Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,33

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 5
Średnia: 5,6
σ=2,24

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Trusio)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Lupin III: Lupin vs Fukusei-ningen

zrzutka

Lupin III i jego kompani w starciu z demonicznym multimiliarderem Mamo. Klasyk gatunku i jedna z najznakomitszych części serii, czyli bohaterowie uniwersum stworzonego przez mistrza Monkey Puncha w najlepszej formie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Powolne kroki. Niewidoczna postać pnie się w górę schodów. Chwila ciszy, którą przerywa stukot mechanizmu zapadni. Struga światła odkrywa przed nami znajomą sylwetkę. Ta jednak opada i powoli, bezwładnie zdaje się tonąć w oślepiającym blasku słonecznych promieni. Dostrzegamy linę, a postać dynda już tylko w ostatnim śmiertelnym spazmie. Oto zawisł i z całą pewnością nie żyje – bezsprzecznie i niepodważalnie – sam Lupin III.

Taką oto sceną zaczyna się jedna z najlepszych, według niżej podpisanego, części sagi o legendarnym złodzieju – Lupinie III.

Jedna osoba nie była w stanie uwierzyć w śmierć Lupina – zawsze niezawodny, nieludzko zawzięty i niezastąpiony inspektor Zenigata. Niezłomnie i konsekwentnie ściga Lupina choćby i – i to dosłownie – na sam koniec świata. Teraz znowu widzimy go prącego do przodu w starym garbusie krętą górską serpentyną na sam szczyt, gdzie nad okolicą dumnie króluje, złowieszczo połyskujący na tle szalejącej nawałnicy zamek godny samego Nosferatu. Inspektor pędzi po stromych, niekończących się schodach na sam dół posępnych lochów, gdzie pośrodku niewielkiej komnaty stoi trumna. Podnosi wieko i naszym oczom ukazuje się widok, którego z pewnością każdy fan od samego początku oczekiwał. Na usta widza niechybnie trafia perfekcyjnie wymierzony, znajomy uśmiech. Znowu to czujesz. To ten sam, stary – a jednak wiecznie młody – niezrównany i jedyny w swoim rodzaju – Lupin III, król złodziei. „Lupin, próbujesz zyskać życie wieczne, jak Drakula?” – inspektor Zenigata z ulgą i niekłamaną satysfakcją wygarnia w twarz swemu wiecznemu oponentowi i zaraz potem zamaszystym ruchem kieruje w jego serce osikowy kołek, gdy wtem…

The Secret of Mamo jest wiekową już nieco, bo wyprodukowaną w roku 1978, częścią sławnej serii o przygodach niezapomnianego złodzieja­‑dżentelmena i jego kompanów. Goemon, Jigen, wspomniany Zenigata i Fujiko – nikogo nie mogło tu zabraknąć. Mimo przeszło trzydziestu lat na karku film prezentuje się znakomicie. Mało powiedzieć, znakomicie – wciąż żywą i niedrażniącą zbytnio, charakterystyczną dla tamtego okresu, a przy tym szczytową w swoich czasach, animacją, niepodrabialnym stylem poprowadzenia akcji, genialną ścieżką dźwiękową i czystym szaleństwem rozgrywającym się na ekranie tuż przed naszymi oczami – ten tytuł łyka na zimno, przeżuwa, zapija łyczkiem burbona i trawi na zakąskę gros nawet najnowszych produkcji – także tych z imieniem sławetnego złodzieja w tytule. Nie ma jednak co się dziwić – przełom lat 70. i 80. do dziś wielu z nas, choćby i nawet młodszych, wspomina z rozrzewnieniem – złote czasy nonszalanckiego Bonda 007, niepoprawnie romantyczny świat męskich porachunków w Miami Vice, Columbo, nieskazitelnie skrojone garnitury i owłosione torsy… Ehh… No, ale nie odbiegając od tematu – The Secret of Mamo to niezaprzeczalnie sama esencja klimatów uniwersum stworzonego przez mistrza Monkey Puncha, czyli nie kogo innego, jak ponad siedemdziesięcioletniego już dziś mangaki Kazuhiko Katou.

Trzon fabuły stanowi – jak to zwykle w serii z Lupinem bywa – pościg głównego antagonisty – tajemniczego i w co najmniej dwójnasób szalenie niebezpiecznego multimiliardera Mamo za naszymi bohaterami, którzy zmanipulowani wpadli w misterną sieć uknutych przez niego intryg, stając się po drodze posiadaczami kamienia wykradzionego z grobowca faraonów. Miałby on, jak i inne artefakty, pomóc mu w i tak już konsekwentnie uskutecznianym planie zdobycia władzy absolutnej. Nie zapędzajmy się jednak za bardzo i nie wnikajmy w niuanse fabuły, ta bowiem, może nie tyle oryginalna i zaskakująca, co bardzo urokliwa i pełna rozmachu, znakomicie spełnia swoją rolę i pozwala naszym bohaterom pokazać wszystko, co mają do zaoferowania najlepszego.

Graficznie, jak już było wspomniane, anime stoi na wciąż wysokim i jak najbardziej akceptowalnym przez współczesnego fana poziomie. Co nie zmienia faktu, że te trzydzieści z górką lat odcisnęło swoje piętno na tym obrazie. Przyzwyczajonych do efektów komputerowych, fajerwerków CG rodem z Pixara i strumieni płynnej i przepakowanej najdrobniejszymi szczegółami animacji może nieco momentami odrzucić, powinni oni jednak przymknąć oko na uwypuklające się dzisiaj niedoskonałości i podejść z szacunkiem do tego jarego jeszcze i jakże zasłużonego weterana anime. Niektórych zaskoczyć mogą wyglądające nieco ekscentrycznie na tle obecnych standardów, na żywca wyrwane z rzeczywistości fotografie dzieł sztuki czy modele sławnych zabytków, jednak taki to już bywał niegdyś fason i należy to raczej przyjąć jako pouczającą ciekawostkę. Muzyce za to nie możemy już absolutnie nic zarzucić – są to znane, lubiane, remixowane i na wszelkie sposoby powielane do dnia dzisiejszego absolutnie znakomite kawałki jazzowe i folkowe, z niezapomnianym motywem głównym serii. Za ich kompozycję odpowiada niejaki Yuuji Ouno – persona dla całego cyklu niezwykle ważna, jemu to bowiem w znacznej mierze zawdzięczamy ten niepowtarzalny styl i klimat, z którym z niewątpliwą gracją i nonszalancją seria ta obnosi się i w czasach obecnych. Muzyka stanowiła niemal od zawsze bardzo ważny element filmów z Lupinem i pozostaje łakomym kąskiem nawet dla melomanów nieszczególnie zainteresowanych tematyką japońskiej animacji.

Lupin III: The Secret of Mamo jest pozycją absolutnie obowiązkową dla każdego fana serii, których powinno być u nas tym więcej, że to nie kto inny, jak Lupin i jego banda byli wzorcem dla uwielbianego wprost przez polskich fanów Cowboya Bebopa. To wspaniała, pełna zapierającej dech w piersiach akcji, autoironicznego humoru i absurdalnych, lecz zahaczających o geniusz patentów romantyczna historia o złodzieju dżentelmenie, którego jedyną słabością zdają się być zwodnicze i jak zawsze niegodne zaufania kobiety. O jego wiernych przyjaciołach – Jigenie, z jego nieodłącznym magnum .45 i Goemonie, szlachetnym na przekór wszystkiemu mistrzu fechtunku. No i o Zenigacie – inspektorze Interpolu wprost z Japonii, którego za Lupinem wiecznie gna nie tylko służba i obowiązek, ale i szczera, braterska niemalże miłość. O miłości mowa, bowiem tej serii nie można po prostu nie kochać. Lata mijają, świat nieubłaganie gna do przodu, wokół nas same zmiany, ale raz na jakiś czas możemy się zatrzymać i spostrzec, że to wciąż ten sam, niezawodny i niezmienny, wiecznie młody Lupin III. Gna wraz z przyjaciółmi swoim Fiatem 500 czy też stareńkim Mercedesem­‑Benzem – mknie wzdłuż morskiego wybrzeża, w blasku zachodzącego słońca, z wiatrem we włosach i tajemniczym uśmiechem na ustach. I przypomina nam od czasu do czasu o tym, o czym każdy z nas gdzieś w głębi kiedyś marzył – o podróżach po świecie, o przygodzie i o zalotnych kobietach. O miłości i przyjaźni. I tak nieuchwytnej i nieosiągalnej dla nas, a tak bezcennej i powszechnie pożądanej – o prawdziwej wolności, takiej, którą można sobie jedynie wyśnić. I ja wiem, wierzę i zawsze będę wierzyć – że nigdy go nie złapią. Król życia, książę złodziei, pogromca niewieścich serc. Lupin III.

Trusio, 24 sierpnia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: TMS Entertainment
Autor: Monkey Punch
Projekt: Yuuzou Aoki
Reżyser: Souji Yoshikawa, Yasuo Ootsuka
Scenariusz: Atsushi Yamatoya, Souji Yoshikawa
Muzyka: Yuuji Oono