Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 18 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,22

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 442
Średnia: 8,28
σ=1,27

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kuragehime

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 11×23 min
Tytuły alternatywne:
  • Princess Jellyfish
  • 海月姫
Widownia: Josei; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Czy zawsze to, co dziwaczne i ekscentryczne, jest złe? Meduzia księżniczka udowadnia, że nie!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Enevi

Recenzja / Opis

Tsukimi Kurashita to miłośniczka meduz, a jednocześnie nieśmiała, spokojna dziewczyna, której pragnieniem jest zostać ilustratorką książek. Aby spełnić swoje marzenie, przeprowadza się do Tokio i zamieszkuje w domu zwanym Amamizu­‑kan, wraz z czterema koleżankami tworząc grupę zwaną „zakonnicami”. W domu panuje jedna żelazna zasada – żadnych mężczyzn. Co się jednak stanie, kiedy w wyniku nieoczekiwanego splotu wydarzeń wśród kobiet całkowicie nieprzystosowanych do życia społecznego pojawi się Kuranosuke, mężczyzna przebrany za kobietę?

Przyznam szczerze, że kiedy tylko pojawiły się pierwsze zapowiedzi Kuragehime, nie miałam żadnych wątpliwości co do tego, że na pewno obejrzę anime. Wystarczająco dobrą zachętą były opinie na temat mangi Akiko Higashimury o tym samym tytule, która to została okrzyknięta hitem. Niepokoił tylko fakt, że gdy zdecydowano się na ekranizację, manga wciąż wychodziła, a rozwinięcie fabuły i odpowiednie jej zakończenie w zaledwie jedenastu odcinkach to rzecz trudna.

Obserwujemy więc wycinek z życia Tsukimi i jej przyjaciółek, w które to życie zupełnie niespodziewanie i bez zaproszenia wtargnął Kuranosuke Koibuchi, pochodzący z wpływowej rodziny biznesmenów i polityków. Każda z kobiet ma swego rodzaju bzika na jakimś punkcie, w dodatku, ku utrapieniu wystrojonego w najmodniejsze damskie fatałaszki Kuranosuke, żadna z nich nie wygląda jak cywilizowana Japonka – chodzą w starych dresach, potarganych fryzurach, izolują się od społeczeństwa, a w kontaktach z obcymi dosłownie kamienieją ze zdenerwowania. Spoglądają na rzeczywistość przez pryzmat swojego hobby oraz odprawiają absurdalne rytuały. Chłopak obiera sobie za cel zmianę ich wizerunku, jednak próby często kończą się fiaskiem ze względu na brak zainteresowania „zakonnic” swoją prezencją. W międzyczasie poznajemy także brata Kuranosuke, Shuu, do którego Tsukimi poczuła miętę.

Tym, co najprzyjemniejsze w serii, jest z pewnością humor wprowadzany przez mieszkanki Amamizu­‑kan. Tsukimi uwielbia meduzy i każdą wolną chwilę spędza na ich rysowaniu. To jej poświęcono najwięcej czasu antenowego, wobec czego możemy dowiedzieć się nieco na temat jej przeszłości, jednak to wciąż tylko garstka informacji. Sprawiająca wrażenie najstarszej Chieko cały czas chodzi w kimonie, a jej mała obsesja to ubieranie lalek w tradycyjne japońskie stroje. Cechą charakterystyczną Bamby jest afro zasłaniające oczy, a także fascynacja pociągami i mięsem, zaś Jiji ubóstwia starszych panów, do których bezustannie wzdycha. Jedynie Mayaya to postać dość irytująca; ilekroć zaczynała wylewać z siebie potok słów i wrzasków, w kieszeniach otwierały mi się scyzoryki. Natomiast Kuranosuke to druga postać, na której skupiono największą uwagę. Sympatyczny chłopak naładowany pozytywną energią – to on napędzał przyjaciółki do działania, kiedy pojawiły się problemy. Razem z Shuu mają swoje małe dramaty, jednak nie wywołują one uśmiechu zażenowania na twarzy ani nie epatują przesadnym tragizmem. Wspominając o starszym bracie, nie można pominąć Shouko Inari, kobiety przebiegłej i świadomej swoich zalet.

Pod względem graficznym anime jest naprawdę bardzo ładne. Może nie ma tutaj scen pełnych dynamizmu, ale możemy nacieszyć oko starannymi i szczegółowymi tłami oraz detalami, które najbardziej mnie zauroczyły – mam tu głównie na myśli zmieniający się w każdym odcinku kolor paznokci Kuranosuke, kolor powiek, biżuterię, a także misterne fryzury i przepiękne kreacje, które na siebie wdziewał. Kiedy Tsukimi płakała, nie była śliczna i zarumieniona – miała opuchnięte oczy, a pod nimi rozmazany tusz. Uwagę zwracają również meduzy w oceanarium, wyglądające jak wyjęte prosto z baśni. Opening jest przyjemny i na swój sposób różni się od innych popowych czołówek; pojawiają się w nim nawiązania do popkultury, na przykład Gwiezdnych wojen, Mary Poppins czy Deszczowej piosenki, a wyłapywanie ich sprawia widzowi dużą frajdę, jednak to ending w wykonaniu zespołu Sambomaster bardziej wpadł mi w ucho. Ścieżka dźwiękowa nie odcisnęła śladu w mojej pamięci, co oznacza, że ani nie denerwowała, ani nie zwracała na siebie specjalnej uwagi.

Jedyną istotną wadą serii jest jej długość. Zakończenie pozostawia otwartą furtkę, a widz odnosi wrażenie, że to dopiero zalążek całej fabuły i od tego momentu powinna zacząć się właściwa akcja. Komu więc polecić Kuragehime? Z pewnością wszystkim, którzy poszukują serii spokojnej, a przy tym zabawnej i niewymagającej ciągłego skupienia; w sam raz na chłodne wieczory przy gorącej herbacie i ciastkach.

Maciejka, 23 maja 2011

Recenzje alternatywne

  • Costly - 23 kwietnia 2011
    Ocena: 8/10

    Historia z życia grupy outsiderek przeżywających zderzenie z rzeczywistością. Seria piekielnie dobra, a przy tym równie piekielnie urwana. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Brain's Base
Autor: Akiko Higashimura
Projekt: Kenji Hayama
Reżyser: Takahiro Oomori
Scenariusz: Jukki Hanada
Muzyka: Makoto Yoshimori