujishima
Reżyser: Haruo Sotozaki
Scenariusz: Ryuunosuke Kingetsu
Muzyka: Zizz Studio