Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,22

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 897
Średnia: 8,05
σ=1,57

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Bezimienny)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

D.Gray-man

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 103×23 min
Tytuły alternatywne:
  • ディー・グレイマン
Tytuły powiązane:
Widownia: Shounen; Postaci: Anioły/demony; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Azja, Europa; Czas: Przeszłość; Inne: Elementy chrześcijańskie, Supermoce
zrzutka

Młodziutki Allen Walker wraz z towarzyszami musi przeszkodzić złemu Earlowi Millennium w oczyszczeniu świata z wszelkich form życia. Znana historia tym razem w wyjątkowo mrocznej wersji.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Black Order to tajemnicza organizacja, która skupia w swoich szeregach egzorcystów. Ludzi obdarzonych niezwykłymi mocami, dzięki którym mogą walczyć z demonami, stworzonymi przez niejakiego Earla Millennium. Jednym z egzorcystów pragnie zostać młodziutki Allen Walker, który w wyniku niefortunnego spotkania z pewną policjantką i demonem swoją podróż do siedziby organizacji rozpoczyna od wizyty na angielskim komisariacie.

D.Gray­‑man to kolejny dobrze zapowiadający się shounen, który padł ofiarą straszliwej klątwy wypełniaczy. Fabuła nie jest szczególnie odkrywcza: oto grupa młodych ludzi o niecodziennych zdolnościach musi odnaleźć magiczny przedmiot (w tym wypadku są to fragmenty Innocence, dziwnej materii, pozostawionej wieki temu przez starożytną cywilizację) oraz pokonać Wielkiego Złego i jego popleczników, którzy pragną zniszczyć świat. Tym razem jednak akcja nie dzieje się w alternatywnym świecie czy w wielkiej japońskiej metropolii, a w Europie schyłku XIX wieku (w późniejszych odcinkach wydarzenia mają miejsce również w Azji). Oczywiście, jak na japońską produkcję przystało, nie obyło się bez kilku „drobnych” potknięć. Mimo że mamy XIX wiek, nikogo nie powinno dziwić, iż jedna z bohaterek, Lenalee, chodzi w minispódniczce (i nie mam tu na myśli jej „stroju roboczego”), po ulicach Paryża buszuje wielki mech, a duma Barcelony, czyli Sagrada Familia jest już prawie na ukończeniu, o supernowoczesnym wyposażeniu kwatery głównej nie wspominając.

Oczywiście wymaganie od tego gatunku realizmu jest rzeczą niepoważną, niemniej jednak te niedociągnięcia i zupełny brak znajomości ówczesnych realiów rzucają się w oczy (tak, czepiam się). Po raz kolejny Japończycy płytko potraktowali kulturę zachodnią, wykorzystując co bardziej mrocznie i mistycznie brzmiące nazwy i zupełnie nie przejmując się ich prawdziwym znaczeniem. O dziwo, dało to całkiem niezły efekt, zwłaszcza że całe anime jest utrzymane w takim właśnie mroczno­‑mistycznym klimacie, nie siląc się jednak na głębokie przesłanie. Tym, co mnie przyciągnęło do D.Gray­‑mana, były dwie rzeczy: wyżej wspomniany klimat, przywodzący na myśl filmy Tima Burtona i amerykańskie święto Halloween, oraz sztampowe, ale bardzo sympatyczne postaci.

Trzeba przyznać, że przez kilkanaście pierwszych odcinków nie można było się nudzić. Wydarzenia następowały po sobie szybko, akcja sprawnie posuwała się do przodu. Co i rusz pojawiały się nowe charakterystyczne postacie, które z miejsca zyskiwały moją sympatię i wzbudzały zainteresowanie. Jednak w momencie, kiedy atmosfera zaczęła coraz bardziej gęstnieć, a napięcie rosnąć, postanowiono wepchnąć wypełniacze i cały nastrój prysnął jak bańka mydlana. Szczerze powiedziawszy, nie dziwię się osobom, które wtedy zrezygnowały z dalszego oglądania D.Gray­‑mana. Owszem, mogłabym napisać, że później znowu robi się ciekawie, akcja wraca do scenariusza mangi, ale po co, skoro za chwilę znowu pojawiają się nic niewnoszące do fabuły odcinki, których poziom pozostawia wiele do życzenia. Prawda jest taka, że gdyby nie moja ogromna sympatia do bohaterów, sama rzuciłabym tę serię w kąt już dawno temu.

Bohaterowie to siła napędowa tego anime, dlatego jeżeli po kilku pierwszych odcinkach nie polubisz ich, drogi Czytelniku, to nie masz po co dalej oglądać. Allen, w odróżnieniu od większości „pozytywnych głównych bohaterów”, nie skupia się tylko na treningach, walce i zdobywaniu nowych umiejętności. Brak mu tej bezczelności, niesamowitej pewności siebie, tego „pazura”, obecnego u wielu tego typu postaci. Pomimo swoich niezwykłych mocy, Allen wydaje się zwyczajnym chłopcem, któremu przyszło żyć w niespokojnych czasach. Dla wielu osób jego brak siły przebicia i „nijakość” będą poważną wadą, dla mnie jest to zaleta. Osobiście mam dość genialnych dzieci, odpornych na najwymyślniejsze ataki wroga, dla których dzień bez mordobicia to dzień stracony. Oczywiście trudno, żeby Allen sam ratował świat przed zagładą, dlatego towarzyszy mu całkiem barwna grupa przyjaciół. Na przykład wcześniej wspomniana Lenalee, która może się pochwalić całkiem mocnym charakterem i zdrowym rozsądkiem. Co więcej, nie mdleje z byle powodu i nie wymaga ciągłego ratowania, choć niestety ma tendencje do popadania w depresję. Jest też Kanda, czyli milczący i gburowaty starszy kolega Allena, oraz gadatliwy i pozytywnie nastawiony do życia Lavi. Nie należy zapominać o pozostałych członkach Black Order, którzy co do jednego są mniejszymi lub większymi dziwakami, oraz chodzącym fanserwisie, czyli generale Marianie Crossie. Na osobną uwagę zasługuje Wielki Zły – Earl Millennium, i jego współpracownicy, klan Noego. Być może u większości widzów wzbudzają oni odrazę i przerażenie, ale ja mam ochotę ich uściskać. Tak uroczej bandy odszczepieńców i psychopatów już dawno nie widziałam. Earl robiący szalik na drutach albo w pośpiechu odbierający telefony z wiecznie przyklejonym uśmiechem na twarzy, to widok niesamowity. Mała, rozkapryszona Road czy dystyngowany Tyki wzbudzają we mnie tylko ciepłe uczucia. Mimo wszystkich podłych uczynków klanu nie jestem w stanie ich nie lubić. Twórcy nie zapomnieli również o Tragicznych Przeszłościach – chyba nie ma tu bohatera, który nie został okrutnie doświadczony przez los. Zresztą chyba nikt przy zdrowych zmysłach, mając normalny dom i szczęśliwą rodzinę, nie biega po świecie, żeby walczyć z demonami…

Chyba największą zaletą D.Gray­‑mana jest oprawa audiowizualna. Projekty postaci są ładne, szczegółowe, chociaż nieco anorektyczne. Dominują ciemne barwy – czerń, granat, fiolet, zieleń, które idealnie oddają mroczny, neogotycki klimat serii. Ponieważ akcja dzieje się w Europie, zadbano, by ważniejsze miejsca można było bez problemu rozpoznać. Stąd często pojawiające się charakterystyczne dla danego miasta budowle, jak wspomniana wcześniej barcelońska Sagrada Familia. Animacji również nie mam nic do zarzucenia, jest płynna i dopracowana, co świetnie widać podczas pojedynków. Duży plus należy się również za projekty demonów, których smutne i jednocześnie przerażające twarze robią duże wrażenie. Muzyka znakomicie oddaje klimat serii i buduje nastrój, zwłaszcza kiedy na ekranie pojawiają się antagoniści głównego bohatera. Openingi i endingi to najwyższej jakości j­‑rock oraz j­‑pop z idealnie dopasowaną animacją. Moim faworytem jest piąty ending – Anata ga Koko ni Iru Riyuu, śpiewany przez Rie Fu, ale chyba każdy znajdzie tu coś dla siebie.

D.Gray­‑man jest dobrą serią rozrywkową, która została brutalnie okaleczona przez wszechobecne wypełniacze. Na pewno wyróżnia się wśród innych tego typu produkcji niesamowitym klimatem i bardzo wysokim poziomem technicznym. Polecam ją przede wszystkim fanom długich serii przygodowych, odpornym na odcinki niewnoszące nic do głównego wątku. Poza tym jest to pozycja skierowana do osób nastoletnich, starsi i bardziej wyrobieni widzowie zapewne się na niej wynudzą i porzucą po kilku odcinkach.

moshi_moshi, 25 marca 2008

Recenzje alternatywne

  • Hisus - 2 marca 2008
    Ocena: 9/10

    Gotycki tasiemcowy horror, osadzony w XIX wieku, czyli jak zrobić dobrą serię shounen. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: TMS Entertainment
Autor: Katsura Hoshino
Projekt: Hideyuki Morioka, Yasuhiro Moriki
Reżyser: Osamu Nabeshima
Scenariusz: Reiko Yoshida, Tatsuhiko Urahata
Muzyka: Kaoru Wada

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
D.Gray-man - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl
Podyskutuj o D.Gray-man na forum Kotatsu Nieoficjalny pl