Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Higurashi no Naku Koro ni [2008]

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 26
    lasagna777 10.03.2015 19:08
    nie najgorszy
    Recenzja zbyt surowa. Wiadomo, że oglądana przez pryzmat anime wersja aktorska zawsze będzie gorsza. Jednak twórcy zrobili kawał naprawdę dobrej roboty. Wiadomo, że japońscy aktorzy nigdy nie będą wrzeszczeć i wymachiwać łapami, tak jak to robią ich biali koledzy z Holyłódź. Jeśli jeszcze ktoś nie zauważył, japońscy aktorzy grają Japończyków – ludzi powściągliwych, czarnowłosych, czarnookich i podobnych do siebie. Natomiast postaci mangowe są wrzaskliwe, temperamentne i mają oczy i włosy we wszystkich kolorach tęczy… innymi słowy, postaci animowane wyglądają i zachowują się jak nie­‑Japończycy. Ja tam nie miałam problemu z przestawieniem się z poziomu rysunkowego (czyli nierealnego) na realny.

    Kolorowe peruki? Dziwaczne fryzury? To dopiero byłaby porażka, byłoby to tak naturalne jak w aktorskiej wersji Sailor Moon. Dopiero mieliby niektórzy powód do wylewania pomyj na film.

    Jedyne, co mi przeszkadzało w Keiichim, to jego chwilami gamoniowate miny. Natomiast nie czepiam się lekkiego spłycenia fabuły, bo trudno streścić coś, co ma strukturę ruskiej Matrioszki i kostki Rubika w jednym. Przynajmniej te zmiany były zgrabne i strawne – wolę to niż hiperpoprawne trzymanie się fabuły co do joty, jak w remake'u Lśnienia Kinga – co z tego, że wierne, jak nudne i przydługie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Shinpuu 12.11.2013 14:03
    Oskarowe aktorstwo...
    Wszyscy fani „Higurashi” po prostu muszą to obejrzeć!

    Ta cudowna gra aktorska! Ten tembr głosu! Ta gestykulacja! Te emocje! Aktorzy nie grają, oni się wręcz oddają swoim rolom! Oni nie grają Keiichiego, Reny, Mion czy Satoko, oni wręcz są nimi!

    Jeżeli ktoś uwierzył w to, co napisałem powyżej, chyba nie oglądał tego filmu ;) Aktorstwo plasuje się gdzieś okolicach pseudo­‑bestselleru „Zmierzch”, który jakiś skrzywiony psychicznie reżyser postanowił przenieść na ekran przy udziale plejady „światowej sławy” aktorów.

    Analogia dotyczy oczywiście poziomu gry…

    Tak drewnianego aktorstwa dawno nie widziałem (zaznaczam, że nie jest to pierwsza produkcja filmowa made in Japan, którą oglądam…). Naprawdę rozumiem, że Japończycy od dziecka są uczeni powstrzymywania emocji, ale to co widzimy w tym filmie jest już niezdrowe… Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć!
    Film wart jest obejrzenia, jeżeli się chce popatrzyć na naprawdę niczego sobie aktorki grające Renę i Mion (szkoda, że reżyser zadbawszy uprzednio o wygląd aktorek, nie zadbał o charakteryzację, w skutek czego wielu postaci prawie nie można odróżnić…),czy pośmiać się ze słynnego USO DA! w wersji live. Albo ekspresji Keiichiego…

    Sic transit gloria „Higurashi”.
    3/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Canis 2.12.2012 17:24
    Nie najgorszy
    Gra aktorska to porażka. Natomiast montaż został wykonany na piątkę. Film ten oglądałem już dawno temu i mogę powiedzieć że mam odczucia takie same jak świeżo po seansie, czyli nie czuję rozczarowania lub zażenowania. Całkiem przyjemna wersja aktorska.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    hebi 26.08.2011 14:57
    Film taki sobie, spodziewałam się czegoś lepszego po Higurashi. To, że w filmie niektóre rzeczy działy się inaczej niż w anime moim zdaniem nie jest minusem, dzięki temu było ciekawiej, bo działo się coś nieprzewidzianego. To co mnie załamało najbardziej to gra młodych aktorów (szczególnie Reny i Keiichiego). Oprócz tego straszne sceny ( kliknij: ukryte  były słabo pokazane i zawiodły mnie. Jeśli się bardzo lubi Higurashi, można obejrzeć, innym nie polecam…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Justa 13.06.2011 17:51
    XD
    Ja uważam, że twórcy mogli się bardziej przyłożyć. Sama osobiście nie oglądałam, ale widziałam kadry i scenkę z Reną i jej słynnym „USO DA”. Moim zdaniem powinni ich bardziej ucharakteryzować. Nie chodzi mi o kolor włosów, ale choćby o ich ułożenie, oraz stroje bohaterów. Powinny być podobne do tych w anime. Fryzura Mion nawet ok ale Satoko ma krótkie włosy, a nie długie spięte w kucyki. Jeszcze jej mina mnie dobijała….
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Agiss 10.12.2010 18:13
    ...
    No nie jest to zadne dzielo kinematografii tylko dodatkowy chwyt zeby zbic kase na fanach (moim zdaniem) chocby takich jak ja ktorzy co by sie o tym nie mowilo i tak obejrza (chocby z ciekawosci). To co rzucilo mi sie najbardziej w oczy to rzeczywiscie to, ze charakterystyka lezy. Kiepski dobor aktorow (wszyscy byli podobni), przez pierwsze pol godziny nie moglam sie polapac kto jest kto. Szkoda ze nie zaakcentowali chociaz ich wygladu jakimis kolorowymi perukami – wygladaloby kiczowato, ale pomogloby w odbiorze – i tak ten film jest skierowany do waskiej liczby odbiorcow, jakimi sa fani. Ale oprocz tego moim zdaniem nie bylo zle, a ten krzyk 'Usoda!' to jeden z momentow, ktore mi najbardziej utkwily w pamieci. Taki element zaskoczenia.

    Moglo byc lepiej ale i nie jest najgorzej :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Matsurika 26.08.2010 22:32
    Nie jest tak źle
    To prawda film nie oddaje całego klimatu serii ale nie jest też najgorsze. Twórcy dodali kilka swoich pomysłów. I może mi się wydawało, ale chyba widziałam tam Shion (kelnerka w restauracji, grana chyba przez tą samą aktorkę co Mion). Ocena? 6 na 10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Exar 18.06.2010 23:10
    Ten film to jakaś całkowita porażka

    Kompletnie nie oddaje klimatu anime.
    Postaci sie nie da odróżnić – nie są odpowiednio ucharakteryzowane ( jedynymi osobami, które mi przypominały te z anime były Keiichi -przez ciuchy, Irie i Rena) a np Satoko ma dwa kucyki – beznadzieja

    Dużo pozostawia do życzenia gra aktorów – ci młodsi absolutnie sie nie wykazali. Sztucznością śmierdzi na kilometr.

    Jest sporo elementów zmyślonych, tak aby „horror był straszniejszy”. np. rena szarpie łańcuch od zamka i sie szaleńczo śmieje. Keiichi ją spławia. Po chwili sie odwraca, a za nim stoi pokrwawiona Rena (która wygląda jak „klątwa”). Albo jak Mion wariuje w klasie i mówi że zabije Keiichiego. W ANIME NIE BYLO CZEGOS TAKIEGO. W anime Keiichi miał pewne schizy, ale tak czy siak nikt mu nie robił krzywdy ani nie mówił że go zabije. Poza tym w Onikakushi Keiichi nie wchodził do składziku z narzędziami tortur.

    Poza tym za dużo sie skupili na pierdołach (Mion i Rena uczą Keiichiego jak sie modlić do Oyashiro samy) a za mało na treści merytorycznej

    Jedyne co mi sie podobało to atmosfera, Takano i Tomitake (który i tak w niczym nie przypominał tego z anime, bo w filmie był chuderlawy, palił fajki i wyglądał jak niechluj, podczas gdy w anime był schludnym koksem)
    Niezle poradzili sobie z Yamainu i sceną wydrapywania sobie gardła przez Keiichiego i Tomitake

    No ale wracając do tego co mi sie NIE podobało
    1. Tasak Reny -żal, płacz i zgrzytanie zębów. Bardziej tego zrąbać nie mogli. Jak go zobaczyłem to miałem ochotę od razu wyłączyć film.
    2. USODA! W anime Rena drze sie i wścieka. Robi jej sie demoniczna twarz. Tutaj tylko macha przecząco głową i mówi „usoda”. Jedyne co mogło tu przestraszyć to lekka zmiana kolorystyki i szybki ruch kamerą. Po raz drugi mnie załamali. Naprawde… wystarczyło tylko krzyknąć. Ja nie juz oczekuje od niej zeby robiła gębę demona.
    3. Aktor grający Keiichana wygląda jak pedał i tak sie zachowuje.
    I jeszcze ten uśmiech debila… masakra. A jak udawał, że sie boi to myślałem, że wybuchne śmiechem.

    Podsumowując – marnie
    Odpowiedz
  • gaarusk@ 27.02.2010 16:04:58 - komentarz usunięto
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime