Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,80

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 12
Średnia: 7,58
σ=0,86

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (metamind)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Uchuu Senkan Yamato

zrzutka

Międzygwiezdna podróż na ratunek ludzkości, czyli przepis na klasyczną, ale wciągającą space operę.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W roku 2199 Ziemia zostaje zaatakowana przez obcą cywilizację, Gamilian. Sukcesywne wyniszczanie przez ciężkie bombardowanie powierzchni planety radioaktywnymi pociskami, zmusza ludzi do ukrycia się w zbudowanych pod ziemią miastach. Ziemska flota kosmiczna, przytłoczona liczebną i technologiczną przewagą Obcych, nie jest w stanie obronić planety, z wolna zamieniającej się w radioaktywne pogorzelisko. Co gorsza, wzrastający poziom promieniowania grozi unicestwieniem wszelkiego życia w nieco ponad rok. Jednak gdy wydaje się, że koniec Błękitnej Planety jest już nieunikniony, na Marsie rozbija się międzygwiezdny statek z wysłanniczką tajemniczej królowej planety Iscandar, Starshy, na pokładzie. Mimo wysiłków dwójki kadetów, Susumu Kodaia i Daisukego Shimy, kurierka umiera, przekazując jednak posłanie od królowej, w którym wzywa ona Ziemian na Iscandar w celu przekazania ludziom urządzenia zwanego Cosmo Cleaner­‑D, mogącego oczyścić planetę z radiacji. Razem z wezwaniem, jako akt dobrej woli, dostarcza również plany nadświetlnego napędu i jednocześnie potężnej broni, znanych jako wave motion engine oraz wave motion gun. Nie mając żadnego wyboru, Ziemianie decydują się podjąć ryzyko dalekiego lotu, wykorzystując do tego zbudowany w oparciu o obcą technologię okręt, zamaskowany jako wrak swego imiennika, pancernika „Yamato”…

Muszę przyznać, że jeszcze żadne anime nie wywołało we mnie tak mieszanych uczuć, jak Space Battleship Yamato. Zazwyczaj kiedy piszę recenzję, mam już doskonale wyrobioną opinię na temat danego anime i ocenę, która w moim odczuciu jest najbardziej sprawiedliwa. Niestety Space Battleship Yamato nie daje się tak łatwo ująć w standardy – a powodów po temu jest kilka.

Zacząć by należało od fabularnej strony serii. Jak na tak wczesne anime, Space Battleship Yamato naprawdę zaskakuje pomysłami – podróż „Yamato”, najpierw przez Układ Słoneczny, a następnie przez międzygwiezdną pustkę, została zrealizowana wyśmienicie – praktycznie w każdym odcinku przed bohaterami stawiane jest kolejne wyzwanie, i to niekoniecznie ze strony Gamilian. Załoga będzie musiała sobie radzić z brakami w zaopatrzeniu, tęsknotą za domem czy też kontaktami z całkowicie obcymi ludzkim standardom cywilizacjami. Sam okręt też nie należy do niezniszczalnych – każda bitwa, każde użycie wave motion gun, zostawia go w stanie pozostawiającym wiele do życzenia, a naprawy kosztują nie tylko kolejne uszczuplenie bezcennych zapasów surowców, ale również znacznie cenniejszego czasu. A przeciwnik też nie śpi – każda pułapka opracowana przez Gamilian jest przemyślana i tylko zaradność załogi oraz potęga obcej technologii, w jaką wyposażony jest okręt, dają nadzieję na pomyślne ukończenie misji. Godny uwagi jest też fakt, iż Space Battleship Yamato kultywuje wątki szlachetnych wrogów, odwagi i poświęcenia, a także szacunku dla poległych bohaterów, co ukazane jest nie tylko we wspomnieniu okrętu z czasów II wojny światowej, ale też na przykład w postaci gamiliańskiego przywódcy, generała Domela, będącego uosobieniem kodeksu bushido.

Gdybym recenzję części fabularnej zakończył w tym miejscu, mógłbym z czystym sumieniem dać Space Battleship Yamato ocenę w okolicach dziewiątki i zabrać się za rozpracowywanie kolejnego aspektu tej serii. Były zalety, muszą być i wady – i niestety, największa wada tej serii leży w fabule, a konkretnie – w pseudonaukowym podejściu do anime. Po porządnej space operze nie należy się spodziewać cudów logiki i prawdy, ale to, co ujrzałem i usłyszałem w Space Battleship Yamato, było już przesadą. O ile teoria napędu, uzbrojenia i automatyczne fabryki wewnątrz okrętu jeszcze ujdą, to już astrofizyczne cuda w żadnym wypadku. Zacznijmy może od Marsa – wedle autorów serii mogą tam istnieć warunki jak w lasach tropikalnych, czemu zupełnie nie przeszkadzają temperatury sięgające minus stu stopni Celsjusza i dwukrotnie niższa grawitacja. Pluton jest z kolei dość jasną planetą, posiadającą atmosferę i nawet inteligentne formy życia. Pole grawitacyjne gwiazdy jest tak słabe, że nie przeszkadza „Yamato” w przelocie tuż nad jej powierzchnią, a magnetyczne zakłócenia pierścienia protuberancji w ogóle nie mają wpływu na elektronikę okrętu. Ba, Gamilianie potrafią nawet tworzyć sztuczne słońca, rozpalając reakcję termonuklearną, w obiekcie, bagatela, trzysta tysięcy razy bardziej masywnym od Ziemi, w ułamku sekundy! Zastanawiające jest tylko, po co Obcym nasza planeta, skoro dysponują niemal boskimi umiejętnościami… Nie zachwycają też techniczne pomysły prezentowane w serii – Reflection Cannon, jedna z najdoskonalszych broni Gamilian zbudowana na Plutonie, niby ma zasięg mniejszy niż wave motion gun „Yamato”, ale ni stąd, ni zowąd, po przyjrzeniu się wiązce, okazuje się, że mogłaby zestrzelić samą Ziemię! A i Ziemianie nie lepsi – żeby uniknąć ostrzału, kapitan Juzo Okita nakazuje wystrzelić w stronę pobliskiego księżyca kotwicę, by używając jej, dokonać pędzącym z prędkością tysięcy kilometrów na sekundę kolosem ostrego zwrotu. Ciekawy pomysł, biorąc pod uwagę, że nie istnieje materiał zdolny coś takiego wytrzymać, a ponadto to trochę dziwne, że na okręcie znalazło się miejsce na, licząc tak na oko, trzysta tysięcy kilometrów kotwicznego łańcucha…

Na szczęcie bohaterowie serii ratują ją przed upadkiem. Co prawda Ziemianie są do bólu przewidywalni i schematyczni, również pod względem rozwoju psychicznego i emocjonalnego, ale postacie drugoplanowe, zwłaszcza Gamilianie, zaskakują różnorodnością zachowań i charakterów, przy czym najbardziej zapada w pamięć kreacja generała Domela, który zarówno pod względem kodeksu honorowego, jak i ascetycznego życia, wydaje się być ideałem samuraja, połączonym z taktycznymi umiejętnościami Erwina Rommla. Dość ciekawa, zwłaszcza w późniejszym okresie serii, jest postać gamiliańskiego przywódcy, Lorda Desslera, a zwłaszcza zmieniające się w miarę postępów Ziemian komentarze na temat ludzkiej rasy, z początkowej pogardy przeradzające się w szacunek dla uporu i pomysłowości przeciwnika. No i nie można tu nie wspomnieć o służalczym i przymilnym generale Hissie, w którym można by ujrzeć niejednego polityka…

Graficznie Space Battleship Yamato sprawia bardzo przyjemne wrażenie – kreska jest dość toporna, ale za to bogata w szczegóły, choć postaciom przydałyby się trochę bardziej realne proporcje i wymiary. Koncepcje miast, strojów i technologii też odczuwają upływ czasu, jednakże nie na tyle, by przeszkadzać w odbiorze, co niestety nie tyczy samych Obcych – na początku serii wyglądają dokładnie jak ludzie, by nieoczekiwanie zbłękitnieć, zapewne po to, żeby widz nie pomylił się co do tego, kto tu jest Ten­‑ZłyTM

Podkład dźwiękowy nie pozostawia wiele do życzenia – o ile dźwięki, zwłaszcza strzały z laserowych dział, mogłyby być lepsze, o tyle muzyka ma bardzo ciekawą cechę – niektóre utwory „kleją się” do ucha niczym natrętna wyliczanka i trudno o nich zapomnieć, a jednocześnie nie straszą swoją nachalnością i stanowią prawdziwą perełkę wśród soundtracków.

Jak już wspominałem, po obejrzeniu serii miałem bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony do bólu klasyczna, ale niezwykle wciągająca fabuła, z drugiej techniczne niedoróbki, które każdemu widzowi czułemu na tym punkcie skutecznie obrzydzą oglądanie. Ale jeśli mam być szczery, nie żałuję niemal trzynastu godzin, spędzonych przy tym absolutnym klasyku anime. I wątpię czy ktokolwiek, kto sięgnie po tę serię, będzie żałował.

metamind, 11 kwietnia 2009

Recenzje alternatywne

  • Grisznak - 11 marca 2010
    Ocena: 8/10

    Pierwszy rozdział opowieści o gwiezdnym pancerniku „Yamato” i jego załodze. Mimo ponad trzydziestu lat na karku, seria nadal potrafiąca przykuć widza do ekranu. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Academy Productions
Autor: Leiji Matsumoto
Projekt: Hachjirou Tsukima, Nobuhiro Okasako
Reżyser: Leiji Matsumoto
Scenariusz: Eiichi Yamamoto, Keisuke Fujikawa
Muzyka: Hiroshi Miyagawa