Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Kara no Kyoukai: The Garden of Sinners

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Rinsey 8.08.2019 23:58
    Dużo czasu...
    ...minęło, od kiedy skomentowałam cztery pierwsze odcinki. Trzy kolejne dawkowałam sobie, jak wyrafinowaną używkę. To musiał być dobry nastrój, dobry czas, mózg w pełni wypoczęty, aby móc zasmakować każdej z przypraw tego dania…

    Postaram się wyrażać swój zachwyt krótko. Nastrój, emocje, klimat, akcja, relacje międzyludzkie, muzyka, niesamowite wyczucie reżyserskie… Perfekcja. To jedna z najlepszych produkcji anime, jakich miałam zaszczyt doświadczyć. 10­‑ka, bez chwili zawahania.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Rinsey 14.10.2018 12:54
    Po czwatym odcinku
    Myślę, że wiele osób miewa czasem taki nastrój, że szwenda się po internecie, ma chwilę wolnego czasu, którą chciałby spędzić w sposób trochę inny niż na co dzień… Szuka chwili zapomnienia, myśli dominuje chęć doświadczenia czegoś innego... I pewnego dnia przy takiej wędrowce włączyłam pierwszy odcinek Kara no Kyoukai. O serii wcześniej wiedziałam tylko jedno, za muzykę odpowiada Yuki Kajiura, więc spodziewałam się czegoś dobrego.

    Myliłam się.

    Napotkałam coś absolutnie zniewalającego. Czekają na mnie jeszcze trzy filmy, ale już teraz przeczuwam, że wystawię jedną z rzadkich w moim animowym życiu 10­‑tek.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ephant 12.10.2018 20:15
    9/10
    Razi tylko pokręcona chronologia, poza tym super, a muzyka to już 11/10; dość przyciężkawy horror/tajemnice, ale jak się człowiek wkręci to ogląda 2h filmy po nocy bez przerwy
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mavinus 3.09.2017 02:27
    Wrażenia po piątym filmie
    Ta część jest 10/10.  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 14.05.2017 15:21
    5/10
    Liczyłam na głęboką, poruszającą serię jak Aoi bungaku series, dojrzałą i na poziomie. Dostałam gniot, w który wplątano:
     kliknij: ukryte 
    I gdy czegoś nie dało się wytłumaczyć, to używano do wyjaśnienia absurdu i niespójności  kliknij: ukryte . Oglądałam anime chronologicznie, to też przyjrzałam mu się uważniej. Cudowna muzyka, grafika, tło, miejsca – w niektórych odcinkach aż żal, że całe anime zostało tak zepsute, przez niektóre sceny. Bo klimat miało. Ale fabuła – może dla fanów Tokyo Ghoula. Całe mnóstwo niespójności i niepotrzebnych wątków. Głównego bohatera kochał każdy – klasyk. Zmarnowany potencjał, nie jest to seria, która zapadnie mi w pamięć. W pamięć natomiast zapadnie mi atmosfera niektórych odcinków. Zniszczona przez absurd. Anime byłoby dużo lepsze gdyby zdecydowano się, czy stawiają na  kliknij: ukryte  o sensie życia. Mnóstwo zbędnych filozofii, naciąganych, po prostu głupich.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    anmael 4.05.2017 04:03
    7/10 bez porywu
    Krótki treściwy komentarz – bo już późno:)

    Produkcja stoi na dobrym poziomie fabularnym, muzyka bardzo dobra.

    Jak już zauważyłem we wcześniejszych komentarzach (do nich również się przyłączam), anime nie robi aż takiego wrażenia jak chwali go recenzent, czy chociażby wysoka ocena.

    W ten tytuł naprawdę trzeba się bardzo mocno wczuć przy jego oglądaniu, stworzyć dobrą do oglądania atmosferę i na pewno będzie lepiej smakowało:)


    Za dużym minusem uważam długości odcinków – ostatni 2 godzinny można było by spokojnie okroić z niepotrzebnych scen o co najmniej 20­‑30 minut.

    Uważam że ocena jest bardzo dobrze trafiona jak dla kara no kyoukai i jeśli ktoś będzie bazował na moim komentarzu czy obejrzeć ta produkcje to niech sprawdzi sobie 1 epizod ów produkcji. Jeśli trafi w gust śmiało polecam.
    Jeśli nie, to niech nie traci czasu.



    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    vvvv 26.10.2015 14:17
    dcccc
    ciekawe anime,fajna muzyka i kreska i przedewszystkim normalne i poważne postaci,co jest bardzo ważne dla mnie,nie lubie przesłodzonych sweet lolitek i te irytujące głosiki,bleee.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Kurayami 25.08.2015 00:41
    Rozczarowanie pod piękną otoczką
    Słyszałam tyle wspaniałych rzeczy o Kara no Kyoukai, że zaczęłam wątpić w swój intelekt, kiedy nie doświadczyłam pozytywnych odczuć i szczęka mi nie opadła z wrażenia. Cieszę się, że tu zajrzałam, bo przynajmniej wiem, że nie tylko mnie zawiodły oczekiwania.

    Zacznę od plusów, do których zdecydowanie należy animacja (choć przyznam, że walki uważam za nieciekawe) i muzyka Yuki Kajiury. Bardzo przypadły mi do gustu lokacje, zwłaszcza bambusowy las i budynek mieszkalny w piątym filmie, choć nawet i puste mieszkanie Shiki ma swój urok. Dom? Touko Aozaki również prezentuje się ciekawie. Niestety, wrażenia estetyczne i klimat to nie wszystko, żeby uczynić historię interesującą.

    Powiem szczerze, że spodziewałam się głębi – w końcu filmy zostały pozbawione chronologicznego porządku nie bez powodu. Na początku starałam się zwracać uwagę na każde słowo wypowiedziane przez bohaterów i zastanawiać nad dialogami, ale z czasem stało się to nużące. Nie widziałam w tym nic szczególnie odkrywczego ani interesującego. Niemniej jednak, zależało mi na tym, żeby zobaczyć tę historię do końca.

    I, naturalnie, zawiodłam się. Myślałam, że zakończenie sprawy zabójstw z drugiej części zwali mnie z krzesła i będę uderzać głową o podłogę w głębokim zastanowieniu, dlaczego wcześniej nie wpadłam na takie rozwiązanie, skoro wszystkie elementy układanki jasno na to wskazywały. Nie byłam przygotowana na takie rozczarowanie, które prawie skończyło się wyłączeniem ostatniego filmu w połowie.

    Przyznam, że według mnie antagoniści zawsze byli poniekąd słabi. Niektórych lubiłam, innych nie, ale żaden z nich nie wywarł na mnie większego wrażenia. Z wyjątkiem ostatniego, którego od początku znienawidziłam, ale nie za jego czyny, niestety. W moim mniemaniu to najgorszy typ przeciwnika, ponieważ nie ma w nim absolutnie nic ciekawego. Zastanawiałam się nad jego motywami i doszłam do wniosku, że są zwyczajnie kulawe. Przeciętny  kliknij: ukryte , jakich nie brakuje w fikcji. O ironio, nie widzę w nim nic specjalnego.  kliknij: ukryte  Nigdy nie nazwę żadnego antagonisty intrygującym, jeśli nie potrafi istnieć bez obecności głównego bohatera czy też głównej bohaterki. Innymi słowy, gdy nie jest w stanie obronić się o własnych siłach.  kliknij: ukryte 

    Ubolewam nad tym, bo naprawdę wciągnęłam się w siódmy film, ale czar prysł, kiedy tylko pojawił się antagonista. Zresztą, prędzej czy później zawsze nadchodził moment, kiedy miałam wszystkiego serdecznie dość i tylko czekałam na koniec albo łudziłam się, że będzie lepiej. Piąta część zapowiadała się ciekawie. Oglądałam z przyjemnością i naprawdę spodobał mi się pomysł z zapętleniem. Szkoda tylko, że na scenę wkroczył kolejny średnio ciekawy przeciwnik, a chwilę później zaczął się chaos i wyrywanie scen. Artystyczny przekaz? Być może, ale to wcale nie znaczy, że film automatycznie staje się lepszy. Niektórzy lubią taką formę, ale mnie to męczyło i zepsuło przekaz, dlatego nie nazwę tego pozytywną cechą.

    Mam też zastrzeżenia, jeśli chodzi o zakończenie. Głównie chodzi o zachowanie  kliknij: ukryte  Kokutou.  kliknij: ukryte 

    Myślę, że bohaterowie ogólnie wypadli dość słabo. W Shiki jest coś, co mnie odrzuca. Chyba chodzi o siłę. Wszelkie przeszkody są dla niej niczym, a i wydaje mi się, że później zabrakło czasu na wewnętrzne rozterki. Powiem, że Mikiya mnie nie denerwował swoim podejściem, nie licząc siódmego filmu.  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Góral 20.12.2014 18:53
    Bardzo kiepskie anime
    Od samego początku do serii filmów podchodziłem z rezerwą (jak się okazało słusznie). Pierwsza część historii nie zachęciła mnie do dalszego seansu, jakieś manekiny, trochę filozofowania, ale bez większego ładu czy składu. No i ponad pół odcinka zajęło głównej bohaterce zjedzenie loda, na którego gapiła się już na samym początku. Słowem – kiepsko.
    W drugim filmie (jak zresztą we wszystkich częściach, które oglądałem) za często widać było przestoje, tzn. miejsca w których nic się nie działo poza gapieniem się w ścianę albo ciszą. Ja rozumiem, że był to celowy zabieg, ale w żaden sposób nie budowało to klimatu (jeśli już to powodowało nawarstwianie nudy).
     kliknij: ukryte  Bezcelowe, nieśmieszne i nieciekawe. Smętne flashbacki o przebitych misiach przelały czarę goryczy i rzuciłem KnK w diabły. Obok Code Geassa, Fate/Zero i Elfen Lied najbardziej przereklamowane anime jakie znam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 14
    Riku 20.08.2014 17:57
    Uniwersum Nasuverse
    Genialna seria :D tylko oglądając trafiamy w sam środek uniwersum Type moon bez zbyt wielu wyjaśnień
    przed zapoznaniem się z serią polecam obejrzeć Fate stay night; fate/zero

    co nieco wyjaśni zagadnienia w serii
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    PaSaT 11.05.2014 19:32
    Dawno oglądałem
    Co za grafikaaaa…. Łoooo….!!!!!

    Tyle mniej więcej pamiętam. No dobra, była jeszcze fabuła, fenomenalny budynek mieszkalny (genialna miejscówa, szacun dla pomysłodawcy), jakiś pusty blok do wyburzenia, posiadłość za bambusowym lasem, piękna kobieta, szalony naukowiec i jeszcze kilka klimatycznych miejsc (jestem świadom pokręconej składni i szyku zdania ;) ) i piękna muzyka. Był klimat, miejscami przegięty. I była grafika… Tak pięknej grafiki wcześniej i później nie widziałem w żadnym anime (ocena subiektywna, a anime dużo widziałem).
    Nie umiem polecić, nie umiem nie polecić. Było by lepsze bez magii. Gdyby to wszystko wytłumaczyć pseudonauką albo w miarę rozsądną logiką… Wtedy byłoby arcydziełem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Subaru 5.11.2013 11:51

    Robi wrażenie, ale spodziewałem się czegoś więcej.

    Jest mrocznie, intrygująco, momentami dałem się przestraszyć, ale nie czułem się przykuty do ekranu, czasem zerkałem na pasek przewijania.

    Fabuła nie jest skomplikowana, bo tak naprawdę niewiele wiemy o otaczającym bohaterów świecie, nie wiadomo, jakie zasady nim rządzą, mimo że to współczesność, a gdy wprowadza się elementy i zdolności nadnaturalne, to dobrze byłoby wiedzieć skąd to, po co, czy są jakieś ograniczenia, cokolwiek. Tymczasem widza stawia się przed faktem dokonanym, a do fabuły można wepchnąć kogokolwiek i cokolwiek bez żadnego tłumaczenia.

    Nie ułatwia tutaj sprawy epizodyczność, każdy odcinek jest luźną historią, powiązaną jedynie głównymi bohaterami, o których na dobrą sprawę też niewiele wiadomo. Ona jest niebezpieczna, ma tajemnicze moce i świecące oczy, on jej towarzyszy i widać, że łączy ich pewna więź. Osobiście lubię wiedzieć o bohaterach więcej, zwłaszcza że dialogów mówiących wprost, kim są i co się dzieje, jest niewiele.

    Miałem problemy z polubieniem postaci, ale tliła się we mnie nadzieja na nietypowe,  kliknij: ukryte . Poziom nie jest równy, odcinek szósty jest zdecydowanie bardzo słaby, cała ta sprawa z  kliknij: ukryte ... Szkoda gadać.

    Ogromny potencjał, świetna animacja, bardzo dynamiczne ujęcia, kapitalna grafika i muzyka, która świetnie współgra z anime i nadaje się do słuchania jeszcze na długo po seansie.
    Ale niezbyt udany scenariusz, którego piękne wykonanie nie zastąpi.

    7/10, bo punkt za wrażenia estetyczne.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    VampireKnightRima 13.05.2013 22:10
    (:
    Być może, a czy musi? Zależy, czego oczekujemy. Na pewno piękna muzyka i grafika, po raz kolejny dziękuję Yuki za wspaniałą muzykę. Nie będę się rozpisywać na temat fabuły i postaci. To ogólnie gra.
    Ale jeśli anime opiera się na klimacie, to trzeba go utrzymać. A gdzieś tak w 4 filmie… zniknął. Ale było jeszcze ok. 5 film – NUDA Coś potwornego. 6 podobnie – Harry Potter pod osłona tragizmu i thrilleru? NIE. Pierwsze trzy na pewno były lepsze, niż reszta. No siódmy… Mógł być lepszy. Obrócenie wszystkiego nagle w żart i taka metoda „uklepiemy, będzie ok”... Mógł się lepiej skończyć, nastąpił w połowie taki nagły bieg to końca. Fabuła dość prosta, ja wszystko zrozumiałam, trzeba uważnie oglądać.
    To całe pokazywanie wszystkiego bez pardonu, z wątkiem miłosnym i spekulacje na temat ludzkiej psychiki – trzba być bardzo uważnym, żeby się nie zamieniło w kicz (czyt.: film 5; film 6).
    Ogólnie dobry potencjał, ciekawe postaci, intrygująca nawet… Ale seria lekko zaniedbana. Filmy połączone razem moga dać wrażenie, że seria jest na 1. Ale moje zamiłowanie do klimatu części 1­‑3 i 7, sprawiły, że na resztę przymykam oko. 8/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    kircia 17.01.2013 12:18
    Komentarze podobne do mojego już się pojawiały, ale i tak muszę gdzieś napisać o swoich odczuciach. Zresztą, po to w końcu są komentarze, poniższa opinia jest moja, subiektywna i proszę, żeby nikt nie skakał na mnie z własnym zdaniem, jeśli się nie zgadza, bo tu się nie ma o co zgadzać, kwestia gustu.

    Po pierwsze, 7 filmów stanowi niby całość, a jednak są strasznie nierówne. Drugi film podobał mi się najbardziej, prawdę mówiąc tylko tam poczułam jakikolwiek „klimat”, pierwszy i niestety ostatni raz. Zaś szósty film był zdecydowanie najgorszy, nie zliczę ile razy przewracałam oczami.

    Dwa, kwestia fabuły. Jak dla mnie, całą historię można by zamknąć w góra trzech filmach, wliczając w to drugi, czwarty i ostatni. Dalej, strasznie nie podoba mi się motyw… nazwijmy go, kryminalny. Np. w filmie piątym praktycznie wszystko zostaje wytłumaczone w połowie, a reszta motywów jest jak wzięta z… powietrza. Genialny pomysł, tłumaczyć widzowi pewne zasady działające w tym świecie razem z tłumaczeniem intrygi – no super, równie zaskakujące, jak skład wody mineralnej.
    To samo zresztą w filmie szóstym.

    Następna rzecz, nie wiem jak u innych, ale ja muszę polubić postacie, żeby interesowała mnie historia (lub przynajmniej uważać je za postacie dobrze zrobione) bo gdy nikogo nie polubię, to naprawdę mało mnie obchodzi, co się stanie. W Kara no Kyoukai nie polubiłam nikogo a wręcz czułam do nich niechęć, i to nie taką, że charakter autentycznie mnie odrzucał, bo był jak żywy – zwyczajnie nudzili mnie, potwornie mnie nudzili.

    I tak się zastanawiam, a nawet się martwię, może coś przegapiłam? A może tylko mam takie wrażenie, bo liczyłam na coś niesamowitego, a dostałam średnią mieszankę romansu, thrillera i dramatu.
    Albo tak mało mnie to interesowało, że to, co się okazało, wydawało mi się zbyt oczywiste i nie potrafiłam dojrzeć czegoś niesamowitego? Nie wiem, wiem za to, że się rozczarowałam i czuję niesmak.

    Ostatnia rzecz – Kajiurę uwielbiam zawsze, więc nie ma o czym mówić.
    Animacja świetna, ale sam sposób rysowania już średnio. Postacie strasznie do siebie podobne, zwłaszcza kobiece. To chyba kwestia autora. W pewnym momencie Shirazumi wyglądał jak panna z Shingetsutan Tsukihime – więcej chyba nie muszę mówić.
    Z bliska jeszcze jakoś to wyglądało, ale gdy, powiedzmy, postaci kadrowane były od pasa w górę, mogłam „podziwiać” twarze składające się z oczu, bo reszty prawie nie było widać, i dziecięcych, pucołowatych policzków. No fuj.

    Ostatnia rzecz, o której chyba nikt nie pisał – seiyuu. Że Sakamoto i Suzumura to wiadomo, nie trzeba pisać. Dla mnie zaś największym plusem był Souichiro Hoshi w roli Lio. Zazwyczaj seiyuu ten gra role, niestety, jakichś uke chłopczyków gdzie nie może się popisać, tymczasem głos ma po prostu świetny. Szkoda, że to jedyna tego typu rola, w której go słyszałam.
    I w sumie dla mnie to największy plus tej produkcji.

    Podsumowując, jeśli komuś się podobało i zobaczył w tym coś niesamowitego, to fajnie, nie mam zamiaru się kłócić, czy to produkcja głęboka czy nie. Do mnie po prostu nie przemówiło i mi się nie podobało. Nie chciałam zostawiać tego po tym, jak i tak widziałam już 4 filmy na 7, więc dokończyłam, marnując tym samym kilka godzin swojego życia. No trudno.
    Ani nie polecam, ani nie odradzam, zdania są tak podzielone, że każdy musi sam sprawdzić, czy warto.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    gilgamesz2 11.01.2013 15:20
    nie lubię pisać ale......
    nie będę się rozpisywać,świetnie wygląda od strony graficznej, świetna muzyka, przebogata historia.Bardzo
    podobały mi się postacie z którymi Shiki walczyła były bardzo ciekawe ale głównym bohaterom też nic nie brakowało. BARDZO POLECAM DO OBEJRZENIA ale faktycznie nie każdemu może przypaść do gustu anime bardzo przegadane i trzeba bardzo uważnie oglądać by nie zgubić wątku.
    Odpowiedz
  • Bolek 17.11.2012 02:58:22 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 11
    Lenneth 3.11.2012 05:33
    Nuda w pięknym opakowaniu
    Zacznijmy od tego, że na trzecim odcinku KnK zasnęłam. Nie, to nie metafora. Zasnęłam dosłownie. Oglądałam odcinek w środku dnia, po dobrze przespanej nocy, a i tak nie wyrobiłam – seans tak mnie znużył, że wcisnęłam pauzę i padłam na łóżko.
    Nie jest więc to seria, która w jakikolwiek sposób trzymała mnie w napięciu. Przez większość czasu męczyłam się strasznie: za mało, za wolno się działo. I nie chodzi mi tylko o akcję sensu stricto, z walkami na magię i na noże, tylko o inne rzeczy: fabułę, rozwój relacji między postaciami etc.
    W swojej ogólnej ocenie serii postaram się jednak być względnie obiektywna, bo rozumiem, że to, co mnie wynudziło, dla innych stanowi pewnie dużą zaletę serii.

    Fabuła. Dziewczyna walczy z „duchami” za pomocą swoich nadprzyrodzonych mocy, jednocześnie poszukując własnej tożsamości i odpowiedzi na pytanie, co łączy ją z byłym kolegą z klasy. Brzmi o wiele ciekawiej, niż wypada w rzeczywistości. Na plus zaliczę poszarpaną chronologię, prostotę głównego wątku (tak, prostotę) oraz fakt, że wszystko układa się względnie spójnie, a pozostawione przezscenarzystów luki nie drażnią.
    „Interesujących” dialogów nijak się nie dopatrzyłam, ale przynajmniej przez większość czas nie były pseudofilozoficznie­‑bełkotliwe.

    Postacie. Coś mi w nich początkowo kompletnie nie grało, aż w końcu zrozumiałam, że główna dwójka pasowałaby mi dużo bardziej, gdyby pozamieniać ich płciami. Shiki to /typowy/ mroczny facet z anime w ciele kobiety, a Mikiya to /typowa/ zakochana w w/w mrocznym typie dziewczyna. Jak już załapałam ten stereotyp, zaczęli się zachowywać w stu procentach przewidywalnie. Nie zrozumcie mnie źle – lubię, kiedy w anime pojawiają się „silne” kobiety oraz „wrażliwi” faceci, bo to zawsze odejście od schematu, ale mimo wszystko postacie wydały mi się jednowymiarowe i średnio charyzmatyczne.
    Wątek miłosny z jednej strony strasznie naciągany (Mikiya zakochuje się „ot tak”; w pewnym sensie ignoruje fakt, że jego ukochana może być masową morderczynią – miłość na serio rzuciła mu się na mózg), a z drugiej strony urzekał swoją siłą i naturalnością. Zakończenie nawet­‑nawet mnie poruszyło (a przypominam, na 90% tej serii spałam, zamiast się wzruszać).
    Jedyną postacią, która prawdziwie mi się spodobała, była Touko. Choć poznajemy ją całkiem nieźle i to od wielu stron (odcinek piąty, w którym demonstruje swoją moc, wymiata), to jednak do samego końca otacza ją jakaś aura tajemnicy – i bardzo dobrze.

    Grafika. Prawdziwy majstersztyk, tu zgadzam się z recenzentem. Dałabym jej 9/10 (a nie 10/10) tylko dlatego, że na tle przecudownego, dopracowanego drugiego planu, projekty postaci wypadają zaledwie „ładnie”, są mniej szczegółowe.

    Muzyka. Yuki Kajiura to jedna z moich ukochanych kompozytorek w grach i anime, jeśli nie TA ukochana numer jeden (powiedzmy, że ma konkurencję…), jednak w KnK nie wykazała w pełni swojego kunsztu. Mało tu instrumentalnych kawałków, które prawdziwie zapadałyby w pamięć i nadawały się do samodzielnego słuchania, chociaż kilka jednak się znajdzie (muzyka do końcowej walki z piątego odcinka towarzyszy mi na okrągło od tygodnia). Oczywiście, zdanie „nie wykazała w pełni swojego kunsztu” w przypadku Kajiury dalej oznacza, że jest to soundtrack bardzo dobry, tyle że nie wybitny.
    Utwory Kalafiny (czyli po części również Kajiury) są za to naprawdę świetne.

    Na koniec jeszcze jedno. Kompletnie nie zgadzam się z recenzją w kwestii piątego odcinka. Moim zdaniem to najlepsze dwie godziny w całej serii; właściwie dałoby radę oglądać je jako samodzielny film. Podobały mi się: fabuła, poszarpana narracja, przeskoki między poszczególnymi scenami, klimat ( kliknij: ukryte , finałowa walka (chyba najbardziej „epicka” w całej serii), a także bohater towarzyszący Shiki – recenzent napisał, że „był kompletnym baranem, irytującym konusem i w ogóle nie mam pojęcia, po co się tam pojawił” ...hm, może dlatego, że to był Emiya Shirou z F/sn? :D Jak dla mnie, świetne cameo – nie jedyne zresztą w całej serii.

    Podsumowując: kompletnie nie wiem, czy mam polecać, czy wręcz odradzać oglądanie tego anime. Mimo pięknej oprawy audiowizualnej, wynudziło mnie srodze. W końcu nie samym „klimatem” człowiek żyje.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 29.08.2012 04:36
    Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek oglądał serię z tak dobrą kreską i oprawą audio – 10/10 bez zastanowienia.

    Jeśli chodzi o samą fabułę(jeśli można tak to nazwać) to jest ona podana bardzo chaotycznie, taki jest oczywiście zamysł i tworzy spójną całość ale momentami niektóre sceny wydają się być nie do końca przemyślane.

    Seria jest głęboka i na pewno nie chodzi tutaj o jakąś akcję, z tym, że momentami ciężko pojąć jest logikę czy w ogóle rozumowanie postaci – dziwne wnioski bez podstaw, mimo wszystko całkiem dobrze oglądało mi się 5 odcinków – dwa ostatnie niestety zajeżdżały nieco taniochą i popsuły mi nieco wizerunek zarówno głównej bohaterki jak i całej serii.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ja 21.08.2012 01:31
    KnK
    To najlepsze anime jakie kiedykolwiek widziałem. Genialna fabuła z genialną muzyką i grafiką.
    Za pierwszym razem nie rozumiałem ale oglądałem ze względu na jedyne takie anime gdzie nic się nie dzieje jednocześnie się dziejąc.
    6 i 7 część trochę gorsze ale i tak świetne.

    Oglądałem tą serię 5 razy pod rząd i za 3 razem załapałem już wszystko co było potrzebne do zrozumienia tego wszystkiego, jednak za każdym kolejnym razem odkrywałem coś innego.

    Przeskoki w czasie i ta tajemniczość to tylko i wyłącznie napędza to anime.

    Grafika najlepsza jaką kiedykolwiek widziałem i to samo tyczy się muzyki, która powala (szczegulnie endingi).

    Gdyby ta seria była puszczana w Polsce to z pewnością bym poszedł na to wszystko bo było by warto.

    Ocena: 10/10


    PS: Ciekawy pomysł z tym epilogiem :D Nie zrozumiałem go do końca, ale kreska była w nim świetna.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Seba 15.08.2012 23:29
    Pierwsze 3 odcinki – oglądałem jak zaczarowany. Później bardziej mnie to nudziło, niż się podobało. Czekałem tylko, aż coś będzie się dziać. Przy 6. myślałem, że zasnę. Poza tym wątki są zbyt pomieszane i nawet jak zaczną intrygować (o ile coś się z tego skuma, a o to też nierzadko jest ciężko), to wiele z nich nie ma kontynuacji. Co do odcinka 7. – mam mieszane odczucia.  kliknij: ukryte , ale ta część jak dla mnie ogólnie wyszła na plus, bo w przeciwieństwie do 4., 5. i 6. nie chciało mi się nawet wyłączać napisów końcowych… Seria ma dość nierówny poziom. Jest część rzeczy, która może się bardzo spodobać, ale i też nie brakuje wad i to całkiem dotkliwych… Więc ciężko wystawić ocenę dla całości. Choć jak policzę sobie średnią z tego, jak oceniłem poszczególne części, to wychodzi spokojnie przynajmniej 8/10. I taką ogólną ocenę wystawiłem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Aria 14.06.2012 12:52
    Prosze was, nie rozumiem podniecania sie tym anime. Było o niczym, połowa wątków nie została zakończona do tego nie byłam w stanie polubić żadnego z bohaterów. ŻADNEGO.
    Muzyka rzeczywiści była genialna i animacja ale nic więcej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Meliana89 7.01.2012 15:01
    Przepiękna grafika....
    Nie mogłam się napatrzeć… muzyka też jest genialna. Co do samego anime raczej zgodze sie z pozostałymi komentarzami że pierwsze 5 odcinków super ale 6 i 7 nie wyszły za dobrze i trochę spłyciły cała serię. Epilog też mi się nie podobał - kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    WW35 30.11.2011 14:41
    Ostrożnie
    Pierwsze 5 filmów były doskonałe, ale 6 i 7 były tak beznadziejne, że nie mogłem uwierzyć, że to nadal Kara no kyoukai. Zdecydowanie oglądnąć warto, ale dwa ostatnie lepiej ominąć.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    zensc 28.09.2011 14:56
    10/10
    Świetna seria, polecam. Przepiękna grafika, filmy 2­‑7 oglądałem już na projektorze bo po pierwszym czułem jakby coś się marnowało. Jedyny mankament to te przeskoki w czasie, najpierw oglądamy od tyłu potem skok do przyszłości, a potem teraźniejszości. Dużo rzeczy z fabuły zostało nie dopowiedzianych ale właśnie zabieram się za oglądanie epilogu i pełnometrażówki wiec mam nadziej na rozwiązanie wielu spraw.  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    psiochaa 6.09.2011 18:02
    Sugoi : 3, bardzo dobra Muzyka, piękna kreska, fabuła również dobra, chociaż czasem się można pogubić trochę.
    Fajna kreacja głównej bohaterki :-) Jak dla mnie – miło spędzony czas i niezmarnowany.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime