Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 10/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,60

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 106
Średnia: 6,92
σ=1,59

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Keii)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Persona -trinity soul-

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ペルソナ 〜トリニティ・ソウル〜
Postaci: Policja/oddziały specjalne, Uczniowie/studenci; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Gra (RPG); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Cierpliwi zostaną wynagrodzeni… Wzruszająca, pełna tajemnic historia o nietuzinkowym klimacie, niekoniecznie dla fanów gry.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Shin i Jun Kanzato przeprowadzają się z Tokio do miasteczka Ayanagi. Mieszka tam ich starszy brat Ryou, będący komendantem miejscowej policji. Shin i Jun chcą uciec od zgiełku wielkiej metropolii, jednak szybko okazuje się, że w Ayanagi nie jest tak spokojnie, jak mogłoby się wydawać. Ryou pracuje nad sprawą tajemniczych wypadków, w wyniku których mieszkańcy miasteczka giną bez śladu lub zapadają na niezidentyfikowaną chorobę, tracąc kontakt ze światem zewnętrznym. Już pierwszej nocy w rodzinnym mieście Shun staje się świadkiem dziwnych zdarzeń, których nie jest w stanie pojąć. Odkrywa też, że w jego wnętrzu siedzi coś dziwnego. W dodatku Ryou ewidentnie nie jest zadowolony z przyjazdu młodszych braci. Nie dość, że jest całkowicie pochłonięty pracą, to w dodatku oschły i niegościnny. Relacje między braćmi nie układają się dobrze, a Ryou naciska na Shina, aby ten razem z Junem opuścił miasto. Chłopcy jednak nigdzie się nie wybierają, bo pozornie spokojne Ayanagi wciąga ich w swój świat pełen tajemnic…

Persona: Trinity Soul to anime osadzone w świecie popularnej gry j­‑RPG – Persona 3. Od razu wyjaśnię, że nie wiem zbyt wiele na jej temat, więc wszystkich zainteresowanych odsyłam do recenzji autorstwa Keiia. Serię oglądałem w całkowitym oderwaniu od jej pierwowzoru, nie mając pojęcia o realiach świata wykreowanego w grze. Jest to więc mój pierwszy kontakt z uniwersum Persony i jej bohaterami. Oczywiście ma to swoje plusy. Jestem wolny od porównań typu „w grze to było tak, a tu zrobili inaczej…”, a o ile wiem, anime nie jest przesadnie spójne z grą i tego typu dywagacje być może tylko psują oglądanie. Ale mniejsza z tym. Osoby, które nie grały w grę, raczej nie będą odczuwały dyskomfortu związanego z jej nieznajomością. Co prawda sama fabuła jest zagmatwana i odpowiedzi na wiele pytań pojawiają się po bardzo długim czasie, ale znajomość samego anime jest wystarczająca. Lekturę tego tekstu polecam przede wszystkim osobom, które nie miały jak dotąd styczności ze światem Persony, bo recenzja jest pisana z właśnie takiej perspektywy.

Trinity Soul to seria absolutnie poważna. Tajemnicza atmosfera nie jest w żadnym stopniu, poza sporadycznymi wyjątkami, zakłócana przez jakiekolwiek motywy komediowe. Nawet lżejsze momenty (a tych nie brakuje), które wydają się pełnić rolę elementów wprowadzających nieco „luzu” w klimacie, bardzo często przemycają różnego typu informacje (czy to w formie wspomnień bohaterów, czy też rozmaitych dialogów), które zdecydowanie nie należą do szczególnie wesołych. Klimat serii bywa ciężki i mroczny, ale przede wszystkim jest melancholijny. W istocie anime to jest po prostu bardzo smutne. Losy bohaterów są bardzo ujmujące, zwłaszcza kiedy sięgnie się po tę serię po raz drugi, wiedząc już, jak to wszystko się potoczy – wtedy można skupić się na detalach, co wcześniej było niemożliwe ze względu na konieczność śledzenia i analizowania wątków i faktów prowadzących do odkrywania tajemnic powiązanych z Personami. Jak już wspomniałem, elementy komediowe, poza kilkoma wyjątkami, są w zasadzie nieobecne. To ewidentny plus – twórcy konsekwentnie trzymali się przyjętej formuły do końca, co w tym wypadku wyszło serii na dobre – klimat opowieści to jeden z największych atutów tej serii, a warto dodać, że produkcje udane, a przy tym poważne od początku do końca, wśród japońskiej animacji nie należą do szczególnie licznego grona.

Jak wynika z powyższego, Trinity Soul to seria „poważna i udana”. Udana seria winna mieć udaną fabułę. W przypadku Persony nie mam co do tego wątpliwości, aczkolwiek nie wszystko wyszło twórcom idealnie i niektóre osoby na pewno zwrócą uwagę na pewne mankamenty. Po pierwsze, sposób prowadzenia fabuły może nie przypaść widzowi do gustu ze względu na wrażenie „poszarpanego” scenariusza. Podczas kolejnego seansu, znając wszystkie fakty, takiego wrażenia już nie miałem. Niemniej jednak dla niektórych osób lekko frustrujące może okazać się oglądanie jakiejś ważnej sceny na końcu odcinka, a potem rozczarowanie faktem, że wraz z początkiem kolejnego akcja jak gdyby nigdy nic przenosi się na zupełnie inne wątki. Wyjaśnienia wielu wydarzeń następują stosunkowo późno, trzeba wiec wykazać się sporą dozą cierpliwości – sentencja w nagłówku bynajmniej nie odnosi się do scenariusza. Drugim powodem rozczarowania fabułą może okazać się uczucie znudzenia. Tak – trzeba to powiedzieć jasno – tempo akcji tej serii nie jest zbyt dynamiczne, mimo że pierwsze odcinki na to wskazują. Seria skupia się raczej na uczuciach bohaterów i ich losach, zarówno przeszłych, jak i teraźniejszych. To dramat owiany mgłą tajemnicy, a nie film akcji z supermocami, choć i takich elementów tu nie brakuje. Zaczynając seans, warto mieć tego świadomość. O ile obydwie wspomniane kwestie to w zasadzie nie wady, a raczej cechy charakterystyczne fabuły, jest jeszcze jedna rzecz, której miano wady obiektywnie się należy. Jest to trochę rozczarowująca końcówka. W przedstawionej historii pojawia się kilka wątków, które można było zakończyć bardziej konkretnie, a losy części bohaterów nie są do końca jasne. Mankament ten nie wpływa na szczęście zbyt mocno na ocenę całej serii, ponieważ większe znaczenie ma tu klimat oraz emocje i losy bohaterów.

Elementy nadprzyrodzone odgrywają bardzo ważną rolę. W świecie Persony każdy człowiek ma swoją… Personę. Jak można się domyślać, stanowią one (a konkretnie walki z ich udziałem) ważny element gry. W anime poświęcono im stosunkowo niewiele uwagi. Są oczywiście motorem i centralnym elementem fabuły, co do tego nie ma wątpliwości. Same Persony jednak zostały potraktowane trochę po macoszemu. Sceny z ich udziałem są krótkie i niezbyt efektowne. Duchy uwalniane z ciał bohaterów są zupełnie anonimowe (tak na marginesie, w grze jest podobno zupełnie inaczej), a ich działania momentami mogłyby być bardziej logiczne i uzasadnione. Zdecydowanie nie wykorzystano potencjału drzemiącego w tym bardzo ciekawym elemencie przedstawionego świata. Twórcy potraktowali go bardzo powierzchownie, co jest niejakim zaskoczeniem. Czy to źle? Jak to się mówi, nie ma tego złego… W tej serii liczą się przede wszystkim ludzie.

To, w jaki sposób zostali przedstawieni bohaterowie, zasługuje na dużą pochwałę. Każdy z nich wyróżnia się niebanalną osobowością. Liczba postaci, które można określić jako bohaterów pierwszoplanowych, jest spora. W pierwszej kolejności poznajemy trójkę braci Kanzato. Shin to niepozorny, aczkolwiek rezolutny i potrafiący przejąć inicjatywę chłopak, któremu nie brakuje motywacji do działania i który stara się raczej rozwiązać wszelkie problemy niż uciekać przed nimi. Jun z kolei jest spokojnym, początkowo niewyróżniającym się dzieckiem, które jednak wiele – jak na swój wiek – rozumie i bardzo dobrze komunikuje się z otoczeniem, w czym pomagają jego silnie rozwinięte zdolności nadprzyrodzone. Z kolei najstarszy z braci, Ryou, ma duże problemy z komunikacją i wyrażaniem uczuć, zwłaszcza w stosunku do najbliższych. Znajduje się on jednak w bardzo trudnym położeniu i mimo że otacza go wielu bliskich ludzi, czuje się osamotniony w działaniach, choć niejako na własne życzenie. Ryou wiele w życiu przeszedł i minione wydarzenia odcisnęły na nim duże piętno – dotyczy to także wielu innych postaci przedstawionych w tym anime. Do grona głównych bohaterów należy zaliczyć także trójkę przyjaciół Shina z klasy – Megumi, Kanaru i Takurou. Wszyscy bohaterowie pierwszoplanowi (a także duża część drugoplanowych) mają bardzo dobrze nakreślone charaktery i jeśli ktoś oczekuje od anime świetnie skonstruowanych postaci, powinien sięgnąć po ten tytuł. Zadbano o ich przeszłość i nakreślony w oparciu o nią rys psychologiczny, logiczny rozwój poglądów i odpowiednią do charakteru uczuciowość. Nie można nie zwrócić uwagi na sporą liczbę bardzo dobrze prezentujących się bohaterów drugoplanowych. W ogóle postaci istotnych dla fabuły jest dużo – tym bardziej docenić należy fakt, że są one w znakomitej większości bardzo dopracowane.

Osobny akapit należy się muzyce. Co prawda pierwszy opening – Breakin' through – choć niezły, moim zdaniem nie pasuje do serii, dalej jest tylko lepiej. Nie będę się rozpisywał o drugim openingu czy endingach, są po prostu dobre. Natomiast Taku Iwasaki odwalił naprawdę kawał dobrej roboty. Ścieżka dźwiękowa Trinity Soul to dwie płyty genialnej muzyki, rzecz absolutnie nietuzinkowa, zestaw świetnych utworów znakomicie kreujących klimat anime, a przede wszystkim wyśmienitych, kiedy słucha się ich osobno. Już po kilku odcinkach wiedziałem, że muszę zdobyć ten soundtrack. Przy jego dźwiękach powstało kilka moich recenzji (łącznie z tą, oczywiście), jest to też mój flagowy podkład muzyczny podczas rozgrywek w gry planszowe (pasuje zwłaszcza do mroczniejszych tytułów, jak np. lubiany przeze mnie Arkham Horror). W historii anime powstało wiele świetnych ścieżek dźwiękowych, ale Persona to jeden z moich absolutnych faworytów. Muszę też jasno zaznaczyć, że muzyka w bardzo znaczącym stopniu przyczyniła się do wysokiej oceny całej serii – wszak niepowtarzalna atmosfera wykreowana jest między innymi właśnie przez nią. Ścieżka dźwiękowa jest zróżnicowana, mamy tu utwory typowo elektroniczne i dynamiczne (np. Gynoid), mocniejsze kawałki z gitarowymi riffami towarzyszące scenom walk, czy spokojne, wyważone i piękne kompozycje, jak choćby znakomita tytułowa Trinity Soul. Podczas seansu usłyszymy również utwory wprowadzające tajemniczą atmosferę (Shizuka Naru Ketsui, Old Wise Man i wiele innych) czy rozluźniające klimat, jak Moeru Kan no Tamashii. Słowem, cała mozaika znakomitych utworów z duszą. Jednakże to nie wszystko. Całość oprawy muzycznej została perfekcyjnie wkomponowana w akcję na ekranie. Poszczególne fragmenty wykorzystanych w danej scenie utworów są idealnie dopasowane – widać, że ktoś poświęcił czas na zaplanowanie, aby w danym miejscu animacji umieścić odpowiednio przycięty fragment kompozycji, który zakończy się w odpowiednim czasie. To szczegóły, które na pewno nie są doceniane przez wielu widzów, ale mają znaczenie dla grupki wyczulonych na takie patenty osób, które zostaną oczarowane taką dbałością o szczegóły. Jest to wyraźnie widoczne zwłaszcza na początku serii (później zaangażowanie twórców w tym aspekcie trochę spada). Mówiąc krótko, muzyka w tym anime należy do najlepszych, jakie słyszałem i zalicza się do bardzo wąskiego grona ścieżek dźwiękowych, które zasługują moim skromnym zdaniem na najwyższą notę. Dla uzupełnienia dodam, że swój wkład w warstwę muzyczną wnieśli również piosenkarka Yumi Kawamura, raper Lotus Juice oraz kompozytor Shouji Meguro, dobrze znani wszystkim fanom gier spod znaku Persony.

Grafika, choć z dźwiękiem nie może się równać, nie pozostaje daleko w tyle i prezentuje wysoki poziom adekwatny do daty wydania serii. Z ważniejszych minusów wymienić należy kiepsko przedstawione Persony, o czym pisałem wcześniej, oraz modele samochodów – bardzo uproszczone i prezentujące się na tle otoczenia jak zabawki. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń.

Trinity Soul to, mimo pewnych usterek, jeden z lepszych dramatów, jakie miałem okazję oglądać. Jest to jednak seria skierowana do wąskiego grona odbiorców. Zaliczają się do niego przede wszystkim osoby uczuciowe i wrażliwe na ludzkie historie, ceniące w szczególności spokojne tempo akcji i nietuzinkowy klimat – mamy tu jedyną w swoim rodzaju mieszankę tajemnicy, mroku i melancholii w znakomitej oprawie muzycznej. Twórcy nie zdecydowali się przy tym na zagrania tanimi chwytami, takimi jak efekciarstwo, tandetne moralizatorstwo czy patetyczne monologi. Kicz? Na czas oglądania tego anime możecie wyrzucić to słowo ze swojego słownika. Jest to tytuł trzymający fason do końca, konsekwentny, poważny i niestraszący nagłymi zmianami koncepcji czy przesadnym dramatyzmem, tak popularnym wśród innych serii. Fani supermocy w czystej formie mogą się do tego anime zrazić, ale osoby mające zazwyczaj alergię na tego typu elementy mają tym razem szansę przełknąć je bez większych problemów. Na pewno natomiast nie zainteresują się tym tytułem ci, którzy stawiają na akcję i widowiskowe walki – po kilku odcinkach po prostu się znudzą. Natomiast widzowie mniej wrażliwi, ale ceniący sobie dobrą intrygę, mogą uznać tę serię za co najwyżej dobrą. Osoby spoza grupy docelowej prawdopodobnie nie zachwycą się tym tytułem i ocenią go o oczko lub dwa niżej ode mnie. Warto jednak zaryzykować i sięgnąć po tę produkcję, bo jeśli porwie Was jej niepowtarzalny klimat, zapomnicie o wszelkich ewentualnych wadach, chłonąc tę pełną smutku, niebanalną, przejmującą i wyważoną historię.

kapplakk, 28 sierpnia 2011

Recenzje alternatywne

  • Keii - 20 września 2008
    Ocena: 7/10

    Cykl gier jRPG Persona doczekał się własnej serii anime. Co więcej, jest to pośrednia kontynuacja odnoszącej sukcesy za oceanem części trzeciej, zadziwiająco dobrze przyjętej przez zachodnich fanów. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: A-1 Pictures
Autor: Atlus
Projekt: Shigenori Soejima, Shinobu Tsuneki, Yuriko Ishii
Reżyser: Jun Matsumoto
Scenariusz: Yasuyuki Mutou
Muzyka: Taku Iwasaki